benek231
24.01.18, 06:43
którym objęto grupę ludzi?
To przymus, zawierający w sobie groźbę odrzucenia i widmo grzechu. To również pretekst, aby subordynować grupę i zachować status quo. W rezultacie, często, zakaz taki ogranicza ludzką wolność i służy utrzymaniu władzy jednych nad drugimi.
Ten, kto nawet pośrednio decyduje o prokreacji drugiego człowieka, nie tylko kontroluje jego życie rodzinne i seksualne, ale ma moc karania i nagradzania. Ustala też standardy moralne w społeczeństwie; decyduje, co dla człowieka jest dobre, a co złe.
Krucyfiks wisi nie tylko nad drzwiami polskich domów, ale również nad małżeńskimi łożami. To nie tylko symbol, ale i oznaka zależności. Ktoś pilnuje naszego życia seksualnego i naszych namiętności. Ktoś patrzy i osądza. I może ukarać.
To rozległa władza nad obywatelem – przede wszystkim nad kobietą – którą Kościół w Polsce chce teraz wzmocnić, wykorzystując posłuszny mu rząd.
Społeczeństwo może się tym zamiarom przeciwstawić, ale tylko wtedy, kiedy solidarność pomiędzy płciami, oparta zaledwie o współczucie, czy rycerską powinność, zostanie zamieniona na jednakowe rozumienie celu oporu. Tym celem jest obrona podstawowych praw człowieka.
Wielu polskich mężczyzn z sympatią przygląda się walce kobiet o liberalizację prawa aborcyjnego. Z sympatią, ale niekoniecznie z przekonaniem. Głos mężczyzny w debacie jest mało wiarygodny. Częściowo dlatego, że aborcja jest dla niego abstraktem. Dodatkowo męska solidarność z „czarnymi parasolkami” kwestionuje lojalność wobec własnej grupy. Stąd większość mężczyzn postrzega protest kobiet jako walkę grupy interesu, a nie batalię o fundamentalne prawa."
studioopinii.pl/archiwa/184478
O to wlasnie chodzi - o fundamentalne prawa. O prawa czlowieka.