Dodaj do ulubionych

Demokratom bardziej jest po drodze z prawda :O)

22.07.20, 16:18
Pozostalym, a zwlaszcza dzierzymordom, co najwyzej deklaratywnie. Choc ciagle belkoca o jakichs wartosciach.


Kłamcy wcale nie liczą na przekonanie odbiorców. Kłamstwo to demonstracja siły

Wojciech Sadurski
22 lipca 2020 | 10:17

Gdy kłamie prezydent Putin czy prezydent Trump, wcale nie chodzi im o przekonanie odbiorcy do kłamstwa. Jednym z celów jest pokazanie, że przywódcy mogą kłamać bezkarnie, bez żadnych konsekwencji.


Autor jest profesorem filozofii prawa Uniwersytetu Sydnejskiego i Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego

Przywódca partii rządzącej twierdzi, że w niektórych państwach europejskich eutanazja seniorów jest przymusowa. Telewizja państwowa ogłasza, że światowa opinia publiczna podziwia Polskę za sukcesy gospodarcze. Już wspomniany przywódca mówi, że w Szwecji są strefy szariatu, do których niemuzułmanie nie mają wstępu. Media prorządowe deklarują sukces wizyty prezydenta u prezydenta USA, choć wrócił do kraju z pustymi rękami. W dniach, gdy liczba codziennych ofiar pandemii nie maleje, premier i minister zdrowia ogłaszają sukcesy w walce z wirusem.

Podobnie jest z kłamstwami przemilczenia: informacje prawdziwe i istotne, ale niewygodne dla władzy, są po prostu całkowicie pomijane, tak jakby pewne fakty – skądinąd ważne, czasem dramatyczne – po prostu nie miały miejsca. Dziesiątki, setki, tysiące takich kłamstw znamy już doskonale i na pewien sposób uodporniliśmy się na nie: przestajemy się dziwić i oburzać. Może zresztą właśnie o to chodzi - dwa kłamstwa na pół godziny (tyle trwają "Wiadomości") to byłby skandal; 30 minut samych kłamstw – to normalność.

Jak pisała Hannah Arendt, jedną z cech elit totalitarnych jest „zdolność zamiany każdego stwierdzenia faktu w deklarację celu”. Tak właśnie jest z kłamstwem w TVP: żadna informacja, żaden „news”, żadna wypowiedź nie jest zrelacjonowana ot, tak dlatego, że coś się wydarzyło i jest ważne, ale dlatego, że czemuś służy, jakiemuś interesowi politycznemu. Każdy news TVP ma ukryte (zazwyczaj bardzo nieudolnie) drugie dno: albo służy ubóstwieniu obecnej władzy, albo zeszmaceniu jej oponentów.

Demonstracja bezkarności
Mimo to warto zapytać się: po co? Bo najbardziej oczywista na pozór odpowiedź - po to by przekonać opinię publiczną do kłamstw, gdy jest to władzy wygodne – wcale nie jest taka oczywista. W końcu są to wszystko kłamstwa bardzo łatwe do zweryfikowania i obalenia, można by rzec „poczciwe”. W dobie powszechnego dostępu do mnogości źródeł informacji łgarstwa takie jak przytoczone tu na początku przecież nie mają szans na przekonanie nikogo.

Nasuwa się więc hipoteza, że kłamcy wcale nie liczą na przekonanie odbiorców, a nawet, że nie to jest ich celem. Jak piszą Iwan Krastew i Stephen Holmes, w dopiero co wydanej znakomitej książce „The Light That Failed” („Światło które zawiodło”, ze znamiennym podtytułem „Dlaczego Zachód przegrywa walkę o demokrację”), gdy kłamie prezydent Putin czy prezydent Trump, wcale nie chodzi im o przekonanie odbiorcy do kłamstwa. Jednym z celów - piszą - jest pokazanie, że przywódcy mogą kłamać bezkarnie, bez żadnych konsekwencji. „Nieponoszenie kosztów za mówienie kłamstw łatwych do obalenia jest skuteczną metodą demonstrowania swej władzy i bezkarności”. Kłamstwa TVP, w tym sensie, wcale nie są jakąś wstydliwą przypadłością, ale na odwrót, są ostentacyjnym narzędziem utrwalania władzy obecnej elity – także władzy nad prawdą. Kłamiemy – i co nam zrobicie?

Rodzi się w ten sposób swoista „brudna wspólnota” (termin wprowadzony przez nieżyjącego już socjologa Adama Podgóreckiego). Pracownicy medialni TVP wiedzą, że kłamią, ale ich odbiorcy też wiedzą, że pracownicy TVP kłamią, a pracownicy TVP wiedzą, że ich odbiorcy wiedzą… itp. Taki mechanizm krzywych luster wzajemnie w sobie się przeglądających ustanawia solidarność wspólników w kłamstwie. To sprzężenie zwrotne nakręca spiralę kolejnych kłamstw i – co ważniejsze – tolerancji na te kłamstwa. „Wszyscy są umoczeni”, zarówno wytwórcy, jak i odbiorcy kłamstwa, a przez świadome uczestniczenie w tym procederze (choćby przez naciśnięcie guzika pilota na odpowiednią stację) odbiorcy stają się współautorami. Inaczej niż dawniej w komunie czy faszyzmie, gdzie słuchacz czy widz telewizyjny nie miał wyboru, w dzisiejszych warunkach odbiór TVP stanowi świadomy udział w zbiorowym kłamstwie, który wciąga zarówno pracowników telewizji, jak i odbiorców do procederu, w którym jedni i drudzy są doskonale świadomi reguł gry. Trochę jak w Paradzie Łgarzy, gdzie nikt nikomu nie może wypominać nieprawdy, bo przecież nie o to chodzi.

