oleg3
16.11.17, 15:52
Europoseł Boni wyjaśnił, dlaczego część posłów PO wstrzymała się od głosu, a część zagłosowała za rezolucją PE ws. praworządności. - To bardzo dobrze, że są różne głosy, ale też myślę, że w niektórych sprawach trzeba pełnej jednoznaczności. Jestem w komisji LIBE (Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych ) i ta komisja będzie pracowała nad tym raportem. Jeśli chcemy, żeby ten raport był rzetelny i na przykład, żeby nie szermował nadmiernie hasłami dotyczącymi sankcji, to trzeba być w środku, a nie obok – powiedział.
Boniego rozczarowała decyzja części posłów PO, żeby wstrzymać się od głosu ws. rezolucji. - Decyzja była taka, że jest wstrzymanie się od głosu. (...) Jednak to, że jestem w LIBE dało mi taką przesłankę, że skoro chcę dalej rozmawiać i być wiarygodny, to trzeba było tak zagłosować. To nie jest przeciwko Polsce, a w dłuższej perspektywie dla Polski. Nie chcę sankcji – powiedział Boni.
Sankcji nie chce też Tomasz Siemoniak. Tomasz Siemoniak pytany w radiu Plus o eurodeputowanych z PO, którzy zagłosowali za sankcjami dla Polski, podkreślił, że Platforma "podziela treści, które są w rezolucji, krytyczną ocenę rządów PiS-u". - Natomiast nie zgadza się, żeby nawet w formie miękkiej sugestii pojawiało się ryzyko sankcji wobec Polski - podkreślił.
- Platforma się wstrzymała od głosu, a kilku europosłów głosowało inaczej, mimo wyraźnego stanowiska frakcji. Zobaczymy, będziemy o tym rozmawiali, najlepiej, gdy cały klub, cała frakcja głosuje razem - oświadczył. Dodał jednocześnie, że "ta sprawa była niesłychanie emocjonalna, trudna".
Zapytany, czy eurodeputowani, którzy zagłosowali "za", poniosą konsekwencje, powiedział: "będziemy rozmawiali o konsekwencjach na posiedzeniu zarządu pewnie w przyszłym tygodniu". Dopytany o formę konsekwencji, powiedział: "nie wiem, czy (będą) kary. Uważam, że trzeba mocno zwrócić uwagę, że jednolite działanie naszej frakcji ma istotne znaczenie i że eurodeputowani wywodzą się z Platformy i powinni bardzo mocno uwzględniać lojalność wobec Platformy".
Platforma zaczyna zjadać własny ogon. Miał być wielki sukces. Uwieńczenie 2-letniej, ofiarnej prac,y całej partii w Brukseli, a jest hańba i (prawdopodobnie) dotkliwe straty w elektoracie. Stratedzy -jak zwykle niezawodni - wymyślili narrację: owszem PO paliła ale się nie zaciągała.