benek231
19.12.17, 08:19
polski katolicyzm atakuje każdego, kto jest inny.
"- Kościół katolicki w swej głębokiej strukturze ma charakter wykluczający. Mówi: "Tylko nasza religia jest prawdziwa, inne są fałszywe i nie dają zbawienia."
"Kościół w całej swej historii nastawiony był na poszerzanie wpływów. Eufemistycznie nazywa się to dziś ewangelizacją. Prawodawstwa państw, gdzie silny jest katolicyzm, powinny mieć to na uwadze."
"Nie widziano zagrożeń. W efekcie rząd Tadeusza Mazowieckiego wpuścił religię do szkół. Początkowo miało to być udostępnienie sal szkolnych, szybko jednak pojawiła się kwestia wynagrodzenia. Księża poprosili, państwo dało.
A jak to wygląda dziś?
- Obecność duchownych w szkołach jest dysfunkcjonalna. To państwo w państwie. Dyrektor szkoły nie może wybrać i zatrudnić nauczyciela religii. On jest przysyłany z parafii, przez proboszcza. Dyrektor nie może więc też go zwolnić. Przysyłany z zewnątrz, jak w PRL-u, gdzie zawsze był z partyjnego nadania nauczyciel mający oko na całokształt. Taką funkcję bezwiednie przyjmuje duchowny.
Co ważne, program religii jest całkowicie poza kontrolą państwa. To jest rzecz kuriozalna. Katecheza obowiązuje już od przedszkola. To przedmiot mający największą liczbę godzin w systemie edukacji."
"Wszystko to sprawia, że duchowny, nawet kiedy ma najlepsze intencje, zaczyna funkcjonować jako superwładza. Innym przykładem dominacji Kościoła w państwie jest konkordat. Wpisano tam wszystko, czego zażyczyli sobie biskupi. W rezultacie mamy zależność państwa polskiego od innego państwa, umocowaną do tego w konstytucji.
Co pan ma myśli?
- Zapisy w konkordacie są na niekorzyść państwa. To jednostronne zobowiązania Polski bez poważnych zobowiązań Watykanu."
"Czy Kościół mający tak dużą ambonę nie mógłby zatem potępić ONR-u?
- Ale przecież ONR jest organizacją sprzyjającą Kościołowi. Toż to zagubione dzieci Boże. Wróćmy to tego, co powiedziałem na początku - istotą Kościoła jest poddanie wszystkiego sobie. To idea religijna, wszystko ma być poddane Bogu, Chrystusowi i jego ziemskiemu reprezentantowi - Kościołowi katolickiemu. Na tym polega zbawienie.
Nauczanie o miłosierdziu, o dobroci to elementy kościelnego marketingu, aktywności wizerunkowej. Pani pewnie też ma w głowie obraz Kościoła jako oazy dobroci i miłości. To efekt zabiegów propagandowych, a nie stan faktyczny. Celem jest ewangelizacja, czyli poszerzanie wpływów, narracja o miłości bliźniego jest środkiem do celu. Narzędziem. Dlatego dobrze, że są papież Franciszek czy siostra Chmielewska, a nawet ksiądz Stryczek. Bo to korzystne wizerunkowo.
Ale to nie znaczy, że istotą Kościoła jest pomoc ubogim. Ani tym bardziej tolerancja. Kościół od samego początku jest nietolerancyjny, chce, by jego idee stawały się prawem państwowym, jeśli tylko to możliwe."
"Kościół katolicki to instytucja ekspansywna i dominująca: ciągle bada granice, jak daleko może się posunąć."
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22800121,prof-tadeusz-bartos-polski-katolicyzm-atakuje-kazdego-kto.html#MT2
W ub. tygodniu, w rozmowie z Monia, stwierdzilem, ze "wasz kosciolek saczy do waszych serduszek jad nienawisci do wszystkiego co nie jest takie jak wy". Ja to twierdze od wielu lat, ale bardzo mi przyjemnie, ze w koncu pojawil sie profesor Tadeusz Bartoś, ktory te same sprawy widzi podobnie.