A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O)

15.08.17, 07:46
Lekcja pogladowa surprised)
>>Prosta odpowiedź, iż dlatego, że nie znalazłem Boga, może zabrzmieć nieco dwuznacznie i wyglądać na kpinę zgoła, że gdzieś musieliśmy się minąć.
Porzuciłem szukanie Boga jako nastolatek na rzecz stwierdzenia, że ta hipoteza nie jest mi potrzebna. Nie jest potrzebna dla wyjaśnienia praw fizyki, ani kosmologii, ani tajemnicy życia i zjawisk przyrodniczych. W czasach przednaukowych idea Boga okazała się hipotezą zwodniczą, hamującą rozwój nauki, rozwój krytycznego myślenia, ideą wzmacniającą skłonność do zabobonów i teorii spiskowych. Jesteśmy ignorantami, ale religia dostarcza błędnych odpowiedzi o naturze świata, zmieniając naszą ignorancję z czynnika stymulującego, skłaniającego do szukania odpowiedzi, w umysłowe lenistwo i zadowalanie się wyjaśnieniami, które przy bliższym oglądzie okazują się nieodmiennie fałszywe.
W krajach rozwiniętych rzadko spotykamy dziś ludzi wierzących, dających wiarę w religijne opisy stworzenia świata, porzucono teorię geocentryczną, Bóg przestał ciskać piorunami, karać za grzechy suszami, powodziami, zarazami i trzęsieniami ziemi, ale jego słudzy nie przestali straszyć i nadal są znakomitymi producentami nerwic. Jestem ignorantem, ale ta ignorancja jest motorem ciekawości, skłania do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Nie boję się już odpowiedzi „nie wiem” i odmawiam doszukiwania się przyczyn złych i dobrych zdarzeń w tajemniczych mocach.
Jestem ateistą, bo żaden Bóg nie jest mi potrzebny do rozumienia świata. Podobno religia nadaje życiu jakiś sens, ale ten sens życia prezentowany przez ludzi religijnych pozostaje dla mnie niezrozumiały. Jeden (zapewne główny) filar tego religijnego sensu życia, to nadzieja na życie wieczne, obietnica, że wraz z śmiercią nie zakończy się nasza świadomość. Być może cierpię na jakąś dziwną przypadłość, ale nie odczuwam lęku śmierci, chociaż spotykam i czytam o ateistach dręczących się perspektywą, że pewnego dnia umrą. Ateizm nie leczy lęku przed śmiercią. Religia również tego lęku nie eliminuje, obiecuje zaledwie środek łagodzący o wątpliwej skuteczności. Jeśli będę posłuszny nakazom mojej religii, religia obiecuje mi, że śmierć będzie bramą do życia w znacznie lepszym wydaniu. Ludzie religijni zazwyczaj dodają w tym miejscu, że gdyby życie miało się kończyć wraz ze śmiercią, to nie miało by ono sensu. Ponieważ nie mam łaski wiary, więc nie rozumiem tej koncepcji sensu życia czerpanej z wiary w życie pozagrobowe. Mogę jednak dostać informację, jak można na to życie pozagrobowe zasłużyć.

Tu docieramy do punktu, który wielu ludzi inteligentnych i rozsądnych powstrzymuje przed porzuceniem religii – religia jest źródłem moralności. Obietnica zbawienia związana jest z życiem zgodnym z normami mojej religii. Dobro jest boskim wynalazkiem, jest opatentowane i człowiek dobry to wyznawca tego, a nie innego Boga.

Twierdzi się, że dobro pochodzi od Boga, a jeśli idzie o zło, to tu pojawiają się pokrętne wyjaśnienia w postaci już to boskiej kary, już to wrednego szatana, a na bardziej wysublimowanych poziomach dopuszcza się nawet koncepcję, że złe rzeczy po prostu się zdarzają, a wtedy Bóg płacze razem z nami.

Związek religii z moralnością jest jednak równie wątpliwy jak wyjaśnienia o nadnaturalnym stworzeniu świata. Niektóre normy moralne tworzone przez różne religie wydają się uniwersalne, inne wydają się mieć charakter lokalny. (Zakaz jedzenia wieprzowiny w jednym miejscu, zakaz spożywania wołowiny w innym.) Uniwersalne normy wydają się związane ze współczuciem i wezwaniami do uczciwości. Nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, nie oszukuj. Te normy mogły wyewoluować z naszych biologicznych instynktów, takich jak instynkt rodzicielski i instynkt stadny. Zwierzęta mające duże mózgi przetwarzają informację, są zdolne do współczucia i przyjaźni, udzielania pomocy. Kultura mogła te skłonności wzmacniać, osłabiać, kierować na pewne grupy i wyłączać ze współczucia inne.

Religia jest częścią kultury służącą do manipulowania zachowaniami w stadzie. >>

studioopinii.pl/andrzej-koraszewski-dlaczego-jestem-ateista/
    • dachs Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 15.08.17, 23:23
      Krzysiu, jak już kiedyś pisałem, Koraszewski jest jednym z tych ateistów, których szanuję i cenię za samodzielność myślenia.
      Ale także i ten jego tekst zawiera standardowy pakiet nie usprawiedliwionych pretensji do chrześcijaństwa.
      Na razie zajmę się tylko jednym z poruszanych przez niego tematów - nauką.
      Ma rację K., pisząc, że religia "Nie jest potrzebna dla wyjaśnienia praw fizyki, ani kosmologii, ani tajemnicy życia i zjawisk przyrodniczych.
      ale jednym tchem wyprowadza z tego wniosek, że "W czasach przednaukowych
      idea Boga okazała się hipotezą zwodniczą, hamującą rozwój nauki, rozwój krytycznego myślenia, ideą wzmacniającą skłonność do zabobonów i teorii spiskowych.
      .
      Jeżeli coś tu jest zwodnicze, to właśnie taki wniosek.
      Abstrahując od od zupełnie nienaukowego sformułowania o "czasach przednaukowych" - (co to właściwie ma znaczyć? - niby że jak ktoś wiedział 500 lat temu mniej o komosie niż dziś wie Hawking, to już nie był naukowcem?) religia nie tylko nie hamuje rozwoju nauki, ale tę naukę wymusza.
      Koraszewski, jak większość ateistów nie zauważa, że chrześcijaństwo to akurat nie ta religia z którą dyskutuje.
      Upraszcza sobie sprawę, wrzucając wszystkie religie do jednego kotła, i w ogóle nie bierze pod uwagę, że judeochrześcijaństwo różni się w sposób absolutnie zasadniczy od wszystkich innych religii.
      Otóż jest to jedyna religia, która nie przyznaje atrybutów boskości wszechświatowi, ani otaczającej człowieka przyrodzie.
      Chrześcijanie nie czczą słońca, drzew, słoni, nie oddają czci boskiej przypływom morza itd. itp. Wręcz przeciwnie, wszechświat chrześcijan jest tworem stworzonym, oddzielonym od Boga i jako taki podlegający badaniu, eksploracji i eksploatacji (prawda, że często głupiej i niszczącej).
      Z prostego dogmatu, że Bóg oddał człowiekowi ziemię we władanie, wynika wręcz konieczność jej badania i poznawania.
      Nie jest przypadkiem, że zręby współczesnej nauki były stawiane przez duchownych i najczęściej w klasztorach. A Galileusza nikt nie spalił, Kopernika nikt nie wyrzucił z roboty.
      Stosunek kościoła do nauki jest konserwatywny - to prawda. I bardzo dobrze, bo jest to podejście rozsądne i racjonalne. Nieracjonalne natomiast jest łapczywe rzucanie się na każdą nie do końca udokumentowaną teorię, z czym mamy do czynienia w czasach dzisiejszych.
      I tyle.
      Natomiast dlaczego Koraszewski jest ateistą, to zupełnie inna sprawa.
      Raczej nie dlatego, ze kościół tępi naukę, że inkwizycja a już na pewno nie dlatego, że jak pisze:
      "nie boję się już odpowiedzi „nie wiem”.
      Bo tej właśnie odpowiedzi panicznie się boi.
      Boi się jej tak, że woli powiedzieć "Boga nie ma".
      W odróżnieniu ode mnie, który nie boi się powiedzieć "nie wiem czy jest". Bo ja nie wiem.
      Wierzę, że jest. A wiara to niepewność i z tą niepewnością żyję.
      Swój wywód zilustrował świetnym rysunkiem.
      https://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2017/08/evolution.jpg

