benek231
10.02.18, 18:17
>>Czy ktoś, kto odkrył źródła o jakimś strasznym wydarzeniu, o denuncjacji lub mordzie popełnionym na niewinnych i bezbronnych ludziach przez ich chciwego i zdemoralizowanego sąsiada, napisze o tym tak samo jak napisałby rok temu? Czy nie pomyśli wpierw, że pan Świrski może to zgłosić do prokuratora, a ten, dla pewności, żeby minister Ziobro nie zarzucił mu bezczynności, postawi mu zarzuty? I nawet jeśli zostanie uniewinniony, wcześniej będzie przez rok ciągany po sądach. Czy taki historyk nie uzna, że lepiej zająć się jakimś innym tematem? Po co się zajmować skomplikowaną historią polsko-żydowską albo polsko-ukraińską, skoro jest tyle innych ciekawych i ważnych zagadnień? Można się zająć historią grosza srebrnego w XVI wieku, cenami zbóż w Gdańsku w epoce nowożytnej albo innymi ciekawymi i bezpiecznymi tematami. I mówię to bez ironii.>>
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23002275,prof-dariusz-stola-o-fali-antysemickiego-hejtu-czasami-nie.html#Z_TRwknd
Ciekawe, ze rozni piszacy i wypowiadajacy sie przejeci sa wylacznie mozliwoscia ograniczania badan naukowych, czego "Ustawa" nie wprowadza. Prawo przecietnego Kowalskiego do swobody wypowiedzi, czyli wolnosc slowa jakos nagminnie znika przy tym z horyzontow przeroznych profesorow i dziennikarzy. I w sumie odnosze wrazenie, ze gdyby tylko rezym pozwolil im bezproblemowo badac i tworzyc, to prawo zwyklego obywatela do wyrazania pogladow czy, po prostu, do rozmawiania na odnosne tematy, nasi profesorowie mieliby gleboko w dupie.
Nie bede wiec zaskoczony gdy znajde sie w sytuacji gdy moja wolnosc slowa zostanie powaznie ograniczona, a narodowi obrzydliwcy swobodnie propagowac beda swoj antysemityzm.