Dodaj do ulubionych

TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O)

01.02.20, 17:41
"Koen Lenaerts, prezes TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. To kwestia zaufania"

Anna Wójcik
31 stycznia 2020 | 14:57

Prawo unijne zawsze ma pierwszeństwo. Często przedstawia się to w populistyczny sposób, że Europa "miażdży" państwa członkowskie. Nic bardziej mylnego. Państwa członkowskie są Unią Europejską - mówi prof. Koen Lenaerts, prezes Trybunału Sprawiedliwości UE.

Anna Wójcik: Dlaczego zasada wzajemnego zaufania między państwami członkowskimi jest tak ważna dla Unii?

Koen Lenaerts:
Wszystkie państwa członkowskie zobowiązały się przestrzegać wartości wymienionych w Artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Do tych wartości należą: poszanowanie godności osoby ludzkiej, wolność, demokracja, rządy prawa i prawa człowieka. I dlatego państwa mogą sobie ufać - bo wszystkie są zobowiązane do poszanowania tych wspólnych wartości w swoich krajowych porządkach prawnych.

Żeby komuś ufać, trzeba móc mniej więcej przewidzieć, jak dana osoba się zachowa. Co nie oznacza, że ona musi się zachowywać dokładnie tak, jak my.
Zaufanie to więź, w obrębie której jest miejsce na wolność dokonywania własnych wyborów.

Na przykład zachowanie, które narusza prawo karne w Belgii może nie być karane w Holandii, Polsce czy Portugalii. Ale postępowania karne we wszystkich państwach członkowskich muszą być prowadzone przed w pełni niezależnymi, bezstronnymi sądami, według zasad sprawiedliwego procesu, z poszanowaniem prawa do obrony, przy zachowaniu zasad oceny dowodów. Istnieje koszyk zasad, które muszą być przestrzegane, żeby sędzia w jednym państwie członkowskim mógł ufać postępowaniu przed sądem w innym państwie członkowskim.

Dlatego argument, że "Unia wtrąca się w kompetencje krajowe", rozmija się z sednem sprawy. Dopiero gdy państwa członkowskie szanują ten wspólny fundament, mogą dokonywać własnych wyborów w kwestiach, które należą do kompetencji krajowych.

Przypuśćmy, że istnieje kraj, w którym prowadzi się postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom, gdy kierują pytania prejudycjalne do TSUE. Czy takiemu państwu można ufać?
Ze względu na różne sprawy, które toczą się obecnie przed Trybunałem, nie mogę odpowiedzieć.

Czy wie pan, że w Polsce przeciwko sędziom toczy się obecnie ponad tysiąc sto postępowań dyscyplinarnych?
Oczywiście. Ponownie, nie mogę powiedzieć nic więcej.

Dlaczego niezawisłość sędziowska jest kluczowa dla Unii?
Przytoczę słynną sprawę Wilson (C-506/04). Graham Wilson był brytyjskim adwokatem, który chciał zarejestrować się jako prawnik w Luksemburgu. Chciał pracować jedynie po angielsku i francusku, ale jego wniosek o wpis został odrzucony, ponieważ nie posługiwał się językiem luksemburskim ani niemieckim. Rada adwokacka poinformowała pana Wilsona, że może się odwołać od jej decyzji do Komitetu Dyscyplinarnego i Administracyjnego, który składał się w pierwszej instancji wyłącznie, a w drugiej instancji głównie, z prawników zarejestrowanych w luksemburskiej radzie. Zamiast tego pan Wilson odwołał się do Sądu Administracyjnego Luksemburga, który zapytał TSUE, czy organ, który składa się z osób zainteresowanych - członków grupy zawodowej, której decyzja została podważona - jest niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. TSUE odpowiedział przecząco. W orzeczeniu w sprawie Wilson Trybunał po raz pierwszy szczegółowo wyjaśnił, co składa się na niezależność sędziowską.

Wyrok ten wydano w 2006 roku. TSUE orzekł, że skuteczna ochrona sądowa jest podstawową zasadą prawa wspólnotowego, które wywodzi się z konstytucyjnych tradycji wspólnych państwom członkowskim i gwarantowanych przez Europejską Konwencję Praw Człowieka. Wymaga ona, żeby sądy krajowe były niezależne i bezstronne.

Niezależność to po pierwsze, wolność od wszelkich form zewnętrznego nacisku. Nie tylko ze strony partii rządzącej czy władzy ustawodawczej i wykonawczej, ale także świata finansów, gigantów branży technologicznej, związków zawodowych, czy innych grup nacisku. A po drugie, to niezależność wewnętrzna. Sędzia musi zachować taki sam dystans do obu stron sporu. Nie może mieć nawet najmniejszego osobistego interesu w tym, żeby jedna ze stron wygrała albo przegrała sprawę.

W debacie publicznej pojawia się wiele nieporozumień odnośnie tego, co powinien zrobić sędzia w razie konfliktu między przepisami prawa krajowego i unijnego.
Nie może być żadnego nieporozumienia co do zasady pierwszeństwa prawa unijnego.

Często przedstawia się to w populistyczny sposób, że Europa "miażdży" państwa członkowskie. Nic bardziej mylnego. Państwa członkowskie są Unią Europejską.

Czym jest jedność prawa Unii? To bardzo proste. To ostateczna gwarancja równości. Ta zasada jest naruszona np. kiedy podatnicy w jednym z państw członkowskich nie korzystają z praw, które wynikają z prawa Unii, dotyczących np. swobody przepływu kapitału czy świadczenia usług. Albo gdy konsumenci nie są chronieni przed nieuczciwymi warunkami umownymi. Albo kiedy brytyjski adwokat nie ma dostępu do środka odwoławczego przed niezależnym sądem w Luksemburgu, gdy jego kolega czy koleżanka, którzy chcieliby się zarejestrować w radzie paryskiej czy frankfurckiej, korzystają z takiej ochrony swoich praw. We wszystkich tych przypadkach problemem jest ostatecznie naruszenie równości obywateli Unii.

Wszystkie państwa członkowskie zgodziły się na przekazanie Unii określonych kompetencji. Gdy Unia poprawnie wykonuje te kompetencje poprzez przyjmowanie odpowiedniego prawodawstwa, w zgodzie z Traktatami i Kartą Praw Podstawowych, tak uchwalone prawo UE jest lex terrae, prawem ziemi, we wszystkich państwach członkowskich. Państwa muszą je szanować.

TSUE jest w pewnym sensie helpdeskiem, na pierwszej linii, jeśli chodzi o stosowanie prawa unijnego, znajdują się sądy krajowe. Sąd krajowy, który kieruje pytanie do Trybunału, jest odpowiedzialny za stosowanie prawa unijnego zgodnie z interpretacją TSUE, ponieważ sądy krajowe podlegają zasadzie pierwszeństwa prawa unijnego. W związku z tym muszą decydować, gdy to konieczne, że przepis prawa krajowego w konkretnej sprawie musi zostać pominięty.

Czy sędziowie mogą uczestniczyć w demonstracjach i wyrażać swoje opinie?
Sędziowie nie powinni się wypowiadać za pomocą medium jakiegokolwiek rodzaju w sposób, który negatywnie wpływa na postrzeganie ich bezstronności. Jednak nie zakazuje im to wyjaśniania, czym są podstawowe standardy praworządności. Z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2013 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom wynika, że sędziowie cieszą się wolnością wypowiedzi związaną z podstawowymi zasadami porządku prawnego UE, takimi jak demokracja, rządy prawa czy prawa podstawowe.

Dam przykład. Jestem Belgiem. Sędziowie w Belgii nie mogą podejmować aktywności politycznej. Ale zgodnie z wyrokiem w sprawie Baka, belgijski sędzia może wygłosić wykład o tym, co jego zdaniem, oznaczają standardy państwa prawa dla niezawisłości i bezstronności sądów, sprawiedliwego procesu, prawa do obrony, zasad słuszności i przedstawiania dowodów. I może publicznie wypowiadać się na temat polityk w tych obszarach. Ale jeśli np. publicznie twierdziłby, że w Belgii powinno się ponownie otworzyć elektrownie jądrowe, to byłoby bardziej problematyczne.

W jaki sposób unikać sporów czy rozłamów w obrębie środowisk prawniczych?
Rozumiem, że to pytanie dotyczy sposobu, w jaki wybierani są sędziowie.

W niektórych państwach członkowskich dobrze funkcjonują metody rozwiązywania takich sporów. Na przykład nie ma nic złego w tym, że parlament wybiera sędziów, dopóki istnieje wymóg większości kwalifikowanej.

Obserwuj wątek
    • benek231 TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 2 01.02.20, 17:50
      Weźmy Niemcy. Partie wskazują kandydatów do Bundesverfassungsgericht, Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale żeby zostali wybrani, musi ich poprzeć parlamentarna większość kwalifikowana 2/3. To oznacza, że każda nominacja musi opierać się na konsensie: kandydat, którego zaproponowała jedna partia, musi zostać zaakceptowany przez pozostałe partie. To refleks kultury politycznej, którą filozof Jürgen Habermas nazwał demokracją "deliberatywną". Partie mogą przeciwstawiać się sobie nawzajem w ramach demokratycznej debaty, ale nie są wrogami.

      W Belgii połowę członków sądu konstytucyjnego muszą stanowić byli politycy. Jednak żeby uzyskać nominację, kandydat nie tylko musi uzyskać poparcie 2/3 większości parlamentarnej, ale też zgodę zarówno frankofońskiej, jak i flamandzkiej grupy w parlamencie. Działa to doskonale.

      Ale politycy nie lubią wypracowywania konsensu, tylko polaryzację. W Polsce pogłębiają ją, atakując sędziów i rzeczników generalnych Trybunału Sprawiedliwości UE.
      Sędziowie i rzecznicy generalni są rodzajem mostu pomiędzy instytucjami UE a władzami krajowymi. Powierzono im zadanie zapewnienia, by krajowe porządki prawne oraz porządek prawny UE działały harmonijnie i w porozumieniu.

      TSUE to wspólny organ sądowy, który wyjaśnia wspólne reguły przez interpretację w wyrokach i zapewnia, że wszystkie państwa członkowskie są traktowane na równi. Jeśli politycy uważają, że niektóre z tych reguł nie są właściwe, powinni reagować na poziomie UE. Mogą występować z inicjatywą prawodawczą i proponować nowe przepisy oraz nowelizacje, albo - to bardziej radykalne rozwiązanie - dokonywać zmian w prawie traktatowym. Natomiast w żadnym razie nie może to oznaczać zmiany wspólnych, podstawowych wartości. Bo Unia Europejska jest też ich Unią.

      Nie chodzi o zagarnianie władzy ani o piętnowanie jakiegoś państwa. Chodzi po prostu, żeby system działał.

      TSUE interpretując prawo UE, chroni nas przed zagrożeniami.
      Tak, ale z istotnym zastrzeżeniem. Otóż Trybunał nigdy nie rozpatruje spraw z własnej inicjatywy. Niektórzy jednak wypowiadają się tak, jakby TSUE wybierał sobie określone problemy i następnie co do nich orzekał. To całkowita nieprawda.

      TSUE może orzekać jedynie w sprawach, które są do niego kierowane przez uprawnione podmioty, np. Komisję Europejską, państwo członkowskie czy sąd krajowy.
      I uwaga, również wtedy kompetencje Trybunału są ograniczone. Na przykład niektóre pytania prejudycjalne* TSUE uznaje za niedopuszczalne. Ale decyduje o tym wyłącznie TSUE, nigdy żaden organ krajowy - i nie oznacza to, że wobec tego nie ma żadnego problemu z przepisami krajowymi. Decyzja o niedopuszczalności oznacza po prostu, że w danym przypadku nie zostały spełnione warunki, które umożliwiają TSUE wydanie orzeczenia.

      Prawnicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że istnieją sprawy graniczne, w których można argumentować w obie strony. Prawnik, który przegra taką sprawę, nie jest kiepskim prawnikiem. To samo dotyczy sędziego, którego pytanie prejudycjalne zostało uznane za niedopuszczalne. We wszystkich państwach członkowskich to sędziowie mają wyłączne prawo do uczestniczenia w sądowym dialogu z Trybunałem.


      * Pytanie, które sąd krajowy kieruje do TSUE, gdy staje przed nowym zagadnieniem interpretacyjnym i nie wie, jak traktować problem w świetle prawa UE.[KI1] .

      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25653215,koen-lenaerts-prezes-tsue-unia-europejska-musi-sie-wtracac.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy
      I znow - szkoda, ze jakies 10 lat temu nie wpadl ktos na pomysl by przeprowadzic w TSUE kilka podobnych wywiadow, celem edukowania polskich obywateli.

        • benek231 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 01.02.20, 20:00
          felusiak1 napisał:

          > Czyli pan szef wyjaśnił, że KRS jest legalna. Sędziowie powoływani są wiekszośc
          > ia 3/5 glosów a to jest tzw. wiekszość kwalifikowana.
          **
          W ktorym miejscu to wyjasnil?

          Ponadto bez wzgledu na to jak zdecyduje Sejm kandydaci do KRS musza najpierw miec wymagane przez przepisy poparcie a w tym przypadku opozycja oskarza PiS o sfalszowanie tych list. A pisiory nie maja ochoty na ich ujawnienie. Czyli dopiero gdy z listami jest OK to dopiero wowczas kandydat kwalifikuje sie do zatwierdzenia przez Sejm, wspomniana 3/5 wiekszoscia.

          Jednakze:

          "Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów - głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5, głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów."

          co oznacza, ze tak naprawde pisiorom wystarcza 50%+1 gdyz kazdy wynik uniemozliwiajacy wybor wymagana wiekszoscia 3/5 oznacza "niemożność wyboru", czyli wybor "bezwzględna większość głosów."
          Wziawszy wszystko razem uwazasz, ze to jest OK?

          Czyli po raz kolejny wylazl z ciebie pisior, choc zarzekales sie w innym watku, ze nic podobnego. A moze za bardzo emocjnalny jestes? Wiele na to wskazuje.
          • felusiak1 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 01.02.20, 22:04
            Zacznę od tego, że KRS nie powinien istnieć. Ale na nieszczęście istnieje.
            Nie widze problemu z 50%+1. PiS nie bedzie rzadzil zawsze i kiedyś stanie sie opozycja.
            W USA sedziowie federalni są z politycznego nadania i nikomu to nie przeszkadza.
            Natomiast mam problem z quorum. Te 3/5 to nie 276 bo faktycznie moze to być 139 aby było wazne.
            Wolalbym aby były to sztywne liczby. Czyli ustawa musi mieć zawsze 231 glosów bez wzgledu na ilość glosujących i 3/5 to 276 a 2/3 to zawsze 307.
            Nie mam nic przeciwko aby prezydent mianowal sedziów, kogo chce, a Sem zatwierdzał ich wiekszościa 276 głosow po uprzednich pzresluchaniach w Komisji Sprawiedliwości. Kazdego oddzielnie tak aby nie było sytuacji opakowanego geszeftu.
            A KRS wyrzucić z Konstytucji i stworzyć jakąś radę prawników, ktora mogla by byc cialem doradczym i weryfikacyjnym kwalifikacji prezydenckich nominatów.
            • benek231 TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 2 01.02.20, 23:05
              felusiak1 napisał:

              > Zacznę od tego, że KRS nie powinien istnieć. Ale na nieszczęście istnieje.
              > Nie widze problemu z 50%+1. PiS nie bedzie rzadzil zawsze i kiedyś stanie sie opozycja.
              **
              Ale KRS istnieje wiec nie pieprz, Felusiak.
              Takze, teraz nie widzisz problemu z 50%+1 a ja widze. Bo w ustawie jest mowa o 3/5 ale tylko dla picu - by pisiory zawsze mogly postawic na swoim. A 3/5 wstawia sie po to aby wiekszosc zmusic do dogadywania sie z mniejszoscia. Po to aby wybrany sedzia mial szersza akceptacje. Pisiory chcialy jednak byc zbyt sprytne. Wprowadzajac mozliwosc 50%+1 uczynili zapowiadana wczesniej 3/5 nic nie znaczacym zapisem. A ty nie widzisz problemu.

              *
              > Natomiast mam problem z quorum. Te 3/5 to nie 276 bo faktycznie moze to być 139 aby było wazne.
              **
              Dzieki. Zupelnie zapomnialem o jeszcze jednym atucie ustawy na rzecz PiSu.

              *
              > A KRS wyrzucić z Konstytucji i stworzyć jakąś radę prawników, ktora mogla by byc cialem doradczym i weryfikacyjnym kwalifikacji prezydenckich nominatów.
              **
              Mnie takze nie podoba sie ten system ale jest jak jest. Niemniej wydaje mi sie, ze takze w polskim systemie nalezy przestrzegac regul gry. A pisiory oszukuja.

              • felusiak1 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 02.02.20, 00:27
                Mnie to nie przeszkadza ani w odniesieniu do PiSu ani do PO albo PSL, SLD albo Korwina.
                PiS przegra, PO wygra i bedą używali tego samego schematu. Obsadzą wszystko swoimi ludźmi.
                Na marginesie reguły gry ustala ustawodawca.

                >>A 3/5 wstawia sie po to aby wiekszosc zmusic do dogadywania sie z mniejszoscia.

                Polityka jest sztuka kompromisu a to co się odbywa teraz w Polsce to tego zaprzeczenie.
                Ostra walka i ktoś przegra. Może dpbrze byloby wyrzucić Ziobrę i kiedy Gersdorf odejdzie w marcu spróbować dogadać się.
                • benek231 TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 2 02.02.20, 16:35
                  felusiak1 napisał:

                  > Mnie to nie przeszkadza ani w odniesieniu do PiSu ani do PO albo PSL, SLD albo
                  > Korwina.
                  > PiS przegra, PO wygra i bedą używali tego samego schematu. Obsadzą wszystko swo
                  > imi ludźmi.
                  > Na marginesie reguły gry ustala ustawodawca.
                  >
                  > >>A 3/5 wstawia sie po to aby wiekszosc zmusic do dogadywania sie z mniejszoscia.

                  >> "Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów - głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5, głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów."

                  co oznacza, ze tak naprawde pisiorom wystarcza 50%+1 gdyz kazdy wynik uniemozliwiajacy wybor wymagana wiekszoscia 3/5 oznacza "niemożność wyboru", czyli wybor "bezwzględna większość głosów."
                  Wziawszy wszystko razem uwazasz, ze to jest OK? >>

                  Powtorzylem powyzszy fragment dla ulatwienia sobie zycia. Zatem tak jak w Stanach tak w Polsce wysuwajacy kandydatury powinni pamietac by nie wciskac kandydatur ekstremalnych lecz takie na ktore moze zaglosowac chocby czesc opozycji. Osiaga sie wowczas tzw. consensus, czyli chocby minimum powszechnej akceptacji w Senacie badz w Sejmie. Uzyskujemy jakas ponadpartyjna zgodnosc, w miejsce rabania sie siekierami. Tego potrzebuje i panstwo i narod.

                  Pisiory od razu pokazaly, ze maja w dupie wszelkie kompromisy i szukanie ponadpartyjnego consensusu. Zamiast tego juz na dzien dobry wstawily swoje - "W przypadku niemożności wyboru większością 3/5, głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów." Czyli zagwarantowali sobie prawo do przepchniecia wlasnego kandydata takze w sytuacji posiadania zaledwie bezwzglednej wiekszosci (50% + 1).


                  *
                  > Polityka jest sztuka kompromisu a to co się odbywa teraz w Polsce to tego zaprz
                  > eczenie.
                  **
                  Otoz to.

                  • felusiak1 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 02.02.20, 22:28
                    Kurtuazyjny konsensus w USA teraz jest na urlopie. Sotomayor przeszla w Senacie 68-31.
                    Elena Kagan 63-37 ale Gorsuch 54-45 a Kavanaugh 50-48. Prezydent-demokrata nie mial problemów z nominacjami. Republikanie rozumieli, ze wybory maja swoje konsekwencje i nigdy nie blokowali nominacji do Sadu Najwyższego. Natomiast prezydenci-republikanie od nominacji Borka zawsze mieli problemy. Żaden nominat nie pasowal demokratom. Gorsuch byl rasista a Kavanaugh gwalcicielem tak jak Thomas.
                    • benek231 TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 2 02.02.20, 22:59
                      felusiak1 napisał:

                      > Kurtuazyjny konsensus w USA teraz jest na urlopie. Sotomayor przeszla w Senacie
                      > 68-31.
                      > Elena Kagan 63-37 ale Gorsuch 54-45 a Kavanaugh 50-48. Prezydent-demokrata nie
                      > mial problemów z nominacjami. Republikanie rozumieli, ze wybory maja swoje kons
                      > ekwencje i nigdy nie blokowali nominacji do Sadu Najwyższego. Natomiast prezyde
                      > nci-republikanie od nominacji Borka zawsze mieli problemy. Żaden nominat nie pa
                      > sowal demokratom. Gorsuch byl rasista a Kavanaugh gwalcicielem tak jak Thomas.
                      **
                      A czy probowales kiedys postawic kolo siebie Sotomayor i tych czterech ktorych wymieniles? Bo jak dla mnie jesli ktos byl umiarkowany to z cala pewnoscia nie tych czterech panow.

                      Czy sadzisz, ze w miejsce S.S. Demokraci nie mieli nikogo blizej lewej sciany? A jednak wysuneli S.S. Na miejscu Republikanow wybraliby kogos z samej sciany. Zdecydowali jednak jak zdecydowali pomimo tego, ze nie musieli klaniac sie senackim Republikanom. A ci nie maja tego typu skrupulow. Zawsze uwazaja, ze im wolno wiecej.

                      Ogladalem przesluchania Borka i pamietam, ze byl on calkowicie nieakceptowalny. Swir.
                        • benek231 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 03.02.20, 15:15
                          felusiak1 napisał:

                          > No i sam widzisz jaki jesteś polityczny. Pomyśl trochę? Świr, rasista i dwoch g
                          > walcicieli. A po drugiej stronie anioly i anielice.
                          > Czy może tak być, że Gersdorf do świr dla pisowców? W tej konwencji wszystko mo
                          > żna uzasadnić.
                          **
                          Widze, ze ty bardzo malo wiesz o Borku. Jak chocby to, ze na przesluchaniach wygadal sie, ze najwazniejszym prawem dla niego jest jakies Prawo Naturalne. Co ostatecznie go pograzylo.
                          • felusiak1 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 03.02.20, 19:01
                            O Borku wiem 10 tysiecy razy wiecej niz ty. Jego główna wina było stanowisko ktor zajmował w administracji Nixona. Demokraci wzieli odwet.
                            Prawo Naturalne nie jest jakieś. To podstawa jurisprudence całego systemu prawnego w USA, UK, Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i w czesci w bylych koloniach.
                            Podstawa orzekania jest precedens i prawo naturalne a nie widzimisie sedziego.
                            • benek231 Re: TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 03.02.20, 19:57
                              felusiak1 napisał:

                              > Podstawa orzekania jest precedens i prawo naturalne a nie widzimisie sedziego.
                              **
                              Podstawa orzekania sedziego Sadu Najwyzszego w USA jest Konstytucja.

                              Prawo Naturalne w znaczeniu prawa boskiego, jak zyczyl sobie Bork bylo i jest najzupelniej bez znaczenia. Bo i nic nie znaczy, prawde mowiac.

                              Ale bardzo ladnie, ze sie troche doedukowales w miedzyczasie. smile
                                • benek231 TSUE: Unia Europejska musi się wtrącać. :O) - 2 04.02.20, 16:57
                                  felusiak1 napisał:

                                  > Bill of Rights pochodzi prosto z prawa naturalnego (common law).
                                  > Wykładnia prawa to common law a ty mówisz, ze jest bez znaczenia. Można i tak.
                                  **
                                  Common Law to nie to samo co Prawo Naturalne.

                                  >> “Natural Law” is a body of unchanging moral principles, some say part of “nature” and some say part of “God” or some cosmic scheme; the Common Law was a collection of laws which were created and collected in England from the middle ages to today's date which derive from court decisions interpreting written laws and ... >>

                                  www.google.com/search?client=safari&channel=mac_bm&source=hp&ei=7ZA5XoOPK8b1qwHpj6HoAg&q=difference+between+common+law+and+natural+law&oq=common+law+vs+natural+law&gs_l=psy-ab.1.4.0j0i22i30l4.2573.25313..33033...1.0..0.162.3039.7j20......0....1..gws-wiz.....0..33i22i29i30.OtmjiUr1wTg
                                  Prawo Naturalne jest zbiorem niezmiennych moralnych pryncypiow, niektorzy twierdza ze bedacych czescia Natury, a niektorzy, ze czescia Boga lub jakiegos kosmicznego schematu;
                                  Common Law bylo kolekcja praw kreowanych i zebranych w Anglii od sredniowiecza do dnia dzisiejszego, ktore powstaly wskutek decyzji sadow interpretujacych pisane prawa...

                                  Cos ci sie poknocilo...
        • benek231 A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? :O) 03.02.20, 18:44
          >> W debacie publicznej pojawia się wiele nieporozumień odnośnie tego, co powinien zrobić sędzia w razie konfliktu między przepisami prawa krajowego i unijnego.

          Nie może być żadnego nieporozumienia co do zasady pierwszeństwa prawa unijnego.

          Często przedstawia się to w populistyczny sposób, że Europa "miażdży" państwa członkowskie. Nic bardziej mylnego. Państwa członkowskie są Unią Europejską.

          Czym jest jedność prawa Unii? To bardzo proste. To ostateczna gwarancja równości. Ta zasada jest naruszona np. kiedy podatnicy w jednym z państw członkowskich nie korzystają z praw, które wynikają z prawa Unii, dotyczących np. swobody przepływu kapitału czy świadczenia usług. Albo gdy konsumenci nie są chronieni przed nieuczciwymi warunkami umownymi. Albo kiedy brytyjski adwokat nie ma dostępu do środka odwoławczego przed niezależnym sądem w Luksemburgu, gdy jego kolega czy koleżanka, którzy chcieliby się zarejestrować w radzie paryskiej czy frankfurckiej, korzystają z takiej ochrony swoich praw. We wszystkich tych przypadkach problemem jest ostatecznie naruszenie równości obywateli Unii.

          Wszystkie państwa członkowskie zgodziły się na przekazanie Unii określonych kompetencji. Gdy Unia poprawnie wykonuje te kompetencje poprzez przyjmowanie odpowiedniego prawodawstwa, w zgodzie z Traktatami i Kartą Praw Podstawowych, tak uchwalone prawo UE jest lex terrae, prawem ziemi, we wszystkich państwach członkowskich. Państwa muszą je szanować. >>

          Podkreslilem to co warte wyeksponowania bo i tutaj wielu mondrali widzialo to co podkreslone zupelnie na opak.
          Moze teraz wloza mordy w kubel.







          felusiak1 napisał:

          > Czyli pan szef wyjaśnił, że KRS jest legalna. Sędziowie powoływani są wiekszośc
          > ia 3/5 glosów a to jest tzw. wiekszość kwalifikowana.
              • sinevajirapag Re: A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? 04.02.20, 18:48
                felusiak1 napisał:

                > Prawo federalne bierze gore ale to jest zapisane w Konstytucji. Takiego zapisu
                > nie ma nigdzie w traktatach unijnych. Wyglada na to, ze w Unii ta wyższość odno
                > si sie do konkretnych sytuacji i wyroków TSUE.
                Kiedy była pisana konstytucja ? - 1997
                Od kiedy jesteśmy w Unii? - 2004

                Kiedy pisano konstytucje Unia była w sferze marzeń trudno zatem winić konstytucję, że nie wspomina o Unii ale o różnych sprawach wspominają traktaty. To ogromny temat. Wierz mi, że nikt nam tyle nie dał w historii Polski co Unia. Ponosimy również ofiary ale w sumie jesteśmy do przodu. Postęp gospodarczy osiągnęliśmy jakiego nie było nigdy w historii. Dlatego nie rozumiem o co chodzi obecnie rządzącym a ponieważ burzą porządek można być pewnym, że zamiary mają jak najgorsze. Chcą zapewnić sobie 'życie wieczne'. Zdominowawszy sądy nie zastaną nigdy ukarani, wygrają wszystkie wybory. Ich potomkowie i rodzina będą mieli wszystkie rządowe zamówienia a prosty lud, ten co go aktualnie zbałamucili, będzie pracował za miskę ryżu, jak podsłuchano Morawieckiejo juniora, gdy wygłaszał swoje credo.
                • benek231 Re: A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? 04.02.20, 22:20
                  sinevajirapag napisał:

                  > felusiak1 napisał:
                  >
                  > > Prawo federalne bierze gore ale to jest zapisane w Konstytucji. Takiego z
                  > apisu
                  > > nie ma nigdzie w traktatach unijnych. Wyglada na to, ze w Unii ta wyższoś
                  > ć odno
                  > > si sie do konkretnych sytuacji i wyroków TSUE.
                  > Kiedy była pisana konstytucja ? - 1997
                  > Od kiedy jesteśmy w Unii? - 2004
                  >
                  > Kiedy pisano konstytucje Unia była w sferze marzeń trudno zatem winić konstytuc
                  > ję, że nie wspomina o Unii ale o różnych sprawach wspominają traktaty.
                  **
                  Powyzej, we wpisie z 03.02.20, 18:44 przytoczylem fragment wywiadu z Koen'em Lenaerts'em w ktorym bardzo ladnie objasnia on dlaczego prawo unijne ma pierwszenstwo przed polskim. Mecze sie, trace czas, podkreslam to co wazne, a ten Felusiak znow bez czytania wie lepiej.


                  • felusiak1 Re: A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? 05.02.20, 00:40
                    Zły przykład. Dotyczy zkodyfikowanego prawa agencji unii i to jest respektowane a nie prawa w całosci.
                    Istnieja obszary prawa, których unia nawet nie dotkneła. Roznice pomiedzy sadami w poszczegolnych krajach sa dosyć duże a nadrzedność dotyczy sposobu rozwiazywania spraw co do których orzekła TSUE. To staje sie precedensem i wszystkie sprawy podobne z prawnego punktu widzenia powinne być rozwiazywane na pdstawie wyroku TSUE.
                    • benek231 A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? :O) 05.02.20, 15:05
                      felusiak1 napisał:

                      > Zły przykład. Dotyczy zkodyfikowanego prawa agencji unii i to jest respektowane
                      > a nie prawa w całosci.
                      > Istnieja obszary prawa, których unia nawet nie dotkneła. Roznice pomiedzy sadam
                      > i w poszczegolnych krajach sa dosyć duże a nadrzedność dotyczy sposobu rozwiazy
                      > wania spraw co do których orzekła TSUE. To staje sie precedensem i wszystkie sp
                      > rawy podobne z prawnego punktu widzenia powinne być rozwiazywane na pdstawie wy
                      > roku TSUE.
                      **
                      Jestes smieszny z tym "wiedzeniem lepiej". Tym razem wiesz lepiej od prezesaTSUE, przy ktorym jestes wypierdkiem, po prostu.
                      • felusiak1 Re: A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? 05.02.20, 15:52
                        benek, naucz się czytać ze zrozumieniem. Ja w pełni zgadzam sie z prezesem TSUE.
                        To on mówi: Sąd krajowy, który kieruje pytanie do Trybunału, jest odpowiedzialny za stosowanie prawa unijnego zgodnie z interpretacją TSUE, ponieważ sądy krajowe podlegają zasadzie pierwszeństwa prawa unijnego.

                        Nie każdy sąd i nie wszystkie sady we wszystkich krajach lecz sąd krajowy, który kieruje pytanie do Trybunału.
            • benek231 Re: A zwrociles uwage na ten fragment, Felusiaku? 04.02.20, 19:47
              sinevajirapag napisał:

              > A jak jest w Ameryce? Pytam czy prawo stanowe ważniejsze jest od federalnego cz
              > y na odwrót?
              **
              W ramach federalizmu szereg praw lezy w kompetencjach stanow (handel lokalny, podatki lokalne, rozne lokalne przepisy, np. drogowe,...). Ale zdarza sie czasem, ze stan chce miec wiecej do powiedzenia. I np. glosowalem swego czasu w Oregonie na prawo do Samobojstwa w Asyscie Lekarza. Republikanski prezydent mial obiekcje, prokurator generalny, wspierani byli przez oburzona prawice (znasz to przeciez) ale przegrali i musieli uznac, ze to akurat prawo lezy w gestii stanu. Podobnie, choc nie tak ostro bylo z prawem do malzenstw jednoplciowych, czy prawem do hodowli i spozycia marihuany. Takze Trump rwal sie do rewidowania ale guzik mu z tego wyszlo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka