"Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie

16.02.17, 08:41
"...poważniejsze dedukcje na ten temat [późniejszej współpracy Bolka z SB, po 1976 r.] nie mogą być prowadzone za pomocą mechanicznego dopisywania do każdego kwestionowanego kroku Wałęsy [...] hipotezy o powiązaniach ze służbami. Naprzeciw tego rodzaju spekulacji stoją udokumentowane przypadki, kiedy w latach 80. szantażowi nie uległ [...] W związku z tym próba opisania Wałęsy jako jednowymiarowego "człowieka z teczki", stale pozostającego na uwięzi dawnej współpracy z SB, to raczej próba totalnego zniszczenia jego rzeczywistych zasług niż rzetelne opisywanie skomplikowanej i wielowymiarowej postaci."

Przy okazji dostało się tutaj Cenckiewiczowi za brutalność i Zyzakowi za "wyssane z palca" sugestie o kontynuacji współpracy Bolka z SB po 1976 r.

"Tak, w latach 1970-1976 Wałęsa był TW "Bolkiem". Ale ewidentnie zerwał współpracę, a potem nagabywany odmówił jej ponownego nawiązania. Jednocześnie prowadził działalność opozycyjną, którą zasłużył na status ważnego działacza gdańskiej opozycji [...] Nikt na razie nie przedstawił wiarygodnych dowodów, że ta historia wygląda inaczej."

Autorzy, pracownicy Biura Badań Historycznych IPN:Grzegorz Majchrzak i Piotr Gontarczyk.

Tak, ten Gontarczyk od książki "Lech Wałęsa a SB".
    • wkkr Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 10:58
      No to napisz jakie są obecnie relacje panów Centkiewicza i Gontarczyka. Gdy to zrobisz to zrozumiesz że nie można mieć pewności co do intencji jednego jak i drugiego.
      A to dyskwalifikuje ich obu jako naukowców.
      Tak na prawdę to trzeba ich taktować jak publicystów. Ich miejsce jest w jednym worze z np. takim Grossem - specjalista w liczeniu żydów pomordowanych przez Polaków.
      • xiazeluka Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 11:10
        Czy któryś z tych dżentelmenów wycofał choćby jedno słowo ze wspólnej książki?

        Ty nie odróżniasz publicystyki od badań naukowych, a to Cię z miejsca dyskwalifikuje.
        • wkkr Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 11:21
          W przypadku tych panów trudno mówić o pracy naukowej.
          Ich stosunek do przedmiotu badań definiuje ich jako publicystów.
          • xiazeluka Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 11:36
            Podważ zatem ich ustalenia ze wspólnej książki. No, zaczynaj, punkt po punkcie.
    • qwardian Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 12:18
      Kiedy do Solidarności zaczęły spływać dolary z Zachodu, Wałęsa przestał być lojalny wobec PRL-owakich służb jak to robił poprzednio. Ale to wynika tylko z jego wrodzonej natury lawiranta i matacza, co zostało uwiecznione w jednym z raportów. Co nie zmienia mojej opinii na jego temat. Raz zdrajca, zawsze zdrajca, wspierany czynnie przez obecny obóz zdrady..
      • blueelvic2 Pisze Pan od serca, ... 16.02.17, 15:41
        a serce po by-passach.

        Czlowiek zdrowy probuje zrozumiec, chory trwa w uporze.
      • babaobaba Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 16:55
        Nastajaszczyj idiot qwardian nap[isał:

        Kiedy do Solidarności zaczęły spływać dolary z Zachodu, Wałęsa przestał być lojalny wobec PRL-owakich służb

        To Solidarność powstała w 1976r? Teraz widac po co wprowadza sie durnowatą reformę oświaty - wprowadza sie aby stworzyć nowego człowieka pisowskiego na wzór i podobieństwo qwardiana. smile
        • qwardian Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 17:10
          W 1976 to on przestał być potrzebny służbom, a brak lojalności dotyczyła lat 80-tych kiedy wkroczyła konkurencja z workiem wypchanym dolarami. .
          • ewa8a Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 19:01
            Całe cztery lata bez wygranych w totolotka. Jak ten nieborak funkcjonował ?
            • babaobaba Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 20:57
              To dziwne, ale pracował. Fizycznie. Miał sporą gromadkę do wykarmienia.
              • babaobaba Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 21:03
                I jeszcze jedno, Pani Ewo. Czy przypadkiem Pan Lech nie wyrzucił Pani nogą z łóżka, że tak go Pani nienawidzi? Wszak był w tamtych latach przystojnym facetem, o spracowanych, szorstkich dłoniach. Niejedna entelektualistka dałaby sie takiemu jurnemu byczkowi popieścić. Tymczasem fraternizuje sie Pani z qwardianem, skrajnym pisowcem i ......w ogóle. Taki sojusz przeciw Wałesie daje do myslenia, że to wręcz sprawa osobista.
                • ewa8a Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 22:07
                  Widzę, że cienko z argumentami, skoro zaczynają się niewybredne osobiste wycieczki. Uwielbiam argumenty typu : ,,zazdrość przez ciebie przemawia’’,,,nienawiść’’ lub ,,ktoś cię skrzywdził’’. Jesli chcesz być traktowany poważnie, daruj sobie takie wstawki. Ponadto Wałęsa to nie moje pokolenie i choćbym przymknęła oko na różnicę wieku, nijak nie mogę się w tym pospolitym kmiotku dopatrzeć przystojności. To raczej karykatura mężczyzny.

                  > Tymczasem fraternizuje sie Pani z qwardianem, skrajnym pisowcem i ......w ogóle. Taki sojusz przeciw Wałesie daje do myslenia, że to wręcz sprawa osobista.

                  Co daje do myślenia ? Obawiam , że zdolności myslenia masz bardzo ograniczone i ukierunkowane w jedną stronę. W wielu sprawach się nie zgadzam się z Qwardianem, a to wcale nie oznacza, że zawsze będę negować to, co pisze. Poza tym zupełnie nie widzę powodu do obrażania Qwardiana, co w tej części wątku nastąpiło.
                  Wyjaśniałam wielokrotnie na tym forum, że jeśli mój największy wróg napisze, że lubi zupę pomidorową, to ja wcale nie mam zamiaru ukrywać, że też ją lubię.
                  • babaobaba Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 22:14
                    A jednak wprawiłem Panią w zakłopotanie. Zamierzenie. Wrogoweie naszych przyjacioł są naszymi wrogami. Nawet kiedy lubia pomidorową jak my.
                    • ewa8a Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 22:18
                      Raczej w zniesmaczenie.
                      >Wrogoweie naszych przyjacioł są naszymi wrogami

                      Nie w moim przypadku. Dobranoc, wstaję o 6.00 rano.
                      • babaobaba Re: "Pisowski" IPN o Lechu Wałęsie 16.02.17, 22:29
                        Dobranoc.
      • piq obecny obóz zdrady wcale go czynnie nie popiera 16.02.17, 20:52
        ...raczej nawet zupełnie wręcz go tępi. Tawariszcz Jarosław, agent pradopodobnie od sierpnia 1982 roku, wręcz "Bolka" nienawidzi, chociaż poprzez przylepienie się do niego (i pomoc ubeckiej agentury w "S") z kompletnego zera w "S" stał się pod koniec lat 1980tych pierwszym przybocznym przewodniczącego Solidarności pana Lecha Wałęsy.

        Dokładnie rzecz biorąc stał się tym przybocznym w tym czasie, gdy zaczął grzmocić się z porucznikiem Piotrem Polaczykiem (1987) oraz został objęty "zabezpieczeniem" przez elitarne przedłużone ramię Moskwy w prlowskich służbach, czyli Biuro Studiów SB MSW (koniec 1986). Zadziwiające, że ta struktura nie doczekała się dogłębnej monografii, choć zniszczenie lub ukrycie 99% jej archiwów może być tego przyczyną.

