piq
28.11.17, 13:56
..."Z punktu widzenia pojedynczego działacza najważniejsze jest, aby to on dostał się do rady miasta. Partia może nawet otrzymać mniej głosów, a interes całego kraju to z poziomu pojedynczego działacza zaledwie odległe echo. Dlatego manewr z Trzaskowskim stał się dla Ryszarda Petru gwoździem do trumny. Stracił brakujące głosy, a pewnie nawet nieco więcej" - czytamy w "Newsweeku".
To w kontekście rozgrywek przy wyborach w .Najśmieszniejszej. Wcześniej w tekście było:
"- Pewnie myślał, że manewr z poparciem Trzaskowskiego na prezydenta i Pawła Rabieja na wiceprezydenta będzie takim rzutem na taśmę, że na chwilę przed wyborami odpali sukces i na tym sukcesie wygra wybory. No, to się przeliczył. Dla nas w Warszawie to była porażka. Jak teraz mamy negocjować z PO listy wyborcze do Rady Warszawy i do rad dzielnic? - pyta retorycznie działacz."
Czyż trzeba lepszego przykładu?
wiadomosci.wp.pl/tylko-w-wp-oszukala-go-kulisy-wyborow-w-nowoczesnej-reakcja-lubnauer-6192582047561857a