benek231
04.06.18, 03:05
>> (...)
Otóż generalnie jedynie ok. 5 proc. sprawców pedofilii jest ujawnianych – tutaj znajdziecie ładny zestaw podstawowych danych naukowych na temat pedofilii; artykuł w anglojęzycznej Wikipedii też jest dobry). Ponadto nie należy bezpodstawnie oczerniać Kościołów na Zachodzie, wysuwając przypuszczenie, że pedofilia występuje tam częściej niż w Kościele polskim. Dlatego powiedzenie, że tych kilkudziesięciu skazanych księży pedofilów jest „wierzchołkiem góry lodowej”, bynajmniej nie jest nieuprawnione.
Powtórzę: dla mnie jako Polaka, a także osoby związanej z Kościołem poprzez pięcioletnie studia na KUL, najgorsze w tym wszystkim jest to, że naszych katolików to wszystko nic a nic nie obchodzi. Za nic mają to, że wedle słów samego papieża 2 proc. księży jest pedofilami, z czego wynika, że prawie na pewno w polskich szkołach uczy dzieci religii kilkuset takich zboczeńców. Żadnej histerii. A nawet zaniepokojenia. Żadnych protestów. Żadnych modłów przebłagalnych. Żadnych pikiet. Wstyd mi za tę wspólnotę, która potrafi zmobilizować się do histerycznych ataków na teatry z powodu zasłyszanych plotek o rzekomych bluźnierstwach, ale gwałcenie dzieci jej nie rusza.
I nie mówicie mi, proszę, że nic mi do katolików, skoro nie jestem jednym z nich. Czy katolicy odmawiają swemu Kościołowi prawa do krytyki postępowania i sposobu życia najrozmaitszych kategorii niekatolików? Każdy ma prawo piętnować każde zło, o którym wie – nawet jeśli nie jest jego bezpośrednią ofiarą. Jeśli już „nic mi”, to już raczej nic mi do wyznawców islamu czy judaizmu. […]W moim kraju prawie ich nie ma.
Nie obchodzą mnie oni sami ani ich religie czy instytucje.
Zaczną się panoszyć w Polsce, tak jak panoszy się Kościół – zaczną mnie obchodzić. A tymczasem katolicy, poprzez swój Kościół, od ćwierć wieku meblują moje życie, narzucając zasady prawa wyznaniowego mojemu państwu. Czynią to w najbardziej przewrotny i zdradziecki w stosunku do własnej religii sposób – udając, że katolickie normy prawne i obyczajowe nie mają wcale natury religijnej i teologicznej, lecz są jakąś niby to „naturalną oczywistością”. Najbardziej jednak oburza mnie pycha ludzi, którzy stroją się w piórka nauczycieli moralności, mają czelność mówić innym, jak mają żyć, a sami nie potrafiliby wskazać ani jednego globalnego środowiska zawodowego choć w połowie tak przeżartego deprawacją i zbrodnią jak własne.
Nawet jednak gdyby była na świecie jakaś półmilionowa wspólnota (tylu mniej więcej jest na świecie księży) jeszcze bardziej gnijąca przez zbrodnię, zboczenia i korupcję, to ani drugie, ani nawet trzecie miejsce od końca w tym przerażającym rankingu nie dawałoby Kościołowi katolickiemu prawa do pouczania kogokolwiek, chyba że długie długie lata po tym, jak zadośćuczyniłby ostatniej ze swych ofiar, i po wieloletnim rozpamiętywaniu swych zbrodni i po wielu uroczystych ekspiacjach, gdy ostatecznie udowodniłby nam wszystkim, że doskonale rozumie, iż zwykłe przeprosiny, za którymi idzie tylko zadowolenie z siebie („czego jeszcze chcecie, przecież sam papież was przeprosił!”), są odrażającą potwarzą dla ofiar, jeśli nie następują po nich słuszne odszkodowania i wielokrotnie wyrażany żal.
Polscy duchowni są w tej materii na etapie zapewniania, że „polski system prawny nie przewiduje odpowiedzialności instytucji za przestępstwa popełnianie przez osoby prywatne”. Jest takie słowo „
żenada”. >>
studioopinii.pl/archiwa/177157
Ciekawe czy katolicy gotowi sa wstydzic sie za to, ze taki Hartman wstydzi sie za nich(?) A to dopiero jest wstyd.
Pamietam jak wrzucalem tu temat pedofilii i seksualnego molestowania w kosciele, przez katolicki kler. Spotykalem sie ze zloscia parafian, agresja, wsciekloscia, i nienawiscia, wielu owczesnych bywalcow. To byl kolejny temat za ktory chcieli mnie zagryzc. Spotykalem sie tez z demonstrowana obojetnoscia no bo temat ten, jak mnie zapewniano, najzupelniej nie dotyczyl Polski i polskiego kk. Uplynelo kilkanascie lat i szkoda, ze ci ktorzy na mnie wtedy napadali juz sie wyniesli. Bo ciekaw jestem co mieliby teraz do powiedzenia.