benek231
20.02.17, 03:48
Timmermans kontra Waszczykowski. Mocny polski akcent na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium
Bartosz T. Wieliński
Minister Witold Waszczykowski publicznie ściął się z wiceszefem Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem
To był nierówny pojedynek. Sprowokował go Polak, próbując wbić Holendrowi szpilę. Po jego ripoście, już w defensywie prosił, by Europa pozwoliła Polsce przestrzegać własnej konstytucji i nie narzucała jej swojego zdania. A wydawało się, że do Monachium polscy politycy - prezydent Andrzej Duda, szef MSZ Witold Waszczykowski i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz - pojechali, by lobbować za wzmacnianiem wschodniej flanki NATO. A przy okazji zaś poznać się z przedstawicielami nowej amerykańskiej administracji.
Prezydent Donald Trump jeszcze w kampanii zapowiadał zbliżenie z Rosją, NATO uznawał za przeżytek, sojusznikom groził, że amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa będą tylko wtedy, gdy będą się opłacać USA. Jak będzie naprawdę?
Sekretarz obrony James Mattis pogroził wprawdzie członkom NATO, że jeśli nie zaczną płacić na obronę więcej, to Waszyngton zmniejszy swoje zaangażowanie, ale w sprawach zasadniczych Ameryka nie cofnęła się ani o krok. Sankcje na Rosję są utrzymane, Waszyngton nie uznaje aneksji Krymu, jak na razie nie ma mowy o spotkaniu Trumpa z Putinem, które miałoby stać się nową Jałtą. Jeszcze nic złego się nie wydarzyło. Jeszcze...
Podobne wiadomości płyną z rozpoczętej dziś Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, gdzie po raz 53. spotkali się politycy, dyplomaci i eksperci od bezpieczeństwa z całego świata. Nawet senator John McCain, który Trumpa nie popierał, a podczas kampanii wyborczej został przez niego zelżony na Twitterze, mówił, że nowy lokator Białego Domu ma doskonałą ekipę, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa. I zapewniał, że Ameryka nie wycofa się z Europy.
Ostre spięcie
Szef polskiej dyplomacji uczestniczył w panelu dyskusyjnym razem z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite, niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schäublem i Fransem Timmermansem, pierwszym wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej.
Prezydent Grybauskaite mówiła głównie o zagrożeniach dla bezpieczeństwa Litwy oraz o NATO. Cieszyła się, że mimo zmiany władzy w USA amerykańscy żołnierze przybywają do Europy Wschodniej, a nie wyjeżdżają z niej. Minister Schäuble mówił m.in. o konieczności przekonania obywateli do tego, że zjednoczona Europa jest potrzebna. I przestrzegał przed cofaniem integracji.
A między Timmermansem a Waszczykowskim doszło do ostrego jak na dyplomatów spięcia.
Zobacz też: Co tak naprawdę Antoni Macierewicz ustalił z NATO?
Kto żyje w wieży z kości słoniowej
Zaczęło się od tego, że obydwaj inaczej ocenili to, co się dzieje w Europie. Timmermans przekonywał, że „w najbliższych czasach musimy odzyskać pewność siebie i poczucie, że decydujemy o własnej przyszłości jako narody i jako Europa”. Przestrzegał przed nacjonalizmem, bo „skłóca on i łudzi”. A Brexit szczerze nazwał „głupim pomysłem". Zapewniał jednak, że szanuje decyzję Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE, i zapowiadał taki rozwód, by powodował jak najmniej szkody.
Waszczykowski odpowiadał na to, że Brexit to efekt tego, że Brytyjczycy nie mogli już znieść Unii Europejskiej. I że UE musi zastanowić się nad samą sobą, zdefiniować, czego chce. Zaraz potem przeszedł do ataku w sprawie przyjmowania cudzoziemców przez Polskę. Przypomniał, że Polska przyjęła 1,2 mln Ukraińców, z czego połowie udzieliła pozwoleń na pracę. "Nie mamy z tym żadnego problemu" - mówił. UE zarzucał natomiast, ze pomyliła imigrantów z uchodźcami. I wpuściła w 2015 r. setki tysięcy ludzi na swoje terytorium.
