Potomkowie szmalcowników :O)

07.04.18, 22:04
Henryk Grynberg: Polscy chłopi zabili mojego ojca, bo był Żydem. Bo mógł przeżyć i odebrać to, co u nich zostawił na przechowanie

Wystarczyłoby nie donosić, nie wydawać, nie zdradzać, nie szantażować, nie rabować i - jak Pan Bóg przykazał - nie zabijać. Rozmowa z Henrykiem Grynbergiem
Henryk Grynberg (ur. w 1936 r.) – wielokrotnie nagradzany pisarz, poeta. Kronikarz losu Żydów polskich. Autor m.in. powieści: „Żydowska wojna”, „Zwycięstwo”, „Dziedzictwo”, „Memorbuch”; tomów opowiadań: „Szkice rodzinne”, „Drohobycz, Drohobycz”, „Ojczyzna”; zbiorów esejów: „Prawda nieartystyczna”, „Monolog polsko-żydowski”; beletryzowanych wspomnień: „Życie ideologiczne, osobiste, codzienne i artystyczne”, „Kadisz”, „Uchodźcy”; trzech tomów „Pamiętnika” („Pamiętnik 3” ukazał się jesienią ub.r. w wyd. Czarne). Mieszka w McLean pod Waszyngtonem

Donata Subbotko: Kiedy był pan najbliżej śmierci?
Henryk Grynberg: Gdy uciekaliśmy przed deportacją do Treblinki.

Gdy leżeliśmy na strychu obory i widzieliśmy przez szpary, jak Komisja Sanitarna, która głównie szukała Żydów, wyprowadza ze stodoły moją ciotkę Itkę i wujka Arona, a do obory nie wchodzi, bo tam było dużo gnoju. Aron jej się wymknął i uciekł, a Itka nie.

Gdy chłop, u którego mnie zostawiono, wyprowadził mnie na drugą i trzecią wieś i namawiał, żebym tam został, bo ludzie są tam dobrzy, jeden da mi zjeść, drugi przenocuje. Ponieważ nie chciałem zostać, uciekł ode mnie, gdy szliśmy przez las – lecz go dopadłem i zabrał mnie z powrotem.

Gdy miała przyjechać Komisja Sanitarna i ten sam gospodarz kazał mi leżeć w bruździe z dala od domu i nikomu nie mówić, że mieszkam u niego, tylko tak sobie tu odpoczywam.

Gdy zgubiłem się w Warszawie na niedzielnym spacerze, a pan, który się mną zainteresował, nie okazał się szmalcownikiem i doprowadził mnie na róg ulicy, którą wymieniłem, nie nalegając, żebym mu wskazał nasz dom.

I kiedy wypłoszono nas z mamą z mieszkania na krótko przed godziną policyjną i, nie mając gdzie pójść, jeździliśmy tramwajem tam i z powrotem przez most, a mama powiedziała, że chyba pójdziemy do Wisły. Nie chciałem iść do Wisły i przypomniałem mamie, że na Grochowskiej mieszka pani Taborowa, która przyjeżdżała do naszej Radoszyny. Nie wiem, jakim cudem mama trafiła pod właściwy numer tuż przed godziną policyjną. Pani Taborowa przyjęła i przechowywała nas parę tygodni, nie żądając żadnej zapłaty.

W zeznaniu dla Żydowskiej Komisji Historycznej mama twierdzi, że utrzymywała kontakt z panią Taborową po wyzwoleniu. Pamiętam, że zawsze z wdzięcznością ją wspominała i że także po wojnie o żadnym wynagrodzeniu nie było mowy. Nie znam danych osobowych pani Taborowej, nawet jej imienia, ale może moje świadectwo oraz zeznanie mojej matki złożone w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego i przedrukowane w moim „Pamiętniku 2” pozwolą zaliczyć ją do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Polski premier uważa, że cały naród polski powinien mieć drzewo Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
– Jestem pewny, że ta chucpa będzie zapisana w ”Księdze rekordów Guinnessa” i w historii Żydów.

Dlaczego?
– Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak „cały naród polski”. W Polsce mieszkają co najmniej dwa polskie narody.

Zarzucają panu czasem radykalizm, mówią, że nie jest pan bezstronny.
– Nie można być bezstronnym wobec zła, a pisarzowi wręcz nie wolno. Czy Mickiewicz był bezstronny? Albo Żeromski, Borowski, Nałkowska? Nie mówiąc o Sienkiewiczu. Dlaczego ode mnie wymaga się bezstronności? Ja wiem, a pani i czytelnicy się domyślają. I tak jestem dużo mniej radykalny od większości polskich i żydowskich historyków Holocaustu, którzy są z zasady swojego zawodu bezstronni.

W niedawno wydanym „Pamiętniku 3” zapisuje pan jako „sprawy umorzone i zawieszone” wiele przypadków donosicielstwa i morderstw, których dokonali Polacy na Żydach w czasie wojny. Co z pana punktu widzenia Polacy mogli zrobić w czasie wojny dla Żydów, a czego nie zrobili?
– Wystarczyłoby nie donosić, nie wydawać, nie zdradzać, nie szantażować, nie rabować i – jak Pan Bóg przykazał – nie zabijać. Bardzo wielu Żydów by się uratowało, gdyby im pozwolono się ratować.

Premier Morawiecki mówi, że tak jak byli polscy sprawcy, byli też żydowscy, rosyjscy, ukraińscy itd.
– Obciążanie ofiar winą za zbrodnie, które na nich popełniono, jest prymitywnym odruchem psychicznym, dawno skompromitowanym. Z pewnością byli zbrodniarze wśród Żydów. Pozostaje tylko obliczyć, ilu ich było w porównaniu z innymi i ile popełnili zbrodni – ale nowa ustawa o IPN nie pozwoli o tym mówić i pisać.

TA DAMA PROTESTUJE ZA MOCNO

Ta ustawa ma stać na straży teorii o niewinności narodu polskiego. Waszyngton trochę się na nas za nią obraził, a pan? Trump jest prawie pana sąsiadem.
– Przypomina mi to genialne zdanie Szekspira: „The lady doth protest too much” – ta dama protestuje za mocno. Nie ma czegoś takiego jak niewinny naród i chyba tylko w Polsce nie wszyscy o tym wiedzą. A powszechnego ratowania Żydów nie było nigdzie, nawet w Danii, której przypisuje się taki mit. Tylko społeczeństwo ze świadomym lub podświadomym poczuciem winy może się tak długo upierać przy swoim dziewictwie.

Polska nie jest dziewicą?
– Przed wojną i w czasie wojny antysemityzm był powszechnym zjawiskiem społecznym w prawie całej Europie, a w Polsce stał się katastrofalny, bo tu było najwięcej Żydów. Z tego samego powodu na drugim miejscu znalazły się sowieckie terytoria z Ukrainą na czele, na trzecim – Rumunia, na czwartym – Węgry.

Kiedy usłyszałem o tej ustawie, pomyślałem o zdaniu z Hagady recytowanym na każdej paschalnej wieczerzy: „W każdym wieku i pokoleniu powstawali przeciwko nam...”. I że oto odrodziło się kolejne pokolenie. Szmalcownicy nie umarli bezpotomnie.

Jak więc to, co się dzieje dzisiaj w Polsce, wygląda zza oceanu?
– Dużo gorzej niż w 1968 roku, bo nikt już nie może tego tłumaczyć rzekomym dyktatem z Moskwy.

Dlaczego to wraca?
– W Polsce od wieków działają przeciwstawne wektory: naprzód i wstecz, w górę i w dół. Teraz przewagę ma wektor wsteczny i dołowy. Jak pod koniec lat 30., gdy na zgubę Polski też uważano Żydów za najgroźniejszych wrogów. Przyczyną jest zwichnięcie psychiczne, które nie pozwala się cieszyć z tego, co się ma. Jeszcze nigdy w Polsce nie było tak dobrze jak po wstąpieniu – zresztą z wydatną pomocą „międzynarodowego żydostwa” – do Unii i NATO, ale oni muszą walczyć z wiatrakami i mieć żydowskich wrogów.

Mówi pan „oni”. Polska to pana kraj czy nie?
– Pochodzę z polskiej kultury i literatury. Piszę jak Polak, czuję jak Żyd, a myślę jak Amerykanin. Ameryka jest moim krajem i zawsze było mi tu lepiej niż w Polsce. Mam wyłącznie amerykańską rodzinę, która się powiększa. Moje wnuczę – nie znamy jeszcze płci – będzie miało ćwierć krwi polskiej, ćwierć żydowskiej i pół teksaskiej z jedną szesnastą indiańskiej.

A jak by pan odpowiedział na pytanie, kim jest?
– Coraz bardziej dzieckiem Holocaustu.

Co ma pan najcenniejszego z Polski?
– Mój polski język.
    • benek231 Potomkowie szmalcowników :O) - 2 07.04.18, 22:14
      BOGA SIĘ NIE BOJĄ – ŻYDOM POMAGAĆ?

      Doradca prezydenta Dudy Andrzej Zybertowicz uważa, że Żydzi nie rozliczyli się z pamięcią o własnych kolaborantach i szmalcownikach. I że krytyka ustawy bierze się ze wstydu za bierność Żydów w czasie Holocaustu.
      – Szczytowa ignorancja na wysokim szczeblu.

      Z kolaborantami i szantażystami w warszawskim getcie rozliczała się Żydowska Organizacja Bojowa. A po wojnie stawali przed żydowskimi sądami w Polsce i w Izraelu.

      Oprócz oporu cywilnego, który był powszechny, Żydzi stawiali opór zbrojny – w Warszawie, Białymstoku, Będzinie, Częstochowie, Tarnowie, Krakowie, Brodach i w mało znanych gettach, jak Kleck, Nieśwież, Tuczyn, Krzemieniec, Łachwa czy Lachowicze. Nawet w obozach Zagłady były bunty: 18 stycznia 1943 r. w Chełmnie, 2 sierpnia 1943 r. w Treblince, 14 października 1943 r. w Sobiborze, 7 października 1944 r. w Auschwitz.

      O oporze mówią również wspomnienia Polaków w wydanych w 1990 r. „Węgrowskich listach 2”. W Węgrowie Żydzi mieli w jednym z budynków ukrytą broń i otworzyli ogień do Niemców, więc Niemcy ten dom spalili i widziano tam bardzo dużo popalonych ciał. Podpalili również inne budynki, gdzie Żydzi się zabarykadowali i nie chcieli wyjść. Ludzie wyskakiwali i starali się uciec. Ktoś wspomina Judyka Żywicę, który „stanął w otwartym oknie i z małego pistoletu otworzył ogień do żandarmów”.

      W katalogu wystawy w Białostockim Ośrodku Kultury pt. „Sąsiedzi wyjechali do Treblinki” ktoś wspomina, że w Krynkach było getto, gdzie część Żydów podczas wywózki strzelała do Niemców.

      Zbiegowie z gett wstępowali do partyzantki. W oddziałach Gwardii Ludowej, Armii Ludowej i Batalionów Chłopskich służyło 5 tys. Żydów, w sowieckich – 25 tys. Nie wiadomo, ilu Żydów było w Armii Krajowej, bo tam się kryli na aryjskich papierach. W Biurze Informacji i Propagandy AK służyli Żydzi, których w 1944 r. ktoś wydał Niemcom, a dwóch NSZ-etowcy własnoręcznie zamordowali.

      Żydzi tworzyli też własne grupy partyzanckie. Do takiej należał szwagier mojego ojca Aron. Poszli w nocy do leśniczego, który wyłapywał Żydów wyskakujących z pociągów do Treblinki, i go zastrzelili.

      Gdyby doradca prezydenta Dudy przeleżał choćby parę tygodni jak ja z wszami w leśnej ziemiance, z której wychodziło się tylko w nocy, to może by zrozumiał, na czym polegała „bierność”.

