A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O)

10.10.18, 21:47
120 tys. grzywny dla Jerzego Urbana. Obraził uczucia religijne 6 osób karykaturą Jezusa

>> To finał ciągnącego się od prawie pięciu lat procesu. W 2012 r. na łamach tygodnika "Nie" pojawiła się karykatura symbolu Serca Jezusa Chrystusa, wizerunek został przez grafika przekreślony drogowym znakiem zakazu. Obrazek ilustrował artykuł na temat apostazji w polskim Kościele. Dwa lata po publikacji ruszył proces. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów postawiła Urbanowi zarzut opublikowania "karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy". Zarzuty dotyczyły art. 196 kodeksu karnego, czyli obrażania uczuć religijnych. Urażonych karykaturą było sześć osób. >>

Więcej: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24027753,jerzy-urban-zostal-skazany-za-wizerunek-zdziwionego-jezusa.html#s=BoxOpCzol10


Komentarz pod artykulem:


"Któż trzydzieści parę lat temu pomyślałby, że będzie kiedyś bronić wolności słowa Urbana przed prawicowo-katolicko-nacjonalistyczną nagonką miernot... Chciałoby się w tym dostrzec odrobinę czegoś śmiesznego, ale tylko rozpacz i złość bierze. Od cynicznej komuny do fundamentalistycznego prymitywizmu. Znowu tak krótko było znośnie."


    • dachs Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 10.10.18, 22:08
      Moich uczuć nie obraził.
      A sześciu obrazonych, to niewielu. Widać mało osób czyta "NIE"
      Uważam, że pieniądze powinno się - dla eksperymentu naukowego - podzielić pomiędzy skarżących. Wyjdzie w sam raz po 20 koła na twarz.
      Ciekawe ile osób poczuło by się, wobec takich perspektyw, dotkniętych w uczuciach i zawołało me too, me too.
      • benek231 Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 11.10.18, 16:41
        Sluchaj Szkop. odpowiedzialnosc twojego zlodziejskiego kosciolka za to, ze wychowal a nastepnie nie potrafil upilnowac swoich pedofilow to jest zupelnie inne zagadnienie. Wbij to sobie raz na jutro w pustak. I jesli bedzie do kk zglaszac sie mnostwo ludzi po odszkodowanie z racji bycia pedofilowanymi, i potrafia to udowodnic, to ty zakasuj rekawy i lap dodatkowe prace abys mial co dac na tace - w obronie chrzescijanstwa. Inaczej trzeba bedzie wystawic twoj kk na licytacje. Co mnie absolutnie nie martwi.

        To, ze Urban nie obrazil twoich uczuc nie oznacza, ze jestes jednym z uwazajacych, iz zrobienie Urbanowi sprawy i skazanie go to jedna wielka granda. Jak zwykle dales enigmatyczna odpowiedz, jak do tej pory. Z entuzjastycznego podejscia do podzielenia tej kasy na szesciu, po to by po pieniadze wyciagneli rece kolejni (jak nie w tej to innej sprawie) wynika natomiast, ze w gruncie rzeczy zadowolony jestes ze zrobienia Urbanowi sprawy i skazania go.
        A ja pytalem o zdanie tutejszych wolnosciowcow czyli, okazuje sie, nie ciebie - ty antydemokratyczne gowno.
        • dachs Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 11.10.18, 20:40
          benek231 napisał:

          > Sluchaj Szkop. odpowiedzialnosc twojego zlodziejskiego kosciolka za to, ze wych
          > owal a nastepnie nie potrafil upilnowac swoich pedofilow to jest zupelnie inne
          > zagadnienie.

          Inne. A jeszcze inne zagadnienie to odszkodowania finansowe przyznawane na fali wzmożenia emocjionalnego.

          > To, ze Urban nie obrazil twoich uczuc nie oznacza, ze jestes jednym z uwazajacy
          > ch, iz zrobienie Urbanowi sprawy i skazanie go to jedna wielka granda.

          A skąd wiesz? Mnie takie opinie wiszą, bo taki inny to uważa, że zamordowałem mu brata.
          Z ciekawości więc tylko pytam.