Dowód lojalności
A o co jeszcze chodzi poza stworzeniem owej „brudnej wspólnoty”? Jak piszą Krastew i Holmes we wspomnianej książce, celem prezydenta Putina i prezydenta Trumpa, gdy kłamią, jest stworzenie podstaw lojalności wobec przywódcy. Jego zwolennicy nie są obywatelami, ale „fanami”; uczestnictwo w jego kłamstwach jest wyrazem potwierdzenia lojalności, która jest ważniejsza niż prawda. „Gdy uczestnictwo [w grupie politycznej] staje się ważniejsze niż weryfikowalna rzeczywistość czy obiektywna prawda, przyznanie prawdy swoim politycznym oponentom staje się psychologiczną niemożliwością” - piszą Krastew i Holmes. Dają przykład ruchu tzw. birtherów, czyli ludzi przeświadczonych o tym, że Barack Obama urodził się poza Stanami Zjednoczonymi, a zatem nie miał prawa kandydowania w wyborach prezydenckich. Nawet gdy kłamstwo to zostało wielokrotnie skompromitowane, obstawanie wbrew faktom przy tezie o „narodzinach” stanowiło przejaw lojalności wobec Trumpa.

Najbardziej oczywistym przejawem takiej funkcji kłamstwa w Polsce jest kłamstwo smoleńskie. Mimo że wykazano wielokrotnie i ponad wszelką wątpliwość, że do żadnego wybuchu czy zamachu nie doszło, trwanie przy tezie o zamachu stało się papierkiem lakmusowym na lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego, podważanie tezy zamachowej zaś – przejawem nieprawomyślności. Oczywiste kłamstwo stało się sztandarem, wokół którego ogniskuje się mobilizacja zwolenników Kaczyńskiego i zapewne gdyby odciął się on bardziej wyraźnie od bredni podkomisji smoleńskiej – wprowadziłby swych zwolenników w konfuzję. W tym sensie zarówno oni są skazani na afirmację kłamstwa, jak i on, jako beneficjent lojalności mierzonej przywiązaniem do kłamstwa, stał się niejako tego kłamstwa zakładnikiem.

Polaryzacja
Jak wskazał na podstawie swych badań empirycznych Daniel Effron, profesor London Business School, zwolennicy Trumpa są skłonni wybaczyć mu kłamliwe wypowiedzi, o ile tylko „mogły być prawdziwe”. Tak np. sławetne (i w pełni fałszywe) stwierdzenie Trumpa, że jego uroczystości inauguracyjne zgromadziły największy tłum w historii, było mu wybaczone przez zwolenników w oparciu o przypuszczenie, że gdyby tylko pogoda była lepsza, rekord uczestnictwa mógł być przecież pobity. W ten sposób prawda staje się czymś hipotetycznym i warunkowym (z gatunku „co by było, gdyby”), a fałsz – czymś do wybaczenia, jeśli teoretycznie mógł być prawdą. W swym artykule w "New York Timesie" w 1998 roku Effron konkludował: „Nawet gdy zwolennicy [różnych orientacji politycznych] zgadzają się co do faktów, mogą dojść do odmiennych moralnych ocen nieuczciwości negowania tych faktów. Konsekwencją jest jeszcze większa polaryzacja w społeczeństwie już i tak bardzo podzielonym”.

Obserwuj wątek
    • benek231 Demokratom bardziej jest po drodze z prawda :O)- 2 22.07.20, 16:24
      Taka jest w istocie funkcja kłamstwa w polityce. Zaprzeczając istnieniu obiektywnej prawdy, tworząc brudne wspólnoty udziału w nieprawdzie, kłamstwo podważa jedną z podstaw społecznej spójności, a mianowicie prawdę. Jeśli prawda nie istnieje albo przynajmniej kłamstwo nie jest napiętnowane, społeczeństwo rozpada się na wspólnoty mające własne niby-prawdy i niemówiące tym samym językiem. Członkowie wspólnot nieprawdy „odrzucają możliwość zamieszkiwania we wspólnym świecie z obywatelami o odmiennych przekonaniach” - piszą Krastew i Holmes. Demokracja – jako współdecydowanie o wspólnym losie publicznym – staje się wtedy niemożliwa, bo wszelkie stwierdzenia społecznych faktów mogą być podważone, jeśli to jest wygodne dla przywódcy danej wspólnoty.

      Ale za to liderzy tacy jak Kaczyński mogą spokojnie dalej gaworzyć o strefach szariatu w Szwecji i przymusowej eutanazji w Holandii.

