benek231
03.05.18, 22:35
stawke."
Witold Gadomski
3 maja 2018 | 21:04
Komisja Europejska chce, by w perspektywie budżetowej na lata 2021-27 uzależnić wypłaty od przestrzegania praworządności w krajach korzystających z funduszy.
Warunek ten nie będzie wpisany do budżetu, lecz zostanie przyjęty jako osobne rozporządzenie, które może być zablokowane przez Radę UE większością 55 proc. krajów reprezentujących 65 proc. ludności Unii. Za powiązaniem funduszy unijnych z praworządnością jest większość krajów Europy Zachodniej i Północnej, a przeciwko są Polska, Węgry, a być może także Bułgaria, Rumunia i Słowacja.
Propozycja Komisji Europejskiej odtwarza więc podział na starą i nową Europę. Ta druga nie tylko korzysta z pieniędzy płatników netto – bogatszych krajów zachodnich – ale też nie przestrzega europejskich norm i wartości. Jeśli propozycja KE zostanie przyjęta, Polska po raz kolejny w swej historii znajdzie się po gorszej stronie granicy dzielącej Europę.
Ten pesymistyczny scenariusz nie musi się spełnić. Wstępny zarys kolejnej perspektywy budżetowej jest dla Polski całkiem korzystny. Wprawdzie fundusze spójności mają być o 7 proc. mniejsze, a pieniądze na politykę rolną i rozwój terenów wiejskich o 5 proc., ale Polska może otrzymać niewiele mniej niż w obecnej perspektywie, w której jako jedyny kraj Unii utrzymaliśmy dotychczasowy poziom finansowania. Kilkuprocentowe obniżenie funduszy można zresztą zrekompensować ich lepszym wykorzystaniem. Wśród polityków PiS po pierwszych doniesieniach z Brukseli zapanowała euforia. Jest lepiej, niż przewidywaliśmy, to dzięki naszemu rządowi – cieszyli się. Informacja o powiązaniu funduszy z praworządnością ostudziła entuzjazm.
Uzasadnienie decyzji KE jest czysto prawnicze – jeśli przy inwestycjach finansowanych z Unii dojdzie do sporów prawnych, powinny je rozstrzygać niezawisłe, wiarygodne sądy. Chodzi jednak o politykę.
Fundusze z nowej perspektywy będą dostępne praktycznie od 2022 roku, czyli są jeszcze cztery lata na osiągnięcie porozumienia. Oczywiście, gdyby Bruksela rzeczywiście zakręciła nam kurek z pieniędzmi, gospodarka poważnie by to odczuła. Fundusze spójności to 60 proc. inwestycji w polską infrastrukturę. Dopłaty do rolnictwa stanowią istotną część dochodów wsi. Ale znaczenie UE dla polskiej gospodarki nie sprowadza się tylko do funduszy. Będąc w Unii, jesteśmy częścią wielkiego rynku, na którym obowiązują jednolite stabilne zasady. Znacznie większym ciosem dla naszej gospodarki, a także dla milionów Polaków byłoby wyjście z Unii.
Jeśli Komisja podtrzyma decyzję, to kwestia praworządności i naszych relacji z Unią stanie się pierwszoplanowym tematem w serii wyborów, których pierwsza odsłona – wybory samorządowe – już za kilka miesięcy. Stanowisko opozycji demokratycznej – PO, Nowoczesnej, PSL, zapewne także SLD – będzie oczywiste. Trzeba odsunąć PiS od władzy, przywrócić praworządność i ponownie nawiązać dobre relacje z Brukselą, a nagrodą za to będzie pełny dostęp do funduszy unijnych. Polska jeszcze przez kilka lat będzie musiała się starać o to, by europejscy partnerzy uznali, że łamanie konstytucji, niezależności sądów i antyeuropejskie hasła rządzących polityków to incydent, który się nie powtórzy.
Dla PiS propozycja Komisji będzie znacznie większym problemem. Z jednej strony niektórzy politycy – być może także premier – będą akcentować wolę kompromisu, chęć zmiany przyjętych ustaw zagrażających niezależności sądów, akceptację unijnej polityki klimatycznej, bardziej elastyczną postawę wobec przyjmowania imigrantów. Z drugiej zaś – PiS-owscy jastrzębie mogą uznać, że Bruksela daje pretekst dla polexitu. Pójdą do wyborów pod hasłem obrony niezależności przed dyktatem Unii, będą nakręcać nacjonalistyczną histerię, mówić o katolickiej Polsce będącej opoką przed europejskim nihilizmem.
Decyzja Komisji Europejskiej może więc zmusić nas do jednoznacznego opowiedzenia się za tym, czy zamykamy się jak anachroniczni konfederacji barscy w Okopach Świętej Trójcy, czy ponownie podążamy europejskim kursem.
wyborcza.pl/7,155290,23354012,taki-budzet-jaka-praworzadnosc-unia-podbija-stawke.html
Wyglada na to, ze tradycyjnie musi Polska dostac porzadnego kopa w dupe by i czesc pisiackiego elektoratu opowiedziala sie przeciwko PiSowi. Niemniej docelowo cale przywodztwo tej klero faszystowskiej bandy, razem z Rydzykiem i kilkoma biskupami, musi trafic pod sad oraz do wiezien. Nalezy raz na zawsze wyeliminowac to klerykalne qrestwo. Inaczej to sie nigdy nie skonczy.