          > Jak zwykle dales enigmatyczna odpowiedz, jak do tej pory.

          Dla myslących, to wcale nie jest enigmatyczne.

          > Z entuzjastycznego podejscia do podzielenia tej kasy na szesciu, po to by po pieniadze
          > wyciagneli rece kolejni (jak nie w tej to innej sprawie) wynika natomiast, ze w gruncie rzeczy > zadowolony jestes ze zrobienia Urbanowi sprawy i skazania go.

          O!o!o! "po to by po pieniadze wyciagneli rece kolejni"
          Czy to Ci się na pewno z niczym innym nie kojarzy?
          • benek231 Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 12.10.18, 17:56
            dachs napisał:

            Dla myslących, to wcale nie jest enigmatyczne.
            ***
            Dlatego wlasnie natychmiast zauwazylem to, ze starasz sie puscic w kanal tych wszystkich, ktorzy dadza sie nabrac na twoje "moich uczuć nie obraził." Bo jednoczesnie nie masz nic przeciwko temu, ze Urban "zarobil" omawiany tu wyrok. Na szczescie znam ciebie od lat i wiem jaka perfidna mendoweszka z ciebie.
    • xiazeluka Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 11.10.18, 09:46
      A co Idiota52 na TO:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24028722,kaja-godek-nazwala-osoby-homoseksualne-zboczonymi-jest-pozew.html#s=BoxOpLink
    • piq moim zdaniem skandal,... 11.10.18, 18:48
      ...jeśli to był zarzut prokuratorski, a nie powództwo cywilne. Ale takie mamy, qva, w Polsce prawo i taką mamy w Polsce, qva, praktykę.

      A powiedz-no mi, proszę, Krzysieńku, to dalej uważasz, że sędziowie są w pytę i zamierzasz ich bronić jak demokracji?
      • benek231 Re: moim zdaniem skandal,... 11.10.18, 20:07
        piq napisał:

        ...jeśli to był zarzut prokuratorski, a nie powództwo cywilne. Ale takie mamy, qva, w Polsce prawo i taką mamy w Polsce, qva, praktykę.
        >
        A powiedz-no mi, proszę, Krzysieńku, to dalej uważasz, że sędziowie są w pytę i zamierzasz ich bronić jak demokracji?
        ***
        Daleki jestem od tego by bronic wszystkich sedziow jak demokracji. Jesli bronilem, i bronie, to demokracji czyli trojpodzialu wladzy, wraz z niezaleznoscia wladzy sadowniczej. Poszczegolni sedziowie to calkiem inna para kaloszy. Bo sa to bardzo rozni ludzie, czyli i kiepscy sedziowie - jak w kazdym zawodzie. Ten ktory skazal Urbana wlepil mu 3 razy wiecej niz zadal prokurator co, wg. mnie, moze swiadczyc o tym, ze sedzia stara sie przebic ku gorze, bo i okolicznosci sprzyjaja. Moze do SN - kto wie...

        Pewnie, ze byloby lepiej gdybysmy mieli do czynienia z powodztwem cywilnym, niemniej Urban nie powinien zostac skazany. Chyba, ze rzecz dzieje sie w panstwie wyznaniowym, teokracji, badz w jakiejs innej komunie ktorej akurat bylo na reke skazac Urbana. W kraju obowiazujacej wolnosci slowa nie mozna Urbanom zabronic uprawiania satyry. Takze tych szesciu wrazliwych parafian nie musialo wcale czytywac tygodnika NIE.

        Za poprzedniego PiSu, na tym forum, co i rusz doswiadczalem oskarzen o obrazanie religijnych uczuc co bardziej wscieklych tutejszych religiantow. Ich celem bylo sprowadzenie mnie do takiego parteru w ktorym balbym sie otworzyc dziob i pokusic o jakakolwiek krytyke tego zlodziejskiego kosciolka, na przyklad.
        W wiekach 12 - 18 te same cele osiagali koscielni wyrywajac oponentom jezykim wylupujac oczy, zszywajac usta po uprzednim wybiciu zebow. Dzisiejsze pisiactwo, tak jak i ta islamska swolocz, takze chcialoby zastraszyc i zniszczyc tych wszystkich ktorzy sie ich nie boja.
    • benek231 Re: A co nasi dzielni wolnosciowcy na TO? :O) 11.10.18, 22:07
      >> Trybunał wymaga, aby sąd krajowy w uzasadnieniu ustosunkował się do tych wszystkich kwestii w sposób „relewantny i wystarczający”. Nie zasługują na jego aprobatę takie orzeczenia, w których sąd krajowy zadowala się stwierdzeniem, że wystarczającą podstawą do ukarania jest sam fakt, że ktoś – niezależnie od tego jak duża byłaby to grupa – poczuł, że jego uczucia religijne zostały urażone publikacją lub rysunkiem. Podawany w doniesieniach prasowych argument sądu, że „nie sposób uznać, aby oskarżony z takim doświadczeniem życiowym nie zdawał sobie sprawy, z tego iż Najświętsze Serce Jezusowe jest przedmiotem kultu chrześcijańskiego” – sam w sobie nie wystarczy. Sam fakt, że coś jest przedmiotem kultu religijnego nie stanowi bowiem wystarczającego powodu do ukarania pisma/redaktora naczelnego.

      Wreszcie, istotne kryterium stanowi wysokość orzeczonej kary. Nie jest nam znana żadna inna sprawa karna dotycząca zarzut naruszenia uczuć religijnych, w której polski sąd orzekłby tak wysoką grzywnę. Takie orzeczenie w części dotyczącej kary wydaje się stanowić novum w polskiej praktyce sądowej.

      Prawa człowieka to nie konkurs piękności

      Wysokość orzeczonej grzywny wzmaga naszą podejrzliwość co do wyroku. To są ogromne pieniądze, które mogą zrujnować niejedną redakcję, lub przynajmniej zachwiać ekonomicznymi podstawami jej istnienia. A zatem orzeczenie tak wysokiej grzywny może wywierać skutek mrożący także w stosunku do innych gazet. Trybunał zawsze ma na uwadze rolę prasy w demokratycznym społeczeństwie jako forum wymiany poglądów i wszelkie finansowe sankcje o dużej wysokości bada bardzo dokładnie.

      Jerzy Urban nie jest bohaterem naszej bajki, łagodnie mówiąc. Prawa człowieka nie są jednak konkursem piękności. Przysługują zarówno obywatelom sympatycznym, dobrze wychowanym i żywiącym przekonania, które podzielamy – jak i wszystkim innym, niekoniecznie sympatycznym i dobrze wychowanym. >>


      www.newsweek.pl/opinie/jerzy-urban-ma-zaplacic-120-tys-zl-grzywny-za-obraze-uczuc-religijnych-dlaczego-ten/qdljf07
    • benek231 Wywiad z Jerzym Urbanem :O) 13.10.18, 18:19
      Jerzy Urban: Gdyby ten wyrok miał się utrzymać, tygodnik "Nie" padnie

      WYWIAD Agnieszka Kublik
      12 października 2018 | 17:20


      Nie spodziewam się, że "Gazeta Wyborcza", czasopismo postsolidarnościowe, będzie bronić Urbana. A wypchajcie się! - mówi redaktor naczelny "Nie", skazany na 120 tys. zł grzywny za rzekome obrażanie uczuć religijnych.

      Agnieszka Kublik: 150 tys. złotych za obrazę uczuć religijnych chrześcijan to dużo? Sąd Rejonowy w Warszawie skazał pana w środę na grzywnę w wysokości 120 tys. zł i ma pan jeszcze zapłacić 28 tys. zł na poczet kosztów sądowych za karykaturę Jezusa z 2012 r.
      Jerzy Urban: Dużo. Ale groźne jest to, że to precedens niebezpieczny dla wszystkich mediów. Od teraz dziennikarze z różnych powodów mogą być pociągani do odpowiedzialności finansowej za to, co piszą.

      Paradoksalnie zresztą sąd tym wyrokiem bardziej rozplenił to urażenie uczuć religijnych niż tygodnik „Nie”. Bo po wyroku jakieś ćwierć miliona ludzi w ciągu tylko czterech godzin, ściągając tę karykaturę z naszej witryny, zareagowało w internecie. A kilkaset osób zadzwoniło do redakcji, że chce kupić koszulki z naszym Jezusem.

      Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów postawiła panu zarzut opublikowania „karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa z mało inteligentnym wyrazem twarzy”. I z symbolem kultu Najświętszego Serca Jezusowego na piersiach.
      – To była ilustracja do tekstu o apostazji, którego ci urażeni nie czytali. Miała oznaczać, że w Kościele, z którego tak wiele ludzi ucieka na całym świecie, nie ma miejsca dla założyciela, czyli Chrystusa. Ich bardzo ubodło to w serce. Ja nie jestem katolikiem i nie muszę wiedzieć, że to serce to jest jakimś sacrum. I nie wiedziałem.

      Nie wierzę.
      – Dla mnie to serce to było logo, bez niego nie byłoby wiadomo, że to Chrystus. Byłby jakiś zdziwiony Latynos.

      Sąd uznał, że to nie zdziwienie, a „mało inteligentny” wyraz twarzy.
      – No istotnie, jest mało inteligentny.

      Co pan chciał przez to pokazać?
      – Nie odpowiem, bo nie jestem autorem tego rysunku. Ja tylko uznałem, że można to publikować. Redaktor naczelny, kiedy akceptuje coś do druku, nie przeprowadza szczegółowej egzegezy, co autor chciał powiedzieć. Autor sam mówił na procesie, co chciał przez to powiedzieć, ale byłem akurat nieobecny. A w sądzie broniłem go z punktu widzenia oskarżeń o urażenie uczuć, bo żadnego urażenia nie było.

      Łatwo urazić ludzi przewrażliwionych - to nie powinno być karane

      Sąd tak uzasadnił wyrok: „Oskarżony pomimo przewidzenia skutku publikacji karykaturalnego wizerunku Chrystusa, godził się na to, że może on obrażać uczucia religijne chrześcijan. Nie sposób, aby oskarżony z takim doświadczeniem życiowym nie zdawał sobie sprawy z tego, iż najświętsze serce Jezusowe jest przedmiotem kultu chrześcijańskiego”. Sąd pana przecenił?
      – Naprawdę nie wiedziałem, że akurat serce jest przedmiotem kultu, nikt nie jest zobowiązany tak szczegółowo znać obce sobie religie. Poza tym to nieprawda, że byli jacyś ludzie obrażeni. Jeden człowiek zobaczył gdzieś w supermarkecie ten rysunek, nie kupił gazety, nie przeczytał artykułu, tylko go zobaczył. I zwrócił się, przypuszczalnie, choć się do tego nie przyznaje, do pięciu innych gorliwych religijnie osób, żeby się oburzyły.

      Nikt więcej przez całe lata, a myśmy co najmniej 24 razy powtarzali publikację tego rysunku, nie zgłosił się ani do nas, ani do prokuratury, że obrażamy jego uczucia religijne.

      A uczucia jednej osoby zawsze łatwo jest obrazić, bo to jest kwestia siły uczuć. Jeśli ktoś ma bardzo dobre mniemanie o sobie na przykład, to go uraża wszystko, co o nim się krytycznego czy złego powie.

      Sądzę, że urażenie uczuć religijnych musi mieć jakiś wymiar społeczny. Kiedy ma wymiar indywidualny, nie powinno być penalizowane, bo możemy mieć do czynienia z jedną czy sześcioma nadwrażliwymi osobami. Które zresztą nie mogły i nie chciały powiedzieć, skąd dowiedziały się, że ich uczucia mają być urażone. Mówili, że nie pamiętają, ktoś się do nich zwrócił.

      Przewidział pan takie skutki?
      – Nie. Nie, ponieważ w „Nie” ukazywało się o wiele więcej antykościelnych, antyreligijnych materiałów.

      I to naprawdę obraźliwych dla uczuć religijnych.
      – Nie pamiętam poszczególnych tekstów, ale ogólnie mogę powiedzieć, że nie jest moim zamiarem urażanie uczuć, tylko walka z religią i Kościołem. Jeśli poglądy antyreligijne urażają uczucia ludzi religijnych, to nie powinno to być penalizowane, ponieważ wolność słowa przewiduje, że różne poglądy na te tematy można mieć i można zarówno Kościół adorować, bronić, chwalić, jak i go zwalczać. To samo dotyczy religii. Nie jest zakazane powiedzenie publiczne, że Boga nie ma.

      Ale wierzących w Boga może to obrazić.
      – Państwo nie ma prawa się do tego wtrącać, ponieważ istnieje swoboda poglądów - przynajmniej powinna istnieć. Ja mówię oczywiście o państwie prawa, a nie o państwie bezprawia, które istnieje dziś w Polsce.

      Nie jestem zdziwiony tym, co się teraz dzieje. Mogę też np. urażać uczucia patriotyczne, krytykując mowę prezydenta czy szydząc z nadmiaru patriotyzmu, który cieknie ze sfer rządowych.

      Co wolno Michnikowi, to nie mnie, Urbanowi

      Czuje się pan ofiarą władzy PiS?
      – Nie jestem ofiarą władzy PiS. Jestem ofiarą nadgorliwości jednego sędziego. Nie mam powodu przypuszczać, że ten sędzia jest sterowany. Choć słyszałem, ale nie sprawdzałem tego, że jest członkiem wielu organizacji fundamentalistycznych i jest taki „bojowo-antykomunistyczny”.

      Czyli może chodzić o to, kim pan był w przeszłości?
      – Być może. Ja tego nie twierdzę, ja tylko mówię, że podsunięto mi taką informację. Oczywiście wiem, że łatwiej przesadnie ukarać byłego członka komunistycznego rządu niż Władysława Frasyniuka. Istnieje pewnego rodzaju nierówność, którą akceptuje „Gazeta Wyborcza”...

      Przecież Frasyniuk ma sprawę za blokowanie w czerwcu zeszłego roku miesięcznicy smoleńskiej.
      – Chcę tylko zwrócić uwagę, że gdyby szef „Wyborczej” został skazany na 120 tys. za coś, co rzekomo uraża uczucia religijne, to wrzask byłby ogromny, że oto wolność słowa zostaje sponiewierana i że to są szykany PiS wobec przeciwników. Wyczulenie na to, co mnie spotyka, jest mniejsze.

      Panu mniej wolno, bo pan jest symbolem goebbelsowskiej propagandy?
      – Zdecydowanie twierdzę, że nie uprawiałem żadnej goebbelsowskiej propagandy. Uprawiałem propagandę w bardzo rzeczowym i, powiedziałbym, dyplomatycznym stylu.

      „Goebbels stanu wojennego”? Proszę bardzo, nie przeszkadza mi ten tytuł

      A jednak Sąd Najwyższy w 2005 r. uznał, że Ryszard Bender miał prawo określić pana mianem „Goebbelsa stanu wojennego”.
      – Ale sąd uznał, że senator Bender nie miał na myśli moich poglądów, które głosiłem, a tylko umiejętność ich przedstawiania. I stąd się wzięła zbitka „Goebbels stanu wojennego”. Ja jej chętnie używam, bo nic mi ona nie przeszkadza, ale nie traktuję tego przecież serio.

      Ale te pana słynne wtorkowe konferencje prasowe po 13 grudnia 1981 r. były na serio.
      – Pamiętam, ja je prowadziłem. I nie tylko pamiętam, ale mam ich stenogramy.

      I ja je pamiętam, bo je oglądałam. Atakował pan działaczy „Solidarności” wyssanymi z palca zarzutami, kłamstwo było na porządku dziennym.
      – Po prostu trwała, tak jak i dzisiaj, walka polityczna. Ja atakowałem ich, oni atakowali mnie.

      Jaki to paradoks. Dzisiaj pan broni wolności słowa i praworządności, a wtedy pan oskarżał KOR o to, że dąży do anarchii i to pan bronił przed nimi praworządności.
      – No bo broniłem PRL.

