Wolfowitz objechał Szmajdzinskiego w Wwie

IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 05:43
Paul Wolfowitz, z-ca sekretarza obrony USA Rumsfelda, spotkał 5 października
w Warszawie ministra wojny Jerzego Szmańcińskiego i dał ma nauczkę pomieszaną
z opr-em.

Szmaciński kajał się na klęczkach i całował buty dostojnemu gościowi.

Wolfowicz odczytał wyważony referat na UW dla biednych studentów.

Przed trzema miesiącami W. został wygwizdany na spotkaniu ze studentami w
Columbia University. Wielu wyzwało go od świń i nazwało epitetami ze słownika
wulgaryzmów. Tłumna ”obstawa” wyniosła z sali (dosłownie) wielu studentów.
Demonstracja i zamieszanie rozgrywały się przed kamerami C-SPAN ku uciesze
milionów telewidzów.

Wzmiankę o tym na tut. Forum admin skasował przed dwoma godzinami.

Wolfowitz i inni neocon-i, jak Perle czy Bremer, są w Ameryca bardzo
niepopularni (wyrażając się dyplomatycznym żargonem). Wielka część
społeczeństwa zdaje sobie sprawę, że wojna jest dla:
- Sharona - poszerzyc terytorytorium (przyszłego Wielkiego Izraela Świata)
- nafciarzy.

Ani posługacz Bush, ani drugi posługacz nie-amerykańskich interesów Kerry nie
odpowiada dążeniu Amerykanów. Trzeci kandydat na prezydenta został
aresztowany.

Dlatego uświadomieni nie będą brali udziału w głosowaniu. Glosowac bedzie
tłuszcza.


    • Gość: faruk Kogo wynajęło U.S. do zabijania w Iraku? IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 05:47
      .
      Ilu zabili bezlitośnie Marinersi w drodze do Bagdadu? 7000? 10000? Nikt nigdy
      się nie dowie.
      Ale dowiedzieliśy się, co to są za ludzie, których U.S. wynajęło do zabijania.

      O ich ekscytacji zabijaniem i psychicznych następstwach wojny napisali dwaj
      byli Marinersi )*:
      - Anthony S w o f f o r d - na podstawie własnego udziału w wojnie,
      - David G r o s s m a n - psychoanalitycznie, bez własnego udziału (Żyd).

      Obywatele w służbie wojskowej mogliby stać się niebezpieczni dla
      dyktatury “demokracji” w U.S.A. Dlatego rząd waszyngtoński wynajmuje żołnierzy.

      Ważne dla rządu jest by najmici-rekruci byli młodzi, urabialni i
      niedoświadczeni. Są tacy, którzy po prostu szukają pracy, jakiejkolwiek, może
      też trochę kariery; są to po wielkiej części dzieci ubogich imigrantów, którzy
      gdzieś indziej nie mają szansy. Prezydent Bush przyznał jednemu takiemu
      poległemu obcokrajowcowi w armii USA obywatelstwo USA… pośmiertnie.
      Amerykańskiemu Gunga Dhin!

      Są też pojedyńcze przypadki, jak Anthony Swofford, elew od 14 roku życia, w
      którego rodzinie mężczyźni szli do wojska.

      Swofford wspomina, że jako mały Tony kupił on sobie w sklepie emblem Mariners-
      ów i dał go mamie, żeby przyprasowała go do jego T-shirt. Ona prasuje i
      ostrzega, mrucząc. Nie rób tego, w wojsku można zginąć jak twój wuj. I pomyśl o
      tych żonach i kobietach wkoło garnizonu zawodowych wojskowych - one cierpią,
      chorują przez rozłąkę, puszczają się, dzieci nie znają ojca.

      Chłopiec nie słucha, chce zostać bohaterem. Jak ojciec przed nim w Wietnamie,
      dziadek w Drugiej Wojnie Światowej. Co ja tu robię? Rodzina w domu się
      rozkłada, a tam daleko życie wygląda normalnie, wabi nowością, intensywnością
      spójni z towarzyszami. “Spójnia weteranów wojen - powiada Swofford - jest
      rzeczywiście mocniejsza, aniżeli ta między mężczyzną i kobietą. Absolutne
      zaufanie. Ona jest częścią indokrynacji.”

      ----------------------
      • Gość: faruk Kogo wynajęło U.S. do zabijania w Iraku? IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 05:52
        Czy musiano nas ukarać za to, że tamci w Wietnamie mieli tyle rozrywek? - pyta
        Swofford. Są to mężczyźni, którzy wymieniają soczyste listy z obcymi
        dziewczynami. A kiedy rzeczywiście wyruszają do boju, otrzymują
        rozkaz: “Wyprzątnijcie swoje plecaki.” (Precz z pornosami i listami do obcych
        dziewczyn, ponieważ rodziny, żony otrzymują zasadniczo wszystko, co u nieżywego
        leży w plecaku.)

        Marinersi Swofforda to są mężczyźni, którzy robią w spodnie, kiedy przyjdzie
        do walki, tak jak czynilo to wielu żołnierzy w wielu wojnach, ale którzy o tym
        mało opowiadali.

        Leżą w kurzu i nadchodzi atak. “Friendly fire” od kilku
        powariowanych “naszych”.
        Jest to bardziej tajemnicze i bardziej ekscytujące, aniżeli gdyby to był ogień
        nieprzyjaciela, ponieważ to jest przeciwne wszelkiej logice, artyleria, bomby!…

        Aż nadchodzi - nareszcie! - okazja do zabijania. Zauważono kilku Irakczyków
        na “pozycjach” nieprzyjaciela. Podniecenie rauszem krwi, rzeczywistym
        rauszem: “Zapierdol ich, Swoff!”, powiada Johnny. Swofford chwyta za broń, ale
        wtrąca się kapitan: - Stop!

        I w ten sposób mija dla nich inwazja, wojna. Przemija, a oni nie stali się
        zabójcami!

        Niektórym od tego w głowach się pomieszało, np. Crocket rozgrzewa się kopaniem
        irackiego trupa. - On mnie wyśmiewa - powiada i wciąż powraca do tego
        zabitego. Rozrąbuje go na kawałki, miażdży na kupę mięsa. Swofford mówi, że on
        wie co jego towarzyszy przyprawia o takie szaleństwo: strach, wściekłość,
        tchórzostwo, głupota, rozczarowanie jałowym zwycięstwem.

        Ale on wylicza tylko część, zachowując wdrylowaną mu polityczną poprawność, nie
        narusza tabu, że to, co pokaleczyło i poniszczyło tych chłopców z
        lumpenproletariatu, to przede wszystkim zabijanie i wyszkolenie na “killerów”
        w nieprawej wojnie, którymi pozbawiono ich niewinności.

        _________________________________
        )* Adaptacja fragmentu recenzji książek:

        Anthony Swofford
        “Jarhead. A Marine’s Chronicle of the Gulf War and other Battles”,
        Scribner, NY, 272 stron.


        Dave Grossman
        “On Killing. Psychological Cost of Learning to Kill in War and Society”. Back
        Bay Publishing, Boston, 368 stron.

        (Wedłg “Der Spiegel” nr 16 z 14.4.2003, str. 86-89.)



      • Gość: Squire NEOKONSERWATYSCI, WOLFOWITZ, PERLE, KRISTOL, BREM IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 10:28

        Tajny krąg "doradców" Busha to klika masońskich syjonistów,
        spod znaku Skull and Bones (Trupiej Czaszki i Kosci), której
        idolem jest pseudofilozof żydowski Leo Strauss.

        "Straussowcy" spotykają się co roku w jednym z parków
        Waszyngtonu w lipcu pod pozorem pikniku, gry w baseball-a
        i gawędzenia o przeszłości.

        Tego lata (2003) zeszło się więcej niż 60 pociągaczy sznurków
        z wewnętrznych i zewnętrznych kregów rządu USA.

        -
        • Gość: Squire NEOKONSERWATYSCI, WOLFOWITZ, PERLE, KRISTOL, IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 10:30
          Światowej i z trwającego zagrożenia Republiki Weimarskiej, wyprowadził
          historyczny dowód, że oświata z jej pozytywnym obrazem człowieka
          i wiarą w postęp jest iluzją. Z jego punktu widzenia upada też nadzieja,
          że liberalna demokracja jest przyszłościa państwowego i społecznego
          porządku. Trzymał się tego niezłomnie do końca swojego życia.

          Wobec triumfalnego rozpowszechnienia sie liberalizmu Strauss stał
          się zgorzkniałym pesymistą przepowiadając, że w historii winno się
          oczekiwać tylko upadku i rozkładu.

          Jednak ten pesymista miał w rozstrzygających chwilach życia
          paradoksalnie dziwne i wyjątkowe szczęście. Zaledwie opuścił
          Niemcy, już w 1932 roku, przed przechwyceniem władzy przez
          Hitlera, Carl Schmitt - którego nauki o rozróżnianiu wroga i przyjaciela
          jako początku polityki Strauss z własnej inicjatywy recenzował
          - postarał się jemu o stypendium Fundacji Rockefellera.

          Tak finansowany najwpierw wyjechał do Francji, a później do Anglii,
          gdzie ukończył swoją książkę pt. "Hobbes", która budzi zainteresowanie
          jeszcze obecnie. W końcu 1938 roku, zanim wybuchła II Wojna
          Światowa, Strauss przybył do Ameryki.

          Na początek pobytu przezimował w nowojorskim "Uniwersytecie
          Na Wygnaniu", jak nazywano New School for Social Research,
          ponieważ znajdowali sie tam, niewątpliwie z zakulisowego zrządzenia
          żydowskiej mafii żydowscy uchodźcy z wielu krajów:
          Hannah Arendt,
          Hans Jonas,
          Karl Loewith,
          Arnold Brecht,
          Adolph Loewe,
          Kurt Riezler,
          razem 180 wielkich inteligentów żydowskich.
          Oni nazywali siebie sarkastycznie „podarkiem Hitlera dla Stanów Zjednoczonych".

          Strauss nie mial trudności z przystosowaniem się w Ameryce, która
          była jemu całkowicie obca.
          Mówił wieloma językami, jego angielski zachował do końca lekki
          akcent.
          I - zagadkowa opatrzność zaopiekowała się nim: w 1948 powołano go
          do Chicago uczyć politycznej filozofii.

          Chicago miało poziom porównywalny z poziomem dzisiejszego
          wyróżniającego się uniwersytetu. Zastanawiąjaco dziwne jest jak
          autokratyczny rektor Robert M. Hutchins mógłby sam skupic talenty
          żydowskie, tak że krótko po wojnie nauczali u niego trzej profesorowie,
          którzy mieli wywrzeć największy wpływ na współczesność.

          Czyżby tylko miał nosa? Trudno uwierzyć. O wyposażenie obskórnego
          w porównaniu z przodującymi uniwersytetu zadbała z nagła
          Fundacja Rockefellera Chicaga, której pieniądze konsumowały najbardziej
          elitarne uniwersytety na wschodzie USA!

          Znalazł się tam tez Żyd Hans J. Morgenthau - zajadły wróg Polski,
          autor rooseveltowskich postanowień Konferencji Jałtańskiej - również
          emigrant z Niemiec, ale ukierunkowany inaczej niż Strauss - na myślową
          przenikalność rzeczywistości.

          On wywarł największy wpływ swoimi tezami o nowej, realistycznej
          polityce zagranicznej wobec Sowietów w zimnej wojnie, postawie
          bez złudzeń, która stała się niebawem polityką rządu.

          Najbardziej wyuczonym uczniem Morgenthaua był emigrant z Fuerth,
          który dostał się na urząd Radcy Bepieczeństwa i Ministra Spraw
          Zagranicznych za Nixona, Avraham Bel Elazar (ps. Henry Kissinger).

          Jego wariant polityki realnej - wspólistnienie także z autokratami
          albo dyktatorami, kiedy tego wymaga interes własny - pozbawił
          neokonserwatystów dostępu do władzy, jego wariant był uważany
          za mało moralny i zbyt uwiązany do status quo.

          Drugim pofesorem chicagowskim o trwającym wciąż znaczeniu
          był Milton Friedman, który za swoją teorię monetaryzmu
          otrzymał w 1976 roku nagrodę Nobla w zakresie ekonomii. Był
          on uczniem Friedricha Augusta von Hayek-a, który od roku 1950
          również wykładał w Chicago(!), ale ku swojemu rozczarowaniu
          zszedł w cień Johna Maynarda Keynesa i jego nauki o interwencji
          państwowej w czasach kryzysu rynku.

          Friedman jest podwójnie uzdolnionym, lubianym nauczycielem
          uniwersyteckim i poszukiwanym doradąa powoływanym przez
          prezydentów od Johnsona poprzez Nixona po Reagana.

          On zalecal wycofanie sie panstwa z rynku, z czego powstala nauka
          o polityce gospodarczej zorientowanej na popyt: kapitalizm
          rozwija sie najlepiej wtedy, kiedy profit i spozycie rosna przez
          ukrócenie podatków. Ta ryzykowna polityke gospodarcza, która
          za Reagana spowodowala galopujacy deficyt panstwowy, podjal
          urzedujacy wówczas prezydent z katastrofalnym skutkiem.

          Trzecim w tej paczce byl Leo Strauss, który nie miał wyczucia
          teraźniejszości Morgenthau-a, ani Friedmana zdolności do
          obchodzenia się z władcami, ale, choć spózniony, obecnie
          oddzialuje na politykę i polityków wskrzeszony przez jego
          studentów.

          Był konserwatystą, który nie wierzył w odwrócenie się rzeczy
          na lepsze. Pozostał weimarczykiem i w liberalnej demokracji nie
          widział dla siebie żadnego błogosławieństwa. Wszystki swój
          sceptyzym kierował on przeciwko pluralizmowi i relatywizmowi
          tego porządku, malo ufał projektowi moderny.

          Chciał zostać tylko ideologiem-nauczycielem, zwracającym uwagę,
          że u Platona, Sokratesa i Ksenofona można odpatrzyc wieczne pola
          sił, które uzależniają wszystkich ludzi także w teraźniejszości
          - co to jest sprawiedliwość, dobre życie, co stanowi o państwie,
          gdzie leżą granice naszej wiedzy?

          W teraźniejszości, uczył Strauss, kwestie te pojawiają się w wirze
          wydarzeń, gdzie są mało przejrzyste, natomiast wielkie teksty
          przeszłości rozpatrują je w kulturze czystej [Reinkultur]. Nauczanie
          Straussa zdawało się połowicznym, gdyż on poprzestawał na
          rozpatrywaniu problemów. Nie należy jednak pochopnie
          przypuszczać, że on absolutnie nie wierzył w ich rozwiązalność.

          Neider, jakby niepomny tego, przysporzył wiele popularności
          starciem się ze Straussem zarzutami, że profesor filozofii politycznej
          najchętniej wykładał o starożytności bez wyciągania wniosków co
          do teraźniejszości, np. co do dwubiegunowego świata, zimnej wojny,
          nowej broni atomowej.

          Dziwowano się po co komu wieczne prawdy dowolnie wyciagnięte z
          Platona, Ksenofona i Sokratesa, czy zbijania moderny zbijaniem
          Hobbesa. Przylgnęły doń zarzuty o nihilizm, elityzm, ezoterykę,
          które także w dzisiejszych debatach o niego zahaczają.

          Zdawał sobie dobrze sprawę z tego co robi, że niektórych jego
          żydowskich uczni on uskrzydla popędem działania. Oni chcieli
          zrozumieć, aby działać, z europejskiej teorii przejść do praktyki
          w Ameryce.

          Toteżz seminaria i wykłady Straussa nabrały charakteru kultu.
          Napływali do nich nawet katoliccy księża i przedstawiciele
          chicagowskiego establishmentu zobaczyć jak Żyd broń kupuje.

          Aby rosnąca publiczność mogła słyszeć go lepiej, profesor kazał
          zawieszać sobie mikrofon na szyji, co w tych czasach musiało
          być większą procedurą, na początku każdego wykładu. W latach
          sześćdziesiątych uczniowie nagrywali na taśmę magnetofonową to,
          co Strauss wykładał w środy wciąż od 15:30, tak byli zafascynowani
          światem możliwości podboju, który im otwarł.

          Do niego ściągali wnet najlepsi i najmądrzejsi z ich roczników,
          wielu z nich rzecz jasna Żydzi. Ci byli pod wpływem wojny,
          często nastawieni lewicowo, studenci Marksa i Freuda - powiadają
          Walter Berns i Werner Dannhauser, dwaj straussowcy pierwszych
          dni, którzy sami zostali profesorami.

          Żyd z Weimaru nauczył ich myślenia jak wykorzystać pisma
          wielkich filozofów do podbicia gojów.

          Z pozoru bakałarski żydowski profesor filozofii zasklepiony w
          grzebaniu w pismach lepszych od niego okazał się szperaczem,
          szykującym broń dla neokonserwatystów, którzy w połowie lat
          sześćiesiątych weszli w zawody z liberałami dyktatury
          krzyczącymi, że tylko oni znaleźli gruntowny sposób na
          ujarzmienie gojów.

          Godfatherami neocon-ów jest rodzina Kristol. Irvinga Kristola
          charakteryzuje zdanie: "Neokonserwatystą jest lewicowiec,
          którego przemogła rzeczywistość."

          Żona Kristola, Gertrude Himmelfarb, odkryła użyteczność
          Straussa w roku 1950. Od niej pochodzi klasyczne pismo
          polemiczne: "Ein Land, zwei Kulturen" ("Jeden kraj, dwie kultury").
          Ona nie
          • Gość: Squire Re: NEOKONSERWATYSCI, WOLFOWITZ, PERLE, KRISTOL, IP: *.cvx.algx.net 12.10.04, 10:40
            . Od niej pochodzi klasyczne pismo
            polemiczne: "Ein Land, zwei Kulturen" ("Jeden kraj, dwie kultury").
            Ona nie tylko krytykowała utrate obyczajności i protestanckiej
            etyki pracy, niemoralności i ”rewolucji seksualnej” , ale widziała
            w nich przede wszystkim następstwa zaszczucia demokratycznej
            Ameryki liberalizmem. Jest to Strauss czystej wody, w każdym
            aspekcie postawiony z głowy na nogi.

            Irving Kristol dopełnił ten zwrot przyjęciem myśli Straussa:
            religia jest niezbywalną gwarancją państwowego porządku.
            Profesor ganił założycieli Stanów Zjednoczonych, że rozłączyli
            państwo uchodźców religijnych od religii, zamiast uczynić religię
            obowiązujacą.

            Kristol, olśniewający agitator jako publicysta, wpadł na pomysł
            jak to naprawić wykorzystaniem pobożności zorganizowanej w
            niezliczonych sektach dla utworzenia podstawy władzy
            konserwatywnie odnowionych Republikanów bez katolików
            i Kościoła katolickiego (Watykanu).

            Oryginalne w konserwatywnej ideologii było odkrycie, że
            rozstrzygąjace bitwy w Ameryce prowadzone są o wartości
            kulturalne.

            Lewicowcy propagowali - Friedman chwycił ich za język - że
            prywatność jest polityczna:
            państwo winno trzymać sie zdala od gospodarki, ale nie od
            sypialni jego obywateli. czyli:
            WOLNOŚĆ DLA LICHWIARZY - OBROŻA I KAGANIEC
            ”POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI” DLA GOJÓW.

            Dlatego w Ameryce prowadzi się wielkie bitwy o aborcję i karę
            śmierci, o homoseksualizm czy o seks przed małżeństwem
            - o moralne wartości w chrzescijańsko nastrojonym kraju,
            któremu liberalność jako przekonanie jest podejrzana.

            Stąd rozstrzygające znaczenie ma którzy sędziowie będą wybrani
            do Supreme Court (Sądu Najwyższego), gdyż oni orzekną w
            ostatniej instancji o stopniu liberalności w Ameryce. Ważniejsze
            przypadki sporów wczesniej czy później wylądują u nich. Sposród
            nowych sedziów nawskroś konserwatywny Murzyn Clarence
            Thomas uważany jest za straussowca.

            Pierwsza faza neokonserwatywnej rewolucji została przeprowadzona
            za Ronalda Reagana. Druga faza odbywa się obecnie za Georga
            W. Busha, odrodzonego chrześcijanina (re-born Christian), który
            zdaje sobie sprawę jak ważna jest religia dla patriotycznego spojenia
            kraju, niemniej i jego powtórnej elekcji, dla której on potrzebuje głosy
            wyborcze dobrze zorganizowanych grup chrześcijańskich.
            ................................................................................
            ............................................................

