qwardian
10.04.18, 18:46
Józef Mackiewicz przebywający w Katyniu w kwietniu 1943 z dziennikarzami pisał w reportażu "Dymy nad Katyniem" (wydrukowanym na łamach emigracyjnego czasopisma "Lwow i Wilno" w 1947 roku):
Jeszcze jednego odkrycia dokonałem w Katyniu... Żydzina listach ofiar katyńskich, ogłaszanych przez Niemców!Gdy przeglądałem te listy, powiedziałem do oficera niemieckiego z akcentem przekazu, na jaki sobie pozwolić mogłem: -"Hmm, ale Żydów tez jest sporo..." - "Taaak,owszem...no, ale czy to warto podkreślać?"
W okupowanej Polsce rozklejano afisze o Katyniu, jako"zbrodni żydowsko-bolszewickich katów"... Niemcy ustalali w dalszym ciągu, ze kierownictwo egzekucji spoczywało
w rękach czterech członków mińskiego NKWD i wymieniali z tych czterech trzech o żydowskim nazwisku: Lew Rybak,Chaim Finberg, Abracham Borissowicz... Tymczasem w liczbie tych, którzy padli ofiara mordu, znajdujemy: EngielAbraham, Godel dawid, Rozen Samuel, Guttman Izaak, Zusman Ezechiel, Frejnkiel Izaak, Bernsztejn Fejwel, Nirenberg Abraham, Hirszritt Izrael itd. - ci więc mieli paść ofiarą "wyłącznie" żydowskich katów ?
Sprzeczność jest tu rażąca, w najwyższym stopniu rażąca propagandę hitlerowską... Jakże łatwo byłoby Niemcom chociażby zniszczyć dowody i przy zwłokach Lewinsona,
Glikmana, Epsztejna i Rosenzwajga napisac: "nie rozpoznane".A jednak nie uczynili tego i publikowali je łącznie z innymi. Dowodzi to, iz zbyt wielka wage przywiązywali właśnie do tej
jawności i obiektywnego zbadania mordu katyńskiego, aby pozwolić sobie na ukrycie długiego szeregu dokumentów, które by następnie mogło rzucić cień, lub podważyć zaufanie do całości śledztwa, wyzyskiwanego z takim nakładem energii przez ich propagandę.