eres2
23.07.17, 16:56
czyli słów kilka do 100-lecia Polskiego Czynu Niepodległościowego
wiadomosci.onet.pl/kraj/antoni-macierewicz-narod-polski-w-wolnych-wyborach-decyduje-o-swoim-ksztalcie/z79fhe0
Paradisus Iudaeorum (1569–1648) – doń przyczynek.
Osobny rozdział czynu „Błękitnej Armii” to tzw. "błękitne pogromy", czyli krwawe wyczyny wojsk błękitnego generała Hallera na Kresach Wschodnich.
„Błękitna armia” „błękitnego generała” Józefa Hallera znaczyła swój szlak zwycięstwami nie tylko nad obcymi wojskami, lecz i nad obywatelami Rzeczypospolitej – nad polskimi Żydami, których hallerczycy systematycznie bili, szykanowali, prześladowali. Żydów zgłaszających się do Armii Ochotniczej w1920 r., kierowano do karnych batalionów.
W kwietniu 1919 r. hallerczycy przybywają do Polski. Ich obecność poprawia militarną sytuację kraju walczącego o swoje granice. Ale „błękitni żołnierze” organizują pogromy Żydów.
Z ówczesnej prasy żydowskiej aż nadto wyraźnie bije przerażenie. 28. maja 1919 r. „Nowy Dziennik”, gazeta Żydów krakowskich, krzyczy w tytule: „Napady hallerczyków nie ustają!” Dzielni żołnierze wkroczyli do pociągu Lwów – Kraków i napotkanym Żydom nożycami ucinali, bądź wyrywali brody bez narzędzi, ręcznie. Częste były wypadki pobicia. „Mimo obietnic gen. Hallera napady nie ustają” – pisze dziennik.
1. czerwca gazeta opisuje pogrom urządzony przez hallerczyków w Częstochowie; 26. maja do Częstochowy przybyli hallerczycy i następnego dnia zaczęło się piekło. Zginęło pięciu Żydów, w tym powszechnie szanowany felczer Nasanowicz, zadźgany bagnetami i zatłuczony kolbami przez błękitnych żołnierzy.
6. czerwca do Hallera udała się deputacja żydowska, by prosić o powstrzymanie fali przemocy. Generał wreszcie wydał długo oczekiwany rozkaz zabraniający pod groźbą sądu polowego ekscesów antyżydowskich. Nic nie wiadomo, by kogoś osądzono, natomiast pogromy trwały nadal.
26. czerwca stacjonujący pod mostem na Solcu hallerczycy bawili się w wyciąganie Żydów z tramwajów i w obcinanie im bród. Jeden Żyd został zabity, 15 rannych. Sprawa ta stała się tak głośna, że była powodem sejmowej interpelacji.
31. lipca „Nowy Dziennik” donosi: „Bicie na kolei nie ustaje”. W Dębicy podkomendni Hallera wywlekli z pociągu kilkunastu Żydów, obcięli im brody i kazali jeść wytarzaną w błocie wieprzowinę.
Pogromy dokonywane przez hallerczyków trwały przez trzy miesiące (maj-lipiec) 1919 r. roku. Ich ofiarami było kilku zamordowanych Żydów, nie licząc rannych.
Relacja z poczynań wojsk Hallera po wkroczeniu do jednego z małych miasteczek kresowych: Pijani żołnierze zaproponowali kręcącym się żydowskim chłopcom, że mogą wejść do piekarni i wziąć tyle chleba, ile są w stanie unieść. A kiedy dzieci wychodziły z piekarni z chlebem za pazuchą, strzelali do nich jak do kaczek.
Osobliwe podobieństwo: sceny z obcinaniem Żydom bród znamy z licznych zdjęć wykonanych w Polsce niemal równe dwadzieścia lat później. Z tym, że zarówno ci obcinający Żydom brody, jak i ci wykonujący obcinającym zdjęcia, nosili mundury nie błękitne, a Feldgrau.