      Nie zauważył tylko, że odpowiedzi na końcowe pytanie trzeba szukać poza człowiekiem.
      Nie mógł zauważyć, ponieważ - jak sam przyznaje - nie ma łaski wiary.
      Może właśnie to ograniczenie każe ateistom niestrudzenie przekonywać samych siebie o tym, jak dobrze im bez Boga.
      Samych siebie, bo wierzących raczej nie przekonają. smile
      • boavista4 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 15.08.17, 23:41
        proste: Koraszewski nie jest ateista on jest wierzacym ateista bo jest glupi. Gdyby byl madry to by nie wiedzial, Tak jak wszyscy madrzy katolicy nie wiedza dlaczego. Poprostu Bog jest w innym wymiarze, a religia jest nasza cywilizacja. dlatego wierzymy.
        • benek231 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 16.08.17, 00:50
          boavista4 napisał(a):

          Po prostu Bog jest w innym wymiarze
          ***
          Czy moglbys podac namiar, poprosze... Namiar na ten wymiar, oczywiscie.

          PS....Czy jestes fanem seriali "Star Trek"?
          • pijatyka Re: daj namiar na ten wymiar 16.10.17, 03:04

            I przy okazji - na dilera ;->

      • benek231 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 16.08.17, 18:19
        dachs napisał:

        Koraszewski jest jednym z tych ateistów, których szanuję i cenię za samodzielność myślenia.
        *
        Czy dlatego, ze sam potrafisz myslec czy tez nie potrafisz?
        ***
        Termin "czasy przednaukowe" odebralem jako skrot myslowy. Najwyrazniej autor mowil o czasach gdy nauka nie miala jeszcze wlasnej domeny i bardzo czesto funkcjonowala w towarzystwie wierzeni religii. Ona nie rozwijala sie jednak dzieki religii lecz pomimo religii, w ktorej szatki wskakiwala by moc bezpiecznie egzystowac. O tym by "chrzescijanstwo nauke wymuszalo" uslyszalem wlasnie po raz pierwszy w zyciu.
        ***
        "nie boję się już odpowiedzi „nie wiem”.
        > Bo tej właśnie odpowiedzi panicznie się boi.
        *
        Czyli zgodnie z twoim nieciekawym zwyczajem wrabiania ludziom na przekor temu co sami twierdza. Nie masz zadnych podstaw ku temu by twierdzic, ze "panicznie sie boi" a jednak wrabiasz. A nie siedzisz przeciez w niewierzacym i nie wiesz jak to jest. Co z drugiej strony zarzucasz swoim ateistycznym adwersarzom, ze nie wiedza jak to jest byc wierzacym.
        Bo ja nie mam powodow by nie wierzyc Koraszewskiemu - nie widze w jego stwierdzeniu nic niewlasciwego czy falszywego. Ja takze czesto nie wiem, przy czym nie boje sie do tego przyznac.
        Na przyklad nie wiem czy jednak istnieje jakas sila wyzsza ktora odpowiedzialna jest za to Wszystko. Ale tez nie wydaje mi sie bym przez to znalazl sie blizej agnostycyzmu, gdyz opierajac sie na tym wszystkim co wiadomo, oraz na tym, takze, ze mamy jakies podstawy aby moc przypuszczac - zadnego Boga nie ma. Moje 'nie wiem' to jedynie taka asekuracja na wypadek gdyby wszystko co wiemy mialo nagle wziac w leb, i okazac sie mialo, ze istnieje jakas forma "Najwyzszej Inteligencji" ktora moglibysmy nazwac Bogiem - takze pomimo calkowitego braku odzwierciedlenia jej w ktorejkolwiek z religii. Moje nie wiem dotyczy znacznie bardziej zaawansowanych w ukrywaniu sie Krasnoludkow - dotyczy owych inteligentnych lokomotyw parowych unoszacych sie w kosmosie na skrzydlach pegazow, i spiewajacych wszystko oprocz rapu. Nie bez kozery spytalem naszego kolege, powyzej, o "namiar na ten wymiar", przy czym nadal nie wiem czy to szosty wymiar czy np. 3872gi.
        Przypuszczam, ze z powodu podobnego asekuranctwa woli Koraszewski powiedziec "nie wiem" choc wie, ze w z cala pewnoscia powinien powiedziec, ze Boga nie ma. Bo nie ma zadnych przeslanek na jego istnienie, a wszystko na ten temat zostalo wymyslone wylacznie przez czlowieka, i przez czlowieka bylo ulepszane przez tysiaclecia. Dla zbiorowego masturbowania sie jednostek, ku lepszemu ich rozwojowi, oraz sprawniejszemu funkcjonowaniu spoleczenstw.
      • benek231 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 20.08.17, 03:54
        dachs napisał:
        Nie zauważył tylko, że odpowiedzi na końcowe pytanie trzeba szukać poza człowiekiem.
        Nie mógł zauważyć, ponieważ - jak sam przyznaje - nie ma łaski wiary.
        Może właśnie to ograniczenie każe ateistom niestrudzenie przekonywać samych siebie o tym, jak dobrze im bez Boga.
        Samych siebie, bo wierzących raczej nie przekonają. smile
        ***