      Jak by mu pan wytłumaczył, na czym polegało osamotnienie Żydów w walce o przetrwanie?
      – Żydzi byli osamotnieni dlatego, że pomaganie im p o w s z e c h n i e uważano za zdradę interesów narodowych, a nawet grzech. „Boga się nie boją, wstydu nie mają – Żydom pomagać?” – słyszał Ludwik Hering, Polak, i zanotował w swojej prozie pt. „Ślady”.

      SŁYCHAĆ BYŁO W NOCY „PROSZENIE”

      Był pan w Muzeum Polin – myśli pan, że przydałyby się tam jakieś zmiany?
      – Nie daj Boże! Jest to najprawdziwsze muzeum historii Polski, bo nie pomija polskich Żydów.

      Władza marzy o przejęciu tego muzeum.
      – Od początku miałem poważne zastrzeżenia do udziału państwa w jego budowie i utrzymaniu. Okazuje się, że słusznie. Talmud uczy, żeby się trzymać jak najdalej od rządu.

      PiS chce pisać historię polskich Żydów na nowo. Pan ją widział na własne oczy. Dla pana, wówczas sześcioletniego, też było miejsce w pociągu do Treblinki. Pamięta pan, dlaczego w rodzinie postanowiono, żeby się nie dać do tego pociągu wsadzić?
      – Wiem tylko, że po wysiedleniu nas z Dobrego do pobliskiego Stanisławowa, tego mazowieckiego, czuwano. Pewnej nocy rodzice kazali mi spać w ubraniu i nad ranem wybiegliśmy w pole jak wielu innych, słysząc dokoła strzały. Z naszej rodziny tylko starzy, schorowani rodzice mojego ojca i jego niepełnosprawny brat pojechali „biernie” do Treblinki. Dwoje naszych znajomych wyskoczyło z pociągu. Z relacji ocalałych Żydów z Dobrego wynika, że wielu uciekało i kryło się w okolicy, lecz uratowało się zaledwie dziesięć osób. Z naszej rodziny wojnę przeżyliśmy tylko moja matka i ja.

      Ale wtedy, w 1942 r., uciekając przed wywózką, liczyliście na to, że polscy sąsiedzi wam pomogą?
      – Wszystko było umówione i zapłacone. Mama zaniosła mojego półtorarocznego braciszka do Piwek do młynarza – który go krótko potem wydał Niemcom – i przyszła do gospodarza w Głęboczycy, u którego ja i ojciec czekaliśmy na nią.

      W jakich okolicznościach wydał?
      – Nie mogę już o tym mówić. O wydaniu mojego małego brata – i zabiciu ojca – jest film „Miejsce urodzenia” Pawła Łozińskiego. Piszę też o tym we wznowionej właśnie książce „Dziedzictwo”.

      Pana ojca zabili w 1944 r. polscy chłopi, wasi sąsiedzi. Dlaczego?
      – Bo był Żydem, którego łatwo było obrabować i zabić. Bo mógł przeżyć i odebrać to, co u nich zostawił na przechowanie. Bo wiedział, co kto zrobił z innymi Żydami.

      Co im zostawił na przechowanie?
      – Ojciec zostawił u kilku ludzi różne rzeczy i kosztowności. Oprócz dwóch krów, o których mowa w filmie.

      Wieś wiedziała o tym morderstwie?
      – Leżał zabity w gliniance przy drodze, wszyscy wiedzieli. Ktoś mi nawet mówił, że słychać było w nocy „proszenie”.

      Ukrywał się pan w okolicach rodzinnej wsi, a potem z matką – jasnowłosą, mówiącą dobrze po polsku – w Warszawie i na Podlasiu. Który okres był dla pana najtrudniejszy?
      – Najgorsze było pierwsze pół roku. Nocowanie w krzakach. Wszy w ziemiance. Leżenie całymi dniami w ukryciu. I ucieczka od gospodarza w nocy przez głęboki śnieg. Nie miałem sił, by biec, padałem i prosiłem, żeby mnie zostawili. Nieświadomie nie chciałem żyć. Pewno z tego powodu nigdy nie byłem głodny. Przez te pół roku wcale się nie rozwijałem – ani fizycznie, ani umysłowo. Nie żyłem.

      Ktoś was szantażował, ścigał?
      – Raz wytropił nas w lesie gajowy, lecz udało nam się go przekupić, co opisałem szczegółowo w „Żydowskiej wojnie”. Potem, kiedy już byłem sam z matką w Warszawie – na aryjskich papierach jako „Henryk Krzyżanowski” – moją matkę obrabował szmalcownik. Innemu wymknęła się w Wołominie i obiecała, że przyniesie mu żądany okup. Musieliśmy potem uciekać i z Warszawy, i z Wołomina.

      Jako dziecko co pan myślał o Polakach?
      – Nie myślałem o Polakach. Sceny z gajowym jesienią 1942 r. nie rozumiałem, a przy szantażu w Warszawie i Wołominie wiosną i latem w 1943 r. mnie nie było. Na szczęście, bo szmalcownik by sprawdził, że jestem obrzezany, i dużo drożej by nas to kosztowało.

      Rozumiał pan „różnicę” między sobą a Polakami?
      – Rozumiałem, że nie wolno, by ktokolwiek się dowiedział, że jestem Żydem i jestem obrzezany, a więc muszę być grzeczny, ostrożny i skromny.

      LUDZIE ŻYDOM ZGOTOWALI TEN LOS

      O Holocauście pisał pan więcej niż jakikolwiek polski pisarz. Kiedyś porównał się pan do kreta z wiersza Miłosza „Biedny chrześcijanin patrzy na getto”: Powoli, drążąc tunel, posuwa się strażnik-kret/ Zmałą czerwoną latarką przypiętą na czole./ Dotyka ciał pogrzebanych, liczy, przedziera się dalej. Jak daleko pan się przedarł?
      – Do końca. I nie widzę pociechy.

      Gdy po wojnie przywrócono mi dzieciństwo, byłem pewny, że świat zaczął się na nowo, że teraz już będzie dobry, a w każdym razie już nigdy taki zły. Im dłużej żyłem, tym bardziej traciłem tę pewność. Teraz widzę, że świat mało się zmienił. Człowiek, a zwłaszcza pisarz, chce, żeby świat, który zostawia, był lepszy od tego, który zastał. Po to się pisze. Nie ma nic gorszego niż przekonanie, że cały wysiłek na darmo.

      Jak to pana spojrzenie na Polskę zmieniało się z upływem lat?
      – Gdy dorastałem, byłem przekonany, że Polska jest na właściwej drodze, i nie wyobrażałem sobie, że będę musiał ją porzucić. W latach 60. trzy razy wracałem z zagranicy, mimo że namawiano mnie, żebym został. To, co wyszło na jaw w latach 1967-69, zupełnie mnie zaskoczyło.
      • benek231 Re: Potomkowie szmalcowników :O) - 3 07.04.18, 22:24
        Polski papież był ojcem odrodzenia duchowego, którego przejawem był cud nad Wisłą zwany „Solidarnością”. Towarzyszyło temu zainteresowanie żydowską przeszłością w Polsce, kulturą, całkowite pojednanie. To był najlepszy okres w całej polsko-żydowskiej historii. Położył temu kres prymas Józef Glemp, który w obawie, że straci rząd dusz na korzyść Żydów, wygłosił w sierpniu 1989 r. antysemickie kazanie na Jasnej Górze.

        Które? To w obronie klasztoru Karmelitanek w pobliżu obozu w Auschwitz?
        – Tak, to kazanie dawało sygnał, że znów wolno być antysemitą.

        Teraz padł nawet pomysł, żeby po Auschwitz mogli oprowadzać tylko polscy przewodnicy licencjonowani przez IPN.
        – A kto po Katyniu i Monte Cassino? Rosjanie i Włosi?

        Po Auschwitz kto powinien?
        – Prawo oprowadzać ma każdy, kto poniósł tam straty. Przede wszystkim każdy Żyd.

        Bo, jak pan mawia, Auschwitz to własność żydowska?
        – Tam jest najwięcej krwi i popiołów żydowskich. Więcej niż w jakimkolwiek innym miejscu na Ziemi.

        Nowa polityka historyczna sugeruje, że Polacy też byli ofiarami Holocaustu i też mają swoją traumę.
        – Ofiarami Holocaustu byli tylko ci nieliczni Polacy, którzy ponieśli śmierć za pomaganie Żydom, zresztą przeważnie z donosów, a nawet z rąk samych Polaków. Społeczeństwo polskie – z wyjątkiem jakichś dwóch milionów folksdojczów – było ofiarą wyjątkowo bezwzględnej okupacji oraz wojny, jak większość mieszkańców Europy i Dalekiego Wschodu, a nie ofiarą Holocaustu.

        Pan pisze, że „ludzie Żydom zgotowali ten los”, trawestując słowa Zofii Nałkowskiej.
        – Słynne motto Nałkowskiej „Ludzie ludziom zgotowali ten los” prowadzi do błędnej definicji Holocaustu jako „zbrodni przeciwko ludzkości”, a przecież była to zbrodnia popełniona na Żydach i wyłącznie z nienawiści do Żydów. Nazywanie największej zbrodni przeciwko Żydom zbrodnią przeciwko ludzkości stwarza wygodne alibi zbrodniarzom i antysemitom. Żydów nie traktowano jak ludzi, nie uważano za takich.

        Wolno czy nie wolno stawiać polskie cierpienie obok żydowskiego?
        – Owszem, wolno. Oto przykład takiego zestawienia: jako żydowskie dziecko byłem skazany na śmierć. Dzięki sfałszowanym dokumentom i kłamstwu znalazłem się wśród dzieci, których nikt nie usiłował zabić. Prawie każde polskie dziecko przeżyło – prawie każde żydowskie zginęło. Prawie każde polskie dziecko straciło kogoś z rodziny – prawie każde żydowskie straciło większość rodziny.

        TU WIĘCEJ ZOSTAWILI PO SOBIE, NIŻ MIELI

        Uciekł pan z Polski w 1967 r., tuż przed Marcem. Prawica mówi, że winni tamtego wygnania są nie tyle Polacy, ile komuniści o nieokreślonej narodowości. Kto jest winny?
        – Wyłącznie antysemici. Partyjni i bezpartyjni, wierzący i niewierzący, wykształceni i niedouczeni. Jak dziś.

        Przez kogo konkretnie pan uciekł?
        – Przez antysemitów. Gdybym nie był Żydem, zostałbym jak inni pisarze.

        Przeczuł pan jak sejsmograf trzęsienie ziemi?
        – W maju redaktorka, która opracowywała ze mną moje opowiadanie „Buszujący po drogach”, zdziwiła się: „Pan ma matkę w Ameryce? To co pan tu jeszcze robi, nie widzi pan, co się dzieje?”. Pod koniec lipca zrozumiałem, że antysemicka cenzura nie pozwoli mi pisać tego, na czym mi najbardziej zależy, i że to ponad moje siły żyć po Holocauście w oficjalnie antysemickim kraju.

        Co pan myślał, będąc już w Ameryce, kiedy usłyszał o Marcu?
        – Że w porę umknąłem i że gdybym został, tobym tego nie przeżył.

        Ale był pan zaskoczony?
        – Wszyscy byliśmy zaskoczeni bezwstydem aparatu władzy i prasy. Polacy nawet bardziej niż Żydzi.

        Prezydent Duda powiedział do wypędzonych „wybaczcie”. Wybaczy pan?
        – Przeproszenie ma sens tylko wtedy, gdy nie robi się tego samego ani jeszcze gorszego. Od lat pytam, dlaczego za tamto bezprawie dotychczas nikogo nie ukarano. To byłoby bardziej przekonujące od przeprosin.

        Na tablicy pamiątkowej na Dworcu Gdańskim widnieje napis z pana wiersza: „Tu więcej zostawili po sobie, niż mieli”. Co zostawili? Jak pan by to określił dzisiaj?
        – Mnie chodziło o pojemność wyrazu poetyckiego, w którym każdy znajdzie to, o czym pomyśli. Nade wszystko zostawili pamięć o sobie.

        Tęsknił pan?
        – Przeciwnie, budziłem się z ulgą, że nie jestem w Polsce. Tylko w wielkich dniach „Solidarności” trochę żałowałem, że mnie nie ma w tym romantycznym tłumie.

        Razem z falą antysemityzmu wraca mit tzw. żydokomuny. Dlaczego służbę komunie pamięta się bardziej Polakom żydowskiego pochodzenia niż „czystym” Polakom?
        – Dla higieny psychicznej: żeby zapomnieć własne zasługi.

        W bezpiece Polaków było dużo więcej niż Żydów.
        – Chodzi o to, żeby umyć sobie ręce, zrzucając na Żydów swoje własne czyny.

        Dzisiaj w Polsce Żydów właściwie nie ma. Skąd ta erupcja antysemityzmu?
        – Antysemitów drażni „żydowskość w ogóle”, jak to się wymknęło pewnemu recenzentowi, którego drażnią moje „Pamiętniki”. Obecność czy nieobecność Żydów jest bez znaczenia. Gdy ich nie ma, antysemici ich sobie wymyślają, bo bez Żydów są niczym.

        Polska ma problem z Żydami czy nie ma?
        – Polska ma problem nie z Żydami, lecz z antysemitami. Obecna erupcja antysemityzmu bez Żydów raz jeszcze dowodzi, że Żydzi nie byli żadnym problemem: ani ekonomicznym (przeciwnie!), ani kulturowym, ani nawet politycznym. Byli i są społeczną obsesją.

        W eseju „Winię Europę” pisał pan, że Europa w zasadzie nigdy nie zaakceptowała emancypacji Żydów.
        – Tak, pod tym względem Polska jest wybitnie europejskim krajem.

        PARCHY WYPLUWANE

        Co dzisiaj pana najbardziej rani?
        – Słowa wypluwane przez oficjalną polską telewizję i ludzi tam pracujących.

        Które słowa? Czym pana obrażono?
        – Nigdy sobie nie wyobrażałem, że w Polsce, w której było epicentrum Holocaustu, wolno będzie publicznie nazywać Żydów „parchami”.

        Czyli za oceanem słyszał pan też o „parchach”?
        – Słyszeli o tym wszyscy Żydzi, którzy rozumieją po polsku. Istnieją antysemickie przezwiska w różnych językach, ale żadne nie wyraża tyle pogardy i tyle nie przypomina. Wyobrażam sobie, co teraz czują Polacy, którzy w okresie koniunktury doszukali się u siebie żydowskich korzeni i niefortunnie je ujawnili.

        Co robić, żeby to wszystko jakoś naprawić?
        – To, co do niedawna. I nie udzielać głosu chuliganom. Ci przebierańcy z dziwacznymi znakami i flagami to zwyczajni chuligani, którzy lubią rozrabiać, zwłaszcza gdy nic im za to nie grozi. I gangsterzy, którzy ubierają się w ideologię, żeby dodać sobie powagi i zapewnić bezkarność, a na dłuższą metę – nawet dostęp do władzy. Tak samo jak hitlerowcy.

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23234753,henryk-grynberg-polscy-chlopi-zabili-mojego-ojca-bo-byl.html
        Pan Grynberg najwyrazniej zaglada i na nasze pobozne forum bo nie zapomnial o Kretynie, Qwardianie i paru innych im podobnych, ba uwiecznil ich w tytule i zakonczeniu.
        • xiazeluka Re: Potomkowie szmalcowników :O) - 3 07.04.18, 23:18
          Facet obszernie opowiada o okresie okupacji i tylko cztery razy wspomina o Niemcach. Zapewne uważa, że nie mieli z tym wszystkim, o czym opowiada, zbyt wiele wspólnego. O czym świadczy ten mocny akapit:

          "– Przed wojną i w czasie wojny antysemityzm był powszechnym zjawiskiem społecznym w prawie całej Europie, a w Polsce stał się katastrofalny, bo tu było najwięcej Żydów. Z tego samego powodu na drugim miejscu znalazły się sowieckie terytoria z Ukrainą na czele, na trzecim – Rumunia, na czwartym – Węgry."

          Powszechny europejski antysemityzm stał się w czasie wojny katastrofalny głównie w Polsce. Ci cholerni Polacy zaczęli podczas II wojny masowo mordować Żydów, ramię w ramię z ZSRS, Rumunią i Węgrami, co nazywamy Holokaustem.

          Po tym wyznaniu można jedynie pana Grynberga poklepać po ramieniu i życzyć zdrowia, po czym poszukać kogoś poważniejszego do rozmowy. Pan Grynberg w swoim pałacu fantasmagorii nie będzie sam, Kretyn52 z radością podejmie się roli jego lokaja.
      • lont12 Żydzi Żydom zgotowali ten los 08.04.18, 23:12
        Już Hannah Arendt to zauważyła... no a temu Grynbucowi źle z oczu patrzy przede wszystkim.
    • malkontent6 Re: Potomkowie szmalcowników :O) 07.04.18, 23:51
      Tragiczna historia opowiedziana przez człowieka, który przeżył coś, czego nie można sobie wyobrazić.

      Można zrozumieć jego niechęć do Polski i nienawiść do Polaków ale chyba ból doświadczeń przesłania mu cały obraz historii.

      Zwróciłem uwagę na dwa fragmenty:

      Gdy pisze, że antysemityzm "w Polsce stał się katastrofalny, bo tu było najwięcej Żydów" nie zastanawia się dlaczego w Oilsce mieszkało najwięcej Żydów. W samej Warszawie mieszkało więcej Żydów niż w całej Francji. Dlaczego?

      Drugi fragment "bo szmalcownik by sprawdził, że jestem obrzezany, i dużo drożej by nas to kosztowało". To znaczy, że Żydzi nie byli jedynymi ofiarami szmalcowników. Bez wątpienia byli "najcennieszymi" ale nie jedynymi.
      • benek231 Re: Potomkowie szmalcowników :O) 08.04.18, 00:35
        malkontent6 napisał:

        Zwróciłem uwagę na dwa fragmenty:
        >
        1) Gdy pisze, że antysemityzm "w Polsce stał się katastrofalny, bo tu było najwięc
        > ej Żydów" nie zastanawia się dlaczego w Oilsce mieszkało najwięcej Żydów. W sa
        > mej Warszawie mieszkało więcej Żydów niż w całej Francji. Dlaczego?
        **
        Wiadomo, ze w Polsce zylo sie Zydom i lepiej i bezpieczniej - dlatego bylo ich w Polsce wiecej niz w innych krajach. Moze ci pociagani za pejsy i ponizani na kazdym kroku powinni byli cieszyc sie, ze w Polsce pozwalaja im zyc... Pomimo antysemityzmu, ktory - takze logicznie rzecz biorac - jest wprost proporcjonalny do ilosci Zydow. O ile wiem to nie ma antysemityzmu wsrod Eskimosow.
        *
        2) Drugi fragment "bo szmalcownik by sprawdził, że jestem obrzezany, i dużo drożej
        > by nas to kosztowało". To znaczy, że Żydzi nie byli jedynymi ofiarami szmalco
        > wników. Bez wątpienia byli "najcennieszymi" ale nie jedynymi.
        **
        Tu mamy problem, gdyz albo to byl nietypowy szmalcownik, albo ten ktos nie byl szmalcownikiem, a kim byl - trudno powiedziec. Byc moze szmalcownik uczepil sie matki biorac ja za Zydowke, i dla tego musiala sie wykupic. Mozliwe, ze chodzilo o cos innego, o czym nie wiedzial Grynberg, gdyz jego przy tym nie bylo, przez co nie wiemy my. W sumie, trudno powiedziec - tak mi sie wydaje.
        • xiazeluka Re: Potomkowie szmalcowników :O) 08.04.18, 01:56
          "O ile wiem to nie ma antysemityzmu wsrod Eskimosow."

          A ilu Żydów mieszka między Eskimosami, Kretynie52?
    • benek231 "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 20:22
      >>
      Książka, która była tajemnicą

      Książka niemal do ostatniej chwili trzymana była pod kluczem przez wydawcę ze względu na zainteresowanie rządzących, którzy chcieli poznać jej zawartość, zanim trafi do drukarni. Nie rozsyłano jej więc drogą e-mailową, a pierwsze próbne egzemplarze pojawiły się dopiero w ostatni czwartek. >>

      www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/jak-polacy-mordowali-zydow-okladka-newsweeka,artykuly,425799,1.html?src=HP_Section_1
      No to teraz klero-faszysci nie beda mieli innego wyjscia jak przymknac Engelking i Grabowskiego na jakies 3 lata - zgodnie z ustawa o zakazie psucia dobrego samopoczucia prawdziwych Polakow.
      • xiazeluka Re: "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 21:27
        Kretynie52, nie masz więc wyjścia: padnij na kolana i przepraszaj za to, że mordowałeś Żydów. Jako Polak nie możesz uniknąć odpowiedzialności.
      • lont12 Re: "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 23:27
        Jeszcze jedna książka napisana przez Żydów w ramach "holocaust industry". Polacy jak na razie oddają teren walkowerem, a może by tak ktoś wreszcie uprzytomnił światu jak to Żydzi z gett oddawali swoje dzieci do komór gazowych.
        • benek231 Re: "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 23:40
          lont12 napisał:
          **
          Oprocz tego zes niedouk, to jestes potwornie glupi.
          • lont12 Re: "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 23:44
            a cóżeś ty tak wypłowiał z polotu, Krzysztofie Benedykcie?
          • benek231 PS... "Jak Polacy mordowali Żydów." :O) 08.04.18, 23:45
            benek231 napisał:

            > Oprocz tego zes niedouk, to jestes potwornie glupi.

            Jak przystalo na korwiszonka.
    • lont12 Re: Potomkowie szmalcowników :O) 08.04.18, 23:21
      Jeszcze jeden konfabulant z tego samego szeregu co nijaki Kosiński.
    • lont12 jeszcze jeden świętoszek 08.04.18, 23:43
      niewiniątko Grybgerg

      1 grudnia 2006 „Życie Warszawy” podało informację, że Henryk Grynberg został zarejestrowany 11 października 1956 przez Wydział VII Dep. I jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Reporter”. Zdaniem gazety przekazywał informacje na temat rodziny i znajomych. Okoliczności tego zdarzenia pisarz przedstawił w wywiadzie dla „Życia Warszawy” z 5 lutego 2007 i w książce Ciąg dalszy. Wyjaśnił, że jego kontakty z UB (nie SB), a następnie z wywiadem trwały nie dłużej niż pół roku i były pozorowaniem współpracy. Zaprzeczył także jakoby kiedykolwiek na kogoś, poza rodziną i przyjaciółmi, donosił
      • gertuszka Re: jeszcze jeden świętoszek 09.04.18, 00:27
        Tak się tym tekstem jarasz, jak rolnik dotacjami. No było tak ! Nie masz, jeden z drugim, lepszego tematu ?! Spokój w końcu ! Wy furt chcecie być dziwwicom orleanskom a jesteście korynckom ! Wycieranie sobie pysków ludźmi, którzy cierpieli ! Bo chcecie, polactwo być dziewicą, a ku... jesteś narodzie polski? I nastepuje tzw wyparcie? czy zapracie? Byli wśród was ku... i szmalcownicy ! Byli ludzie dobrzy bo tak się zdarza ! Były donoszące ku..., które zatłukły za krowę albo nie wiem z czego. Btli prawi ludzie.
        Coz to za kuriozalny kompleks bycia ciałem tęczowym, cierpiętniczym, Chrystusem narodów... to wam Mickieviczus zaszczepił, chytry Litwin i na poly Izraelita i się daliście nabrać. Nieszczęsny to naród. Jak sobie tak pomyśle, że we mnie zydowska krew z krymską i śląską, ani jednego Polaka, to mi się oddycha jak po dobrym miętusie. Jest wśród was też taki ktoś, kto skończy w waszym katolickim kotliku pełnym smoły a diabły będa go dupcyły w nieskonczonośc. smile
        • starywro-bel Re: jeszcze jeden świętoszek 09.04.18, 02:23
          zydowska krew z krymską i śląską....
          Ze rzydowska (a nie zydowska)to sie rozumie ale jaka to jest krew krymska czy slaska?
          Tez sa czerwone czy niebieskie?
        • malkontent6 Re: jeszcze jeden świętoszek 09.04.18, 03:24
          gertuszka napisała:

          > Nieszczęsny to naród.

          No popatrz, przez wieki więcej Żydów mieszkało wśród tego nieszczęsnego narodu niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim.
          • benek231 Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 06:43
            malkontent6 napisał:

            "No popatrz, przez wieki więcej Żydów mieszkało wśród tego nieszczęsnego narodu niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim."
            ***
            Czy z powodu licznego zamieszkiwania Zydow w Polsce, nalezalo zezwalac na ich mordowanie?

            Czy tez moze byl obowiazek donoszenia, wydawania, zdradzania, szantazownia, rabowania i zabijania? I wtedy wszystko sie jakby sie zgadzalo - np. szmalcownicy spelniali swoj patriotyczny obowiazek.

            Ale Grynberg uwaza, iz:
            Wystarczyłoby nie donosić, nie wydawać, nie zdradzać, nie szantażować, nie rabować i – jak Pan Bóg przykazał – nie zabijać. Bardzo wielu Żydów by się uratowało, gdyby im pozwolono się ratować.

            Jak uwazasz?
            • malkontent6 Re: Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 14:32
              benek231 napisał:

              > Czy z powodu licznego zamieszkiwania Zydow w Polsce, nalezalo zezwalac na ich m
              > ordowanie?

              Czy te negatywne cechy Polaków ujawniły sie dopiero w czasie wojny? Czy możesz uczciwie powiedzieć, że inne społeczeństwa zachowałyby sie inaczej w podobnej sytuacji?
              • benek231 Re: Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 16:47
                malkontent6 napisał:

                Czy te negatywne cechy Polaków ujawniły sie dopiero w czasie wojny? Czy możesz uczciwie powiedzieć, że inne społeczeństwa zachowałyby sie inaczej w podobnej sytuacji?
                ***
                No cos ty, jakie negatywne cechy Polakow?! Przeciez Polak to zbior samych pozytywnych cech. Ustawa o IPN to nic innego jak wlasnie historyczne potwierdzenie powyzszego. Co uslyszysz od kazdego prawdziwego Polaka narodowego.

                Bylo jak bylo, tzn. mozna powiedziec, ze powszechnie krolowal antysemityzm. Ten rozwijal sie przez lata cale i wieki, by zaowocowac faszystowskimi bojowkami, napadajacymi na Zydow. A bez Zydow nie byloby antysemityzmu. Czyli oczekiwania Grynberga, ze "wystarczyłoby nie donosić, nie wydawać, nie zdradzać, nie szantażować, nie rabować i - jak Pan Bóg przykazał - nie zabijać", sa najzupelniej bezpodstawne. Bo oczekiwanie, iz antysemita (przynajmniej) nie doniesie to jakby liczyc na to, ze skorpion bedzie przyjazny. Kiedy on po prostu nie ma innego wyjscia jak uzyc swego smiercionosnego jadu. Takim stworzyla go natura. Tymczasem oczekiwania Grynberga sa duzo na wyrost - w stosunku do skorpiona.
                Dla wielu Polakow, dla zbyt wielu, niestety, Zyd byl po prostu wrogiem, ktorego nalezalo sie "pozbyc", ze sie tak eufemistycznie wyraze. A "pozbywano" sie go tym latwiej im bardziej zostal ten Zyd zdehumanizowany, oraz im intratniejszy byl udzial w tym przedsiewzieciu. Przy czym donoszono takze z czystego antysemityzmu - w tzw. "czynie spolecznym". Czyli mamy tu do czynienia z ordynarnym zderzeniem interesow narodowych z nakazami chrzescijanskimi.
                Teza Grynberga, iz "wystarczyloby" jest wiec rozwazaniem czysto teoretycznym, i kompletnie oderwanym od rzeczywistosci. Co udowodnila praktyka, nawiasem mowiac.

                Czy moge uczciwie powiedzieć, że inne społeczeństwa zachowałyby sie inaczej w podobnej sytuacji? Obawiam sie, ze nie musze nic mowic, bo wiadomo, ze inne spoleczenstwa byly niewiele lepsze, gdy byly. To jednak niewiele zmienia ocene naszego spoleczenstwa.

                Tylko smarkacz tlumaczy sie ojcu, ze robil cos niewlasciwego bo "inni tez to robili", choc sam wiedzial, ze nie powinien. Bo owo "inni tez" ma byc usprawiedliwieniem wlasnego postepowania - w opinii smarkacza.
                • malkontent6 Re: Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 17:07
                  benek231 napisał:

                  > powszechnie krolowal antysemityzm. Ten rozwijal sie przez lata cale i wieki

                  W takim razie dlaczego w 1939 w Polsce mieszkało 10 razy więcej Żydów niż we Francji?
                  • benek231 Re: Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 17:34
                    malkontent6 napisał:

                    > benek231 napisał:
                    >
                    > powszechnie krolowal antysemityzm. Ten rozwijal sie przez lata cale i wieki
                    >
                    > W takim razie dlaczego w 1939 w Polsce mieszkało 10 razy więcej Żydów niż we Francji?
                    >
                    ***
                    Bo w Polsce namnozylo sie ich wiecej niz we Francji(?) Bo mieli lepsze warunki egzystncji(?) niz gdzie indziej(?) W Niemczech zylo im sie jeszcze lepiej, podobno. Az przyszedl Hitler.
                    • benek231 PS... Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 23:39
                      Sprawy maja sie zatem dosc interesujaco. Albowiem broniacym dobrego imienia Polski i Polakow najzupelniej nie przeszkadza zezwierzecenie czesci polskiego ludu, ktora uznala sobie, ze Zyd to nie czlowiek i mozna wydawac go na smierc donoszac, badz zabijac wlasnorecznie bo butelka wodki czy pol kilo cukru wiecej sa warte od zycia drugiego czlowieka. A polska wies zwlaszcza taka wlasnie zdemoralizowana byla. I przy tym niezwykle pazerna na cudze bo swojego miala bardzo niewiele. Co ciekawsze, i to jest chyba gwozdz tej calej hecy, ta wlasnie wies to najbardziej bogobojny i katolicki odlam spoleczenstwa - katolik w katolika, jakby spod igly wypuszczony. Czy tez moze do "krawcow" nalezy miec pretensje, o uksztaltowanie tej dziczy?

                      Z roznych powodow Zydzi byli zazwyczaj niezbyt lubiana mniejszoscia, choc polskie korzenie wielu z nich siegaja niemal sredniowiecza. Inny jezyk, wyglad, kultura. A juz samo to bywalo powodem do bicia. Ale byli tez Polacy pochodzenia zydowskiego - od pokolen zasymilowani Polacy. Ale takze tych trzeba bylo pozabijac - za pochodzenie. O ktorym, bardzo czesto, Niemcy nie mieliby zielonego pojecia. Gdyby nie pomoc Polakow.
                      Czy moze w Polsce zawieszono 10 Przykazan?
                      • lont12 Re: PS... Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 10.04.18, 10:23
                        To tato - policjant z łódzkiego getta - ci nie opowiadał jak naprawdę było?
                • xiazeluka Re: Obowiazek czy nie obowiazek? :O) 09.04.18, 17:13
                  No widzisz, szmalcowniku Kretynie52, gdybyś przeczytał to, co Mła napisał w wątku "Wprowadzenie do antysemityzmu", to byś takich głupot jak wyżej nie produkował.
        • lont12 Re: jeszcze jeden świętoszek 09.04.18, 10:06
          Poza tym że palisz mentolowe, to nie ma nic nagannego w tym że reagujesz jak prze-egzaltowana licealistka smile
      • qwardian Re: jeszcze jeden świętoszek 09.04.18, 06:43

        Musiał być sprawnym szpiclem, skoro przyznano mu tak ekspercki pseudonim...
        • benek231 Gdybys nie byl katolicki poyeb, Qwargianie :O) 09.04.18, 06:55
          to moze dotarloby do ciebie, ze - w obliczu zagrozenia ze strony morderczych antysemitow - czesc Zydow, co jak najbardziej naturalnym bylo odruchem, szukala bezpieczenstwa w UB, ktore tych morderczych antysemitow zwalczalo. Dotarloby rowniez i to, ze spreparowane uzasadnienie polowan na Zydow (Ubecka zydokomuna) bylo mocno dete, poniewaz ci sami powojenni antysemici polowali na Zydow przed wojna oraz podczas wojny, czym wylacznie zachecili czesc Zydow do wspolpracy z UB.

          Czy twoj tata takze byl poboznym chrzescijanskim szmalcownikiem?
          • lont12 Re: Gdybys nie byl katolicki poyeb, Qwargianie :O 09.04.18, 09:57
            a ty Krzysztofie Benedykcie, czyś ty czasem nie potomek policjanta z łódzkiego getta?
    • starywro-bel Re: Potomkowie szmalcowników :O) 10.04.18, 01:27
      Mniemam ze ci juz chooy nie stoi bo jestes niesamowicie plodny na forum.
    • benek231 Ten dracy ryja na pierwszym planie :O) 16.04.18, 23:45
      bardzo podobny jest do Rudolfa Hessa (pilota Luftwaffe), wiec raczej nie jest potomkiem szmalcownika. Czyli moze sie z tego cieszyc.

      >> Rządząca partia wydaje się roztaczać parasol ochronny nad organizacjami typu ONR. Tymczasem już sam fakt odwoływania się przed współczesnych ONRowców do tradycji politycznej sławiącej w międzywojniu totalitarne państwa faszystowskie, powinien być podstawą do zainteresowania organów ścigania, a pewnie i delegalizacji organizacji. Także hasła o „homogenicznej etnicznie” Polsce nie mieszczą się w żaden sposób w polskim porządku konstytucyjnym, definiującym naród, jako wspólnotę wszystkich obywateli Rzeczpospolitej – niezależnie od ich pochodzenia, koloru skóry, czy światopoglądu.
      Tymczasem obecna władza nad wyraz często staje w obronie ONR – siły, której zwłaszcza pretendująca do miana cywilizowanej prawica bronić nigdy nie powinna. Osoby związane z rządzącą partią pokazywały się na marszach ONR, posłowie PiS rok w rok bronili współorganizowanego przez ONR warszawskiego Marszu Niepodległości. >>

      www.newsweek.pl/opinie/co-zrobic-z-onr-dlaczego-coraz-popularniejszy,artykuly,426135,1.html?src=HP_Section_1

      Od kilku lat twierdze, ze PiS to partia narodowo-socjalistyczna, a z katolicka podbudowa potencjalnie faszystowska. Na dzis nie ma juz mowy o tym, ze "potencjalnie" gdyz PiS zdecydowanie jest faszystowski. Zatem nie ma sie co zastanawiac nad tym dlaczego roztacza parasol nad zadeklarowanymi faszystami i naziolami. To przeciez jedna wielka rodzina.
      • xiazeluka Re: Ten dracy ryja na pierwszym planie :O) 17.04.18, 09:16
        Rudolf Hess pilot Luftwaffe? Biednemu Kretynowi52 znowu ignorancja wylazła z butów.
Pełna wersja