benek231
09.12.17, 17:30
"Polskę czekają przegrane sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i Trybunałem Sprawiedliwości"
WYWIAD Rozmawiał Bartosz T. Wieliński
- Prędzej czy później rząd PiS przekona się, że polityczne, dyplomatyczne, prawne i w końcu czysto ekonomiczne koszty ingerencji w sądownictwo są tak wysokie, że zmieni kurs - mówi z Nils Muižnieks, komisarz ds. praw człowieka Rady Europy.
Bartosz T. Wieliński: Przyjechał pan do Polski w chwili, gdy Sejm przyjął ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, podporządkowując te instytucje partii rządzącej...
Nils Muižnieks, komisarz ds. praw człowieka Rady Europy: Bardzo żałuję, że do tego doszło. Jeśli te przepisy faktycznie wejdą w życie, niezależność sądownictwa zostanie w znacznym stopniu zniesiona.
Sytuacja jest poważna. Po przeforsowaniu zmian w Trybunale Konstytucyjnym to Sąd Najwyższy stał się instytucją stojącą na straży niezależnego sądownictwa. Teraz ma zostać podporządkowany rządowi.
Całkowicie zaskoczyło mnie wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej, która pozwoli unieważnić praktycznie każdy wydany w przeszłości wyrok. To oznaczałoby, że w Polsce nie będzie żadnej pewności co do sytuacji prawnej. Będzie to dotyczyło nie tylko Polaków, ale też ich zagranicznych partnerów.
Tak samo zaskakuje mnie wprowadzenie do Sądu Najwyższego ławników.
Ławnicy rekrutowani spośród obywateli mają zdemokratyzować sądy i otworzyć je na społeczeństwo. Rząd twierdzi bowiem, że sędziowie stworzyli kastę i że temu trzeba przeciwdziałać.
– W Ministerstwie Sprawiedliwości zapytałem, na jakim modelu opierają się, wprowadzając te zmiany w polskim systemie prawnym. Odpowiedzieli, że to unikalne, polskie rozwiązanie.
Twierdzenie, że tylko parlament reprezentuje społeczeństwo, jest błędne. Reprezentują je również sądy i chociażby media czy organizacje pozarządowe. W systemie demokratycznym sądy są przeciwwagą dla większości parlamentarnej. Jeśli tę przeciwwagę się zniszczy, zaczyna się budowanie dyktatury.
PiS podkreśla, ze zdobył władzę w demokratyczny sposób, ma większość w parlamencie i realizuje to, czego oczekuje naród
– Wolę narodu ogranicza prawo. Władza nie może mówić, że reprezentuje społeczeństwo, i robić, co się jej żywnie podoba.
Polskie władze przypominają, że Polska jest suwerennym krajem, więc może kształtować swój wymiar sprawiedliwości tak, jak chce.
– Tak, ale Polska nie funkcjonuje w próżni. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, Rady Europy, OBWE i ONZ. Z członkostwa w tych instytucjach wynikają zobowiązania dotyczące zachowania praworządności, poszanowania demokracji i praw człowieka. Nie można skracać kadencji sędziom Sądu Najwyższego ani ich odwoływać. W podobnych sprawach Europejski Trybunał Praw Człowieka wydawał już wyroki.
Co będzie, jeśli uchylanie wyroków, jakie zapadły w Polsce w ciągu minionego ćwierćwiecza, wywołają w kraju całkowity chaos prawny? Kto zaufa polskim sądom w sprawach, w których stosuje się europejski nakaz aresztowania, w sprawach dotyczących inwestycji, handlu?
Przecież każdy wyrok będzie można podważyć i rozpatrywać sprawę na nowo, bez końca. To będzie miało negatywny wpływ na stosunki Polski z innymi krajami oraz na polską gospodarkę.
Rząd sugeruje, że sędziowie to nieuczciwa kasta, a wyroki zapadały dzięki łapówkom. Skarga nadzwyczajna ma to naprawić.
– Są przecież procedury uchylania źle wydanych wyroków. Jeśli któryś z sędziów popełnił przestępstwo, powinno się w tej sprawie rozpocząć śledztwo, a winni powinni ponieść karę. Ale ponowne rozpatrywanie spraw z ostatnich 25 lat nie rozwiąże tego problemu, tak jak nie pomoże podporządkowywanie sądów rządowi.
Dziś w sprawie zmian w polskim prawie bardzo krytycznie wypowiedziała się Komisja Wenecka. Polski rząd zignoruje tę opinię, tak jak i poprzednie?
– Myślę, że prędzej czy później rząd PiS przekona się, że polityczne, dyplomatyczne, prawne i w końcu czysto ekonomiczne koszty ingerencji w sądownictwo będą zbyt wysokie, i zmieni kurs.