benek231
17.02.20, 16:50
PiS doskonale wie, że to walka o wszystko. Jeśli złamie sądy, to będę siedział w celi z mec. Jackiem Dubois
Rozmawiali Anita Karwowska i Waldemar Paś
15 lutego 2020 | 05:50
- Wybory prezydenckie będą de facto referendum o wyjściu z Unii - mówi mec. Roman Giertych.
Rozmowa z mecenasem Romanem Giertychem, który we wtorek 11 lutego został ukarany przez Izbę Dyscyplinarną karą grzywny w wysokości 3 tys. zł za swoje wystąpienie. Izba miała zdecydować, czy adwokat zostanie pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej za swoje słowa z 2016 r., że „nie ma najmniejszych podstaw do zarzutów dla Tuska za katastrofę smoleńską. Prokuratura uznała, iż Giertych naruszył tymi słowami etykę adwokacką, i uparcie domagała się kary dla prawnika. Nie zgodziły się z tym władze adwokatury ani sąd.
- Izba Dyscyplinarna jest organem PiS. Partia chce od was, byście zastraszali sędziów, którzy mają orzekać zgodnie z wolą tej partii, a nie zgodnie z własnym sumieniem - powiedział Giertych, stając przed Izbą.
Zapowiedział, że nie zapłaci grzywny, co może spowodować, że zostanie aresztowany.
Anita Karwowska, Waldemar Paś: Przygotował pan już szczoteczkę do zębów?
Roman Giertych, adwokat: Od 2015 r. zawsze mam ją przy sobie.
Naprawdę?
- Żartuję. Ale znam ich dobrze i spodziewam się, że teraz będą coraz bardziej agresywni, bo widzą zbliżający się swój koniec. A w stresie ludzie się radykalizują.
Co pan powiedział rano żonie, kiedy we wtorek wychodził pan na rozprawę do Izby Dyscyplinarnej?
- Ze spakowałem torbę.
Rzeczywiście spodziewał się pan aresztowania?
- Mogło się tak skończyć.
I co pan spakował?
- Przede wszystkim książki.
Jakie?
- Podręczniki do włoskiego i rosyjskiego, „Czerwony głód” Ani Applebaum, „Homo Deus" Yuvala Harariego i dwa pierwsze tomy "Historii chrześcijaństwa" Warrena Carrolla.
Poszedł pan na rozprawę przed Izbą Dyscyplinarną, żeby ją ośmieszyć?
- Bardzo długo przygotowywałem się do tego wystąpienia. Istotą było to, by najpierw ich wciągnąć w słuchanie. Wtedy, z każdą minutą, jest trudniej komuś przerwać. Wiedziałem, że sędziowie są nieprzyzwyczajeni do tego, że ktoś może odmówić wykonania ich polecenia. I wtedy zareagują emocjonalnie. Przypuszczałem, że w końcu oni wyjdą. Ale nie sądziłem, że będą aż tak niemądrzy, by mnie karać.
Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta stwierdził na Twitterze, że aresztu nie będzie, bo 3 tys. zł nałożonej na pana grzywny zostanie ściągnięte w trybie egzekucji.
- Nie ma takiej możliwości. W PiS przestraszyli się, że sprawa zaszła tak daleko. Kazali Kalecie, żeby coś wymyślił, ale spudłował.
Dlaczego?
- Przepis mówi wyraźnie: klauzulę wykonalności nadaje sąd pierwszej instancji, przed którym sprawa się toczyła. Moja sprawa toczyła się przed sądem dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej. Ten sąd nie może nadać klauzul, bo nie jest sądem powszechnym. A poza tym nie uznaje Izby Dyscyplinarnej.
Bez klauzuli wykonalności komornik nie wykonana żadnych kroków, by ściągnąć ode mnie te pieniądze.
- Poza tym, nawet gdyby próbowali obejść prawo i skierować postępowanie do jakiegoś sądu rejonowego, to przecież sądy też nie uznają Izby Dyscyplinarnej zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia.
Zabrnęli więc w ślepą uliczkę. Mają do wyboru albo zlekceważyć własną decyzję, albo zamienić mi grzywnę na areszt.
Będzie pan pierwszym męczennikiem IV RP?
- Nie spodziewam się niczego w najbliższych tygodniach. Izba Dyscyplinarna jest przecież tak niezależna, jak niezależna jest pani Julia Przyłębska i całe to towarzystwo. Jarosław Kaczyński jest zbyt mądrym gościem, żeby zrobić ze mnie męczennika. Byłoby to dla PiS zbyt kosztowne.
Ale może jednak znajdzie się jakiś sędzia w sądzie rejonowym przychylny władzy i wyda tę klauzulę?
- Podpisałby na siebie wyrok za parę lat. Przecież ja mu bym tego nie zapomniał i na pewno wytoczyłbym sprawę.
Co się więc wydarzy?
- Dostanę pismo z Sądu Najwyższego z nakazem zapłaty grzywny. Odpiszę, że nie zapłacę. Decyzja Izby Dyscyplinarnej zostanie ośmieszona przez to, że będzie niewykonana.
Jak mocno PiS zaostrzy kurs wobec sędziów?
- Zależy od notowań Andrzeja Dudy w kampanii wyborczej. Jeśli będą spadać, to w środowisku PiS pojawią się głosy, by przystopować. Już to dostrzegam w zachowaniu Jarosława Gowina. Jego krytyczne wypowiedzi wobec zmian przeprowadzanych przez PiS są skorelowane z gorszymi sondażami PiS. Może dowiemy się nawet za chwilę, że był Konradem Wallenrodem? I stanie nasz Gowin któregoś dnia i wypowie te słowa:
„Ja to sprawiłem;
jakem wielki, dumny,
Tyle głów hydry jednym ściąć zamachem!
Jak Samson jednem wstrząśnieniem kolumny,
Zburzyć gmach cały, i runąć pod gmachem!".
A co będzie z adwokatami?
- Jestem dumny z mojego środowiska, najbardziej zwartego w swoim stosunku do PiS. Jeszcze przed uchwałą SN nasza korporacja wydała decyzję, że nie uznaje Izby Dyscyplinarnej. Poza jakimiś osobami, które absolutnie nie mają wpływu na decyzje władz korporacji, samorząd jest w tej sprawie całkowicie zjednoczony.
Co pan teraz zrobi?
- Pan Tomczyński z Izby Dyscyplinarnej nazwał mnie osobą obwinioną. Nie jestem obwiniony, bo sąd dyscyplinarny ORA nie postawił mi żadnych zarzutów.
Tomczyński tłumaczył się potem, że nazwał mnie tak potocznie. To ja mu odpowiadam: Potocznie to co najwyżej można nazwać sędzią pana Tomczyńskiego. Ma czas do końca lutego, by mnie przeprosić. Jeśli tego nie zrobi, 1 marca składam pozew. Będę żądał 30 tys. zł.
Widzimy, jakimi rozwiązaniami podjęto próbę założenia kagańca sędziom. W jaki sposób PiS może próbować wziąć pod but adwokatów?
- Może na przykład przenieść sądownictwo dyscyplinarne z adwokatury do prokuratury. Jeśli wygra wybory prezydenckie, tobym tego nie wykluczał. Ale trudno reformuje się środowisko, gdy jest ono całe zjednoczone przeciw.
Na pewno są wśród adwokatów tacy, którzy popierają działania PiS.
- Wśród sędziów jest niewiele takich osób, a jestem przekonany, że w adwokaturze jest ich jeszcze mniej. Widać, kto jest wybierany do władz korporacji. To ludzie, którzy są za ochroną praworządności.
To bardzo ważne, bo będziemy chronić obywateli przed aresztowaniami. PiS nie interesuje się sprawami cywilnymi, one toczą się swoimi ścieżkami. Dla nich istotne są sprawy karne. Cała reforma sądownictwa jest po to, by PiS mógł aresztować swoich przeciwników i chronić swoich przed odpowiedzialnością.
Jesteśmy blisko tego?
- Kaczyński miał rację, gdy powiedział, że ostatnią barierą uniemożliwiającą realizację politycznych planów tego środowiska są sędziowie. To prawda: ostatnią barierą pomiędzy wolnym krajem a pisowską dyktaturą jest 10 tys. sędziów wspieranych przez inne środowiska prawnicze.
Dziś jeszcze PiS nie jest zdolny, by aresztować mnie pod sfingowanym zarzutem, bo sąd badałby sprawę obiektywnie. Dlatego dąży do tego, by stworzyć pas transmisyjny: CBA, prokuratura, wyrok skazujący. Nie ma człowieka, nie ma problemu. Dziś ten system się chwieje, bo ludzie nie dali się zastraszyć. Bo jak ktoś próbuje być groźny, a groźny nie jest, to jest tylko śmieszny.