.To nie wymiar sprawiedliwości , ale..

29.11.17, 06:11
To nie wymiar sprawiedliwości mieć będziemy , ale "wymiar woli politycznej " PiS - powiedział prof. Marcin Matczak :
www.tvn24.pl/prof-marcin-matczak-o-projekcie-zmian-w-kodeksie-wyborczym,793860,s.html
Jak rzadko kiedy , w sposób tak prosty i przekonywający, prof. prawa wyłożył opinię o ostatnich
ustawach , które rozwalają system demokratycznego ustroju Polski.

Zachęcam przeciwników forumowiczów odpowiedzialnie piszących o Polsce.... do obalania tego co mówił prof. Matczak w "Kropce nad i ". Brak takich głosów może być jedynie dowodem na to,
że mówił prawdę.
    • oleg3 Re: .To nie wymiar sprawiedliwości , ale.. 29.11.17, 09:34
      czuk1 napisał:
      > Brak takich głosów może być jedynie dowodem na to, że mówił prawdę.

      Zaprezentowałeś coś, co od dawna znane było jako "pisizm" w formie klasycznej. Poza tym, nie wierz profesorom. Albo są wynajęci albo niekompetentni. Zawsze da się znaleźć prawnika (i ekonomistę) gardłującego za wynagrodzeniem cokolwiek zażyczy sobie mocodawca. Oczywiście po obu stronach sporu (pracodawcy - związki zawodowe, rząd - opozycja, lewica - prawica, nacjonaliści - internacjonaliści ...).
    • xiazeluka Proszę: 29.11.17, 11:06
      "- Majstrowanie przy ordynacji wyborczej jest zabójcze dla demokracji - stwierdził prof. Marcin Matczak"

      Czyli złe/przestarzałe przepisy są lepsze od dobrych/adekwatnych przepisów, ponieważ ordynacja wyborcza to świętość, której nikt nigdy nie powinien reformować? Gdyby tak było, jak ględzi profesorek, to automatycznie należałoby wyrzucić do śmieci (co nie jest złym pomysłem) wszystkie nowelizowane ustawy oraz pogonić posłów na zieloną trawkę (bo co chwila coś zmieniają, z tego żyją).
      Ta sama śpiewka działa oczywiście odnośnie konstytucji - precz z łapami od relikwii.

      "Podkreślił, że "zmiana ordynacji wyborczej powinna obowiązywać od następnych wyborów, żeby nikt nie był posądzony o to, że przy niej majstruje"

      Powiedzmy. Tyle, że między obecnymi wyborami samorządowymi i przyszłymi wyborami samorządowymi będą wybory powszechne. Może się zmienić władza i ordynację przykroić do swoich potrzeb. Kiedy więc obecnie rządzący mieliby dokonać reformy?

      "Dodał, że zamiast sędziów, będziemy mieli do czynienia z komisarzami politycznymi, którzy będą liczyli głosy oraz będą wyznaczali okręgi wyborcze. "

      A czyż to nie jest bardziej demotfukratyczne? Zamiast 51 nieznanych elektoratowi dziadków będą mieli prawie 400 lokalnych znajomych. To dla demotfukracji gorzej? I kto powiedział, że tych 400 "komisarzy" będzie z LiN?

      "Wyznaczanie okręgów jest najczęstszym na świecie sposobem manipulacji wynikami wyborów. Wyznacza się te granice w taki sposób, żeby większość wspierających daną partię była w tym danym okręgu "

      Bez przykładów trudno z tym polemizować. Wiadomo, że wielkie miasta ciążą ku lewactwu ateistycznemu, a wąsate podkarpacie ku rozmodlonym narodowym socjalistom z LiN, więc żeby te "manipulacje" dały efekt, należałoby połączyć warszawskie okręgi wyborcze z Tarnowem.

      "Zaznaczył, że bardzo duża grupa prawników uważa, że są one niezgodne z konstytucją."

      A równie duża grupa prawników - za zgodne z konstytucją. Zawracanie głowy. Albo niech wskaże konkretne naruszenia, albo niech nie rozpoczyna licytacji na pustosłowie.

      "Zwrócił uwagę, że jeżeli konstytucja mówi o 6-letniej kadencji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, a skraca się tę kadencję, to nie trzeba być wielkim prawnikiem, żeby wiedzieć, że sytuacja interwencji państwa, które uniemożliwia dokończenie takiej kadencji, jest po prostu niezgodna z konstytucją."

      A artykuł 180 konstytucji jest zgodny z resztą konstytucji? Sam zresztą dodaje: "Sędziowie są bardzo kontrolowaną władzą. Podlegają konstytucji, podlegają ustawom. "

      "Proszę sobie wyobrazić, co się stanie z sądami, kiedy nagle cała grupa ludzi ruszy do sądów ze skargami"

      O ile kwestia skargi jest rzeczywiście wątpliwej jakości, to z ostatnim zdaniem profesorka można się zgodzić. Rzeczywiście, cała grupa ludzi ruszyłaby z reklamacjami. Tyle, że nie jest do dowód na głupotę skargi, lecz dowód na brak zaufania obywateli do tzw. wymiaru sprawiedliwości.
Pełna wersja