piq
06.04.18, 22:23
...Przecież nie była państwowa, tylko prywatna. Została praktycznie przymusowo upaństwowiona za jakiś ułamek wartości (właściciele tyle uratowali ze swoich pieniędzy, inaczej nigdy by ich nie zobaczyli). I ten ułamek wartości, może tak z 10%, byli właściciele przetransferowali do innego kraju, który nie zabiera nadmiernych podatków od zysków np. kapitałowych (jak bandycki podatek Belki). Logiczne, racjonalne i uczciwe. Nie rozumiem całego wrzasku, które wokół tego wytworzono. Rozumiem, że to zjednywanie sobie gawiedzi, która na cudzą większą własność prywatną reaguje postulatem, żeby ją zabrać i rozdać im, tzn. tejże gawiedzi.
Przy okazji zaskakująca analogia i dowód na to, że III RP to państwo rozbójnicze:
metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/56,141635,23229992,nie-wiedzieli-ze-maja-w-domu-przedmioty-z-epoki-brazu-moga.html#Z_BoxLokKrajImg
Stały sobie garnuszki z czasów kultury łużyckiej na półce, nabyte w dobrej wierze, nie wygrzebane w nielegalnych wykopaliskach. Były krótko mówiąc prywatną własnością. Przyszło państwo i je po prostu zabrało. Nie wykupiło - zabrało za darmo i po bolszewicku. Od dzisiaj pamiętajcie: jeśłi macie w domu coś po przodkach, to w każdej chwili może wejść policja i to zabrać. Nieważne, że doszedł do tego pracą lub szczęściem wasz pradziadek i jest to wasza własność rodzinna. Może przyjść ten komunistyczny potwór III RP i zarekwirować to coś "pa uważaniju" na podstawie tzw. demokratycznie uchwalonej ustawy.
Nawiasem mówiąc, owe garnuszki łużyckie trafią zapewne na lata (dziesiątki, setki) do piwnicy muzealnej i tam będą leżały nieoglądane przez nikogo. Póki się nie rozsypią.