benek231
25.05.18, 18:58
Najpierw, jak przystalo na narwanego idiote, chcial zaklepac sobie spotkanie z Kim Dzong Unem bez wczeniejszych negocjacji i rozeznania "czym te Koree Pln. mozna jesc". Pozniej rumienil sie po uszy gdy dziennikarze, i tlum, sugerowali, ze dostanie Nagrode Nobla. A gdy okazalo sie, ze Kim wcale nie ma zamiaru poddawac swoich nuklearnych programow i broni - Trump obrazil sie i zerwal zapowiadane czerwcowe spotkanie.
No patrzcie patrzcie, najlepszy z najlepszych, oraz wspanialy NEGOCJATOR i fantastyczny DEAL MAKER nie osiagnal nic juz na starcie.
Ktos zasugerowal wczoraj, ze w ten sposob wyszedl Trump z twarza. Ale ja pytam z jaka twarza? Przeciez on nie ma twarzy. To jest patologiczny klamca, narcyz i bubek. Do tej pory puszyl sie i zadzieral nos na poprzednie rzady, z Obama na czele, na ich nieudolnosc w rozmowach z Korea Pln. Dla Trumpa mial to byc spacerek, wlasnie z powodu jego niewiarygodnych wrecz zdolnosci negocjacyjnych - to byla dla niego pestka, po prostu. No i co? Znow mocno przereklamowal sam siebie - jak to bufon. I znow dal ciala.