Dodaj do ulubionych

"Królestwo dumnego bezwstydu... :O)

19.11.18, 07:54
czyli Polska AD 2018"

Elżbieta Podleśna
19 listopada 2018 | 01:12


Wyzywali mnie od kurew. Elegancki starszy pan podszedł do mnie i wypiął się, udając, że puszcza wiatry. Inny naigrawał się z mojego wyglądu, tuszy, sposobu ubierania się. Wszyscy byli z siebie dumni
.

Elżbieta Podleśna – psycholożka, feministka, aktywistka podejmująca akcje wolnościowe, równościowe i antyfaszystowskie, jedna z 14 Kobiet z Mostu, które stanęły na drodze Marszu Niepodległości w 2017 r. z transparentem "Faszyzm STOP"

Pod drzewem tuż obok Pałacu Kultury chwieje się młody mężczyzna w szarym dresie. Oddaje mocz. Nie przeszkadza mu obecność setek osób. Ma potrzebę. Ma prawo. Mocz opryskuje mu nogawkę, więc ją podnosi do wysokości kolana. Na łydce ma tatuaż z symbolem Polski Walczącej.

Obok przechodzi rodzina z dzieckiem. Patrzy na tę scenę, nie widząc jej. Ich to nie dotyczy. Nie opryskuje.

Przejeżdża biało-czerwona, roześmiana para na wrotkach. Śliczni. Z wdziękiem wymijają grupkę młodych, z których każdy trzyma w ręku butelkę z wódką. Przekleństwa mieszają się z czkawką i trzaskiem odpalanych flar.

„Rafał Trzaskowski, zleję ci się na twarz, na to ją masz, na to ją masz” – wyje chłopak z biało-czerwoną opaską na ramieniu. „Będziemy j…ć Pałac Kultury” – rży trójka wykonująca ruchy frykcyjne. Z Ronda Dmowskiego płynie „O mój rozmarynie”.

Jest godzina 16.30, szczyt Dnia Niepodległości, Warszawa, Polska. Królestwo dumnego bezwstydu.

Kiedy bezwstyd ożeni się z dumą
Wstyd jest nieprzyjemnym uczuciem. Pali w policzki, kurczy kręgosłup, wbija wzrok ziemię, a nawet człowieka pod tę ziemię wciąga. Nikt nie lubi się wstydzić. Wstyd jest jednak niezbędnym regulatorem życia społecznego, strażnikiem granic zbiorowych i wyznacznikiem osobistej przestrzeni, linią, której przekroczenie oznacza wejście w strefę intymną, chronioną, zarezerwowaną. Jest czerwonym światłem sygnalizującym niewłaściwość, własną, ale też cudzą; domaga się zwrócenia uwagi, nie pozwala ominąć, spina do przeciwdziałania. Bez wstydu, wiadomo, jest bezwstyd.

Na przeciwnym biegunie od wstydu leży duma. Mocne uczucie. Pożądane. Prostuje kark, unosi czoło ku niebu, pierś napełnia powietrzem, pręży mięśnie. Duma aż się prosi o skrzydła, o chorągiew, o okrzyk prosto z trzewi. Patrzcie, oto ja! Oto czyny moje!

Dobrze przeżywana duma daje sytość, z której można kiedyś skorzystać, wzmacnia motywację do pokonywania trudności, przynosi nagrodę za wysiłek. Ale duma oderwana od własnych czynów, przeżywana bez włożenia trudu jest tylko pierzastą wydmuszką, pustym wrzaskiem i pustą kalorią.

A kiedy bezwstyd ożeni się z dumą i przebierze się w komeżkę pobożności i rogatywkę patriotyzmu – mamy Marsz Niepodległości 2018.

Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że w 2018 w Marszu Niepodległości szło niezbyt wielu „prawdziwych faszystów”. Ośmielam się za to twierdzić, że szło w nim multum ludzi dumnych z nie wiadomo czego i multum ludzi ponad miarę bezwstydnych. I że tacy właśnie ludzie, z tak spreparowanymi emocjami, są zapleczem wszelkich totalitaryzmów.

Co i kiedy stało się w Polsce z adekwatnym przeżywaniem wstydu? Kiedy zdanie „człowieku, ty wstydu nie masz” przestało być bodźcem do krytycznej autorefleksji, a stało się powodem do dumy? A w końcu – do narodowej dumy? „Duma, duma, narodowa duma” – gardłowo ryczy podniecony niepodległością tłum…

Nie trzeba się starać. Wystarczy wyłączyć wstyd
Myślę, że to się zaczęło jakoś w 2001 r. Wtedy wydobyte zostało na powierzchnię, a zaproszone do głosu i usankcjonowane medialnie, mocno do tej powierzchni przywarło. Zmieniał się tylko kolor. Dziś jest brunatny. Bo to zjawisko łatwo ubrać w mundur każdej armii. Wcisnąć w rękę sztandar. I posłać na dowolną ulicę. I na dowolny front.

W 2001 r. ruszył Big Brother. Program telewizyjny, który znormalizował przemoc i wulgarność i zaczął powoli odczulać Polaków na agresję, szowinizm, mizoginię. Wszystko stało się dozwolone. Gnojenie kolegów. Pastwienie się nad słabszymi. Nazywanie kobiet towarem albo wołowinką. Seks na wizji. Odgłosy gastryczne. Takie pojęcia, jak kultura, poziom, empatia, wiedza, dyskrecja zaczęły być synonimem frajerstwa i bezsensownego, syzyfowego wysiłku. Po co ci to, kiedy możesz łatwiej i szybciej stać się rozpoznawalny, a skoro rozpoznawalny, to mocny. Kto ci podskoczy?

Big Brother gładko wpasował się w zapotrzebowanie Polski posttransformacyjnej; w zapotrzebowanie grup pozostawionych poza nurtem przemian. Dowiódł, że można. A także, że aby było można, w ogóle nie trzeba się starać.

W ogóle nic nie trzeba. Wystarczy tylko wyłączyć wstyd. Ten wstyd, który w wolnej Polsce pali w dwójnasób, bo wiąże się często z osamotnieniem, odtrąceniem, biedą, nieporadnością, brakiem wykształcenia. Jakaż ulga, gdy się go wreszcie wyłączy! Jakie się otwierają przestrzenie! A potem już idzie samo.

I poszło. Potoczyło się. Po równi pochyłej. Powstały kolejne formaty bezwstydu, stabloidyzowaliśmy się bezgranicznie, również za zgubną pomocą anonimowości internetowej. Użyto do tego dużych nazwisk rodzimej psychologii, psycholog też człowiek, wiadomo, też chce zarobić. A promocja bezwstydu dawała spore możliwości.

Big Brother i jego kolejne klony z populistycznym rozmachem wkroczyły do polityki. Bez tak przygotowanego podkładu o ileż trudniej byłoby odgrywać swoją rolę Lepperowi, a potem Kukizowi! Ale również Kuchcińskiemu, Pawłowicz, Żalkowi. Piotrowiczowi. Wszystkim, których łączy popuszczanie hamulców w imię wyższości jednych nad drugimi, w imię pogardy i cynizmu. Śmiać mi się chce, gdy pomyślę, z jaką żarliwością występował niegdyś przeciw Big Brotherowi Jarosław Sellin, który teraz, w dobie PiS-u, skwapliwie z jego mechanizmów korzysta…

Cały czas od tego 2001 r. nie mogę pozbyć się myśli, że Big Brother to wynalazek rosyjskich sił specjalnych…

Maszerują dumne tłumy, których mocz się nie ima
11 listopada 2018 r. bezwstydny elegancki starszy pan podszedł do mnie i wypinając tylną część ciała udawał, że puszcza wiatry. Bezwstydny ojciec siedmiolatka kazał mu mnie zapamiętać jako małpę względnie jako tę, która jak Hitler zabija polskie dzieci. Bezwstydni faceci wyzywali mnie od kurew, a flagę ościennego państwa nazywali szmatą. Bezwstydny mężczyzna w średnim wieku naigrawał się z mojego wyglądu, tuszy, sposobu ubierania się. Wszyscy oni byli z siebie dumni.

Obok przechodziły równie dumne tłumy, którym było to obojętne. Których żaden mocz ani żaden hejt nie opryskał.

A ja się za nich wszystkich wstydziłam.


wyborcza.pl/7,75968,24183687,krolestwo-dumnego-bezwstydu-czyli-polska-ad-2018.html

Jaka szkoda, ze ten atrykul nie ukazal sie z 10 lat temu. Bo byc moze wielu, wielu poboznych uczestnikow i uczestniczek tego forum znikneloby z niego znacznie wczesniej.
Obserwuj wątek
    • xiazeluka Re: "Królestwo dumnego bezwstydu... :O) 19.11.18, 11:27
      "podejmująca akcje wolnościowe, równościowe"

      Te dwie akcje są ze sobą sprzeczne.

      "A ja się za nich wszystkich wstydziłam."

      Nie można się wstydzić za innych, idiotko.

      "Bezwstydni faceci wyzywali mnie od kurew"

      Poczytaj sobie, co Twoi towarzysze piszę o p. Ogórek, durna babo.

      --
      Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka