Dodaj do ulubionych

Gdzie sa tutejsi entuzjasci przejecia Janowa? :O)

21.05.20, 07:12
Bo pamietam jak dzis przynajmniej jednego, ktory zachwycal sie odebraniem Janowa sitwie.

Konie stały w swoich odchodach. Fatalne warunki w stadninie w Janowie Podlaskim

Piotr Kozłowski

20 maja 2020 | 19:25

Niesprzątane wiele miesięcy boksy, konie stojące w odchodach. Do tego brak opieki, szczepień i dokumentów. Taki dramatyczny obraz stadniny w Janowie Podlaskim wyłania się z interwencji posłanek opozycji.

W ostatnich miesiącach w przypadku państwowej stadniny Janowie Podlaskim głośno przede wszystkim o fatalnych wynikach finansowych oraz częstych zmianach na stanowiskach prezesów. We wtorek na interwencję poselską do Janowa pojechały posłanki Koalicji Obywatelskiej Joanna Kluzik-Rostkowska oraz Dorota Niedziela. To, co zastały na miejscu, je przeraziło.

Długa lista zaniedbań w janowskiej stadninie
- Przyzwyczaiłyśmy się, że stadnina ma ogromne straty finansowe, że konie z Janowa Podlaskiego nie są już czempionami europejskimi, nie osiągają wyników hodowlanych, ale żadnej z nas nie przyszło do głowy, że poprzedni prezes dopuści się zbrodni na zwierzętach. Warunki higieniczne są dramatyczne. Żądamy odpowiedzialności poprzedniego prezesa - mówi Dorota Niedziela.

Lista zaniedbań, które wymieniają posłanki KO, jest bardzo długa. - Boks, w którym przebywa koń, sprząta się raz w tygodniu, ewentualnie raz na dwa tygodnie. W Janowie konie stały we własnych odchodach przez wiele miesięcy, na mokrym podłożu, co nie jest bez znaczenia dla kopyt. Poza tym raz na 6-8 tygodni kowal powinien strugać kopyta, bo w warunkach hodowlanych konie same nie są w stanie sobie z tym poradzić. Te zwierzęta kowala nie widziały wiele miesięcy. To tak, jakby małym dzieciom założyć za małe buty i czekać się na to, co się wydarzy. Zazwyczaj kończy się to problemami ortopedycznymi na całe życie, a dodatkowo obniża wartość konia hodowanego - dodaje Joanna Kluzik-Rostkowska.

Według posłanek zwierzęta miały też dostawać bardzo niskiej jakości owies i siano. Nie wiadomo, czy były szczepione i odrobaczane. Aż 150 spośród wszystkich 476 koni nie miało paszportów, czyli najważniejszych dokumentów. - Tu jest informacja, kiedy koń się urodził, o jego rodzicach, zapisuje się szczepienia, a u klaczy źrebienia. Jeśli paszportu nie ma, to nie wiadomo, co się z koniem działo, czy o niego dbano. Nie da się go sprzedać, bo nie przyjmie go żadna stadnina - zauważa Kluzik-Rostkowska.

Zamiast myśleć o czempionatach, zastanawiamy się, jak pomóc zwierzętom
Parlamentarzystki winą za taką sytuację obarczają poprzedniego prezesa Grzegorza Czochańskiego. Według nich od sierpnia ubiegłego roku, kiedy otrzymał absolutorium za 2018 rok, przestał się interesować zwierzętami. Wtedy też zaczęły się problemy ze zwierzętami - czystością, karmą i zabezpieczeniem weterynaryjnym.

Tymczasem Czochański nie tylko nie został za zaniedbania ukarany, ale wręcz nagrodzony. Otrzymał posadę wicedyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Białymstoku. Chcieliśmy go poprosić o odniesienie się do zarzutów posłanek KO, ale były prezes nie odbierał od nas telefonu.

Na rozmowę zgodził się za to prezes kierujący stadniną w Janowie Podlaskim od sześciu tygodni.

