Dodaj do ulubionych

Stanislaw Tym o was, Najmilsi :O)

27.05.20, 16:25
Stanisław Tym: Nad Polską lata przerażająco wielki miś. Rozkazy idą z Ciemnogrodzkiej

Dorota Wysocka-Schnepf
27 maja 2020 | 13:52


Prezydent Duda to facet, który absolutnie nadaje się do tego, by go wystrychnąć na dudka. Gdyby chcieć napisać komedię, w której on byłby główną postacią do wyśmiania, to nie wiem, jak trzeba by to było napisać, żeby to było dowcipne. Bo gdyby to opisać, tak jak jest, to każdy powiedziałby: uuu, ale słabe, ten autor jakieś głupoty pisze, że on po truskawki pojechał, że gdzieś jest w puszczy i z leśnikami się ciągnie, nie, to wszystko takie blade. A przecież to jest rzetelna prawda! - mówi Stanisław Tym w rozmowie z "Wyborczą".

Dorota Wysocka-Schnepf: Zapytam na początek cytatem z "Misia": czy “słuszną linię ma nasza władza”?
Stanisław Tym: Tak, słuszną linię ma nasza władza. Jest to taka władza, która innej linii mieć nie może. Ma taką, na jaką ją stać, i nie ma w tym nic dziwnego.

Nie ma pan wrażenia w ostatnich miesiącach, a nawet już w latach można to liczyć, jakby pan jeszcze raz znalazł się na planie filmowym i brał udział w kręceniu scen z "Misia"?
- Wtedy to była sytuacja wyjątkowa, myśmy nie używali przecież żadnych nazwisk, jakichś konkretów, ten "Miś" był raczej takim uogólnieniem całości idiotyzmu sytuacji i szczęśliwie to się udało. Było kilkanaście zaleceń cenzury na etapie scenariusza, na które myśmy po prostu, delikatnie mówiąc, nie zwrócili uwagi. Na tym polegał sukces "Misia", że nie zastosowaliśmy się do żadnego polecenia cenzury. A ona ocenzurowała ten utwór tak, że po prostu był nie do nakręcenia. Staszek Bareja stwierdził, że jednak kręcimy, bo Gierek padnie w tym czasie na pewno, gdyż rządzi już dziesięć lat, te młode wilczki komunistyczne będą się przecież szarpały o władzę, więc - mówi - jak zrobimy premierę w czerwcu przyszłego roku, a Gierek dawno będzie poza Komitetem Centralnym, to kto nam zwróci uwagę na jakąś komedię. Nikt, absolutnie. I tak żeśmy kręcili. Ale przyszedł następny rok, kwiecień czy marzec, przyjeżdża Breżniew, Gierek się z nim całuje i jest rozpaczliwie. A film zostaje na kolaudacji odesłany nawet nie na półkę, ale do skrócenia. O 47 minut!

Dzisiaj te cytaty z "Misia" wracają bardzo często, tyle że wtedy to była satyra na ówczesne państwo, a dzisiaj, proszę pana, to się dzieje naprawdę.
- Jak się trafi dobry cytat, to on potem tak już sobie żyje poza tym utworem, z którego pochodzi. Żeby dać dobry przykład - Juwenal, rzymski poeta, pisarz z początku ery nowożytnej, satyryk, pisał też świetne diatryby i oskarżenia. Jest kilka jego powiedzeń. "Difficile est satiram non scribere”, powiedział Juwenal. Trudno jest nie pisać satyry, kiedy się na was popatrzy. I to jest prawda. To było hasło STS-u, w którym miałem honor, zaszczyt i szczęście przebywać kilkanaście lat.

Na przykład ten cytat z "Misia": "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi". Zauważył pan, ile razy w ostatnim czasie były przytaczane te słowa jako komentarz do wydarzeń politycznych i arogancji obecnej władzy?
- Będę szczery do bólu - serce mi rośnie i duma mnie rozpiera w imieniu własnym i Staszka Barei, że ten cytat zrobił taką karierę. Bo jest po prostu idealny do tego, co się dzieje, do każdej okazji.

I sam tytułowy "Miś" - jest taka urzekająca scena, kiedy tłumaczy pan, po co jest ten miś. Pamięta pan?
- Pamiętam! O to toczyły się wielkie boje. Na kolaudacji też zostaliśmy wyzwani od agentów propagandy Zachodu. Niesamowite to było, po co jest ten miś…

Prezes Ochódzki mówi tak: "Nikt nie wie po co. A wiesz, co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi? Protokół zniszczenia". I teraz, panie Stanisławie, kluczowe słowa: "Zapamiętaj: prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich słomianych inwestycjach!". Wie pan, do czego zmierzam tym cytatem?
- Domyślam się, że do naszej gospodarki i tego wszystkiego, co się dzieje dookoła.

