oleg3
03.01.18, 12:26
GW robi co może, by opozycja miała jakiekolwiek szanse na odsunięcie PiS od władzy. Puszcza teksty mające intelektualnie odmienić AntyPisa. Oczywiście nie zaniedbuje swoich czytelników karmiąc ich antypisią papką.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,22850721,tajemnica-sukcesu-pis-wysmiewaliscie-grazyny-i-januszow-no.html#MT
Z badań w Miastku jednoznacznie wynika, że powody sukcesów Prawa i Sprawiedliwości nie są ekonomiczne. To nie jest partia populistyczna w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, nie gromadzi ludzi rozczarowanych poziomem własnego życia. Mieszkańcy Miastka popierający Kaczyńskiego w większości nie narzekają na materialną sferę egzystencji. Mało tego, patrzą w przyszłość z optymizmem, a w przeszłość - bez żalu. Widzą zmiany, jakie w ostatnich 27 latach zaszły w ich najbliższym otoczeniu. I potrafią je docenić. Badania weryfikują więc popularną tezę, jakoby PiS było partią frustratów, reprezentującą osoby nienadążające za tempem rozwoju Polski. Zwolennicy „dobrej zmiany” reprezentują wszystkie postawy życiowe: są tu osoby mające poczucie sukcesu i kontroli nad własnym losem, osoby przestawiające własne życie w kategoriach pozbawionych ocen (ot, zwykłe życie, po prostu) bez specjalnych triumfów i rozczarowań oraz tacy, którym się nie wiedzie. Warto w tym miejscu przypomnieć wyniki ostatnich wyborów. PiS wygrało je we wszystkich klasach społecznych i wszystkich kategoriach (wiekowych, miejsca zamieszkania, wykształcenia i płci). PO uzyskała wyższy wynik jedynie wśród kadry kierowniczej wyższego i niższego szczebla. Pytanie zasadnicze zatem brzmi: co PiS dało swoim wyborcom, skoro - jak wynika z badań dr Gduli - nie była to obietnica poprawy sytuacji materialnej (a w każdym razie nie to było najważniejsze)? Co za deficyt PiS potrafił wypełnić? Na jaką potrzebę odpowiedział?