        A co to było owo zabezpieczenie:
        "Zabezpieczenie operacyjne" wg IPN: termin, którym określano rejestrację i rodzaj sprawy operacyjnej. Początkowo „zabezpieczenie” było terminem ogólnym i wieloznacznym, właściwie równoznacznym z objęciem osoby, środowiska, instytucji „zainteresowaniem operacyjnym” lub ujęciem osoby w środkach ewidencyjnych (kartotekach etc.) SB; z adnotacją „zabezpieczenie” wg Instrukcji 1960b rejestrowano (w trybie właściwym dla rejestracji KTW) osoby traktowane jako różnego rodzaju kategorie „pomocy obywatelskiej”; w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. szerszą praktyką SB stało się rejestrowanie osób jako „zabezpieczenia operacyjnego”, „osób zabezpieczonych”, co oznaczać mogło objęcie ich obserwacją, jakkolwiek o niższym poziomie zaangażowania operacyjnego niż KE lub SOS, (de facto miało to być odnotowaniem w ewidencji operacyjnej „wrogiego czynu”). Znacznie powszechniejsze było jednak konspirowanie przez tę formę rejestracji agenturalnego charakteru kontaktów z rejestrowanymi w ewidencji operacyjnej SB osobami. W przypadku złożenia w odpowiednim Wydziale „C” jednostek terenowych SB bądź w Biurze „C” MSW teczki zabezpieczenia operacyjnego i rejestracji jej w dzienniku archiwalnym o sygnaturze I, tj. inwentarzu akt agenturalnych, można założyć, że istotnie osoba zarejestrowana jako „zabezpieczenie”, której dotyczą takowe akta, utrzymywała z SB kontakty o charakterze agenturalnym, bądź podlegała „opracowaniu” na zasadzie podobnej do „opracowania” KTW. „Zabezpieczenie” było również kategorią rejestracji w instrumentach ewidencyjnych Biura „C” MSW, właściwą dla osób rejestrowanych we własnych środkach ewidencyjnych przez Departament I MSW i Biuro Studiów MSW. Realny charakter rejestracji był ujęty w aktach i środkach ewidencyjnych prowadzonych przez te jednostki. Do kartotek pionu „C” Departament I MSW i Biuro Studiów MSW wnosiły „zabezpieczenie” w celu zakonspirowania rzeczywistego charakteru rejestracji, oraz aby umożliwić sobie poprzez procedury koordynacji wiedzę o działaniach innych jednostek SB wobec zarejestrowanej osoby i wykluczyć ewentualność zarejestrowania jej przez inną jednostkę. Funkcjonowała również procedura „zabezpieczenia wyjazdów zagranicznych”, co oznaczało informowanie jednostki operacyjnej, która zarejestrowała daną osobę w instrumentach ewidencyjnych Biura „C” MSW, o każdorazowym złożeniu przez taką osobę wniosku o wydanie paszportu (lub innego dokumentu uprawniającego do wyjazdu za granicę). Słowo „zabezpieczenie”, „zabezpieczyć” funkcjonowało również w języku potocznym SB na oznaczenie ujęcia danych o osobie w instrumentach ewidencyjnych, tj. rejestracji („zabezpieczyć w kartotece”).

        Z drugiego przesłuchania Jarosława:
        "Zapewniłem, że nie będę żądać zobowiązania o współpracy. Po dalszej rozmowie Jar w końcu zgodził się na kontynuowanie rozmów na neutralnym gruncie.
        Przyznałem, iż jestem oficerem MSW, w KSMO występuję gościnnie, podałem numer telefonu i poprosiłem, aby przedstawił się imieniem i prosił Białostockiego. Umówiliśmy się na spotkanie 23 bm.
        Wnioski:
        1. Rozmowa potwierdziła trafność koncepcji działań operacyjnych w stosunku do figuranta Jar.
        2. Dokonano wstępnej fazy pozyskania. Dalsze rozmowy określą jego przydatność jako osobowego źródła informacji.
        3. W przypadku braku kontaktu telefonicznego w dniu 23 bm., proponuję ponownie doprowadzić figuranta na rozmowę, zagrozić represjami i w zależności od zachowania podjąć decyzję, czy ma być internowany.
        4. W celu zakonspirowania Jara jako ewentualnego tw, proponuję nie rejestrować w Biurze „C”, a spowodować prowadzenie rozpracowania w ramach kwestionariusza ewidencyjnego przez Wydz. II Dep. III. Koordynacja przedsięwzięć prowadzona byłaby na szczeblu kierownictwa departamentu.
        St. Inspektor Wydz. II Dep. III MSW ppłk M. Kijowski”

        Co poważniejsze zadania wydz. II dep. III MSW przejęło powołane w połowie 1982 roku, a oficjalnie "ujawnione" w SB w sierpniu 1982... Biuro Studiów SB MSW, które "zabezpieczyło" Jarosława Kaczyńskiego od końca 1986 roku.

        Jak wiadomo, figurant nie był później przesłuchiwany, zatem doszło do kontaktu 23.12.1982. Rejestracji w biurze "C" rzeczywiście nie przeprowadzono, a wręcz ktoś wymusił na "zwykłym" SB przekazanie WSZYSTKICH papierów Jarosława Kaczyńskiego do archiwum, gdzie najprawdopodobniej zostały zniszczone lub przekazane gdzieś wyżej (można to wnioskować po tym, że "sfałszowana teczka" Jarosława to jakiś stos świstków, stworzony/sfałszowany prawdopodobnie między październikiem 2005 a czerwcem 2006, bo Jarosław potrzebował jakiejkolwiek teczki, a takowej przypuszczalnie nie było).

        Co ciekawe, toż Biuro Studiów SB MSW, wg IPNu:
        "Ujawniono, iż w 1982 r. w Biurze Studiów SB MSW podjęto działania polegające na tworzeniu i rozpowszechnianiu fałszywych dokumentów, świadczących o rzekomej współpracy Lecha Wałęsy z organami bezpieczeństwa państwa komunistycznego w okresie lat 80-tych. Jedną z operacji miało być przedłożenie podrobionych dokumentów Ambasadorowi Królestwa Norwegii w Polsce i Komitetowi Pokojowej Nagrody Nobla w Oslo, celem uniemożliwienia pokrzywdzonemu otrzymania tego wyróżnienia w 1982 r. Druga operacja funkcjonariuszy Biura Studiów SB MSW polegać miała na rozprowadzeniu dokumentów dotyczących Lecha Wałęsy wśród działaczy opozycji. Osobnym wątkiem prowadzonego postępowania jest wytworzenie nieprawdziwego w treści nagrania rozmowy braci Wałęsów w czasie ich spotkania w ośrodku internowania w Arłamowie w 1982 r., które zostało następnie wyemitowane w środkach masowego przekazu."


        • qwardian Re: obecny obóz zdrady wcale go czynnie nie popie 16.02.17, 22:56
          Nie ma osoby, która posądzałaby Jarosława Kaczyńskiego o donosy, nie ma nikogo, kto w swoich aktach znalazłby meldunek Jarosława Kaczyńskiego, a takie meldunki musiałyby ujrzeć światło dzienne nawet, jeżeli teczka donosiciela została zniszczona. Stąd o donosach Wałęsy, Bolka dowiedzieliśmy się długo zanim jego teczkę udostępniła żona zmarłego gen. Kiszczaka.
          • babaobaba Re: obecny obóz zdrady wcale go czynnie nie popie 16.02.17, 23:37
            Jest taka osoba. Łatwo sie domyślićsmile Kto pierwszy spie*rd*alał ze Smolenska by łapnac papiery? kto zasługuje swoimi poczynaniami w kopa w jaja a wciaż go nie dostaje? Kaczor płaci wysoką cenę za mozliwość bycia kimś waznym. Ale ważniejszym od niego jest ten kto trzyma go w garści.

            Przy okazji jak oceniasz role gó...arzowatego eksperta z USA w okolicy Ministra Wojny?
            • qwardian Re: obecny obóz zdrady wcale go czynnie nie popie 16.02.17, 23:47
              Konkretnie, która ofiara donosów odnalazła w swojej teczce meldunek Jarosława Kaczyńskiego? Nie ma żadnej. Nikt.
              • babaobaba Re: obecny obóz zdrady wcale go czynnie nie popie 17.02.17, 09:44
                Konkretnie, która ofiara donosów odnalazła w swojej teczce meldunek Jarosława Kaczyńskiego? Nie ma żadnej. Nikt.

                To ja pisałem coś o donosach, czy odpowiadasz na swoje urojenia?
              • piq tawariszcz Jar to nie liga donosów, qwardian,... 17.02.17, 16:51
                ...tylko znacznie wyższa. Od czasów stalinowskich ta rodzina cieszyła się zupełnie niebywałymi przywilejami, a zwłaszcza jeśli tatą Lecha i Jarosława był rzeczywiście powstaniec i podchorąży AK Rajmund Kaczyński. Moim wszakże zdaniem główną postacią w tej rodzinie była towarzyszka powstanka starachowicka Jadwiga.

                Mieszkanie trzypokojowe z dwoma balkonami w zrujnowanej Warszawie 1949 roku, zwłaszcza na Żoliborzu, to standard wówczas przysługujący wyłącznie wyższym oficerom bezpieki, wierchuszce partyjnej i sowieckim "doradcom". jakiś kapitan czy major bezpieki kontentował się samodzielnym pokojem z dostępem do łazienki z ciepłą wodą i kuchni. Normalni ludzie mieszkali po dwie rodziny w jednym pokoju.