No właśnie - ten Centralny Port Komunikacyjny, ten przekop Mierzei Wiślanej, plany podboju Kosmosu, milion elektrycznych aut i masa innych przykładów, to nie są te słomiane misie, które zgniją do jesieni, ale po drodze można na nich nieźle zarobić?
- Ten miś jest dzisiaj jeszcze większy, niż był wtedy. Teraz nie ma takiego helikoptera, który by go udźwignął. Chyba że tym antonowem podnieśliby tego misia, który teraz lata nad Polską. A jest ogromny. To jest przerażająco wielki miś. Przecież jeżeli teraz, nagle, odzywa się np. wiceminister - on się nazywa Ozdoba, nie wiem, czego on jest wiceministrem, sprawiedliwości czy jakiegoś innego działu, to nie ma żadnego znaczenia - i on po tym, kiedy na prezesa Sądu Najwyższego została mianowana pani Manowska, mówi, że w tym momencie w Sądzie Najwyższym skończyły się czasy komunizmu. Czasy tych ludzi, którzy są związani z komunizmem, i tych sędziów, którzy są przeciwko władzy PiS-owskiej. Przecież to jest coś niesamowitego. Skończyły się czasy komunizmu, ale zaczęły się czasy kaczyzmu. I to kaczyzmu nieoświeconego. Był absolutyzm oświecony, a kaczyzm jest nieoświecony, z definicji. I taki sobie zgaśnie. Nie będzie zresztą co gasić, skoro cały czas jest ciemno.

I właśnie dotknął pan pewnej postaci, bo kluczową postacią zarówno w "Misiu", jak i we współczesnej Polsce jest prezes. Zgodzi się pan?
- Akurat tak się zdarzyło, że jest zbieżność stanowisk. Tak, zgodzę się z tym.

Trener drugiej klasy Wacław Jarząbek, zanim zaśpiewał prezesowi słynne "łubu-dubu", wyrecytował jeszcze tę rymowankę: "Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza, dla naszego klubu prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu Tęcza. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki!". Panie Stanisławie, to musiał być cień wilczych oczu Donalda Tuska. Tam, w „Misiu”, wszystko jest przewidziane!
- Bardzo możliwe, że tak. Oczywiście. I niech pani spojrzy, jak ludzie teraz wbijają szpilki ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu, który ma oczy podkrążone i ledwo zipie z tej roboty, która została tak świetnie wykonana, że właściwie jest już u nas po pandemii, już wychodzimy z tego. Tyle że w rzeczywistości jesteśmy albo na początku wielkiego skoku do góry, albo w jego środku. Są oficjalne dane Unii Europejskiej, przypuszczam, że one są solidne - a nie tak jak te nasze, które są zaniżone o 300 proc. - i tam się okazuje, że my jesteśmy parę miejsc od końca tabeli, jeżeli chodzi o skuteczność leczenia i działań przeciwko wirusowi. Czterdzieści parę krajów jest wziętych pod uwagę, a my jesteśmy na trzydziestym którymś miejscu. To jest po prostu rozkosz pełna. I co to znaczy, że oni ogłaszają? Trzeba mieć badania zrobione, a nie że komuś się wydaje i że jak on powie, to tak jest. Cały czas utrzymują, że jak pani Witek coś powie, to znaczy, że tak jest. Nie jest tak. Nie jest! Bo jeżeli pani Witek ma skłonność do łamania konstytucji, a ma, to dalszy ciąg rozmowy jest właściwie żaden. Co ja tu będę udowadniał. Nie jestem publicystą, jestem satyrykiem i komediopisarzem. Cieszę się z tego, że właśnie w ten sposób mi się życie powiodło i że los mnie obdarzył takimi umiejętnościami, oczywiście przy udziale wielkich, wspaniałych nauczycieli. I uważam, że to jest mój obowiązek - wypowiadać się na temat rzeczywistości, na temat tego wszystkiego, co się dzieje.

Obserwuj wątek
    • benek231 Stanislaw Tym o was, Najmilsi :O) - 2 27.05.20, 16:30
      I jak obserwuje pan sytuację, np. wokół radiowej Trójki, Listy Przebojów i piosenki Kazika, to co pan myśli?
      - Bardzo dawno temu przyszedł do mnie list z prośbą o poparcie kandydatury pewnego człowieka na członka Stowarzyszenia Autorów ZAIKS. Ten list był podpisany “Kazik”. Wtedy nie były jeszcze w modzie takie jednowyrazowe postaci. I myślę - Kazik, no Kazik, chłopiec jakiś, żart? Nie wiedziałem, co to jest. I nawet napisałem do tego Kazika, że jakie on ma podstawy do tego, żeby tam się dostać. Szczęśliwie ostatecznie jest w ZAIKS-ie i jestem pełen szacunku do tego, co robi. I bardzo się cieszę, że miałem w tym jakiś swój udział.

      Dzisiaj w Polsce właściwie wszelkie dyrektywy idą z Nowogrodzkiej. Sądzi pan, że to zlecenie na Myśliwiecką też stamtąd poszło?
      - Przypuszczam, że tak. Ja to nazwałem kiedyś ulicą Ciemnogrodzką. I będę się trzymał tej nazwy, bo ona mi bardziej odpowiada. Niestety, wszystkie zalecenia, dyrektywy i rozkazy wychodzą z tejże właśnie ulicy Ciemnogrodzkiej. Są wydawane przez człowieka, który nie ma pojęcia, jak jest w Polsce. Jemu się nawet nie śniło, co jest, jak to działa, on w ogóle świata nie widzi. Ma jakąś swoją wizję, nie wiem, skąd on ją bierze, nie z książek na pewno, tylko ze swojej głowy. To jest przerażające, że rządzi człowiek, który kompletnie nie jest świadom tego, gdzie i w jakim świecie żyje.

      Nieraz miał pan za komuny do czynienia z cenzurą, wspominał pan już o tym; odnajduje pan podobieństwa działań w tamtych czasach do tego, co dzisiaj się dzieje, zwłaszcza w mediach rządowych?
      - Nie żartujmy. Przecież to jest niemożliwe, żeby na przykład dwa miliardy złotych szły na propagandę. Nie powiem już jaką, choć nazwisko się ciśnie na usta. Ale przy okazji - kiedy były zastrzeżenia i prośby do pana prezydenta, żeby nie podpisywał, żeby jednak te pieniądze skierował na lecznictwo, na podniesienie w Polsce poziomu usług lekarskich i medycyny, to on powiedział, że jednak te dwa miliardy dla TVP podpisze, ale obiecuje, że natychmiast uruchomi specjalny fundusz zdrowotny na poprawę finansów służby zdrowia. Obiecał pan kożuch, ciepłe słowo jego - tak się kiedyś mówiło w Polsce. I tak jest. Palcem nie kiwnął! Jak ja mogę wierzyć takiemu człowiekowi? Mens sana in corpore sano, w zdrowym ciele zdrowy duch. To jest zdrowe ciało? Jak wobec wszystkiego, co się w tej chwili dzieje, ludzie mogą się czuć podniesieni na duchu, kiedy boją się o własne życie, o zdrowie dzieci, rodziny. To wszystko jest przerażające. Mnogość i siła tej straszliwej pajęczyny jest po prostu przerażająca.

      Do sprawy tego podpisu za dwa miliardy złotych można jeszcze dodać słowo, gdyż koniec końców własna partia wystrychnęła prezydenta Dudę na dudka, bo prezes Kurski, jak wyjechał wtedy z Woronicza, tak teraz na Woronicza wrócił.
      - Bo to jest facet, który absolutnie nadaje się do tego, by go wystrychnąć na dudka. Aż kusi wręcz. Już nawet nie można mówić, że to jest jakaś marionetka, lalka czy jakiś pajacyk. To jest coś naprawdę… Wie pani, gdyby chcieć napisać komedię, w której on byłby główną postacią do wyśmiania, to nie wiem, jak trzeba by to było napisać, żeby to było dowcipne. Bo gdyby to opisać tak, jak jest, to każdy powiedziałby: uuu, ale słabe, ten autor to już nie jest to, jakieś głupoty pisze, że on po truskawki pojechał, że gdzieś jest w puszczy i z leśnikami się ciągnie, nie, to wszystko takie słabiutkie, blade, to w ogóle bez sensu. A przecież to jest prawda. Rzetelna prawda. Tyle w sprawie, jeśli chodzi o pana prezydenta.

      A jak pan zobaczył prezesa Kaczyńskiego na tym cmentarzu, z tą ochroną, to jak pan to odebrał? Zobaczył pan tam przedstawiciela "lepszego sortu"?
      - Tak samo jak Kazik w tej piosence. To jest po prostu przerażające. I ta jego pewność, że on ma prawo. A co zrobił ostatnio premier Morawiecki? Spotkał się w kawiarni, zjadł obiad czy tam kawę wypił z ludźmi. Bez maseczki był, bo on może. I potem dowiedzieliśmy się od niego, że maseczka nie jest obowiązkowa, tylko wskazana. Człowiek, który podpisał rozporządzenie, że maseczki są obowiązkowe?! On nie wiedział o tym, czy ona dla niego też jest obowiązkowa? I on sobie po prostu chodzi. Co trzeba więcej mówić, Boże kochany.

      Wiele rzeczy z cyklu "nie do wiary" dzieje się ostatnio w Polsce, mieliśmy też na przykład wybory, które były, ale ich nie było, była niby-kampania, byli kandydaci, a potem nam powiedziano, że kandydatów też nie było, że to wszystko jest takie na niby.
      - Ja jestem ciekaw właściwie jednej rzeczy - czy pani może wie, kto jest odpowiedzialny za to, co się stało 10 maja?

      Nikt tego nie wie.

      - Właśnie. Tajemnica państwowa, tak? A teraz słuchałem pani Witek, która cały czas grozi opozycji, że rzekomo opozycja chce zerwać termin 28 czerwca, chociaż tego terminu nie ma oficjalnie. W ogóle nic nie ma oficjalnie w tej sprawie. Nikt się tym nie interesuje. Za miesiąc mają być wybory, o których nikt nic nie wie, jak się odbędą, w jakim trybie, jakie będą zabezpieczenia, kto będzie uczestniczył, jakie będą komisje czy będą obserwatorzy itd. Nic nie wiadomo! Za miesiąc! A oni sobie spokojnie mówią, że to opozycja będzie temu winna.

      I można by sobie tutaj bez końca właściwie drwić z tego wszystkiego, z tych absurdów, tylko że to wszystko jest też śmiertelnie poważne, bo tu chodzi w końcu o wybory głowy państwa. To jakie to państwo jest?
      - Jest w dole. W biedzie ogromnej. Ja pani powiem, to jest tak, że w historii wszelkie starania się władz przeważnie od razu były kontrowane przez społeczeństwa. Przez tych, którzy cierpieli najbardziej od batożenia, od nacisku. Jestem człowiekiem, który doświadczył czegoś naprawdę wspaniałego, jeśli chodzi o życie. Ja, urodzony przed wojną, miałem cały czas w świadomości historię jeszcze przedwojenną. O legionach mi ludzie opowiadali, spotykałem się z nimi, to byli dziadkowie, znajomi, miałem tę historię na co dzień, jak normalną sprawę, jak wspomnienie sprzed lat kilkunastu, dwudziestu lat. Potem wojna i okupacja. To wszystko na moich oczach - dziecka, które dorastało. Potem bolszewicy, sowiecka okupacja z wojskami sowieckimi, przecież aż do lat 90. I wreszcie demokracja. To wszystko było moim udziałem, ja to wszystko widziałem. Nikt mi więc nie będzie mówił, jak okropną rzeczą jest być człowiekiem niewolnym i zmuszonym do posłuszeństwa. Akurat osobiście niczego takiego nie ucierpiałem, raz tylko byłem ukarany zawieszeniem na rok, że żadnej pracy nie mogłem podjąć. Jak była sprawa konstytucji w 1975 roku. Podpisałem wtedy deklarację przeciwko zmianom. Jako członek Związku Literatów. I wszystkie osoby, które to podpisały, zostały wciągnięte na taką “listę hańby”. Przez rok nie mogliśmy pracować. Oni umieli tak to zrobić, że nie pracowaliśmy nigdzie. Nigdzie. Nie było takiej możliwości. To było idealnie wykonane.

      • benek231 Stanislaw Tym o was, Najmilsi :O) - 3 27.05.20, 16:34
        A dzisiaj żyjemy nieustannie albo w oparach absurdu, albo w takim politycznym wrzeniu. Nie ma pan tego wszystkiego dosyć, nie tęskni pan za normalnością?
        - Czy ja nie tęsknię? Przecież pomyślmy sobie o tym, że to są lata walki o niepodległość, o samostanowienie, o to, że Polska staje się krajem, który doświadcza honoru bycia w Unii Europejskiej. To wszystko jest wysiłkiem nie kilku osób, nie ojca pana premiera, tylko ludzi, których się teraz zapomina. Zgodnie z Orwellem, że jak fakty się nie zgadzają, to tym gorzej dla faktów. I to wszystko. To jest przerażające oczywiście, ale prawdziwe. I czy się tęskni? No przecież po to właściwie cała robota i Kazika, i Trójki, i Manna, i Niedźwieckiego, po prostu żeby wolność była jak największa, żeby każdy mógł swoje powiedzieć bez żadnych obaw, że ktoś mu zakaże. Ja też się staram tak pracować, żeby mówić o tym, dopóki starczy mi sił. Tyle mogę powiedzieć.

        A widzi pan perspektywę, jakąś nieodległą, że Polska wróci na tory praworządności i normalności? Optymistycznie pan patrzy w przyszłość?
        - Nie widzę innej możliwości. To znaczy, oczywiście kiedyś tak się wydawało, że nie oddamy ani guzika, a oddaliśmy sześć milionów ludzi, i było to po prostu coś przerażającego. Pamiętam to wszystko bardzo dobrze. Ale nie przypuszczam, żeby w tej chwili było to możliwe. Ani w Europie, ani na świecie, któremu się to nie opłaca, bo są inne sposoby wykazania swojej przewagi, a niekoniecznie to musi być wojna. Chyba że po prostu jakiś szał ogarnie idiotów i uznają, że z tych zapasów broni nuklearnej, które są po obu stronach, warto zrobić użytek, żeby się nie zmarnowały. Ale przypuszczam jednak, że do tego nie dojdzie. Choć wszystko jest możliwe. Dzisiaj liczę na to, że ta władza, ten kaczyzm jednak padnie. Musi paść. Po prostu. To dla mnie oczywiste. Sposób, w jaki padnie, to osobna kwestia, ale nie chciałbym się w to zagłębiać, bo nie jestem specjalistą od takich spraw.

        wyborcza.pl/7,82983,25978190,stanislaw-tym-nad-polska-lata-przerazajaco-wielki-mis.html#S.koronawirus-K.C-B.2-L.1.male
        Nie powiem troche porechotalem sobie. Pewnie dlatego, ze lubie sie smiac. Ale cala reszta to juz istna czarna rozpacz - zupelnie nie do smiechu.
      • benek231 Tym o was, Najmilsi :O) - 2 najsmieszniejsze :))) 29.05.20, 17:45
        >> Niestety, wszystkie zalecenia, dyrektywy i rozkazy wychodzą z tejże właśnie ulicy Ciemnogrodzkiej. Są wydawane przez człowieka, który nie ma pojęcia, jak jest w Polsce. Jemu się nawet nie śniło, co jest, jak to działa, on w ogóle świata nie widzi. Ma jakąś swoją wizję, nie wiem, skąd on ją bierze, nie z książek na pewno, tylko ze swojej głowy. To jest przerażające, że rządzi człowiek, który kompletnie nie jest świadom tego, gdzie i w jakim świecie żyje. >>

        Gdy przeczytalem to wytluszczone zdanie, a szczegolnie jego podkreslona koncowke to myslalem, ze zdechne ze smiechu. Swietnie podsumowal Kaczora.
      • dachs Re: Hej, co z wami, Najmilsi? :O) 28.05.20, 20:22
        benek231 napisał:

        > Przeciez zawsze lubiliscie Tyma. To tylko on nie lubi was, wyobrazcie sobie.

        Widzisz, Krzysiu miły, jedyne co Cię łączy z Tymem, to to, że on też jest ateistą.
        Ale Nietzsche też był, więc to akurat nie wada.
        • benek231 Re: Hej, co z wami, Najmilsi? :O) 28.05.20, 22:09
          dachs napisał:

          > Widzisz, Krzysiu miły, jedyne co Cię łączy z Tymem, to to, że on też jest ateistą.
          **
          Ja tam nie zabiegam o zwiazki ale najwyrazniej laczy nas takze to, ze i Tym nie jest antydemokratycznym gownem, jak np. ty, Szkopie.Czyli znowu pomyliles sie, koscielna qrwo.

          *
          > Ale Nietzsche też był, więc to akurat nie wada.
          **
          A gdyby Nietzsche nie byl ateista to bycie ateista byloby wada? Matole?

          • dachs Re: Hej, co z wami, Najmilsi? :O) 28.05.20, 22:45
            benek231 napisał:



            > > Ale Nietzsche też był, więc to akurat nie wada.
            > **
            > A gdyby Nietzsche nie byl ateista to bycie ateista byloby wada? Matole?
            >
            Nie, misiu mój kochany. Bycie ateistą nie jest wadą. Wadą jest bycie idiotą, którym nie był Nietzsche, ani nie jest Tym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka