benek231
20.07.17, 19:01
Duda krętacz i drobny kombinator
Transakcja zaproponowana przez Andrzeja Dudę - podpisze ustawę o Sądzie Najwyższym, jeśli członkowie KRS-u będą wybierani większością 3/5 - pokazuje, jak bardzo się pogubił, byle tylko desperacko zaznaczyć swoją obecność.
Proszę sobie wyobrazić następujący scenariusz: komisja egzaminująca na prawo jazdy oświadcza, że owszem, dostanie Pan(i) upragniony dokument, ale tylko po warunkiem zdanego innego egzaminu, ze znajomości języka francuskiego.
Absurd? Oczywiście. Ale nie większy niż obietnica Andrzeja Dudy, że podpisze ustawę o Sądzie Najwyższym, ale pod warunkiem, że Sejm przyjmie poprawkę do projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, wymagającą większości 3/5 dla wyboru sędziów-członków KRS-u.
W polskim systemie konstytucyjnym prezydent ma prawo zawetować ustawę, jeśli uważa ją za niesłuszną (i w tym przypadku Sejm może to weto obalić większością kwalifikowaną) albo skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli ma wątpliwości co do jej konstytucyjności. Albo prezydent ma takie wątpliwości, albo ich nie ma – i wtedy droga postępowania jest jednoznaczna. Natomiast nie ma tu miejsca na handel. Bo jeśli zdaniem Andrzeja Dudy ustawa jest zgodna z konstytucją i słuszna, to nie ma prawa odmówić jej podpisania, jeśli zaś uważa ją za niekonstytucyjną, nie ma prawa jej podpisać.
Zaproponowana przez Dudę transakcja wiązana jest poczwórnie naganna z konstytucyjnego punktu widzenia.
Po pierwsze, bo warunku podpisania ustawy przez prezydenta zmianami w innej ustawie konstytucja nie przewiduje.
Po drugie, bo Duda z góry zgadza się na podpisanie niekonstytucyjnej ustawy o SN przerywającej konstytucyjnie zagwarantowaną kadencję I prezes SN.
Po trzecie, zgadza się na to pod warunkiem przyjęcia innej niekonstytucyjnej ustawy: projekt ustawy o KRS-ie przewiduje wygaszenie konstytucyjnie zagwarantowanej kadencji członków KRS-u.
Na dodatek – i to jest czwarta niekonstytucyjność ruchu prezydenta – Andrzej Duda chce wyboru sędziów członków KRS-u przez Sejm, podczas gdy konstytucja takiej możliwości nie przewiduje. Nakazując ich wybór „spośród” sędziów (art. 187), konstytucja przyjmuje, że wybór ten pozostawia samym sędziom. W przeciwnym razie określiłaby właśnie Sejm jako organ wybierający – jak czyni to we wszystkich przypadkach innych organów i funkcjonariuszy, wybieranych przez Sejm.
Transakcja zaproponowana przez Andrzeja Dudy pokazuje, jak bardzo się pogubił i zapętlił ów „gwarant konstytucji”, nakładając jedną niekonstytucyjność na drugą, a potem jeszcze trzecią i czwartą, by tylko desperacko zaznaczyć swoją obecność w polskim systemie politycznym.
Ruch Andrzeja Dudy dał niektórym komentatorom asumpt do spekulacji o jego wybijaniu się na niezależność. W istocie jest na odwrót: to ruch drobnego kombinatora i krętacza, niegodny urzędu, jaki sprawuje. Zamiast bronić konstytucji, w pogoni za chwilą złudnej samodzielności jeszcze bardziej pogrąża się w niesławie.
Kilka tygodni temu wręczał nominację na wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego nieprawidłowo wybranemu do TK agentowi Mariuszowi Muszyńskiemu. W przemówieniu 5 lipca Duda powiedział, że dokonał tego wyboru, „aby przywrócić TK należną mu pozycję, a przede wszystkim należną mu godność”. Taką samą jak Muszyński Trybunałowi pozycję i godność zapewnia urzędowi prezydenta Andrzej Duda.
*Wojciech Sadurski – profesor filozofii prawa na Uniwersytecie Sydnejskim i profesor w centrum Europejskim UW. Tytuł – „Wyborcza”
wyborcza.pl/7,75968,22123920,duda-kretacz-i-drobny-kombinator.html