polski_francuz
25.01.18, 06:19
Dyrektor Wojskowego Biura Historycznego MON Sławomir Cenckiewicz zaprezentował rzekomo „szokujące” dokumenty, z których wynika, że w 1990 roku premier Tadeusz Mazowiecki odmówił spotkania z Ryszardem Kaczorowskim.
Prawica lansuje więc wizję historii, w której premier Mazowiecki, ze względu na serwilizm wobec Jaruzelskiego, nie oddaje należytego szacunku „legalnemu” prezydentowi Rzeczpospolitej. Problem w tym, że Wojciech Jaruzelski był jak najbardziej legalnie wybrany na swój urząd. Stało się to 19 lipca 1989 roku podczas głosowania Zgromadzenia Narodowego, m.in. za sprawą posłów i senatorów Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, czyli członków „Solidarności”.
To dlatego, że działanie Cenckiewicza nie ma podłoża naukowego, ale polityczne. I ma na celu stworzenie obrazu III RP jako przeżartego degrengoladą państwa stworzonego oraz sterowanego przez komunistów.
Radaktor Polityki analizuje zapewnie rozsadnie: PiS sie zabiera do ususniecia wszystkich postaci historycznych niepodleglej Polski by zostawic miejsce na pomniki Kaczynskich.
Jeszcze dwie uwagi. Pamietam poczatki rzadow Mazowieckiego, ktory nikogo z kadr administracji lokalnych nie chcial usuwac. Wolal sie przypatrzyc jak pracuje i z tego wyciagnac wnioski. Bardzo mi sie ta rozwaga wowczas podobala.
I druga, to ze wielu dyplomowanych Polakow widzi te akcje PiSu i nie protestuje. Niezbyt rozumiem dlaczego?
PF