tyu
24.08.01, 19:25
Miasto smród ropniaków przewalających się tuż obok smród prażonej kukurydzy dwa
kroki dalej nagabują mnie jacyś uliczni handlarze nie wiem nawet o co im chodzi
ten następny wiem zwężone źrenice niepewny chód a mówi że na zupę wątpię ta
kawiarenka na rogu od kiedy stoi chyba od niedawna sułtan nie chyba jej nie
było wystrój ciekawy od drzwi bucha gwar ale nad nim góruje głos jakiegoś
byczka z nim dziewczyna a ten wrzeszczy jakby całemu miastu chciał nie wiem po
co pokazać że ta dziewczyna to jego jego jego karczycho wygolone ciekawe do
kiedy ma przepustkę dziewczyna śliczna co ona w nim widzi bo chyba widzi a co
mnie to zresztą obchodzi towarzycho głównie młodzieżowe ale w kącie jakiś facet
już go na pewno widziałem całkiem miłe wrażenie chyba niezbyt tu pasuje i sam
to widzi czyta nie chyba nie raczej rozwiązuje krzyżówki ha tutaj krzyżówki ale
nie jednak ma widać dość bo wychodzi a ten byczek tokuje dalej moja moja moja
za barem pusto po sali snują się jakieś dziewoje patrzą na chłopaków którzy też
się snują to pewnie kelnerki i kelnerzy a wezmę sobie sam no i co nawet niezły
ten sok choć z kartonu no tak teraz barmanka się obudziła nie nie chcę lodu o
tu w kącie jest trochę luzu w ogóle robi się luz bo towarzycho wychodzi jeszcze
wcześnie pewnie zmienia lokal ale tu nadymili sok skończony i dobrze dalej w
drogę tu dym tylko dym i spleen jakiś jazzowy kawałek nawet nie standard tylko
coś cool brzęk talerzy raczej syk niż brzęk tłumiki wszystko co wywołuje
senność i rozdrażnienie ciekawe że zawsze równocześnie oj mam dość no na ulicy
chłodniej w ogóle już się ochłodziło słońce zaszło ludzie ciągną do jakiegoś
barku też widać ktoś otworzył nowy to chyba ten co stoi za barem barek mustafa
dziwne tam był sułtan tu mustafa jakaś moda na orient czy co ha moje towarzycho
z kawiarenki i byczek niezmordowany ciągnie swoje o nie za duszno i za głośno
choć muzyka tu lepsza a nawet jak nie lepsza to strawniejsza chyba california
blue geografia ameryki kiedyż to było wolałbym raczej san francisco też
kalifornia albo ha wręcz przeciwnie czyli massachusets ale niech tam tylko co
ja w ogóle tu robię no tak chciałem zobaczyć co tu jest no to zobaczyłem facet
przy barze zupełnie zdezorientowany a towarzycho bawi się po pachy cała sala
dla nich resztę gości rozstawia po kątach też chyba niedługo prysną jak ten
facet z kawiarenki ten przy barze mógłby ich trochę utemperować psują mu
interes o nie mam już naprawdę dość to nie dla mnie ciemno już prawie zupełnie
taka pora zmierzch zapada szybko a jeszcze kawał drogi ludzi coraz mniej aut
też jakiś pies pamiętam tu gdzieś trzeba skręcić w ścieżkę między domami prawie
nic już nie widać ale gdzieś tu jest ta siatka ze sterczącymi drutami kiedyś
nie zauważyłem to miałem wielkie el wyszarpane w rękawie i czerwoną kapiącą
krechę na ramieniu no minąłem dalej koleiny ta prawa zawsze była wypełniona
wodą i zawsze latem od kiedy pamiętam wylęgały się w niej kijanki ostrożnie no
wreszcie sucho teraz już tylko w górę i w górę drzewa po obu stronach ścieżki
ledwie widać muszę uważać teraz będzie ten odcinek z wybojami można nieźle
skręcić nogę no zaraz będzie to miejsce gdzie wtedy spotkałem żbika ciekawe
wrażenie co tu robi to spasione kocisko i refleksja że na tej wysokości to nie
może być domowy kot jeszcze chwila no i koniec to tu teraz widzę w dole całe
miasto wolałbym oglądać co innego ale nie ma tego złego patrzę i wiem jak
daleko stąd są te wszystkie byczki co to tylko a niebo całe czarne bez chmur i
gwiazd coraz więcej orion teraz świetnie widać nawet ramiona i nogi nie tylko
pas i miecz siądę sobie tutaj o tak świetnie wiatru prawie nie czuć mech
jeszcze ciepły nagrzany za dnia ten pień za mną też ma kształt jak na
zamówienie można przesiedzieć tu całą noc gwiazdy świecą już tak że prawie
można czytać a jeszcze księżyc po co czytać znam to na pamięć pasuje do
dzisiejszego dnia a zwłaszcza wieczora jak rzadko co no jak to było
aequam memento rebus in arduis
servare mentem non secus in bonis
ab insolenti temperatam
laetitia
i tak dalej reszta nieważna nie gniewaj się mój horacy tak miałeś rację w
ciężkich chwilach należy zachować równowagę ale w dobrych też nie ma powodu do
szału radości byłeś dobrotliwym stoikiem epikurejczykiem trochę radziłeś
przypominałeś zapomnieli cię wolą tracić czas w duchocie i dymie ktoś powie
kawał ryk za chwilę nuda znów ktoś coś powie ryk najwyżej ktoś zacznie
zastanawiać się co dalej jak tak dalej żyć co to za życie i kolejne pyfko jako
odpowiedź może to też metoda sam przecież mówiłeś
tu ne quesieris scire nefas quem mihi quem tibi
finem di dederint leuconoe nec babylonios
temptaris numeros ut melius quidquid erit pati
no jak to będzie
nie pytaj nie godzi się wiedzieć jaki koniec mnie a jaki tobie dadzą bogowie
dziewczyno nie chwytaj się kabały i lepiej zachowaj spokój cokolwiek będzie
właśnie tak cokolwiek będzie patrzmy na to spokojnie przyglądajmy się samym
sobie a czas przyniesie rozwiązanie no nie gniewaj się że przetłumaczyłem
leukonoe jako dziewczyna teraz takich imion nie dają a liczby babilońskie to
przecież kabała cóż innego jednak poszedł a idźże spać skoroś taki i niechaj ci
do snu nucą chóry niebian a może obraził się za to porównanie no tak on klasyk
i rozważania przy piwku to coś nie tak dobrze że wierszy nie zabrał a tam na
dole ciągle się świeci ciągle ktoś się bawi albo myśli że się bawi jak ci z
piosenki kukiza całuj mnie całuj mnie to taka piękna gra no to niech gra kto
takie gry lubi bo ja nie i dlatego tu jestem nie tam czemu ten orion tak się
przesunął i czemu zaczyna być coraz jaśniej nawet nie zauważyłem jak minęła noc
a tak chętnie bym jeszcze ale trzeba iść przecież niedługo ludzie zaczną
wstawać jeszcze ktoś tu przyjdzie a po co mi to swoją drogą gdzie ja jestem tu
chyba jest jakiś inny czas gmt mówi że dopiero nadchodzi wieczór jaki będzie
ten wieczór dla innych nie wiem ja chcę zostać tutaj