Dodaj do ulubionych

Wyprzec sie wlasnej reki, czyli szkola PiS :O)

08.05.20, 15:56
a w zasadzie szkola kk, tyle ze tu godnie kontynuowana przez PiS.
-------


"Sasin: to nie ja drukowałem karty wyborcze. Poczta: my też nie!"


Wojciech Czuchnowski, Agnieszka Kublik
8 maja 2020 | 12:56

Po klęsce projektu wyborów pocztowych nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za straty wynikające z wydrukowania 30 mln "pakietów wyborczych".

- Minister Jacek Sasin nie miał nic wspólnego z organizacją wyborów. Nie wydał w tej sprawie żadnych decyzji. Jego jedyną rolą jest to, że nadzoruje Pocztę Polską. Wszystkie decyzje podejmował premier Morawiecki - oświadczył w piątek radiowej Trójce Janusz Kowalski, poseł PiS i wiceminister w kierowanym przez Sasina resorcie aktywów państwowych.

Dzień wcześniej Sasin pytany o koszty druku "pakietów" zasłaniał się tajemnicą handlową. W piątek zatweetował:

Zarzuty wobec mnie i rządu prezentowane przez pana [Borysa] Budkę w sprawie wyborów prezydenckich są całkowicie niezgodne ze stanem rzeczywistym. A jeszcze parę dni temu sami chcieli przełożyć wybory...

Pasmo skandali
Ministerstwo Aktywów Państwowych jest największe w obecnym rządzie. Powstało po ostatnich wyborach, a Sasin, który jest także wicepremierem, decyduje o spółkach skarbu państwa i rozdziela w nich stanowiska.

Gdy 6 kwietnia PiS uchwalił przepisy o wyborach korespondencyjnych, to właśnie Sasin i jego resort dostali misję przeprowadzenia głosowania. Błyskawicznie wymieniono kierownictwo Poczty Polskiej i rozpoczął się proces druku oraz dystrybucji "pakietów wyborczych". Zlecenie na druk dostała Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (spółka skarbu państwa), ale samą pracę zleciła prywatnej brodnickiej drukarni należącej do niemieckiego koncernu. Kolejne dni były pasmem skandali: gotowy pakiet wyciekł z krakowskiej firmy, która dostała zadanie składania zestawów do kupy, potem w internecie pokazał się PDF z wzorem karty do głosowania, wreszcie część kart wylądowała na ulicy w Szczecinie.

Gdy w środę okazało się, że wyborów jednak w maju nie będzie, opozycja i media zaczęły pytać, kto odpowie za druk pakietów, które prawdopodobnie nie będą już przydatne.

Poczta: to nie jest nasza robota
Zrzucanie odpowiedzialności zaczęło się wcześniej. 30 kwietnia, po tekstach "Wyborczej", resort Sasina wydał oświadczenie, w którym odcina się od sprawy: "Ministerstwo Aktywów Państwowych nie odpowiada za druk kart wyborczych ani za przygotowanie pakietów do głosowania korespondencyjnego. Nie wynajmowało też żadnych prywatnych firm do ich przygotowania. To Poczta Polska prowadzi czynności zmierzające do przygotowania wyborów w trybie korespondencyjnym na podstawie decyzji Premiera Mateusza Morawieckiego z dnia 16 kwietnia".

Te deklaracje pozostają w sprzeczności z wcześniejszymi wypowiedziami Sasina. Przez cały kwiecień wicepremier występował w mediach jako twarz wyborów korespondencyjnych. Cały czas przekonywał, że termin 10 maja jest realny. "Będziemy się starali w ten sposób przygotować do tego, żeby te pakiety w takiej sytuacji dostarczyć w dwa dni" - mówił 14 kwietnia. A 22 kwietnia stwierdził: "Na 100 proc. jestem przekonany, że uda się 10 maja przeprowadzić wybory korespondencyjne. PWPW już drukuje karty do głosowania".

Także Poczta Polska odżegnuje się od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jej rzeczniczka, Justyna Siwek stwierdziła w piątek: - Poczta Polska nie rozpoczęła dystrybucji pakietów wyborczych i nie zlecała druku kart. Nie zostały też zatrudnione żadne dodatkowe osoby do wsparcia tego procesu.

A miało być tak pięknie...
26 kwietnia Grzegorz Kurdziel, wiceprezes zarządu ds. sprzedaży Poczty Polskiej, przekonywał w TVP, że organizacja wyborów korespondencyjnych przez PP jest czymś "oczywistym". I opisywał, jak Poczta się na wybory szykuje.

Mówił np., że pakiety wyborcze mają dostarczać dwuosobowe zespoły. W takiej dwójce tylko jedna osoba ma być listonoszem, natomiast druga (np. inny pracownik PP) ma świadczyć o tym, że pakiet został dostarczony pod wskazany adres.

Kurdziel twierdził wtedy, że już trwa kompletowanie zespołów, które zajmą się roznoszeniem pakietów, i nie ma z tym żadnych problemów - a przeciwnie, bo chętnych ponoć nie brakuje. Dla listonoszy przygotowano również środki zabezpieczające, m.in. rękawiczki.

- Przygotowujemy miejsca, gdzie będą postawione urny wyborcze, czyli w zasadzie to nie będą urny, tylko to będą specjalne skrzynki nadawcze - opowiadał Kurdziel.

wyborcza.pl/7,75398,25930166,sasin-to-nie-ja-drkowalem-karty-wyborcze-poczta-my-tez-nie.html#S.koronawirus-K.C-B.2-L.1.male
No co, wrecz koncertowo daly pisiory ciala. A juz szczegolnie ten wasz Sasin, najmilsi - skrajna zenada. A widzialem go na Youtubie oraz czytaem w pracie, jak dunie zapowiadal niezwykle sprawne przeprowadzenie tej akcji, bo to on sam bedzie ja przeprowadzal. Teraz pyta - jaka akcja?
Tak spieprzyc sprawe potrafia jedynie pisiory - tu niewatpliwie przy pomocy Kretyna, Olega3, i Perly. Nawet gang Olsena zrobilby to znacznie lepiej. Wodoglowia, po prostu.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka