Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
19.04.02, 12:26
Moja Kuneczko Najmilsza,
po wieczerzy wigilijnej, brakowało właściwie tylko kompotu z suszu, siedzieliśmy z Profesorem, na miejscu
uprzednio wyznaczonym dla choinki i dysponując niespodziewanie tak przerażliwie wielką przestrzenią,
oglądając mimochodem, wymienione nawzajem uroczyste podarki mikołajowe, rozłożyliśmy na podłodze i
kolanach, wielkie płaty Gazety Wyborczej (z 21 -12 2001), gdyż doszły nas wieści, iż znajduje się tam duży
artakuł Pana Adama Michnika pt, "Wyznania nawróconego dysydenta".
Profesor uznał, iż właśnie teraz wieczorem jest wyśmienita okazja, ku temu aby sobie, po zapoznaniu się z
treścią naturalnie, na poruszone przez A Michnika tematy pogwarzyć.
Jak zwykle nie zawiodła Go wrodzona intuicja. Okazało się, że Pan Michnik porusza, co prawda nieco
marginalnie, ale jednak, tak obecnie istotny dla Profesora temat identyfikacji europejskiej.
- Cóż za gratka, cóż za inspiracja, wyśmienite żródło - mruczał rozkosznie, pośpiesznie wertując strony.
Po paru minutach - był trochę zły, stwierdzając, że większość dużego materiału to cytaty z prof. Leszka
Kołakowskiego, Erazma z Rotterdamu, Claudio Magrisa i markiza Denisa de Rougemont.
- Nam się również i takie cytaty przydadzą - pocieszałem Go widząc,że strapiony.- Przecież, Pan Michnik
nie jest żadnym z wymienionych wyżej myślicieli, więc trudno mu było tak zupełnie samemu , bez żadnej
pomocy zaczernić tak dużą przestrzeń papieru. Najważniejsze, iż dobrał sobie doborowe towarzystwo.
-Tak, tak, ja to wszystko rozumiem - gdakał naburmuszony Profesor, lecz naszym zadaniem przecie ma być
wyłuskanie z tekstu, myśli pana Michnika własne, autentyczne.
- Profesorze - zaprotestowałem - przecież nie każdy ma taką łatwość formułowania swoich przemyśleń - jak
Pan. W sekundę i proszę - gotowe. Dlatego wielu wielkich ludzi słusznie czyni podpierając się już gotowymi
tekstami, które w dużej mierze mówią to, co oni chcieliby sami powiedzieć. Przecież to żaden wstyd. Wstyd to
plagiat i zagarnięcie cudzej myśli, podpisanie się pod nią własnym nazwiskiem, a my tu nie z takim wypadkiem
mamy do czynienia.
Po chwili zastanowienia przyznał mi rację.
Siedzieliśmy - jak już wspomniałem w kucki, czasem po turecku, nogi mi drętwiały, gdyż nie mam jeszcze takiej
wprawy jak On, wyuczony w Oriencie i Afganistanie najrozmaitszych pozycji służących prawidłowej
koncentracji woli i wysiłku mózgu.
Kiedy spodziewałem się już, że krzyknie - Eureka, Eureka, byłem, widziałem, zwyciężyłem - lubię obserwować
Go, kiedy pracuje umysłowo - zajęczał z cicha. I nie ma onomatopeji, która mogłaby oddać zespół wydanych
przez Profesora dżwięków. Takie przedziwne. Być może zaklął po prostu, w którymś z nieznanych mi języków
lub narzeczy.
Następnie, z dziwnym grymasem - mamy inspirację w dwu tematach - powiedział.
- Identyfikacja europejska a niezależność duchowa i wynikające stąd implikacje (coś dla panny Kunki) i :
- Czy totalna identyfikacja to jednocześnie rezygnacja z niezależności duchowej?
- Tematy znajduję interesującymi, tym bardziej, że Pan Michnik nie udziela sam na nie odpowiedzi a jedynie
stawia jako pytania retoryczne.
Uśmiechnął się, gdy znalazłem , w michnikowskim artykule i zacytowałem Mu fragment, z którego możnaby
sądzić, że również Pan Adam M. czytuje Profesora, skoro Go sparafrazował mówiąc - o granicy między Azją a
Europą :- właściwie Europa jest tylko niewielkim półwyspem kontynentu azjatyckiego. Teraz, gdy stwierdziłem,
że jest w dobrym nastroju, ruszyłem żwawo do dyskusji.
