"Badania" "homofobii"

12.10.18, 11:52
Poszukując jakiegoś naukowego kwestionariusza badającego "homofobię" (S55 narobił Mła smaku), Mła natrafił na cuś takiego:

cbu.psychologia.pl/uploads/f_winiewski/PPS2%20raporty/Postawy%20wobec%20os%C3%B3b%20homoseksualnych%20PG%20MM%20ST%20poprawiony.pdf
Arcydzieło sygnuje "Centrum Badań nad Uprzedzeniami", co od razu przydaje reszcie treści znak najwyższej jakości. Autorkami są dwa tuzy naukowe:

dr Małgorzata Mikołajczak, której "zainteresowania badawcze" to:
stereotypy i uprzedzenia, seksizm, działanie zbiorowe, ideologia polityczna, tożsamość grupowa, stosunki międzygrupowe

mgr Paulina Górska, której "zainteresowania badawcze" obejmują:
zbiorowe działanie, tradycyjna i nowoczesna homonegatywność, psychologia nierówności, metodologia badań społecznych.

Szczególnie ta "homonegatywność" robi wrażenie, Mła wcześniej tego słowa nie znał, no ale nie jest szpecem od psychologii nierówności i się nie zna. Niemniej obie damy niewątpliwie można uznać za wybitne specjalistki w kwestii uprawy ogródka "homonegatywności", zapewne nie gorsze od analityków "Komsomolskiej Prawdy" zajmujących się kwestią ostatecznego rozwiązania kwestii burżuazji.

Praca "naukowa" obu "naukowczyń" zaczyna się od jakże naukowego wyspecyfikowania obszaru badawczego:

"Przeprowadzając niniejszy sondaż, chcieliśmy nieco bliżej przyjrzeć się negatywnemu nastawieniu do gejów i lesbijek. Naszym celem była ocena poziomu uprzedzeń wobec osób homoseksualnych oraz identyfikacja cech
socjodemograficznych łączących się z wysokimi uprzedzeniami wobec tej grupy. Uprzedzenia
mierzyliśmy za pomocą zróżnicowanego zestawu narzędzi – zadane pytania pochodziły ze skal
poczucia zagrożenia oraz tradycyjnej i nowoczesnej homofobii."

Jednym słowem "naukowczynie" nie lubią tracić czasu i zamiast sprawdzić, czy uprzedzenia istnieją, z góry zakładają, że tak i ich zadaniem jest jedynie oszacowanie poziomu owego uprzedzenia za pomocą "zróżnicowanego zestawu narzędzi ".

A oto przykład owego zróżnicowania narzędzi:

"Badanych proszono o udzielenie odpowiedzi, na ile zgadzają się ze stwierdzeniami:
1) „Osoby homoseksualne stanowią zagrożenie dla wszystkiego, co uważam za dobre, moralne i normalne w społeczeństwie.” „Osoby homoseksualne zagrażają polskiej rodzinie” oraz „Jeśli osoby homoseksualne zdobędą większe prawa, odbędzie się to naszym kosztem”. "

Respondenci udzielili odpowiedzi, a "badawczynie" w pocie czoła je sobie tam jakoś zinterpretowały. Nie chodzi jednak o interpretacje, lecz same pytania. Mła nie jest w stanie na nie zdecydowanie odpowiedzieć, przynajmniej na dwa pierwsze pytania, a pytanie trzecie jest z definicji wewnętrznie sprzeczne i w kontekście badania "uprzedzeń" po prostu głupie (jeśli zbiór A otrzyma większe prawa, no to przecież oczywistym jest, że kosztem zbiorów B-Z). Jeśli więc chodzi o pytania 1 i 2, to "naukowczynie" narzucają respondentom konieczność zajęcia stanowiska wobec zagadnienia, które jest/może być dla nich obojętne, nie dając możliwości dookreślenia swojego stanowiska (możliwe są tylko opcje zgadzam się/nie zgadzam się, odpowiedzi wymijające są pomijane). Tymczasem np. Mła pedałami się nie interesuje, ponieważ w bliźnich widzi ludzi, a nie obiekty seksualne. Ernest Roehm nie dlatego był zagrożeniem dla wszystkiego co dobre i piękne, że był zbokiem, lecz dlatego, że stał na czele lewackiej bojówki demolującej tradycyjne Niemcy. To samo dotyczy pytania 2 - Mła może po nazwiskach wymienić kretynów, którzy wydali wojnę rodzinie, lecz nie wedle kryterium sypialnianego, lecz merytorycznego. Tak więc wstępna ankieta jedynie zamazuje i wypacza obraz sytuacji, czego oczywiście utytułowane panienki nie są w stanie dostrzec.

Następna część to badanie "tradycyjnej i nowoczesnej homofobii", naturalnie znowu inteligentnymi pytaniami:

"Tradycyjną homofobię mierzono za pomocą trzech pytań ("Kiedy to tylko możliwe, osób
homoseksualnych powinno się unikać", "Osoby homoseksualne są niemoralne" i „Osobom
homoseksualnym nie powinno się pozwalać na pracę z dziećmi). "

Zarzuty wobec tego zestawu jakże "zróżnicowanego zestawu narzędzi" są podobne. Co to bowiem znaczy "osób homoseksualnych powinno się unikać"? Pomijając kwestię niewiedzy, załóżmy, że chodzi w tym pytaniu o ludzi, co do których preferencji mamy wiedzę. No i co? Lepiej? Łatwiej? Mła nie wie, jak miałby na tak postawione pytanie odpowiedzieć, wedle jakich właściwie kryteriów. Ta mętna kwestia doczekała się jakichś tam odpowiedzi, które "badaczki" radośnie skomentowały, dochodząc do naukowego i w pełni dowiedzionego wniosku:

"Zebrane przez nas dane wskazują, że co trzeci Polak postrzega osoby homoseksualne jako
źródło zagrożenia dla tradycyjnych wartości i polskiej rodziny. Sugeruje to, że przynajmniej dla
części społeczeństwa, jednym ze składników polskości jest heteroseksualność."

Powyższe wnioski stają się czytelne, gdy je zestawić z ostatnim zdaniem owego naukowego traktatu o objętości 10 stron A4:

" Niedostrzeganie problemu dyskryminacji osób homoseksualnych oraz uznawanie ich za grupę roszczeniową może stanowić problem w kontekście postulowanej legalizacji związków partnerskich. "

Nooo, tyle gadania, rysowania, analizowania, a chodzi po prostu o zmuszenie społeczeństwa do zaakceptowania legalizacji związków homoseksualnych.
    • oleg3 Re: "Badania" "homofobii" 12.10.18, 13:28
      Badaczki po prostu zastosowały metody wykorzystywane przy badaniu "poziomu antysemityzmu". A podział homofobii na tradycyjną i nowoczesną to już naukowy (?) plagiat. Antysemityzm też jest tradycyjny i nowoczesny. I tak samo "badania" podobno "naukowe" są bełkotem uzasadniającym z góry przyjętą tezę, której propagandowa utylitarność bije po oczach.
    • oleg3 Wracając do postu S55 12.10.18, 13:39
      Tak się zastanawiam jak w tych badaniach "na stymulację" wypadają homosie. Kwestionariusz (ten przez nas poszukiwany, niestety niedostępny) powinien ich wrzucić do grupy nie-homofobów. I teraz jakim cudem homofoby mają większe "centymetry" niż homofoby?
      • oleg3 Re: Wracając do postu S55 12.10.18, 13:55
        Zakładam dobrodusznie, że badania (te "legendarne" z linku S55) są rzetelne. Badacze zrobili tylko błąd w konkluzji. Dokonam modyfikacji wniosków z badań, która całą sprawę postawi na nogi. Nie - jak chcą badacze - homofoby to homosie, tylko - wersja olega - homosie to homofoby.
        • xiazeluka Re: Wracając do postu S55 12.10.18, 14:09
          Legendarny kwestionariusz zapewne postawiłby nas wobec nigdy nie rozpoznanych przez normalnych ludzi problemów.
      • piq S55 i podobni mu uważają,... 12.10.18, 15:55
        ...że prawdziwych homoseksualistów nie podnieca homoseksualne porno, a podnieca zdeklarowanych hetero. Wynika z tego, że homosiów nic nie podnieca (bo przecież jak ich mogą podniecać wilgotne i lepkie baby), a pornosy heteroseksualne są robione po nic i nie przynoszą żadnych zysków, bo nikt ich nie ogląda i homofobiczne lobby musi do nich dopłacać koszmarną kasę, żeby zachować pozory heteroseksualności większości ludzi. Wniosek badaczy powinien być taki: nieprawdą jest, że przemysł pornograficzny, w ogromnej większości dla heteroseksualistów, jest dochodowy, bo badania fallometryczne na to nie wskazują.
        • wikul Podobno ... 13.10.18, 00:06
          https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/44104152_2297835020244211_3678197073032773632_n.jpg?_nc_cat=110&oh=c5d9c69c7607109341bdab3103fc461d&oe=5C5EBDE8
          • razdwanic Biedroń w Kaliszu 13.10.18, 03:07
            Był w Kaliszu i jest na to dowód.

            Dzwoni Palikot do Biedronia: "Gdzie jesteś?"
            - w Kaliszu , a ty ?
            - a ja na Grodzkiej!

      • kalllka Re: Wracając do postu S55 13.10.18, 11:49
        Mnie to jeszcze bardziej, niż ciebie-olegu, niepokoi. Bo jak dowcipnie zmierzyć lek przed homoseksualist-ka?


        Próbowałam gdy porno byly łatwo dostępne p
Pełna wersja