piq i Borsuk w sprawie pomnika jest

13.04.18, 23:52
napisałem wątek o pomniku smoleńskim, i tylko wy Panowie napisaliście coś merytorycznie ze swojej strony. Reszta wpisów to pluskwy nie zasługujące na uwagę.
Napisaliście o moralności, etyce itp. no i że pomnik ma służyć przyszłym pokoleniom jako wzór do bitwy za ukochaną naszą Ojczyznę oraz wzór postępowania.
Ok, górnolotnie ale może słusznie.
I wtedy przypomniałem sobie, iż miasto Kraków jest naszą mentalną stolicą. A w Krakowie jest Wawel a u podnóża rynek. Bodajby największy rynek w Europie. A na rynku stoi pomnik Adama Mickiewicza, naszego romatycznego poety.
Otóż Mickiewicz jako romantyk swoją poezją posłał na śmiertelny bój tysiące młodych Polaków w różnych beznadziejnych powstaniach czy bitwach.
No i był antysemitą, cytuję "na dziada poszczekać, Żyda potarmość".
Na dodatek Mickiewicz tak ogłupił Wokulskiego swoją poezją o romantycznej miłości, że ów wysadził się w powietrze, przynajmniej tak jest napisane w "Lalce" Prusa Bolesława.
Ale najgorsze to jest, że Mickiewicz zszedł na syfilizm gdzieś na Bliskim Wschodzie.
I ten syfilizm ma być przykładem dla następnych pokoleń???
Po wpisach piq-a i Borsuka oczekiwałbym, że obaj przyjadą koparką Dżonego Deere i wykopią pomnik Mickiewicza razem z fundamentami aby nie deprawował syfilisem naszych przyszłych pokoleń właśnie.
    • benek231 Won na f. PiSu, ty antydemokratyczne gowno :O) 14.04.18, 00:08
      I zabierz ze soba swoje kolezanki i kolegow - antydemokratyczne gowna oraz koscielne qrwy, w jednym.
    • gertuszka Re: piq i Borsuk w sprawie pomnika jest 14.04.18, 00:27
      ad vocem Adama Mickiewicza.
      To, o czym piszesz, czyli "zatruciu dusz" romantyzmem, o tym rozmyślał rozgoryczony Wokulski.
      Wspominal nie tylko Mickiewicza ale i Słowackiego. Nota bene - wspaniały "pojedynek" obydwu w Paryżu, wspaniała historia, 25 grudnia 1840 roku zjawiają się w domu pod numerem 9 przy rue de l'Echaude de St Germain, w VI Dzielnicy Paryża, o szóstej wieczorem i wchodzą na drugie piętro, do mieszkania braci Eustachego i Romualda Januszkiewiczów - pierwsi goście.

      Zdarzy się "pojedynek" ...

      (...) Słowacki ułożył sobie w domu wierszowane wystąpienie, pełne godności, przyznające wielkość Adamowi, wszakże bez negliżowania wartości własnej poezji.

      Zaczyna przemawiać. Mówi pięknym, barwnym językiem, pełnym błyskotliwych figur poetyckich, opowiada o sobie i swoim wkroczeniu w świat poezji i o zimnym, niesprawiedliwym przyjęciu, jakiego wonczas doznał. Niejeden w tych wersach niemiły przytyk do Mickiewicza, do jego dumy, lekceważenia innych poetów, o ile nie ścielą mu się u stóp. Słowacki twardo oświadcza, iż godzien jest zająć poczesne miejsce na parnasie narodowej poezji.

      Nikt jego słów nie notuje, niewielu je w pełni rozumie. Kunsztowne, zawczasu przemyślane frazy Słowackiego, jego mroczne przenośnie umykają uwadze nie tylko byłych wojskowych siedzących u stołu, ale i poetów. Słowacki kończy efektownym porównaniem: "Kiedy w Grecji miał jaki mąż historyczny upaść, bogowie schodzili z Olimpu, obnażali mu bok i pokazywali miejsce, a śmiertelni tam oręż topili, tak i ty pokazałeś, gdzie mnie przeszyć".

      Słowacki kończy recytację drżącym głosem, wyczerpany, okryty perlistym potem. Opada na krzesło. Szembek podaje mu szklankę z wodą. Wokół stołu - cisza. Słowacki milczy z opuszczoną głową i nagle znów przemawia. Krótko.

      Wzywa Mickiewicza, by ten, idąc śladem Wojskiego z "Pana Tadeusza", który do kosza wkładał grzyby jadalne, ale i muchomory, tak samo postępował względem braci po piórze". W tym momencie naprawdę improwizuje. Dopiero ta pochwała dociera do słuchaczy, dopiero teraz sypią się huczne oklaski.

      Mickiewicz siedzi z kielichem i milczy.
      Wreszcie napełnia szkło winem, wstaje i zaczyna improwizację. Unosi kielich do góry, dziękuje za serdeczne uczucia obecnym.

      Potem, trzymając rękę na sercu, deklamuje, że siła jego poezji z wiary i miłości wypływa, dlatego Bóg mu w jego powołaniu błogosławi.

      "Ja słów nie szukam, ja myśli nie składam i tak piszę, jako do was gadam, uderzę w serce, a wytrysną słowa!".

      Biesiadnicy wstają z miejsc. Choć jeszcze nie za wiele wina wychylili, mają wrażenie, że w sali przy rue de l'Echaude dzieją się cuda, że głowę Adama otacza świetlista aureola, a twarz jego anielską przybiera postać.

      Mickiewicz stwierdza, że w poezji Bóg mu sprzyja, a Słowackiemu - nie, bo nie staje mu wiary i miłości.

      Wyrzuty Mickiewicza pozbawione są jednak jadu, co rusz rzuca on słowo zmiękczające krytyczne uwagi, przypomina, że matce Słowackiego dawno przepowiedział wielką przyszłość syna.

      Na koniec, wskazując ręką swe serce, wielkim głosem wzywa Juliusza: "Dla poety jedna tylko droga! Stąd - przez miłość - tam - do Boga!".

      Adam Mickiewicz nie był antysemitą! A skąd cytat?

      Znany tylko jeden przypadek masowego nawrócenia Żydów: w połowie XVIII wieku 500 rodzin żydowskich pod wodzą – wspomnianego wyżej - Jakuba Franka, który uznał boskość Jezusa przeszło w 1751 roku we Lwowie na wiarę chrześcijańską i zostało przyjętych do stanu szlacheckiego.

      Być może to zdarzenie miało przełomowe znaczenie dla kultury polskiej, ponieważ wśród potomków po kądzieli nawróconej rodziny Majewskich (Matka Adama de domo Majewska) miał się znaleźć narodowy polski poeta.
      smile
      Czy był Żydem? Według prawa rabinicznego tak, ponieważ za Żyda uważa się każdego kto ma matkę Żydówkę,
      co potwierdził sam poeta, który tak siebie samego scharakteryzował w „Dziadach”:
      „Z matki obcej, krew jego dawne bohatery - A imię jego czterdzieści i cztery”.

      „Matka obca” to nikt inny jak jego własna matka Barbara Majewska. Liczba „44” stanowi z kolei w hebrajskim zapisie ekwiwalent liczbowy jego własnego imienia „Adam”. Adam Kadmon to w Sefer Jecira mistycznej księdze oznacza w pełni Człowieka.

      A więc nie rozumiem. Jesli chodzi o syfilis, niestety choroba Wenery zaatakowała większośc wieszczów, jak Wyspiańskiego, Kasprowicza, Przybyszewskiego, długo wymieniać, a wymieniwszy nie ostałby się - nikt. "Wieczna słabości!" jak wzdychał autor Komedii Ludzkiej smile

      Parafrazując powiedzenie Mariu Sklodowskiej_Curie "W nauce nie powinniśmy interesowac się ludźmi lecz faktami", powiem, że powinniśmy interesowac się dziełami, a nie życiem prywatnym.

      Maria Curie po śmierci męża miała ognisty romans z asystentem męża Paulem langevinem, żonatym objuczonym krzykliwą żoną i wianuszkiem dzieci. Z Marią połączyło go uczucie. para wynajmowała mieszkanie, pisała do siebie listy. Krewka żona ukradła listy i dała do gazet które natychmiast je przedrukowały, krzycząc, że maria instruuje Paula, ojca dzieci i meża jak zostawić żonę! Dlaczego o tym pisze? Otóż Akademia przyznała Marii nagrodę Nobla za odkrycie radu. I znany jest list, w którym sumitują się, chcąc sie z niej wycofać, argumentując, ze gdyby wiedzieli... itd. Wykończona Maria zdobywa się na wspaniały list do członków Akademii i nie tylko przyjmuje Nobla ale przyjeżdża do Sztokholmu z córką i odbiera go osobiście.

      Podobne sytuacje dziś ale jakże inne postawy. Podoba mi się ta Marii Curie. Ocenę życia prywatnego - zostawmy tym, którzy żyli, ich bliskim. Popatrzmy na własne. Tak to widze. Dobrej nocy jeśli kto doczytał do tego miejsca smile

    • piq Mickiewicz dostał pomnik za polskość,... 14.04.18, 00:54
      ...mało kto tak pięknie wyrażał polskość jak on, litewski Rusin i Polak. To po pierwsze.

      Po drugie robił to w trudnych czasach, a nie w wolnej Polsce, i nie tylko pisał, ale i odsiedział swoje za polski patriotyzm. Po trzecie to nie Mickiewicz posyłał młodych Polaków na śmierć; zresztą z polskich powstań, na które miał wpływ Mickiewicz, jeśli się nie mylę, tylko styczniowe było skazane z góry na zagładę. No i nie był antysemitą, wręcz pokazywał Żyda jako patriotę, czyli, perła, Jankiela w "Panu Tadeuszu". Twój cytat pochodzi z "Bajek", Mickiewicz ponoć przetłumaczył Lafontaine'a, bajka nazywa się "Pies i wilk". Nie ma w niej nic antysemickiego, bryś tarmosi Żyda, bo służy u pana. Masz tu tekst, perła:
      pl.wikisource.org/wiki/Pies_i_wilk_(Mickiewicz,_1910)
      Tzw. "romantyczna miłość" to nie jest wynalazek Mickiewicza, tylko natury, czasami mężczyzna dostaje niezdrowej korby na punkcie jakiejś kobiety i robi głupoty lub zostaje zbrodniarzem. Już w średniowieczu pisano takie romansidła. Jeśli Mickiewicz zszedł na syfilis, to zupelnie jak Wyspiański, Gauguin i parę setek innych wybitnych postaci. Być może nawet i król Sobieski, bo syfilityczką po pierwszym mężu Zamojskim mogła być Marysieńka. Czy to kogoś dyskwalifikuje? Nie. Sam, perła, mógłbyś mieć romąsik z jakąś nadobną panną, która wcześniej wymieniła płyny ustrojowe z jakimś Simonem Molem, i wylądowałbyś z hivem. Twoja byłaby to wina? Nie. A z Wokulskim nie wiadomo, co się stało, czy w ogóle umarł, "Lalka" podaje tylko pogłoski.

      Rola Mickiewicza w podtrzymaniu poczucia narodowego jest niepodważalna, a oprócz tego był ówczesną gwiazdą literacką na skalę światową. Gwiazda światowa-Polak w czasie zaborów, to jak Paderewski albo Boniek, a najbardziej jak Kozakiewicz.

      A ja bym mu postawił pomnik za jedną podstawową rzecz: jako Polak nie uważał się za prowincjusza Europy, dopiero aspirującego do międzynarodowej elity. Po prostu był Polakiem cały czas i na tym byciu Polakiem, zwłaszcza w twórczości, zbudował swoją światową renomę. Fajnie byłoby, gdyby dzisiejsze "elity intelektualne" takie były.
      • gertuszka Re: Mickiewicz dostał pomnik za polskość,... 14.04.18, 01:08
        Różnie pisywał Mickiewicz... czasami krotochwilnie, oprócz koncertu Jankiela i wielu innych tekstów, oprócz mesjanistycznych myśli wraz z Towiańskim... a więc:

        PCHŁĄ I RABIN (uwaga, to nie jest fraszka antysemicka! wink
        Pewny rabin w Talmudzie kąpiąc się po uszy,

        Cierpiąc, że go pchła gryzła; w końcu się obruszy:

        Dalej czatować, złowił. Siedzi przyciśnięta,

        Kręci się, wyciągając główkę i nożęta:

        "Daruj, Rabi, mądremu nie godzi się gniewać:

        Potomkowi Lewitów możnaż krew przelewać?"

        "Krew za krew! - wrzasnął Rabin - Belijala płodzie!

        Filistynko, na cudzej wytuczona szkodzie!

        Mrówki snują szpichlerze; pracowite roje

        Znoszą miody i woski, a trucień napoje:

        Ty się jedna śród ludzi z liwarem uwijasz,

        Pijaczko tym szkodliwsza, iż cudze wypijasz".

        Zakończył, i gdy więźnia bez litości dłabi,

        Pchła konając pisnęła: "A czym żyje rabi?"
        • gertuszka nie trzeba do Krakowa 14.04.18, 01:17
          pomnik Mickiewicza stoi sobie na Krakowskim Przedmieściu, na wysokosci numeru 56 czyli przed Dziekanką, akademikiem Konserwatorium Muzycznego. Po lewej stronie Adam ma Kościół świętej Anny. po prawej fantastyczną knajpkę gdzie jazz kapitalny wieczorami do posłuchania.

          Jeśli nie wywoływane są duchy przez smutnych panów w czerni 9cholera wie, czemu oni zawsze smutni i miny ptaków marabutów, nie obrażając tych ptasząt smile

          Mentalna stolica? Kraków? ryzykowna teza.

          Dobrej nocy, dnia i tak dalej.
    • dachs Masz rację Perła 14.04.18, 12:05
      Nie tak dawno pisałem jak bardzo dwuznaczna postać z tego Mickiewicza jest.
      Już za sam jego stosunek do kobiet-Polek powinien zostać usunięty z rynku, Budrys jeden.
      Wieszcz - śmiechu warte! Jaki wieszcz? Ot przypadek, że zaczął pisać.
      Gdyby Wereszczakówna mu dała - grykę by siał, a nie wiersze pisał. *)
      Zauważył to Hemar, a to stary mądry Żyd, więc wie.

      *) choć może wtedy nie złapałby syfa
Pełna wersja