            W obecnej chwili polityka zagraniczna USA stoi w centrum rewolucji
            konserwatywnej. "DLA TEORETYKÓW KONSPIRACJI POLITYKA
            ZAGRANICZNA RZĄDU BUSHA JEST CAŁKOWICIE TWOREM
            STRAUSSA", napisal The New York Times, a jej promotorami i
            wykonawcami w pierwszej linii, wbrew ukrywania się za Bushem
            i Cheney-m, są Paul W O L F O W I T Z i Richard P E R L E, którzy już od
            załamania się komunizmu agitowali do pełnego rozwinięcia władzy
            jednego regenta i wojny jako środka polityki.
            ................................................................................
            ............................................................

            Obaj ci neokons, Wolfowitz i Perle, sąa uczniami równieżz innego
            żydowskiego profesora o niemieckim nazwisku, uczącego także w
            Chicago, ale który przybył tam na krótko przed emerytowaniem
            Straussa: Alberta W o h l s t e t t e r a, urodzonego w Nowym Jorku,
            nauczającego teorii polityki bezpieczeństwa i mająacego trwały
            wpływ na Paula Wolfowitza (który zaliczył jedynie dwa kursy
            u Strausssa) i na Richarda Perle.

            Agresywność zamiast pasywności w polityce zagranicznej, zmiany
            zamiast starego status-quo-myślenia dają się wytropić z założeń
            Wohlstettera o nowym Pax Americana.

            Strauss był po emigracji tylko jeden raz w Niemczech na zaproszenie
            jego przyjaciela Karla Loewitha. Z końcem życia, powiada jego córka
            Jenny, jej ojciec czuł się izolowany. Miał trudności ze wznowieniem
            wydań jego książek - to obecnie sie zmieniło!

            _______________________
            )* Powyższy tekst jest tłumaczeniem i adaptacją artykułu zatytułowanego
            "Die Leo-Konservativen" (tyg. "Der Spiegel" 32/4.8.2003 s. 142-145).


            Poslowie tlumacza:

            Kiedy sztucznej egzystencji komunizmu w Sowietach i "KDL-u"
            nie dalo sie dluzej utrzymac nawet pokatnym finansowaniem
            pieniedzmi amerykanskiego podatnika, tajna elita rzadzaca
            swiatem odwolala wielki eksperyment ustrojowy i w 1989
            automatycznie, rzekomym cudem nastapila implozja
            splajtowanego gigant-geszeftu.

            Równiez w USA nastapil odwrót, poniewaz po pólwiekowym
            podboju Amerykanie wyrobili sobie mechanizmy obronne
            przeciw liberalizmowi i ten nie dawal rezultatów. Dlatego
            elita rzadzaca swiatem zatrabila na odwrót wielkiego
            eksperymentu ekspansji liberalizmem w Stanach Zjednoczonych
            i próbuje podejsc gojów z innego "winkla" - neokonserwatyzmem
            straussowskim z lamusa.

            Spodziewac sie mozna, ze po jakims czasie elita znowu zmieni
            szyki, porzucajac na odmiane straussowców, znowu oglupiajac
            gojów swoim kolejnym manewrem, tak jak toreador byka czerwona
            plachta i zmieniajac kolory jak kameleon.

            Nasilenie ekspansji kazarskiego zydostwa masonów trwa od
            Rewolucji Francuskiej. Katolicy i inni chrzeacijanie, muzulmanie,
            buddysci, oraz inni ludzie wierzacy w Boga strzasali z siebie
            "pasozyda". Ostatnia próba wyzwolenia sie bylo Hitlera marzenie
            o germanskiej Europie. Ta szansa dla ludzkosci minela.
            Czy byla ona ostatnia szansa?

            Obecnie istnieja dwa mocarstwa swiatowe:
            1. ekspandujaca zydowska panstwowosc USA i
            2. chaotyczna opinia publiczna, która jest drzemiacym goliatem.

            Ten goliat w Hiszpanii obalil rzad, który poslal katolickich
            Hiszpanów walczyc za Wielki Izrael w Iraku, czyli "nikt nie
            moze powiedziec jak to wszystko sie rozegra" - jak rzecze
            francuski filozof Jean Baudrillard.

            Po Drugiej Wojnie Swiatowej zydostwo opanowalo wiekszosc
            rzadów. Jezeli masy nie zrzuca kajdanów dyktatury demokracji
            syjonistycznej w nastepnych kilku latach, to zydostwo ujarzmi
            ludzkosc w niewoli inzynierii socjalnej, elektronicznej kontroli
            na ziemi i laserowych armat z kosmosu.


Pełna wersja