xiazeluka
09.10.18, 13:33
Niedawno było o wolności słowa i rozumieniu słowa "debata" podczas posiedzeń parlamentu Mumii Jewropiejskiej, teraz obrazek z podwórka TegoKraju, a konkretnie podwórka zajmowanego przez lewicowe, postępowe redakcje:
20 sierpnia dziennikarz Woś - ideowy lewak "z plakatem Marksa nad biurkiem" - opublikował felieton, w którym zaproponował, by Lewica zaczęła współpracować z LiN, by LiN "udomowić". Nie jest to nieprzytomna propozycja, wszak LiN to też socjaliści, tyle, że wierzący. Felieton powstał dla działu "Opinie", kierowanego przez dziennikarza Sroczyńskiego, wieloletniego pracownika Agory.
Lewactwo dostało szału. Agora zlikwidowała "Opinie", Sroczyński został odstrzelony pod osłoną mętnego komunikatu o "zmianie koncepcji", a Wosia wywalono z tygodnika "Polityka". Solidarnością dziennikarską wykazali się najwybitniejsi członkowie cechu, tow. Lis Tomasz zachwycił się czystką na Tłiterze: "Skuteczne rozprawienie się z dziennikarskim detalizmem, który widzi szczegóły, ale nigdy całości, wszystko wie, ale niewiele rozumie i nigdy nie ma odwagi nazwać rzeczy po imieniu" (Lis Tomasz zapomniał o politycznej poprawności, no, ale tu chodzi o Całość), wtórowała mu Dziedzic Malwina z "Polityki": "I od razu dzień robi się przyjemniejszy!

Brawo, Gazeta Wyborcza".
Wszystko zgodnie z dyrektywą mumijną: Debata nie polega na wymianie stanowisk, ponieważ stwarza to dla niej [debaty] zagrożenie.