                Ktoś zapewniał tej rodzinie bardzo wysoko postawioną protekcję, a najbardziej podejrzany jest oprawca stalinowski Wilhelm Świątkowski, wówczas pułkownik NKWD, skierowany do pracy w Polsce w wojskowym wymiarze stalinowskiej "sprawiedliwości". Jest to na 90% bliski krewny Rajmunda Kaczyńskiego ze strony matki, która nosiła nazwisko Świątkowska i pochodziła z tej samej wioseczki pod Odessą, co Wilhelm, czyli z Grenowki (Hryniwki). Jednak to matka Jadwiga miała realne wpływy w peerelu, a nie Rajmund. Do 1954 roku nie pracowała, a pierwszą pracę po studiach - NA NAKAZIE PRACY! - dostała w 1954 roku, gdy Wilhelm opuszczał Polskę wracając do swojej ślubnej żony Heleny z domu Muklewicz. Powstanka dostała z pewnością nie przypadkiem tuż po studiach robotę w otoczonym szczególną opieką bezpieki Instytucie Badań Literackich PAN, SKIEROWANA tam na NAKAZ PRACY. Jadźka pracowała tam nie mając prawie żadnego dorobku naukowego (napisał dwie prace, obydwie w postaci zestawienia bibliograficznego, w tym jedną o komuchu Kruczkowskim). A mimo to opuszczała tę pracę i do niej wracała (jak przy epizodzie nauczycielskim w jakimś liceum) do woli, bo była nie do ruszenia. Mimo mizernego dorobku pętała się tam do emerytury.

                O sile Jadzi w aparacie partyjnym świadczy to, że gdy braci nie dopuszczono do matury, poszła osobiście do ministra oświaty (o czym wspominali sami Kaczyńscy) i jeszcze w tym samym roku obydwaj zdawali maturę w innych liceach niż to, w którym zawalili naukę. Myślę, że wizyta była poprzedzona stosownym telefonem od kogoś ważnego do towarzysza ministra, bo nie wyobrażam sobie, by zwykły Polak mógł tak cokolwiek załatwić.

                Rajmund w tym czasie owszem, pracował na świetnie płatnych stanowiskach, o których większość akowców mogła tylko pomarzyć, ale nic nie wskazuje, że miał jakieś duże wpływy. Prawdopodobnie umieścił się też w wywiadzie wojskowym, bo dostał przed 1968 rokiem awans z podchorążego AK na porucznika i w tymże 1968 był wysyłany na "budowy" w krajach Bliskiego Wschodu (podstawa: materiały z jego teczki).

                Rajmund zresztą szybko opuścił swoją "rodzinę" i co najmniej w latach 1960 pozostawał z nią w separacji, jak wynika z relkacji ludzi związanych z Jadwigą Powstanką Starachowicką. Ona natomiast jeździła z bliźniętami do "rodziny" w... Odessie. Grenowka wchodziła już wówczas w skład miasta.

                Wszystko wskazuje na to, że Rajmund dostał w roku 1948 propozycję od kuzyna Wilhelma: dostaniesz pracę i ochronę, będziesz miał spokój od bezpieki i akowskiej przeszłości, ale cię w zamian potrzebuję. Był jakiś układ między Wilhelmem a jego przełożonymi, bo choć miał ogromne nieprzyjemności z powodu przynależności braci swojej ślubnej żony Heleny Muklewicz do BCh i musiał się z tego gęsto tłumaczyć, to nikt się go nie czepiał o Rajmunda. Który bez protekcji w najlepszym razie szukałby jakiejś roboty na ziemiach odzyskanych, zamiast robić kasę i karierę w Politechnice Łódzkiej i objętych wojskowym nadzorem kontrwywiadu Państwowych Zakładach Optycznych.

                I to tłumaczy, czym była "rodzina" w Odessie.