EUROMIR
Jak Pan sądzi Profesorze - jaki wpływ ma przyśpieszona integracja Europy na identyfikację europejską?
PROFESOR
Niewielki. Sądzę, że proces identyfikacji jest na tyle złożony a historiozależny, że jakiekolwiek dorażne ruchy
polityczne, tak naprawdę nie mają nań żadnego większego wpływu. Swiadomość przynależności do Europy,
jej kręgu kulturowego wynika przecież z innych czynników aniżeli polityczne konstelacje i nowe
ponadnarodowe struktury, które pojawiły się na naszym kontynencie. Co oczywiście nie znaczy, że działania
tego typu nie wpływają - poprzez swą aktualność na częściejsze podejmowanie tematu i co za tym, wyższy
stopień świadomości "wspólnego pnia" europejczyków. Nie znaczy to też - gdyż znaczyć nie może, iż taka
Norwegia, która z powodów ekonomicznych, ale samodzielnie, wybrała egzystencję poza organizacją UE, jest
dzięki temu mniej europejska aniżeli inne państwa kontynentu. Polska, Czechy czy Węgry, gdyby z jakichś
powodów do upragnionej unii też się nie dostały - nie będą poprzez ten fakt mnie europejskie. Ich identyfikacja
będzie bardziej kulturowa, mniej naznaczona terażniejszym interesem gospodarczym.
EUROMIR
Panie Profesorze, niech Pan będzie tak dobry i powie : - jeśli aspekty ekonomiczne, gospodarcze tak małą
Pańskim zdaniem pełnię rolę - to czemu, gdy jak pamiętam, dwadzieścia lat temu siedzieliśmy jak dziś, poza
krajem, na emigracji, mówił Pan - jeśli dobrze pamiętam co innego. Twierdził Pan wówczas, że zauważalna ,
rosnąca przepaść w kulturze materialnej, pomiądzy wschodnią a zachodnią częścią Europy doprowadzić może
- również w warstwie psychiki społecznej, do zagubienia, zatracenia identyfikacji europejskiej u ludów
wschodnich.
Jak to Pan dzisiaj wytumaczy ?
PROFESOR
W warunkach okupacji sowieckiej, wybiedzenia społeczeństw, skazania ich na powolną wegetację, istotnie
takie zagrożenie istniało. Powszechna bieda jest przecie rodzajem patologii społecznej. W takich warunkach
wiele wartości nie idzie po prostu przechować. Np. godnego życia - w kategoriach mieszczańskich. A Europa
jest, jak mówiliśmy niejednokroć - ojczyzną mieszczaństwa. Tu je wynaleziono. I stąd wyeksportowano do
Ameryki.
Euromirze, zagrożenie o którym wspominam, istniało faktycznie. Pomyśl, polska młodzież dość powszechnie
zajmowała się w tamtych czasach zbieractwem zużytych kolorowych opakowań po papierosach Marlboro,
Kent, Pall Mall czy pustych puszek po piwie aby, (oczywiście jako upragniony substytut nieosiągalnych
wartości materialnych), zawiesić owe opakowania, przy pomocy szpilki, na słomianej macie, umieszczonej na
honorowym miejscu w mieszkaniu.
EUROMIR
Wyciąga Pan Profesorze bardzo daleko idące wniosk,i z faktu istnienia opisanej przez Pana tendencji, w jakiejś
subkulturze młodzieżowej. A może zbieractwo owe dowodziło tylko braku dostatecznie dużej ilości, ładnych
kolorowych opakowań na rynku polskim ?
Po mojej ostatniej uwadze Profesor się zaciął. Nie odezwał się już wiącej do końca wieczoru. Wypalił jeszcze
jedną porcję fajki wodnej, (pamiąta Panna, co On tam zwykł palić) i położył się spać, przez sen jedynie , od
czasu do czasu wykrzykujęc rytmicznie imię Augusty, co najczęściej dowodzi jakiegoś dużego zamieszania w
jego umyśle. Teraz obudził się i głosem nie znoszącym sprzeciwu nakazuje mi wyłączenie światła, (kosztuje
dużo pieniędzy - twierdzi). Myślę, że dyskusję nad artykułem A.Michnika będziemy kontynuować jutro. Więc
wszystko Ci dokładnie doniosę.
Twój kochający :
Euromiłek