benek231
25.11.17, 17:00
Na poczatek sugeruje niektorym by na chwile zapomnieli o Kwasniewskim kiwajacym sie w Katyniu, i na spokojnie przeczytali sobie ten wywiad.
Aleksander Kwaśniewski: Polska się zamyka
Dążenie do samoizolacji prowadzi do katastrofy. A nacjonalizm do zguby. Zamykamy się. Na inność, na globalizację, na sąsiadów, na świat - mówi b. prezydent RP Aleksander Kwaśniewski.
Panie prezydencie, dwadzieścia lat temu współtworzył pan konstytucję, która uwiera obecną władzę.
- Uwiera, bo PiS nie może przeżyć, że stworzyło ją inne środowisko polityczne.
Prezydent Duda zaczął debatę nad zmianą ustawy zasadniczej.
- Ta debata jest absurdalna.
Dlaczego?
- Bo spieramy się, czy system w Polsce ma być mieszany, czy parlamentarny, czy może prezydencki, a tymczasem realnie mamy w kraju system zupełnie inny.
Jaki?
- Nowogrodzki. To na Nowogrodzkiej, w siedzibie PiS, zapadają decyzje - poza legalnymi, konstytucyjnymi organami władzy. Od miesięcy trwa telenowela o rekonstrukcji rządu. Tymczasem kluczowe pytanie - i na nie raczej odpowiedzi prędko nie uzyskamy - brzmi: czy Jarosław Kaczyński ma na tyle chęci i siły fizycznej, żeby ten nowogrodzki system zbliżyć do Konstytucji. Czyli po prostu objąć urząd premiera.
Póki co jest tak, że prezydent, prezes, premier i parlament są z jednego obozu - a ten system i tak trzeszczy.
- Bo potrzeba też dobrej woli z obu ośrodków władzy - prezydenckiego i rządowego. Na przykład Jerzemu Buzkowi i mnie udało się tę wolę, jak sądzę, pokazać. Jeśli jej nie ma - system zaczyna trzeszczeć. Ale nasza młoda demokracja potrzebuje systemu mieszanego. Taki zapisaliśmy w przepisach Konstytucji, bo istniało ryzyko, że silna prezydentura może doprowadzić do dyktatury, a silny parlament był ryzykowny ze względu na ogromną wówczas, w połowie lat 90., niestabilność sceny politycznej. Dwadzieścia parę partyjek w Sejmie. Ciągłe zmiany rządów i nieobliczalna prezydentury Lecha Wałęsy, który "rozpychał się" w wyznaczonych mu prawem ramach. To był najsilniejszy argument przeciw systemowi z silną pozycją prezydenta.
Konstytucję pisał pan i pana środowisko. Lewica. Niedawno Jarosław Kaczyński nazwał ustawę zasadniczą postkomunistyczną.
- To jest zazdrość z jednej, a misja historyczna z drugiej strony. Chce mieć swoją ustawę zasadniczą.
Gdy konstytucja powstawała, Kaczyński niewiele znaczył. Stąd ta misja historyczna?
- Konstytucję napisała lewica trochę przez przypadek. Udało nam się zdobyć większość, bo rozdrobniona prawica przed wyborami w 1993 r. popełniła zbiorowe polityczne samobójstwo. I okazało się, że jest tzw. moment konstytucyjny, tzn. szansa na zbudowanie koalicji, której starczy głosów, by przyjąć ustawę zasadniczą. A to, że Polska potrzebuje nowej konstytucji, było jasne dla wszystkich. No i ją napisaliśmy - a przegłosowało ją nie tylko SLD i Unia Pracy, ale też PSL i Unia Wolności. Przegłosowaliśmy konstytucję absolutnie nie lewicową, co najwyżej centrolewicową. Z wieloma bardzo konserwatywnymi elementami.
Którymi?
- Główne zarzuty ze środowisk lewicowych, które słyszę do dziś, dotyczą tego, że nie stworzyliśmy uregulowań i ochrony dla związków partnerskich, w tym także homoseksualnych. I że miękko określiliśmy zasadę świeckości państwa.
Dlaczego wybraliście takie rozwiązanie?
- Dlatego, że to była konstytucja kompromisu. Dlatego, że chcieliśmy, by była odzwierciedleniem panujących w owym czasie poglądów i przekonań.
Dwadzieścia lat temu! Dużo się zmieniło.
- Ale wtedy udało się stworzyć prawo, które miało na długo służyć nam wszystkim. I powiem panu, że z wieloma zarzutami wobec mnie mogę się zgodzić, ale nie z tym, że mamy lewicową konstytucję.
To jaka to jest konstytucja?
- Demokratycznego państwa polskiego. Z niezwykle szerokim zakresem wolności obywatelskich, ponieważ po doświadczeniach czterdziestu paru lat PRLu to była główna kwestia - żeby obywatel przestał się bać. Władzy. Służb. Sądów. Politycznie uwikłanych i niesprawiedliwych.
To dzisiaj z tymi służbami, władzą i sądami wcale nie jest różowo.
- Nie jest. Mało tego. Jest gorzej. Zwłaszcza, że moim zdaniem, jest jeszcze drugi powód chęci zmiany konstytucji przez PiS oprócz ambicji Kaczyńskiego.
Jaki?
- Jej charakter. Przecież nie chodzi o ustrój - i tak rządzi Nowogrodzka, a nie prezydent czy rząd. Obawiam się, że może chodzić o wprowadzenie konstytucji tworzącej bardzo konserwatywne, wszechpotężne państwo, mające szeroki zakres wpływu na życie obywateli. Obawiam się, że rzecz jest dużo poważniejsza i groźniejsza niż ambicja. Że zapisy w konstytucji proponowane przez PiS będą opresyjne wobec społeczeństwa i niezwykle konserwatywne światopoglądowo.