- Mam zwyczaj niekomentowania tego, co robili moi poprzednicy. Obecnie trwa przygotowywanie raportu otwarcia. Zaprosiłem też przedstawicieli Państwowego Instytutu Weterynarii z Puław, żeby ocenili stan zwierząt. Gdy poznam raport, odniosę się do niego. Dodatkowo podjąłem kroki, które powinna podjąć każda osoba, aby dobrostan zwierząt był na jak najwyższym poziomie - tłumaczy Gawlik.

Dorota Niedziela: - Cztery lata temu zastanawialiśmy się, jaki czempionat wygrają konie z Janowa. Po czterech latach rządów kolejnych prezesów – nominatów Prawa i Sprawiedliwości zastanawiamy się, kto ma wynieść obornik i wyczyścić boksy. Nie mówimy o czempionatach, o sukcesach, o marce. Myślimy, jak pomóc zwierzętom, jak mają przetrwać.

Dobra zmiana w stadninie w Janowie Podlaskim
Marek Gawlik jest kolejnym prezesem, który staje przed zadaniem uporządkowania spraw stadniny w Janowie po poprzednikach. Problemy pojawiły się cztery lata temu. Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość zwolniono długoletniego prezesa Marka Trelę. Pod jego rządami stadnina cieszyła się ogromną renomą, a na aukcje Pride of Poland przyjeżdżali hodowcy arabów z całego świata. Wśród nich była choćby Shirley Watts, żona perkusisty The Rolling Stones.

Po Treli prezesem został Marek Skomorowski, działacz Solidarnej Polski, który nie ukrywał, że na koniach się nie zna. Jego przygoda ze stadniną zakończyła zaledwie po kilku miesiącach pracy.

Zastąpił go prof. Sławomir Pietrzak, zootechnik, wykładowca akademicki i międzynarodowy sędzia w ujeżdżeniu. Na stanowisku wytrwał do marca 2018 roku. Stracił je, bo miał inną wizję prowadzenia stadniny w Janowie niż jego zwierzchnicy. Sprzeciwiał się też przeniesieniu Narodowego Czempionatu na warszawski Służewiec.

W marcu 2018 roku prezesem stadniny został Grzegorz Czochański, do którego zastrzeżenia mają posłanki KO. Wytrwał dwa lata. W tym czasie nie udało mu się poprawić sytuacji. Stadnina nadal przynosi spore straty. Natomiast były prezes jest obecnie zastępcą dyrektora oddziału KOWR w Białymstoku.

wyborcza.pl/7,155287,25962349,konie-staly-w-swoich-odchodach-fatalne-warunki-w-stadninie.html#S.koronawirus-K.C-B.3-L.1.male
A pisiory, jak Hunowie, ostatnia rybe wylowia w stawie - i pojda dalej. Pozostawiajac ruiny i zgliszcza.
Obserwuj wątek
    • benek231 Gdzie sa tutejsi entuzjasci przejecia Janowa? :O) 21.05.20, 18:24
      >>
      Zamiast myśleć o czempionatach, zastanawiamy się, jak pomóc zwierzętom
      Parlamentarzystki winą za taką sytuację obarczają poprzedniego prezesa Grzegorza Czochańskiego. Według nich od sierpnia ubiegłego roku, kiedy otrzymał absolutorium za 2018 rok, przestał się interesować zwierzętami. Wtedy też zaczęły się problemy ze zwierzętami - czystością, karmą i zabezpieczeniem weterynaryjnym.

      Tymczasem Czochański nie tylko nie został za zaniedbania ukarany, ale wręcz nagrodzony. Otrzymał posadę wicedyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Białymstoku. Chcieliśmy go poprosić o odniesienie się do zarzutów posłanek KO, ale były prezes nie odbierał od nas telefonu. >>
      **
      Skad my to znamy - my wszyscy dobrze pamietajacy komune... Wowczas sitwa nazywana byla "nomenklatura", a jej czlonkowie mogli liczyc na coraz to nowe posadki kierownicze i dyrektorskie, bez wzgledu na kwalifikacje. Spieprzyl taki w jednym miejscu to przesuwali go w inne - czasem nawet lepsze. Bo byl dobry towarzysz i przez samo to zaslugiwal na godne traktowanie (termin "godne" przynalezy do wspolczesnych, kosciolkowych, czasow).

      Czochańskiego potraktowano godnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka