benek231
09.05.18, 16:33
przestać finansować nieliberalne rządy. Czas pokazać, że za lekceważenie norm się płaci.
Flirtujące z autorytaryzmem rządy w Polsce i na Węgrzech nie zaakceptowały wartości, które przyświecały hojnemu transferowi środków.
Guy Verhofstadt - były premier Belgii, obecnie przewodniczący liberalnej frakcji Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim
Odkąd w 2004 roku Unia Europejska poszerzyła się o wiele byłych państw komunistycznych z Europy Środkowej i Wschodniej, mechanizm funduszy rozwoju regionalnego został bardzo wyraźnie ukierunkowany na łagodzenie nierówności ekonomicznych między starymi a nowymi państwami członkowskimi.
Zacieranie dysproporcji wśród krajów Unii oraz ulepszanie infrastruktury służącej do handlu, transportu i komunikacji na całym jej obszarze od dawna uznajemy za niezbędne dla zapewnienia spójności.
Europejska polityka spójności to w zasadzie najbardziej widoczna inicjatywa wspólnoty. Środki inwestycyjne funduszu spójności wspierają rozwój regionalny i innowacje, doskonalą edukację, pobudzają rozwój cyfryzacji i sieci transportowych, a także umożliwiają działanie programów, które wzmacniają wspólny rynek, stymulując rozwój, produktywność i specjalizację.
Polityka spójności służy zatem obywatelom, społecznościom lokalnym i przedsiębiorstwom w całej Unii Europejskiej, ale szczególne korzyści przynosi w nowszych państwach członkowskich.
Następny siedmioletni budżet funduszu spójności będzie obejmował lata 2021-27, a Komisja Europejska przedstawia propozycję pozdziału środków na początku maja. Należy się spodziewać, że negocjacje w tej sprawie będą zacięte. Zacznijmy od tego, że w ostatnich latach na pierwszy plan wysunęło się kilka nowych priorytetów, zwłaszcza konieczność mocniejszej ochrony granic, system zarządzania migracją i więcej wspólnych projektów obronnych.
Sprawy jeszcze bardziej komplikuje fakt, że przywódcy unijni liczą na utrzymanie wydatków na bieżącym poziomie nawet po tym, jak wiosną przyszłego roku z UE wyjdzie Wielka Brytania. Gdy zaś priorytety w wydatkach zostaną już ustalone, to ostateczny budżet i tak będzie jeszcze musiał zostać zaakceptowany przez Parlament Europejski.
Polska i Węgry
Bodaj najważniejszą od czasu ostatnich negocjacji w 2014 roku zmianą w polityce – ważniejszą nawet od napływu uchodźców lub brexitu – jest pojawienie się nieliberalnych, prawicowych rządów populistycznych na Węgrzech i w Polsce. Z budżetu funduszu spójności na lata 2014-20, który łącznie zawierał 350 mld euro (424 mld dol.), Polska i Węgry otrzymały odpowiednio 77 mld euro (93 mld dol.) i 22 mld euro (26 mld dol.), stając się odpowiednio największym i czwartym beneficjentem netto funduszy unijnych. Szczodrość tę w znacznym stopniu – co trzeba odnotować – subsydiują płatnicy netto, czyli kraje takie jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania.
Flirtujące z autorytaryzmem rządy w Polsce i na Węgrzech nie zaakceptowały wartości, które przyświecały hojnemu transferowi środków
Mimo to flirtujące z autorytaryzmem rządy w Polsce i na Węgrzech nie zaakceptowały wartości, które przyświecały temu hojnemu transferowi środków, a zamiast tego aktywnie osłabiają praworządność i rozmontowują systemy sądownicze w swoich krajach. Gdyby któreś z tych państw zgłosiło dziś chęć akcesji do Unii, ich wniosek zostałby odrzucony.
Rządy w obydwu krajach przykręciły śrubę organizacjom pozarządowym i zaatakowały lub przeciągnęły na swoją stronę media. W tym, co jeszcze zostało z węgierskiej wolnej prasy, można jednak znaleźć wiarygodne materiały oskarżające premiera Viktora Orbána i jego klikę o to, że grabią unijne fundusze dla siebie, dla swoich krewnych i dla swoich partnerów w interesach. Przeciwko rządowi Orbána Europejski Urząd do spraw Nadużyć Finansowych wszczął już zresztą kilka śledztw.
Pomimo wszystkich tych praktyk w zeszłym miesiącu Orbán został wybrany na kolejną kadencję, a jego partia Fidesz w koalicji z chadecją ma większość – dwie trzecie miejsc w parlamencie – która umożliwia zmianę konstytucji. W kampanii rząd Orbána nasycił kraj ksenofobiczną, antysemicką propagandą. Według obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie „wybory na Węgrzech charakteryzowały się powszechnym przenikaniem się środków państwowych i pochodzących z kasy partii rządzącej, co uniemożliwiło konkurentom rywalizację na równych warunkach”.
Z kolei przeciw rządowi Prawa i Sprawiedliwości toczy się postępowanie Komisji Europejskiej za uporczywe łamanie unijnych standardów praworządności oraz za naruszenie niezawisłości sądownictwa.
Czas pokazać, że na lekceważenie norm się płaci
Jest nie do przyjęcia, by pieniądze unijnych podatników szły na akty próżności nieliberalnych elit podkopujących bez żadnych skrupułów demokratyczne instytucje, które stanowią o istocie europejskiej wspólnoty. Począwszy od 2020 roku środki z funduszu spójności powinny być rozdzielane pod warunkiem, że otrzymujące je państwa członkowskie przestrzegają i egzekwują u siebie normy praworządności.
W tym celu Unia powinna utworzyć obiektywną procedurę monitoringu przestrzegania norm, która pozwoliłaby w razie potrzeby na zamrożenie środków. Na przykład jeśli wobec danego państwa członkowskiego nastąpi uruchomienie artykułu 7. traktatu o Unii Europejskiej za naruszenie zasad praworządności, wszystkie środki przeznaczone dla tego kraju powinny trafić na fundusz rezerwowy. I dopóki procedura wynikająca z artykułu 7. nie zostanie zawieszona lub cofnięta, środki te powinny być przekierowywane na wsparcie dla uniwersytetów, ośrodków badawczych i innych instytucji społeczeństwa obywatelskiego w tym państwie.
Takie podejście pokazałoby obywatelom państw zbaczających z właściwej ścieżki, że UE nie chce ich karać za zachowanie ich władz. Dałoby to również rządzącym większą motywację do przestrzegania zasad Unii i wartości, które umożliwiają właściwe funkcjonowanie wspólnego rynku.
Smutna rzeczywistość jest taka, że rządy nieliberalne – takie jak obecne władze w Polsce i na Węgrzech – skwapliwie biorą unijne pieniądze, a odrzucają jednocześnie unijne wartości. Czas pokazać, że za lekceważenie norm UE się płaci.
Przełożył Maciej Domagała. Tekst ukazał się po angielsku w serwisie Project Syndicate.
wyborcza.pl/7,75968,23362264,fundusz-spojnosci-tylko-dla-szanujacych-praworzadnosc.html
A gdy, Najmilsi, naleje sie wam wystarczajaco duzo wody do dupy, i bedziecie chcieli komus podziekowac za to - dziekujcie rzadzacym, biskupom, Kretynowi, Olegowi3, Piqowi, Szkopowi, Sz0kowi, Adzie08, Hymenowi, Perle, oraz innym antydemokratycznym wrogom Unii Europejskiej.