benek231
12.03.17, 08:36
Robie za kserokopiarke (nie jestes sam Wikul), dla tych ktorym nie wystarczy link.
Małgorzata Gołota vs Róża Thun
G ] Jacek Saryusz-Wolski miał zbudować nam nową Unię.
T ] - Szanse na to, żeby wybrano go na nowego przewodniczącego Rady Europejskiej zamiast - po raz drugi - Donalda Tuska, były żadne. Równie dobrze do rywalizacji o tę pozycję PiS mogłoby wytypować Bartłomieja Misiewicza.
Padło jednak na Saryusza-Wolskiego, wieloletniego polityka pani partii, Platformy Obywatelskiej.
- Ludzie się zmieniają. To, że posłowi Wolskiemu jest do PO coraz dalej, widać było już od jakiegoś czasu. Jego odejście z partii nie jest dla mnie zaskoczeniem. Bardzo zaskakujący jest natomiast styl, w jakim odchodzi. Ten człowiek jedną decyzją przekreśla dorobek całego swojego życia i przechodzi do historii - jeśli w ogóle do niej przejdzie - jako pomocnik populistów z PiS-u.
W wielu krajach populiści rosną w siłę.
- W kilku krajach środowiska populistyczne faktycznie działają bardzo prężnie. I to jest bardzo niebezpieczne dla utrzymania pokoju w Europie. Ale przyczyn takiego stanu rzeczy nie upatrywałabym w samej Unii Europejskiej.
Tylko?
- Przede wszystkim w tym, co się dzieje w państwach członkowskich UE. Tendencje do izolacji i silniejsze nastroje nacjonalistyczne nie dotyczą jednak wyłącznie Europy. Bo dlaczego wybory prezydenckie w USA wygrał Donald Trump, a nie Hilary Clinton? Trump, gdy tylko objął władzę, zaczął zrywać ważne międzynarodowe porozumienia: najpierw TPP [Transpacyficzna Umowa o Wolnym Handlu - przyp. red.], a potem negocjacje w sprawie TTIP [Transatlantycka Umowa o Wolnym Handlu - przyp. red.]! Trump, który nie chce wpuszczać do USA obcokrajowców!
Takie polityczne wybory są konsekwencją debaty publicznej w której mocno wybrzmiewa komunikat: sami sobie damy radę, a wszystko, co do nas przychodzi z zewnątrz, jest złe.
Nie ma pani wrażenia, że populiści doszli do głosu niejako w konsekwencji klęski takich instytucji jak właśnie Unia Europejska?
- Nie, wręcz przeciwnie.
A kryzys uchodźczy? A kwestie bezpieczeństwa, chaos w strefie euro i dramatyczny ratunek bankrutującej Grecji?
- W przypadku kryzysu uchodźczego nie może być mowy o unijnej klęsce. Tu Unia zachowała się w sposób nadzwyczajny! Jeśli na nasz kontynent, niezbyt wielki, rocznie przyjeżdżają trzy miliony osób i znajdują tu schronienie, dom, to to jest wielki sukces. To, że prą do Unii Europejskiej i chcą tu znaleźć swoje miejsce, pokazuje, jak dobrze się tu żyje! A przecież w Unii chcą być nie tylko uchodźcy, ale i kolejne państwa negocjujące członkostwo.
My w Europie często narzekamy na biedę. Ale niewielu z nas - włącznie z najbiedniejszymi krajami w Unii - wie, jak wygląda prawdziwa bieda. Bo my naprawdę żyjemy w spokoju i dobrobycie, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Co nie znaczy, że nie ma tu ogromnych wyzwań i problemów - także socjalnych - którym stale musimy stawiać czoła.
'"Największe osiągnięcie UE - swobodny przepływ osób - przegrywa w starciu z napływem imigrantów i zamachami terrorystycznymi"- pisał brytyjski "Telegraph" po zamachach w Paryżu w 2015 r. 7 stycznia 2016 r. mężczyzna ubiegający się o azyl zaatakował przechodniów przed posterunkiem policji w Paryżu. 22 marca dwóch zamachowców zdetonowało ładunki na lotnisku Zaventem w Brukseli, trzeci wysadził się w wagonie metra. W lipcu w Nicei zamachowiec wjechał w tłum ludzi na Promenadzie Anglików, kilka dni później w pociągu regionalnym w Bawarii 17-letni Afgańczyk zaatakował nożem i siekierą pasażerów. 26 lipca dwóch dżihadystów wtargnęło do kościoła w Saint-Etienne-du-Rouvray...
- Unia Europejska nie ma wspólnego wojska, nie mamy wspólnej polityki obronnej. Bezpieczeństwo jest indywidualną kwestią poszczególnych państw. Jeśli mamy podnieść jego poziom we wszystkich krajach Wspólnoty - a powinniśmy to zrobić - to trzeba zacieśnić współpracę między państwami członkowskimi, do wspólnego worka oddać więcej suwerenności.
Warto jednak pamiętać, że gdyby nie było Unii, każdy z tych krajów z zagrożeniem terrorystycznym lub ze skutkami zamachów musiałby radzić sobie sam. A wojna w Syrii byłaby i tak. Państwo Islamskie atakowałoby i tak.
Czyli w kwestii bezpieczeństwa też nie było kryzysu?
- Nie nazywałabym tego kryzysem czy klęską Unii. Doszło do kilku zamachów terrorystycznych. Dochodzi do nich niestety w każdym miejscu na świecie. Musimy rozwinąć współpracę służb, a to znowu wymaga dzielenia się suwerennością na wyższym niż dotychczas poziomie.
Skąd więc tyle haseł o reformie Unii? O potrzebie zmian? O słabości całej instytucji?
- Jeżeli już miałabym wskazywać na słabość Unii, to powiedziałabym, że nie rozwija się ona dość szybko. Żyjemy w XXI wieku i - jako wspólnota - powinniśmy już być sfederalizowani, tymczasem są rządy państw członkowskich, które się federalizować nie chcą.
Dlaczego?
- Właśnie ze względu na ten nacjonalistyczny populizm w wielu krajach. Dziś ma on do wykorzystania lepsze kanały komunikacyjne, więc bardziej go słychać, ale był pewnie zawsze.
Ludzie się boją. A strach radykalizuje.
- Z pewnością, ale strach może być też skutkiem populizmu. Jeżeli widzi się świat czarno-biały, to się człowiek zamyka, wszystko, co nieznane i mało swojskie postrzega jako złe i groźne.