benek231
18.12.17, 04:54
Jesteśmy bardzo blisko erupcji przemocy na dużą skalę. To się musi wydarzyć
Dr Paweł Dobrosielski - kulturoznawca i filozof, zajmuje się naukowo analizą dyskursu, pamięcią zbiorową i studiami krytycznymi, pracuje w Instytucie Kultury Polskiej UW. Autor książki „Spory o Grossa. Polskie problemy z pamięcią o Żydach”, wyd. IBL PAN, Warszawa 2017
Maciej Stasiński: Język debaty politycznej albo nawet cała mowa publiczna w Polsce są coraz bardziej brutalne. Pełne ksenofobii, rasizmu, nienawiści. Na Uniwersytecie Warszawskim profesor prawa żegna po wykładzie studentów, mówiąc, żeby wychodzili z sali w lewo, bo na prawo „stoi asfalt”.
Paweł Dobrosielski: Nie do wiary. Mój kolega napisał ostatnio na Twitterze: „Na moim wydziale jest wielu studentów o mało słowiańskich rysach. Każdy z nich, i to niejednokrotnie, doświadczył w ostatnich miesiącach fizycznej lub słownej napaści”. To jest wstrząsające, jak się szerzy mowa nienawiści.
Nie tylko mowa.
- Kiedy ktoś mówi do kogoś o czarnym kolorze skóry czy kogokolwiek innego: „Jesteś głupi i brzydki”, to jest to obelga. Dotyczy cech intelektualnych czy estetycznych. Ale obrażać wolno. Ale jeśli mówi: „Ty asfalcie”, „ciapaty” czy „pedale”, to jest to już mowa nienawiści. Bo dotyczy całej osoby, jej tożsamości, i to jest niedopuszczalne. Dotyczy czegoś, czego jednostka nie wybrała, ale na co została niejako skazana. To jest inwektywa, w której jest zaszyta dyskryminacja całej grupy, a nie obrażenie pojedynczego człowieka. W takich sformułowaniach ocenia się jakichś ludzi jako gorszych od innych i odbiera się im prawa obywatelskie czy prawa człowieka.
Jeśli ktoś mówi: „Należy zamknąć granice i wpuszczać do Polski tylko ludzi na polskich paszportach”, to mu wolno, choćbyśmy ten pogląd uważali za niewłaściwy czy obrzydliwy. Ale jeśli mówi: „Wszystkich brudasów won z Polski”, to jest to już mowa nienawiści. Tę mowę odróżnia od obelgi jeszcze to, że zawiera zachętę do działania, czyli do przemocy. Buduje przyzwolenie na przemoc albo ją wręcz inicjuje. Od przemocy symbolicznej do realnej jest tylko krok.
Skąd ta epidemia? Skąd nazistowski, rasistowski, antysemicki, wręcz pogromowy rap, który pod Stadionem Narodowym w Warszawie, na koniec tzw. Marszu Niepodległości, skanduje kilkanaście tysięcy ludzi?
- Jan T. Gross napisał niedawno, dlaczego Polacy znowu pragną czystej krwi. Pisze, że w ciągu dwóch lat wrogość do uchodźców itp. wzrosła z 25 do 75 proc. W tym samym czasie nic się realnie nie zmieniło. Skład społeczeństwa polskiego jest taki sam. Terroryzmu nie ma, a za granicą jest taki, jaki był, albo mniejszy. Zatem to się bierze z brutalnej i chamskiej propagandy. Wiadomo również, że im społeczeństwa mniej zróżnicowane, tym bardziej ksenofobiczne.
Gross uważa, że źródłem takich postaw jest nieprzepracowany stosunek Polaków do Żydów przed II wojną światową, w czasie wojny i po jej zakończeniu. Nie odrzucam tego, ale w nienawistnej mowie ksenofobicznej, rasistowskiej, nacjonalistycznej jest więcej klocków niż tylko antysemityzm. Ten rap i ta mowa szerzą się wskutek propagandy i przyzwolenia. Przemoc państwa, władzy, policji itd. analizujemy od góry do dołu jako przemoc instytucjonalną. Ale następuje też prywatyzacja przemocy. Władza wyposaża zdeprawowane, zdegenerowane lub zastraszone jednostki w upoważnienie na przemoc, posługuje się nimi, deleguje przemoc. To samonapędzający się mechanizm. I coraz więcej wolno.