        Co to znaczy "szukać poza człowiekiem"? Co to znaczy "łaska wiary"? Ktora ma byc pomocna w "szukaniu poza człowiekiem". Ktorej brak, okazuje sie, ma byc ograniczeniem niewierzacych.
        Interesujace, bo jednoczesniem usilujesz wmowic mi, ze to ja, a nie ty, przekonuje samego siebie do wyzszosci "mojego" nad "twoim".
    • boavista4 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 16.08.17, 18:31
      posz dlugo to pewnie w to wierzysz, albo ktos ci za to placi..
      • benek231 Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 18.08.17, 01:37
        boavista4 napisał(a):

        > posz dlugo to pewnie w to wierzysz, albo ktos ci za to placi..
        **
        No popatrz, w koncu trafiles w sama dziesiatke. Bo oczywiscie placa mi Zydzi. Jakze by inaczej...
        • xiazeluka Re: A.Koraszewski: Dlaczego jestem ateistą? :O) 18.08.17, 07:19
          Kretynowi52 płaci Światowy Związek Sołtysów w podzięce za promowanie obciachowych wąsisk.
    • hymenos Ateizm jako przeciwieństwo religii to bzdura! 18.08.17, 12:30
      Wiara i religia, dwa różne pojęcia przeciwstawione przez przywołanego tu Koraszewskiego ateizmowi zostały kompletnie wymieszane ku uciesze Kretyna231. W przeciwieństwie do wiary w wyniku, której powstał cały zestaw zachowań, kultów, filozofii czy reguł ateizm jako brak wiary w Boga niczego takiego nie dał. Trudno zatem przeciwstawiać na modłę Koraszewskiego coś co jest zdefiniowane, opisane i poparte wielowiekową tradycją czymś co jest ulotne, różnorodne, nie narzucające żadnych reguł czy zasad. Brak wiary w Boga niczego nie narzuca, nie definiuje stosunku człowieka do świata, życia czy innych ludzi. To wszystko jest dziełem nie tyle wiary, co religii.
      • benek231 Glupis, Kretynie3, ty antydemokratyczne :O) 18.08.17, 17:05
        gowno.
        I nigdy nie uda ci sie zmadrzec, hitlerku.
        • hymenos Re: Glupis, Kretynie3, ty antydemokratyczne :O) 19.08.17, 12:50
          benek231 napisał:

          > gowno.
          > I nigdy nie uda ci sie zmadrzec, hitlerku.

          Typowa odpowiedź debila, który nie ma nic do powiedzenia.
Pełna wersja