babaobaba
03.01.18, 21:44
Dla wielu Polaków obywatelska inicjatywa bez poparcia Kościoła, albo siły rządzącej, jest nadal czymś nowym i przez to podejrzanym. Przez wieki bowiem tylko te dwie siły decydowały o tym, co działo się w społeczeństwie. Ludzie więc uznali te siły za sprawcze, niezmienne, i teraz oczekują kontynuacji tradycyjnego porządku. Kościół i władza administracyjna tracą jednak kontrolę nad aktywnością człowieka. Obywatele coraz częściej organizują się bez niczyjej zgody, dla swoich własnych celów, i bez ideologicznych podziałów. Ten fenomen bardzo niepokoi represyjny Kościół i autorytarny rząd PIS. Orkiestra jest więc traktowana jako zagrożenie instytucjonalne.
Podniosłe uczucia związane z ogólnonarodowymi akcjami – jeżeli nie są inspirowane i kontrolowane przez Kościół – budzą u hierarchów otwartą wrogość. Według Kościoła (tego w Polsce) nic na świecie nie jest warte gorących uniesień i entuzjazmu – nawet pomoc chorym dzieciom – jeżeli nie chwali łaski Boga, ani nie przydaje splendoru Kościołowi. Według tej wizji pomoc choremu dziecku, czy w ogóle człowiekowi, nie może być głównym celem. To tylko środek do osiągnięcia ludzkiego przeznaczenia – połączenia z Bogiem. Co roku więc, gdy rozpoczyna się wielki finał WOŚP, Kościół w Polsce dostaje czkawki (niektórzy księża popierają akcję). Nie bez powodu. Energia i radość ogarniające wtedy młodych Polaków budzą zawiść kleru. Kościół potrafi wzbudzić podobne uczucia tylko wśród ludzi starszych, którzy jednak – chociaż są ostoją wspólnoty religijnej – nie są jej przyszłością.
=========================
Czy wszyscy księża zwariowali? - Nie, niektórzy popierają akcję. To budzi nadzieję, że kiedyś, w trudnej do oceny czasowej przyszłości Kościół włączy się do działań miłych Bogu.
progressforpoland.com/okulawic-owsiaka-2/