benek231
26.03.18, 02:11
co o prawach kobiet mówili Lech i Maria Kaczyńscy [OLEJNIK]
Jarosław Kaczyński chce zaostrzenia ustawy. Powiedział publicznie, że dla niego najważniejsze jest to, żeby dziecko było ochrzczone i pochowane. Nawet wtedy, gdy jest skazane na śmierć i - jak to ujął - "zdeformowane". [GOŚCINNE WYSTĘPY. W PIĄTEK - OLEJNIK]
Episkopat chce zmusić kobiety do rodzenia dzieci skazanych na śmierć. Nie wystarczy im ambona – biskupi wywierają presję na polityków PiS, żeby znieśli prawo do legalnej aborcji ze względu na nieuleczalne wady genetyczne płodu.
Jakim prawem Kościół brutalnie wkracza w najintymniejszą sferę? To kobieta powinna decydować o tym, czy rodzić, czy nie. To jest jej dramat, jej tragedia i jej decyzja. Tym bardziej że kobiety najczęściej pozostają z tą decyzją same. Rozstrzygają to w swoich sumieniach, w swoich sercach.
Kilka lat temu Agnieszkę zmuszono do tego, żeby oglądała cierpienie swojego dziecka. Doktor Chazan, który w swoim życiu zrobił wiele aborcji, teraz odmówił jej prawa do podjęcia decyzji. Nie chciał wskazać innego szpitala, więc patrzyła, jak umiera jej dziecko. Urodziło się z wodogłowiem, z dziurą w głowie, „miało rozszczep twarzy, oko było w prawie całkowitym wytrzeszczu, nie miało czaszki” – opowiadała w TVN 24 zrozpaczona mama. Agnieszce i Jackowi zafundowano koszmar, dziecku – niebywałe cierpienie.
Przeczytaj też: Marta Lempart o "czarnym piątku": Władza cały czas próbuje pójść o krok dalej i tylko patrzy, czy napotyka opór. No to tym razem napotka
Czy nie wystarczy, że w Polsce i tak jest bardzo trudno zrobić aborcję zgodnie z obowiązującą ustawą? Mamy prawo, które zezwala na legalną aborcję tylko w trzech przypadkach, ale na Podkarpaciu kobieta chodzi od drzwi do drzwi. Wszędzie lekarze zasłaniają się klauzulą sumienia. Przyłożył się do tego Trybunał Konstytucyjny, który w 1997 r. stwierdził, że lekarz nie ma obowiązku wskazywania miejsca, gdzie można dokonać legalnej aborcji.
Jarosław Kaczyński chce zaostrzenia ustawy. Powiedział publicznie, że dla niego najważniejsze jest to, żeby dziecko było ochrzczone i pochowane. Nawet wtedy, gdy jest skazane na śmierć i – jak to ujął – „zdeformowane”. Kobietom zaproponował 4 tys. zł zadośćuczynienia.
Prezes nie pamięta (albo udaje, że nie pamięta), co mówił jego brat. Lech Kaczyński uważał, że kompromis jest kompromisem i nie należy go naruszać, a Maria Kaczyńska w 2007 r. podpisała się pod apelem kobiet protestujących przeciwko forsowanej przez Marka Jurka zmianie Konstytucji RP.
Czy naprawdę dla prezesa Kaczyńskiego nie jest ważne, co mówił jego brat? Po co stawiać mu pomnik na pl. Piłsudskiego, skoro burzy się wszystko, co było ważne dla Lecha Kaczyńskiego?
W 2016 r., podczas takiej samej burzy o aborcję, prezes Kaczyński wybrał się z premier Beatą Szydło do przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego.
Nie wiemy, co wtedy postanowiono, ale dzisiaj widać, że Episkopat potwornie się niecierpliwi. Najpierw biskupi domagali się od Sejmu przyspieszenia prac, ale ledwo podziękowali komisji sprawiedliwości za pozytywne zaopiniowanie projektu „Stop aborcji”, PiS znów nawaliło: komisja polityki społecznej odwołała posiedzenie do kwietnia, bo Jarosław Kaczyński chce zobaczyć, ile kobiet i mężczyzn wyjdzie w piątek na ulice.
Abp Gądecki powiedział w Polsat News, że „w protestach widać nienawistne twarze, i to jest coś, co źle świadczy o refleksji nad stanem własnego sumienia”. A jakie twarze ma Episkopat? Gdzie jest krytyka księdza profesora, który życzył śmierci papieżowi Franciszkowi? Wstyd!
wyborcza.pl/7,75968,23177907,prezes-udaje-ze-nie-pamieta-co-o-prawach-kobiet-mowili-lech.html
A to qrwy w sutannach! Pragna wymusic na wiernych a wsrod nich na kobietach zwlaszcza - bezwzgledne posluszenstwo, i temu wlasnie sluzyc ma ta sprzeczna ze zdrowym rozsadkiem antyaborcyjna akcja.