      Tekst ukazał się również w portalu OKO.press

      wyborcza.pl/7,75968,26148975,klamcy-wcale-nie-licza-na-przekonanie-odbiorcow-klamstwo-to.html
      Tak bezczelnego obracania klamstwem nie widzielismy az do konca XX wieku. Kolejnemu mozna dac nazwe wieku klamstwa

      Takze na tym forum czarnoszczecinni co i rusz klamali ale wzajemnie nie zwracali sobie uwagi, nie przywolywali kolegi prawuska do porzadku. Jednoczesnie geby mieli ponapychane najwyzszymi wartosciami o ktorych ciagle tu grzmieli.
      • oleg3 Re: Demokratom bardziej jest po drodze z prawda : 22.07.20, 16:49
        benek231 napisał: jak w tytule postu


        To prawda Krzysiu. Demokraci nie kłamią, chyba że w szczytnych celach. Wicie rozumicie, ... . Prawda czasu, prawda etapu. Clintonowa przerżnęła wybory, bo nie skłamała!

        Nawiasem pisząc strefy szariatu w Szwecji i przymusowa eutanazja w Holandii to fakty. Kłamcą jest ten profesorek. Kłamcą zresztą notorycznym. Tak jak ty.
        • benek231 Demokratom bardziej jest po drodze z prawda :O)- 2 22.07.20, 16:57
          oleg3 napisał:

          Kłamcą jest ten profesorek. Kłamcą zresztą notorycznym. Tak jak ty.
          **
          Ale jakos nigdy! mnie na klamstwie nie przylapales. A ja ciebie - wielokrotnie. Czyli znowu uprawiasz projekcje, oraz klamiesz.

          Ponadto ja nie twierdzilem, ze demokraci nigdy nie klamia lecz, ze - w odroznieniu od was, koscielna zgnilizno - jest im z prawda bardziej po drodze (niz wam).
              • oleg3 Re: Demokratom bardziej jest po drodze z prawda : 22.07.20, 19:07
                benek231 napisał:

                > oleg3 napisał:

                > > https://wpolityce.pl/p/329691

                > Cz jest to material bezzrodlowy?
                Źródło jest na górnym pasku z lewej strony.
                wpolityce.pl/polityka/265869-kpili-z-kaczynskiego-teraz-przyznaja-jest-55-stref-no-go-w-szwecji-debata-ws-imigrantow-to-dowod-ze-media-mainstreamowe-prowadza-wroga-wobec-polski-dzialalnosc
                • benek231 Demokratom bardziej jest po drodze z prawda :O)- 2 22.07.20, 19:46
                  oleg3 napisał:

                  > benek231 napisał:
                  >
                  > > oleg3 napisał:
                  >
                  > > > https://wpolityce.pl/p/329691
                  >
                  > > Cz jest to material bezzrodlowy?
                  > Źródło jest na górnym pasku z lewej strony.
                  **
                  "WPotylice" to nie jest zadne zrodlo. Przynajmniej nie dla mnie. W 2015r. mowia o enklawach z szariatem, a ja wyczytalem, ze nawet w 2019 muzulmanie w Szwecji nadal nie dostali zezwolenia na "takie numery". Moze i mieli nadzieje. Moze pewnie mieli nadzieje. Ale nie dostali. Cztery lata po tym jak mieli juz je miec, wg. "WPotylice".

                  nczas.com/2019/04/13/byla-muzulmanka-przestrzega-szwedow-stracicie-kraj-w-ciagu-50-lat-szariat-bedzie-rzadzil-szwecja-video/
                  Z artykulu za linkiem, z 2019r., jasno wynika, ze Szwecja nie uznala sadow szariackich oraz nie ma w Szwecji szariackich enklaw. "WPotylice" jak zwykle klamie. O czym od dawna ci mowie, ale ty nie chcesz sluchac i nadal bierzesz to gowno do rak.

                  Umyj tez sobie klawiature.
    • xiazeluka Re: Demokratom bardziej jest po drodze z prawda : 22.07.20, 22:35
      Mła się zastanawia - który z Was jest bardziej pocieszny: profesorek czy Kretynek. Wstawcie sobie pod "Trump" na przykład "Czaskowski" - i zobaczcie, że żadnego innego słowa nie trzeba zmieniać. Czaskowski łgał jak najęty w czasie kampanii wyborczej, więc jako przykład doskonale pasuje.
    • boomerang Re: Demokratom bardziej jest po drodze z prawda : 23.07.20, 07:49
      Autor jest profesorem filozofii prawa Uniwersytetu Sydnejskiego

      Nie, nie jest.
      Sadurskiemu nadano t.zw. Challis Professorship of Jurisprudence (prawoznawstwa), upamiętniający faceta nazwiskiem Challis, który był kupcem, właścicielem ziemskim i filantropem. Ów Challis zasłużył się tym że w 1880 roku przekazał darowiznę na rzecz Uniwersytetu Sydnejskiego. Challis Professor of Jurisprudence to zdecydowanie mniej niż Doktor Honoris Causa, który swego czasu nadano Wałęsie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka