benek231
11.12.17, 18:27
Prawem staje się tylko to, co wódz uzna za prawo
Politycy PiS tłumaczą mechanizm zmiany premiera uwikłani w przedziwnych sofizmatach. To świadczy dobitnie, że z wątpliwościami czy bez zaakceptowali na Nowogrodzkiej koncept (wolę) swojego prezesa.
Szczerze mówiąc, jako obywatela mało mnie obchodzi, czy w PiS-ie decyzje są podejmowane w sposób demokratyczny, czy nie. To ich problem. Problem nas wszystkich zaczyna się dopiero wówczas, gdy ten model przenosi się na państwo i prawo, a zwłaszcza gdy zaczyna zastępować państwo i prawo. Zgodnie bowiem z ustawą o partiach politycznych: „Partia polityczna jest dobrowolną organizacją występującą pod określoną nazwą, stawiającą sobie za cel udział w życiu publicznym poprzez wywieranie metodami demokratycznymi wpływu na kształtowanie polityki państwa lub sprawowanie władzy publicznej”.
Sposób, w jaki politycy PiS uwikłani w przedziwnych sofizmatach tłumaczą mechanizm zmiany premiera, świadczy dobitnie o tym, że z wątpliwościami czy bez zaakceptowali na Nowogrodzkiej koncept (wolę) swojego prezesa, a cała reszta z formalną dymisją rządu i powierzeniem misji formowania rządu nowemu premierowi dokonana w Pałacu Prezydenckim to tylko mało znaczący dodatek, listek figowy przykrywający pewien faktyczny mechanizm. Jeśli tak jest, to problem jest poważny - funkcjonowanie państwa i prawa opiera się bowiem na znanej z historii zasadzie wodzostwa.
Istotą tego modelu jest uznanie, że prawem de facto staje się tylko to, co wódz uzna za prawo. Ktoś może mi oczywiście zarzucić grubą przesadę i snucie jakichś nieuprawnionych historycznych analogii. Dlatego powstrzymam się od przytoczenia pewnych słów wypowiedzianych w lipcu 1934 roku, gdy pewien ktoś uznał się w historycznej godzinie za najwyższego sędziego pewnego narodu. Otóż niczego nie snuję - pokazuję tylko istotę pewnego mechanizmu, abstrahując od wlewanych w niego treści, a ten mechanizm to zasada wodzostwa w czystej postaci. I tyle.
Jest tylko jeden problem - w polskim porządku konstytucyjnym, przynajmniej na razie, nie ma miejsca na zasadę wodzostwa. Pod żadnym pozorem.
Prof. Jerzy Zajadło - filozof prawa. Kierownik Katedry Teorii Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego.
forum.gazeta.pl/forum/s,13.html?from=0
No i co Najmilsi Wolnosciowcy? Wyglada na to, ze wyhodowaliscie sobie Hitlerka - na wlasne podobienstwo.