W czasie owego Marszu Niepodległości MSW i minister sprawiedliwości bagatelizowali tę agresję.
- Jarosławowi Kaczyńskiemu się wydaje, że to wszystko kontroluje i wykorzysta, ale jest odwrotnie - to go porwie i zmiecie. Ale to nie od Kaczyńskiego się zaczęło. Minister Sienkiewicz kiedyś walnął pięścią w stół i powiedział: „Idziemy po was!”. Chodziło o popełniających przestępstwa z nienawiści w Białymstoku. Ale nigdzie nie poszedł i nigdzie nie doszedł. I to także oznaczało przyzwolenie, dało poczucie bezkarności.
Na koncercie pod stadionem ludzie z klasy średniej wtórowali nazistowskim i rasistowskim raperom, znali te piosenki na pamięć. To już normalizacja nienawiści w komunikacji społecznej.
- Tak jest. Doprawdy, pech prawdziwy miała Młodzież Wszechpolska, że to właśnie jej rzecznik Mateusz Pławski okazał się u nich jedynym rasistą. Ale wywiad Pławskiego o „separatyzmie rasowym” i o tym, że „Murzyn nie może być Polakiem”, publikuje bez mrugnięcia tygodnik „Do Rzeczy”, całkiem mainstreamowe pismo opinii. A to jest jawnie rasistowska i faszystowska wypowiedź.
To jeszcze dopuszczalna forma czy już mowa nienawiści?
- Zdecydowanie to drugie. Za fasadą tych sformułowań kryją się „biała supremacja”, zwyczajny rasizm, ksenofobia i dyskryminacja. Ludzie nie dzielą się na rasy, to są fałszywe pojęcia.
W odezwach organizacji nacjonalistycznych podpisanych przez Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolską itp. możemy wyczytać, że zapraszają wszystkich, „dla których Naród i Państwo to najważniejsze ziemskie wartości”. I dalej, że kieruje nimi „roztropna troska o prawidłowo pojętą spójność” - kulturalną, etniczną i religijną.
Może strzelanie do uchodźców na ulicy nie jest „roztropne”, ale wynajęcie kogoś do topienia łodzi na morzu może już tak. „Troska”, „pochylanie się”, „zadumanie” - to nic innego jak nienawistna ksenofobia ubrana w rodzaj „kościółkowej” nowomowy. Ręce same się składają do modlitwy, ale nikt się nie zastanawia nad treścią.
Dla mnie najważniejsze ziemskie wartości to pokój, wolność i dobrobyt, a nie Naród i Państwo. Naprawdę ludzie na świecie żyli, zanim jeszcze wymyśliliśmy nowożytne pojęcie narodu. I lepiej, żeby narody znikły jak najszybciej.
Ostatnio mamy już wieszanie na szubienicach portretów europosłów.
- Szubienice z hasłem „Śmierć wrogom ojczyzny” to jest już mowa pogromowa, zakazana w naszej cywilizacji. Po pierwsze, nikogo nie karze się śmiercią. Breivik dostaje PlayStation i siedzi, ale go nie zabijamy. Po drugie, kategoria wroga jest o pół kroku od przemocy. Koszulki z tym hasłem to nie jest zaproszenie do rozmowy o patriotyzmie i racji stanu, tylko uprawnienie do nienawiści i przemocy.
Uważam, że jesteśmy bardzo blisko erupcji realnej przemocy na dużą skalę. Boję się, że to się musi wydarzyć. Incydenty, jak napad na kebab w Ełku, już były. Proszę zobaczyć kolekcję kolaży na stronie Freikorps Polen, gdzie zdjęciom z likwidacji getta warszawskiego towarzyszą podpisy o konieczności „wytępienia bydła uchodźczego” napisane publicznie przez Prawdziwych Polaków w komentarzach internetowych.
To pokazuje, w jakim imaginarium żyjemy. Ludobójczym. Tworzą je obrazy, słowa, piosenki. Strzelanie, tępienie, topienie, głodzenie... Może jeszcze dzisiaj ręka komuś zadrży, jak przyjdzie co do czego, ale za kilka lat już może nie.
Warto pamiętać o przestrodze Zygmunta Baumana: najważniejszą lekcją z Zagłady nie jest to, że może ona i nam się przydarzyć, ale że i my możemy się jej dopuścić.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ulica, prawica i ONR-u szubienica. Publicyści obozu władzy są "prawie" oburzeni akcją ONR