dachs
09.08.18, 08:49
Mamy konkretny przypadek Sebastiana K. z Oświęcimia, który miał nieszczęście wjechać pod najważniejszy owego wieczora samochód w Polsce.
Sebastian miał przy okazji szczęcie, gdyż wymieniony w ramach dobrej zmiany BORowik nie znał swoich obowiązków i, zamiast Sebastiana rozjechać na placek, uszkodził poważnie osobę którą miał chronić.
Śledztwo od początku było prowadzone dość dziwnie, zanim się jeszcze zaczęło policja uznała Sebastiana winnym, potem jednak nie, potem niewiadomo i tak to się do dziś ciągnie.
Wygląda coraz bardziej na to, że chłopak jest niewinny i prokuratora zaczyna mieć kłopot.
Prokuratura (organ państwa, podobnie jak p. Premier) zażądała ostatnio, by sąd umorzył postępowanie w sprawie Sebastiana K., uznał jego winę i zamiast kary wyznaczył mu rok próby, oraz nawiązkę na cele społeczne.
Dla Sebastiana znaczy to prawomocne stwierdzenie winy. Sebastian trafia do Krajowego Rejestru Karnego i może być poddany nadzorowi kuratora sądowego.
Niby łaskawie, bo wypadku stwierdzenia winy konsekwencje byłyby dużo dotkliwsze.
A jakie konsekwencje w wypadku uniewinnienia?
Poważna burza w strukturach władzy, szukanie odpowiedzialnych, wyciąganie haków i wyrywanie stołków spod dup.
Prokuratura, jako organ państwowy (czyt. w sitwie z Szydło), kręci i kombinuje i dlatego nadzieję pokładam w sądzie.
Mec. Dubois najwyraźniej też, gdyż energicznie sprzeciwia się propozycji prokuratury.
Mam wrażenie, że mec. Dubois gra dość ryzykownie, licząc na to, że do rozstrzygnięcia sprawy PiS nie zdąży przejąć sądów.
Jeżeli nie zdąży, to sprawa może zakończyć się różnie, i szansa uniewinnienia chłopaka jest fifty - fifty.
Jeżeli zdąży, takiej szansy nie ma w ogóle.
I o to chodzi.