t_ete
17.12.17, 16:31
Wczoraj zamiescilam w watku '13 grudnia' cytat z prof. Strzembosza
"Jeżeli ta konstytucja była zła, to nie trzeba było na nią przysięgać i to mówiąc "tak mi dopomóż Bóg". Myślę, że dla pana prezydenta i dla mnie te słowa wiele znaczą - mówił prof. Adam Strzembosz."
Zarzucono wypowiedzi zacnego profesora - brak logiki. A mnie - poniewaz bronilam logiki profesorskiej - glupote.
Co tu jest nielogicznego ?
1. Pan Prezydent zlozyl przysiege, ze bedzie przestrzegal Konstytucji. 'Tak mi dopomoz Bog'.
2. W Konstytucji jest zapis precyzujacy w jaki sposob mozna ja zmienic. To art 235. Co oznacza, ze Konstytucje mozna zmienic - ale trzeba spelnic okreslone w niej warunki.
3. Jesli chce sie zmienic Konstytucje - nalezy postepowac zgodnie z art.235.
4. Jesli Prezydent zaakceptuje ustawe, ktora narusza zapisy konstytucyjne (a glosowana jest w sejmie zwykla wiekszoscia glosow - czyli inaczej niz w art.235) zlamie wlasne slubowanie.
5. "Jeżeli ta konstytucja była zła, to nie trzeba było na nią przysięgać
i to mówiąc "tak mi dopomóż Bóg" - oznacza, ze jesli Prezydent planowal zmiane Konstytucji uznajac ja za zla w wielu punktach i jednoczesnie nie zamierzal przestrzegac jej zapisow (wlacznie z tymi, ktore umozliwiaja jej zmiane - patrz art.235) - nie powinien byl skladac takiego slubowania.
Moze ktos zechce wlaczyc sie do rozmowy ? Bo ja juz z sil opadlam.
Bylabym wdzieczna za wyjasnienie - w czym przejawia sie moj 'brak logiki'.
tete