polski_francuz
18.03.17, 21:06
Czyli wizyta Angeli Merkel u Donald Trumpa.
Wlasnie wrocilem z Niemiec gdzie ta wizyta byla szeroko komentowana i chcac niechcac zaczelem sie zastanawiac nad sensem tego co slysze i widze.
Co widzialem? Ano naburmuszonego prezydenta Stanow siedzacego obok pani Merkel i odmawiajacego jej podac reke. Co slyszalem? Ano Niemcy komentowali to na rozny sposob ale na ogol jako spotkanie doswiadczonej przywodczyni z niedoswiadczonym uczniakiem, ktory dopiero co zaczal nauke w szkole i ma, poki co, slabe rezultaty.
Sens wizyty jest jasny: pani Merkel chce dalej moc sprzedawac swoje produkty bez cla bo jej kraj z tego zyje i w tym sie specjalizowal.
Ale pomyslalem jeszcze o tym, ze jedynie 72 lata temu Niemcy rzucono na kolana, rozbrojono, narzucono im ciut potem polityczny system Landow by ich oslabic i oduczono na dobrych kilkadziesiat lat patriotyzmu i dumy z bycia Niemcem.
I co widzimy dzis? Ano amerykanskiego prezydenta, ktory chce by Niemcy wydawaly wiecej na zbrojenia

Bo wydaja o wiele za malo. Dlaczego malo wydaja? Ano bo Niemcy zawalczyly na innym froncie: ekonomicznym. I na tym froncie Ameryke pokonaly. Kto w to watpi niech porowna Sztutgart (miasto Porscha i Mercedesa) z Detroit. I to dzis Amerykanie sie musza bronic przed niemiecka inwazja, jak tylko moga
Do tego Niemcy umialy sie otoczyc dosc przyjaznymi krajami, ktore pchaja do unii finansowej i politycznej. I juz z takim tworem nielatwo bedzie komukolwiek wygrac.
Czy mnie to cieszy? Ano mysle, ze Niemcy stana sie znow troche aroganccy co i Polaka i Francuza dosc wkurza.
Tym niemniej mysle sobie o Niemczech, ze niezle zagrali.
PF