      • benek231 Wywiad z Jerzym Urbanem :O) - 2 13.10.18, 18:28
        Na konferencji prasowej z 13 listopada 1984 r., czyli już po śmierci księdza Jerzego Popiełuszki pan mówił o antysocjalistycznych aktywistach, o antypolskich strukturach, które nie przestrzegają prawa.
        – MSW nie chciało swoich tajemnic ujawniać, to właściwość każdej policji politycznej.

        A pamięta pan, co proponował pan w maju 1984 r. przed procesem po śmierci Grzegorza Przemyka?
        – Nie, a co?

        Proponował pan, by władze w pełni kontrolowały dostęp do rozprawy dziennikarzy zagranicznych: „Fragmenty procesu, którym nie chcemy nadawać rozgłosu obsadzone będą przez specyficznie dobranych dziennikarzy (np. Chińczyk, Hindus) albo w ogóle nie będzie na nie zaproszeń”. To z artykułu historyka Grzegorza Majchrzaka o panu.
        – Tak mówiłem?

        A pamięta pan, jak mówił pan o Klemensie Szaniawskim, Bronisławie Geremku, Januszu Onyszkiewiczu, że utrzymywali kontakty z amerykańskimi szpiegami w Polsce?
        – Tak, pamiętam, a dokładnie z jednym amerykańskim szpiegiem. Ale to już nie moja wina. Mnie przedstawiono protokoły inwigilacji. Tam było napisane, że Geremek idzie, przystaje, kupuje lody, przegląda się w szybie. Dopiero potem się dowiedziałem, że to wszystko mistyfikacja, skandaliczna wobec rzecznika rządu, ponieważ policja polityczna jest od tego, żeby rząd chronić, a nie żeby go wystawiać na pośmiewisko. Zresztą to nie były zarzuty szpiegostwa, tylko potajemnego spotykania się.

        A pamięta pan, co na początku 1983 r. pan chciał zrobić z Lechem Wałęsą?
        – Nie.

        „Zdepopularyzować go w opinii społecznej”.

        – Bardzo tego pragnąłem.

        A pamięta pan, jak w lutym 1982 r. chciał pan utworzyć w MSW służbę, która się miała zajmować czarną propagandą, czyli produkować kłamstwa?
        – Pamiętam. To był pomysł nierealny, ale taki dosyć rozpaczliwy. Nierealne było, żeby Dziennik TV wyjąć spod władzy wydziału propagandy KC. Ja chciałem im go zabrać, bo był okropny. Zrobiłem nawet jeden dziennik po swojemu, tyle że miałem głupi pomysł, żeby zadzwonić do dyrektora Wolnej Europy i mu zadawać pytania. I to od razu moją inicjatywę wywaliło.

        Proszę pani, ale czy to ma sens, żeby teraz omawiać moją działalność sprzed 30 lat w PRL? Bo jeśli jutro komuch ukradnie rower, to pójdzie do więzienia, a gdy zrobi to antykomuch, to zapłaci 100 złotych grzywny.

        Rozmawiajmy o wyroku ze środy, który dotyczy dzisiejszych stosunków, a nie PRL. Nie prosiłem, żeby mnie pani broniła, żadnej takiej intencji nie miałem, nie spodziewam się, że „Gazeta Wyborcza”, czasopismo postsolidarnościowe, będzie bronić Urbana. A wypchajcie się!

        Jestem wrogiem Kościoła. To nie jest zakazane

        Żyjemy w państwie wyznaniowym - tak pan mówił po tym wyroku.
        – A nie?

        Nie od ostatnich trzech lat. Np. w 2015 r., czyli przed epoką „dobrej zmiany” Trybunał Konstytucyjny, uznał, że przepis o ochronie uczuć religijnych, z którego został pan skazany, przeciwdziała, „zastępowaniu argumentów merytorycznych zniewagami”, ocenił, że karanie za krytykę przedmiotu czci religijnej dokonywaną w sposób „znieważający, wyszydzający, obelżywy, poniżający” jest zgodne z konstytucją. A chodziło o słowa Dody o autorach Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”.
        – Zgoda, tak było już wcześniej. Ale przecież nie o to chodzi. W tej chwili nie żyjemy w PRL i Urban nie jest rzecznikiem rządu. Jesteśmy po premierze „Kleru”, pewne środowiska mają pianę na ustach i szczególną chęć stawania w obronie okopów Świętej Trójcy. I to jest kontekst tego procesu i tego wyroku, a nie moje zasługi dla socjalizmu czy chęć padania na kolana przed Kościołem, bez względu na to, kto rządzi.

        Proszę spojrzeć, w każdym prawicowym tygodniku oglądam swoje zdjęcia w związku z premierą „Kleru”. A czy jestem patronem „Kleru”? Czy ze mnie wyrasta ten nurt? No, bardzo mi to pochlebia. Tylko że to gó... prawda.

        Bo na premierze „Kleru” powiedział pan, że chce, żeby w Kościele działo się jak najgorzej, żeby byli sami pedofile, sami kanciarze, żeby Kościół był jeszcze ohydniejszy niż jest.
        – Tak, owszem, ponieważ jestem wrogiem Kościoła jako takiego, wobec tego wcale nie pragnę, żeby im było dobrze.

        I ktoś pana pozwie za te słowa.
        – Ale, przepraszam, co ja tu obrażam? Nie wolno być przeciwnikiem Kościoła? Kościół nie jest przedmiotem kultu.

        Kościół to wspólnota ludzi, którzy wierzą w Boga.
        – Nie sądzę. Kościół to jest organizacja, którą przedstawia film „Kler”. W sposób prymitywny, ale z grubsza prawdziwy. A rzesze wiernych to ludzie, którzy uwierzyli w to, co im mówią reprezentanci firmy o nazwie Kościół katolicki.

        Ten wyrok się nie utrzyma

        Czy wyrok podziała na pana mrożąco?
        – Być może nas zmrozi, ponieważ może doprowadzić do plajty. Mnożenie takich wyroków czy utrzymanie się tego wyroku doprowadzi do likwidacji tygodnika „Nie”, który ukazuje się od 28 lat.

        PiS osiągnie cel – zniszczy pana.
        – Nigdy nie miałem poczucia, by PiS chciał mnie z niszczyć. I wcale nie uważam, że jakieś sztaby PiS wymierzały mi karę 120 tys. Po prostu sędzia dzielnicowy taką miał ochotę i poglądy. Popełnił błędy prawne, bo obrażanie uczuć musi być umyślne. Poszedł bardzo na skróty, bo sąd nie może postępować wedle widzimisię. To dobrze, że ten wyrok jest taki drastyczny, bo upadnie w apelacji.

        Ja jestem ogólnie świadomy tego, co robię, ale w tym przypadku nie obrażałem uczuć religijnych. Ja tylko wyrażałem swój stosunek do religii. A przecież ludzie religijni nie stają w ogonku, żeby kupować „Nie” - to jest po prostu czasopismo dla innej publiczności.

        Będą koszulki z karykaturą Jezusa z „mało inteligentnym wyrazem twarzy”?
        – Ja ich nie będę wypuszczał, bo nie jestem handlarzem konfekcji. Na pewno będą, bo ktoś je zrobi. Gdy ludzie chcą coś nosić, to wszystko powstanie. Jezusek? Proszę bardzo.

        Ale koszulka ze słowem „konstytucja” to dla PiS nie bardzo...
        – No, tak, ale wy z kolei mówicie „nie” koszulkom z napisem „Heil Hitler”.

        Powinny być dozwolone?
        – Mnie by nie przeszkadzały, bo to by poszerzało zakres swobody noszenia tego, co się chce.


        wyborcza.pl/7,75968,24036818,jerzy-urban-gdyby-ten-wyrok-mial-sie-utrzymac-tygodnik-nie.html
        Spodziewam sie, ze niedlugo koscielni rozedra sie, ze to wszystko byla ustawka w celu spopularyzowania NIE.
Pełna wersja