                Gdy w połowie lat 1980. Jarosław zaczął nagle piąć się po drabinie kariery w "podziemiu" (nie mając, hahaha, bieżącej teczki, która podobno od sierpnia 1982 "leżała w archiwum"!!!), generał Wilhelm Świątkowski mieszkał w swojej bogato wyposażonej willi w Mytiszczach pod Moskwą, w której w 1988 roku... został zabity identycznie jak Jaroszewiczowie. Traf chce, że upadał CCCP a w Polsce komunizm, i najbliższymi współpracownikami Wałęsy, którzy w końcu zostali najważniejszymi ministrami w jego kancelarii prezydenckiej, byli bracia Kaczyńscy. Wilhelm Świątkowski zabrał do grobu to, co wiedział, w czasach, gdy za tajemnice Związku Sowieckiego płaciło się grosze, byle w dolarach, i były łatwe do kupienia.

                O tym, jak Kaczyńscy zablokowali na wieki lustrację, już pisałem. I o teczce z listy Wildsteina "Jadwiiga Kaczyńska". Charakterystyka osobowości Jarosława dokonana przez ppłk Kijowskiego na podstawie rozmowy jest niemal identyczna jak charakterystyka Maleszki. Ketman był flejtuchem i abnegatem, ale miał niesamowitą wiedzę książkową i niespełnione ambicje bycia KIMŚ, kto będzie miał władzę i dupy oraz respekt wszystkich wokół. Maleszka też zresztą by nie wpadł, gdyby nie zeszło się kilka osób z SKSu i nie porównało zapisów w swoich teczkach i nie skojarzyło osoby. Warto przeczytać tekst Sonika o Maleszce, który moim zdaniem dotyczy też Jara:
                Tekst linka
                Analogii z Jadwigą i Jarem jest dużo również w sferze korzyści. Maleszka dzięki agentom SB dostał robotę w Bibliotece Jagiellońskiej i mieszkanie na Azorach w Krakowie. Dla mnie wówczas i dla większości ludzi absolutnie nieosiągalne. Ale i tak bardziej osiągalne niż samodzielne piękne mieszkanie na Żoliborzu w kompletnie zniszczonej Warszawie w roku 1949 w nienaruszonym wojną domu. "Opozycjonista" Jar miał bez przeszkód pracę na uczelni i wykłady. Zupełnie jak powstanka starachowicka posadę w IBL PAN.

                W tym samym czasie jawni opozycjoniści dorabiali dorywczo, bo mieli wilcze bilety. W Krakowie zwłaszcza przy pracach wysokościowych w ramach spółdzielni studenckiej, przy rozładunku węgla albo myciu zbiorników w Polmosie czy instalacji rurowych w hucie. Dobrze płatne roboty, tylko nikt ich nie chciał robić, bo z takiego zbiornika można było nie wyjść. Sam straciłem kumpla zatrutego siarkowodorem gdy próbował wyciągnąć nieżywego (też H2S) kolegę ze studzienki. A Jar jakby nigdy nic pracował i robił karierę.

                Wierzę w przypadki, qwardian, ale nie w sploty przypadków. Zwłaszcza bardzo gęste. Przytoczone przeze mnie wypisy z dokumentów IPNu na temat Jarosława doskonale ten obraz uzupełniają. Moim zdaniem to "dziedziczny" (mać) agent rosyjski, co najmniej od sierpnia 1982, gdy jego teczka zniknęła z bieżącego katalogu SB i wylądowała xuj wie gdzie (w archiwum jej nie na). Lub po prostu została zniszczona, a jej prawdziwa wersja jest gdzie indziej.
          • piq ja nigdy w życiu nie posądzałem tow. Jarosława... 16.02.17, 23:46
            ...o donoszenie, qwardian. Za to posądzam go o najnormalniejszą w świecie agenturalność i - jak widać - są na to poważne poszlaki. Agent jest zbyt cenny na donoszenie. Agent prowadzi zlecone lub samodziene operacje. Na przykład wmanewrowywanie Polski w pozostające w strefie realnych wpływów rosyjskich "trójmorze/międzymorze".

            Chciałbym na przykład wiedzieć, kto to TW Dubler, wymieniony w "sfałszowanych" papierach tawariszcza Jara. Zwykle ludzie ujawniali nazwiska tych, którzy na nich donosili. Maleszka został ujawniony, bo Sonik, jego żona, a także Irena Lasota i Wildstein doszli wspólnie do tego, kto to jest "Ketman". Tawariszcz Jarosław nie puścił pary na temat tożsamości TW Dublera, choć aż się prosi identyfikacja jedynego TW, który był zaplątany w jego sprawę.

            Zastanawiająca ksywka, nie sądzisz, czysto deklaratywny zwolenniku Kukiza i Magdaleny Ogórek?
Pełna wersja