benek231
09.12.17, 23:37
a sam Morawiecki - po uszy.
>>Faktem jest jednak, że do czasu kiedy bankiem rządził Kseń BZ WBK nie udzielał zasadniczo kredytów hipotecznych we frankach.
KNF, czyli Komisja Nadzoru Finansowego ostro zresztą walczyła o zastopowanie fali frankowych kredytów słusznie wieszcząc, że wyjątkowo atrakcyjny w tamtym okresie kurs franka może się zmienić a kredytobiorcy utoną w niespłacalnych długach. KNF wydała nawet rekomendację, przepis obowiązujący banki, obligujący je do zaostrzenia kryteriów finansowych wobec osób składających wnioski o kredyty frankowe. Będący wtedy jeszcze u władzy PiS ostro protestował przeciwko tym ograniczeniom, traktując je jak zamach na wolności gospodarcze i sektor budowlany, jeden z filarów wzrostu gospodarczego. A pośrednio także na rzekomo atakowany zewsząd rząd PiS.
Mateusz Morawiecki, jako prezes banku też zaciągnął w tamtym czasie sowity (wart ponad 2 mln zł) kredyt we frankach szwajcarskich. Kierowany przez niego BZ WBK nie miał zresztą najmniejszych skrupułów z wciskaniem tego typu produktów naiwnym klientom. Z racji tego, że na rynek kredytów frankowych irlandzki bank wszedł dość późno, to nie zdołał uzbierać przed kryzysem finansowym i skokowym wzrostem kursu franka wielkiego portfela tych toksycznych aktywów. Tyle, że pod ręką Morawieckiego irlandzki bank kupił warszawski Kredyt Bank, instytucję zapakowaną po uszy w kredyty frankowe. W sumie grupa BZ WBK dorobiła się wartego ok. 15 mld zł portfela takich produktów. Za wiedzą, zgodą i akceptacją prezesa Morawieckiego.>>
www.newsweek.pl/biznes/kredyty-we-frankach-mateusz-morawiecki-udzielil-zgody,artykuly,420222,1.html?src=HP_Section_1
No i wylazlo (za przeproszeniem) szydlo z worka. Najbardziej odpowiedzialni za przekret frankowy najglosniej darli ryje podczas kampanii wyborczej, przedstawiajac sie w roli przyszlych rycerzy sprawiedliwosci.