cepekolodziej
10.02.17, 00:50
Ulica Bieruta. W na wpół zburzonym domu Andrzej znalazł dziwny medalion. Andrzej to mój najstarszy brat – podziwiałem go, bo twierdził, że zostanie marynarzem i żeglował z nami po mapach dalekich mórz, wyrwanych z jakiegoś poniemieckiego atlasu. W kilka lat później, w 1955, z nieznanych nam powodów nie został przyjęty do Szkoły Morskiej; ostatecznie został inżynierem–drukarzem.
Medalion był wielkości dłoni, ciężki – gruby na pół centymetra. Wyglądało na to, że jest srebrny. Po jednej stronie profil jakiegoś mężczyzny, po drugiej – jakby (nie pamiętam już szczegółów) koło i cyrkiel. Wizerunek mężczyzny otaczał napis RUDOLF STEINER i jakieś (nie pamiętam już szczegółów) daty.
Andrzej miał od dawna na oku stary kajak, ale jego właściciel żądał za niego sumę (już nie pamiętam jaką), która miała wystarczyć na co najmniej litra. Teraz marzenie mogło się spełnić. Należało tylko przetopić medalion i sprzedać srebro jednonogiemu zegarmistrzowi, (trudniącemu się pokątnie naprawą damskiej biżuterii).
Okazało się jednak – już po pierwszej próbie nacięcia – że medalion był jedynie posrebrzany, pod cienką warstwą srebra kryła się miedź.
Rzecz, sama w sobie nieprzydatna i obciążona rozczarowaniem, znalazła się w kącie. Ale – po jakimś czasie – odkryto ją i znaleziono dla niej zastosowanie. Kierując się dyrektywą oszczędzania, macocha zaczęła kisić ogórki. Górę beczułki (stanęła w kącie kuchni) trzeba było zamknąć, posłużył do tego poniemiecki, duży biały, porcelanowy talerz z różyczkami na obwodzie. Kładło się go na ogórkach do góry dnem. To jednak nie wystarczało. Zgodnie ze sztuką kiszenia talerz należało przycisnąć czymś ciężkim. Medalion okazał się jak w sam raz. Odpowiedni rozmiar i ciężar.
Już w trakcie pierwszego sezonu kiszenia przekonano się jednak, że ogórczane kwasy oddziałują na metal, i że to może wpływać na jakość małosolnych. Medalion (dziwnie zażółcony i częściowo już odarty ze srebra) usunięto, zastąpiono przywiezionym znad morza otoczakiem.
Potem znikł już z pola mojego widzenia; nie wiem, co się z nim stało.
*
Potężna ezoteryczna symbolika nie przełożyła się we wczesno–polskim mieście Koszalin ani na kajak ani na litr wódki. Okazała się nieprzydatna nawet w kontakcie z ogórkami i koprem.
Jak nazywała się przedtem ulica Bieruta? Kim mógł być właściciel medalionu – prowincjonalny entuzjasta steinerowskiej antropozofii?