O wypowiedzi Timmermansa Waszczykowski powiedział zaś, że to „słowa człowieka żyjącego w wieży z kości słoniowej”. Po sali przeszedł szmer niedowierzania.
Między Timmermansem a Waszczykowskim chemii nie było nigdy. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej nadzoruje wszczęte wobec Polski postępowanie w sprawie łamania praworządności. Za ubezwłasnowolnienie Trybunału Konstytucyjnego Polsce teoretycznie grozi nawet odebranie prawa głosu w Radzie Europejskiej. Politycy PiS go ignorowali. A Waszczykowski zastanawiał się publicznie, kiedy Timmermans mówi prawdę, kiedy zaś kłamie. W Monachium nie poprzestał na uwadze o wieży z kości słoniowej i kiedy Holender przypomniał "czarny protest" Polek, które wymusiły na rządzie ustępstwa w sprawie zaostrzenia ustawy aborcyjnej, postanowił wbić kolejną szpilę.
Nieudana szarża ministra
- To kiedy trybunał konstytucyjny stworzony w Holandii zostanie zgodnie z europejskimi standardami? – rzucił do Timmermansa. Ten argument Waszczykowski podnosił wielokrotnie. W Holandii sądom nie wolno zajmować się ustawami, robi to Rada Państwa, jednak sędziowie mogą rozpatrywać zgodność holenderskiego prawa z prawem międzynarodowym. Zdaniem Waszczykowskiego - skoro w Holandii nie ma trybunału - Timmermans jako Holender powinien nie mieszać się w polskie sprawy. - To pytanie retoryczne. Nie musi pan odpowiadać – docinał szef polskiej dyplomacji.
- Bardzo chętnie na nie odpowiem. W dniu, gdy w Holandii rząd, łamiąc konstytucję, będzie się mieszał w sprawy wymiaru sprawiedliwości, ja też wyjdę na ulicę. Nie ma żadnego prawnego wymogu, by państwo miało trybunał konstytucyjny. Ale jeśli w kraju konstytucja go przewiduje, to proszę, respektujcie konstytucję – odparł Timmermans. I dostał oklaski.
- Ale czy możemy respektować własną konstytucję? – pytał Waszczykowski.
- Ależ proszę bardzo, o to tylko was prosimy – odpowiedział holenderski polityk. I znów został nagrodzony brawami.
- Pozwólcie nam przestrzegać naszej konstytucji, nie waszej wizji naszej konstytucji, OK? - odparł Waszczykowski.
Timmermans powiedział, że to Polska sama poprosiła o opinię Komisję Wenecką: - Komisja odpowiedziała wam jasno. W odpowiedzi została przez was znieważona. Nie odnieśliście się do treści odpowiedzi. Proszę was, rozwiążmy to razem.
- Wyrok Komisji Weneckiej - w zasadzie nie było wyroku, tylko rada - brzmiał tak: macie konflikt polityczny, rozwiążcie go za pomocą instrumentów politycznych, nie przez mieszanie się obcych – mówił Waszczykowski.
Na tym dyskusja się skończyła.
To kolejne w ostatnich dniach dość niefortunne wystąpienie polityka PiS. W środę telewizja Deutsche Welle nadała wywiad z wicepremierem Mateuszem Morawieckim, który m.in. stwierdził, że prawo „nie jest ważne, tylko sprawiedliwość”. Tłumaczył, że w Polsce przez 25 lat był zamrożony postkomunizm, protestujący przeciwko władzy to dawny establishment, który PiS odsunął od wpływów, a media w Polsce są w rękach jednej grupy.
wyborcza.pl/7,75968,21388842,mocny-polski-akcent-na-konferencji-bezpieczenstwa-w-monachium.html
----------
benek231 napisał: Szkop to najbardziej wredne i tchorzliwe koscielne bydle.