benek231
17.03.18, 05:41
>> Obszar chroniony w demokracji i warunkujący ją, to m.in. nienaruszalne prawa mniejszości, co oznacza prawo dla WSZYSTKICH obywateli i ochrona wolności – OD i DO – w życiu osobistym KAŻDEGO człowieka. Ogranicza się ją teraz w Polsce przez posunięcia rozłożone w czasie, różniące się co do charakteru i sposobu przeprowadzania, dotyczące bezpośrednio różnych ludzi i różnych ich wolności i interesów. A zakaz handlu w niedzielę jest – na razie – w miarę delikatnym, ale spektakularnym, ograniczeniem, niechby drugorzędnych interesów, ale już wielomilionowej społeczności. Przy czym możność wyboru jest odbierana całości.
W obronie handlowych niedziel nie będzie masowych demonstracji. Ale oprócz zakazu zakupów w określone dni mieści się w tej polityce nieuprawniona ingerencja w najbardziej intymne strefy; seksu i rozrodczości. Wycofanie programu in vitro, ograniczanie antykoncepcji, dalsze drastyczne ograniczenie prawa do aborcji i utrudnienie jej legalnego wykonania, zaporowa dla wielu cena pozwów rozwodowych. Zaś w sferze świadomości społecznej mamy do czynienia z narzucaniem jednolitego zestawu poglądów i postaw w kulturze i mediach, przy próbach ograniczania dostępu do informacji, przez naciski na dziennikarzy. I co najważniejsze indoktrynację w szkolnictwie powszechnym, w którym katecheci będą mogli być wychowawcami klas, a stopnie z religii liczyłyby się na maturze.
Ta mozaika, krok po kroku, zmierza – powtarzam, zmierza, bo liczę, że raczej nie dojdzie – do systemu wszechstronnego podporzadkowania ludzi władzy stricte politycznej i takiemu jej podmiotowi jakim jest Kościół instytucjonalny. Pan Bóg obdarzył człowieka wolną wolą, lecz Kościół go w tym nie naśladuje.>>
studioopinii.pl/archiwa/185456
Nie sadze by i moj swiat mial sie zawalic z powodu zakazu handlu w niedziele. Przez 30 lat zylem w warunkach pozamykanych w niedziele sklepow, wiec pewnie i kolejne wariactwo ideologiczne bym przezyl. Tyle, ze nie o to chodzi, a o to aby zylo mi sie coraz lepiej i swobodniej, coraz bardziej komfortowo i beztrosko - zamiast wrecz przeciwnie.
Handel wtedy jest wolny gdy to on sam decyduje kiedy i co moze sprzedawac. Praktyka ostatnich 30 lat pokazuje, ze handlowi bardzo podobalo sie wychodzic naprzeciw moim potrzebom - bym i w niedziele nie poczul sie mniej komfortowo, gdyz, jak trzeba, to handel zawsze szeroko otwiera przede mna drzwi. Tak mam tu, w Stanach, i nie slyszalem by pracownicy handlu protestowali, ze "musza pracowac w dzien swiety". Pracuja w ustawowy weekend to odbieraja sobie w inne dni tygodnia. Jesli chca, bo moga tez chciec pracowac - wiem, ze jakos dogadaja sie z pracodawca bez usluznego wcinania sie jak koszula w d. przez jakiegos poboznego Piotra Dude, reprezentujacego biskupow i ich religie. Zgodnie z ktora uwazaja, ze maja pelne prawo narzucac ja wszystkim innym. Po staropolsku, po krzyzacku, po islamsku, bo moje zdanie nie ma najmniejszego znaczenia, gdyz jestem przy nich czlowiekiem gorszego sortu, czyli takiego ktory ma sluchac i podporzadkowywac sie. Bo od ustalania co i jak jest sort lepszy, czyli oni.
Przy czym maja geby pelne opowiadan o ludzkiej godnosci.