Co tam bzyka w polityce: wpływ poczynań

11.06.18, 21:48
politycznych Chin na świat

www.rdc.pl/podcast/co-tam-bzyka-w-polityce-wplyw-poczynan-politycznych-chin-na-swiat/
www.fronda.pl/a/dr-jacek-bartosiak-czeka-nas-zmiana-dotychczasowego-ukladu-swiata-byc-moze-najwieksza-od-500-lat,111191.html
Bardzo ważnego wywiadu udzielił na antenie Radia Dla Ciebie dr Jacek Bartosiak, który jest ekspertem ds. międzynarodowych i geostrategiem. W rozmowie z Antonim Trzmielem stwierdza między innymi:

„Dotychczasowy układ świata się zmieni. Być może czeka nas największa zmiana od 500 lat”.

Rozmowa w RDC dotyczyła zmian geopolitycznych, do których jak przekonuje rozmówca Antoniego Trzemiela - już dochodzi. Dr Bartosiak stwierdził wprost, że wojna handlowa Stanów Zjednoczonych z Chinami już się rozpoczęła. Mamy obecnie – twierdzi ekspert – do czynienia ze sporem o to, kto będzie ustanawiał reguły gry międzynarodowego handlu. Tu podkreślił:

„Reguły te zawsze narzuca dominujący hegemon oczywiście licząc się z jakimiś tam głosami. I później ten system funkcjonuje. I to jest system Bretton Woods. On został potwierdzony po roku 1989/91”.
    • piq na pewno świat stoi w obliczu wielkiej zmiany,... 12.06.18, 15:15
      ...obawiam się, że nie nastąpi to pokojowo. Przede wszystkim odchodzą w przeszłość węglowodory jako surowiec energetyczny, bo dzisiaj są podstawą przemysłu przetwórstwa chemicznego (tworzywa sztuczne), a ich zasoby nie są nieskończone, zatem puszczanie ich z dymem stało się kompletnie pozbawione sensu. Po drugie Chiny rzeczywiście konsekwentnie zmierzają do światowej hegemonii poprzez przejmowanie wytwórczości, a zostawianie tzw. zachodowi usług. W sytuacjach konfliktowych zawsze wygrywa ten, kto ma produkcję, a nie ten, co ma usługi (dlatego zawsze niebotycznie w-k-u-r-w-i-a-ł-o mnie narzekanie, że w Polsce mamy "montownie" - przecież każda wytwórczośc to nasza przewaga). Nie podaruję sobie uwagi historycznej, że moim zdaniem źródłem sukcesu Słowian jako czynnika politycznego w Europie było posiadanie nadwyżek wytwórczych, zwłaszcza żarcia, gdy upadał klientystyczny system opłacania ludów przez zachodnie cesarstwo rzymskie. Mam wrażenie, że mamy do czynienia na świecie z powtórką z innymi aktorami.

      Analogia może być też taka, że Rzym nie wiedział, że już upadł. Podobnie my możemy nie wiedzieć, że żyjemy w świecie pozornym, którego w rzeczywistości już nie ma.

      Bartosiak wszakże nie bierze pod uwagę podstawowej słabości Chin - masy wegetujących na pograniczu głodu ludzi, nie tylko we wsiach, ale także wśród robotników przemysłowych, a system lokalnej korupcji urzędniczej jest rozrośnięty i nieskutecznie kontrolowany przez władzę centralną. Wojny ekonomiczne państwom o takiej strukturze nie wychodzą na zdrowie. Przypomina się przy okazji powstanie bokserów, gdy zachód interweniowal zbrojnie w Chinach w obronie własnych interesów, czyli w istocie - wbrew pozorom - w obronie istniejącego systemu władzy.

      Natomiast Bartosiak trafnie zwraca uwagę na możliwy wobec starcia z Chinami reset amerykańsko-rosyjski, który dla nas jest śmiertelnie groźny. Dlatego nie wolno oprzeć się wyłącznie na USA. Zwłaszcza że w Europie Niemcy wobec własnej słabości militarnej (zdumiewające, ale tak jest) traktują Polskę jako niezbędnego sojusznika politycznego od wschodu i mimo konsekwentnej antyniemieckości w retoryce PiSu nie podejmują żadnych działań politycznych przeciwko Polsce (wbrew rządowej propagandzie w Polsce, identyfikujacej akcje biurokracji brukselskiej z niemieckimi), a wręcz dyskretnie blokują brukselskich urzędników (w istocie bowiem nie ma na Polskę żadnych sankcji UE, jest tylko pusta retoryka).

      Z drugiej strony za ogromny błąd obecnej ekipy uważam wojnę z Ukrainą na bazie nie racjonalnej, tylko rozliczeń historycznych. Rzeź wołyńska nie jest na tyle istotnym problemem (poza sferą emocji), żeby w imię tego poświęcać polskie interesy na Ukrainie. Zwłaszcza że Ukraińcy nie mieli swojego państwa co najmniej przez 700 lat, nie mają naszej tradycji państwowości i wiele trzeba im wybaczyć, a wręcz wspomóc w okrzepnięciu. Na spółkę i we współpracy możemy kontrolować Europę środkową i wschodnią i wręcz zdominować z czasem Rosję, rozpad współpracy oznacza w średniej i dalekiej perspektywie starcie o dominację regionalną, zwłaszcza że Ukraina korzysta bardzo z zaangażowania Niemiec i USA na swoim terytorium, a ma potężny potencjał dobrze wykształconej i pracowitej ludności. Tego się u nas nie dostrzega, a sprawy ukraińskie padają ofiarą głupiej, bo emocjonalnej i nakierowanej wyłącznie na bieżący zysk wewnątrzpolityczny, narracji władzy. Aż się prosi stwierdzić, że z rosyjską korzyścią. Nie ma przy tym owego sztandarowego międzymorza, czy trójmorza, bez Ukrainy, ta inicjatywa staje się bez niej wręcz absurdalna.

      Kolejne stwierdzenie Bartosiaka, z którym się nie zgadzam (nie pamiętam, czy było w tym wywiadzie), to że przeceniamy wpływy lobby żydowskiego w USA. Akurat Trump jest najbardziej prożydowskim i proizraelskim prezydentem USA od lat, wystarczy prześledzić jego otoczenie oraz zrealizowanie podstawowego celu państwa izraelskiego od zajęcia miasta: oficjalnego uznania aneksji Jerozolimy i samego miasta jako stolicy Izraela. Zatem obecnie wpływy żydowskie w USA są na bardzo wysokim poziomie i będą takie do końca prezydentury Trumpa.

      Ciekawy wywiad, choć moim zdaniem siłą rzeczy nie pozbawiony uproszczeń, jak i mój wpis. Dzięki za podrzucenie.
      • herr7 Re: na pewno świat stoi w obliczu wielkiej zmiany 13.06.18, 21:53
        Dwie istotne zmiany - wzrost potęgi Chin, a właściwie powrót tego kraju na pozycje, które zajmował aż do końca XVIII w. Upadek Rosji jako imperium i co się z tym wiąże jako państwa. Rosja jest obecnie na tej samej drodze, na jakiej znalazła się Rzeczpospolita Szlachecka w XVIII w. Nic nie zapowiada, żeby kraj ten mógł się uratować. Rządząca Rosją oligarchia ma takie samo zrozumienie świata jak ówczesna polska magnateria.

        Problemy Polski - starzenie się społeczeństwa i postępujące wyludnienie w warunkach słabej i zależnej od obcych gospodarki.
Pełna wersja