Dodaj do ulubionych

Cos dla katolickich homofobow itp. swirow :O)

16.08.20, 18:46
Dehnel: Histeria wokół "obrazy" pomników to część większej całości. Obraźliwe jest to, że istniejemy

Jacek Dehnel
14 sierpnia 2020 | 06:00


Emancypacja zawsze miała mądrych wujków i ciocie besserwisserki, co to z kanapy opowiadają, że czarni, kobiety, chłopi robią to nieodpowiednio i brzydko.

To, co się dzieje w Polsce wokół tęczowych flag, jest mieszaniną grozy i groteski. I coraz bardziej widzę, że nie da się do tego podejść jako do fenomenu logicznego.

Od dawna osoby LGBT są traktowane jako obywatele drugiej kategorii: nie są równe w prawach, nie są chronione przed mową nienawiści, prześladowanie nas ma formę systemową, od podstawy edukacyjnej, przez wypowiedzi najwyższych władz państwowych, po artykuły prasowe, kościelne kazania; ma też formę dotykalną: przemoc werbalną i fizyczną, która może nas spotkać zarówno w domu, w szkole, w miejscu pracy, na ulicy. Ostatnia fantazja Polaków – bo jest to fantazja znacznej części społeczeństwa – to fantazja o usunięciu. Strefy wolne od LGBT, „Polska najpiękniejsza bez LGBT”, „jak się nie podoba, to wyjedźcie”, w formach ekstremalnych – „Adolf nam pokazał, jak to zrobić”.

W odpowiedzi na to queerowe aktywistki zadziałały symbolicznie i pokojowo: wywiesiły flagi w przestrzeni publicznej (ale i przestrzeni symbolicznej), która jest nam odmawiana. Nie mam dość słów wdzięczności i szacunku dla tych osób, które narażają się na policyjne szykany, żeby zrobić rzecz tak godną i bezbronną. Kto zna Warszawę i jej historię, ten wie, że te pomniki są głęboko związane z historią oporu wobec przemocy – Syrenka ma twarz Krahelskiej, Kopernik był polem walki symbolicznej z nazistowskim okupantem, a Jezus z Krakowskiego Przedmieścia jest jedną z ikon Powstania. Te symbole należą do nas wszystkich i wszyscy się możemy pod nimi podpisać jako warszawiacy i Polacy.

Wszyscy poza osobami LGBT.

Flaga wywołała histerię
To, co nastąpiło później, jest logiczne wyłącznie jeśli się pojmie tę wstydliwą prawdę: znaczna część Polaków, od prawa do lewa, ma taki właśnie pogląd. I to od neofaszystów, depczących i rozdzierających flagę tęczową z powstańczą kotwicą, po Tomasza Lisa i Rafała Trzaskowskiego.

Choć gest powieszenia flag jest symbolicznie czysty, aktywistki porównywano do celebrytki, która rozbiła kamienną rzeźbę, a przecież nie wyrządziły rzeźbom żadnej szkody. Gest ten nie służył „obrażeniu pomnika” przez wysmarowanie go ekskrementami czy pomazaniu wulgaryzmami. Jest taki, jak ozdobienie pomnika flagą biało-czerwoną (co już się zdarzało): wpisaniem się w jego sens.

Tymczasem rozpoczęła się histeria: kardynał Nycz lamentował nad strasznym cierpieniem osób wierzących, premier pognał ze zniczem, Trzaskowski „potępił akty wandalizmu”, a Lis mówił o „manifestacji braku szacunku”. Choć, jak mu szybko wytknięto, całkiem niedawno nie przeszkadzały mu pomniki poubierane w koszulki „Konstytucja”. Przy czym o ile w przypadku biskupów i władzy mamy do czynienia z otwartą homofobią w stylu antysemityzmu lat 30., o tyle sądzę, że Lis i Trzaskowski zadziałali w sposób zautomatyzowany: nawet nie zdają sobie sprawy, że dzielą Polaków na obywateli, którym wolno coś robić z pomnikami i takich, którym tego nie wolno. Że mają gdzieś z tyłu głowy taką maleńką ustawkę norymberską, wpajaną nam od małego przez heteromatrycę – pozbycie się jej wymaga niejakiego wysiłku i do jego podjęcia obu panów namawiam.

Sami sobie szkodzą?
Przede wszystkim jednak pojawił się chór komentarzy, że „geje sami sobie szkodzą”, że „coraz więcej homoseksualistów jest przeciwnych temu całemu LGBT”, „kiedyś nie było tego wszystkiego i nikomu się krzywda nie działa”. Wiele z tych słów wypowiadają ludzie, którzy „nie są homofobami, ale”, a nawet tacy, którzy „są zwolennikami praw LGBT, ale”.

Oni po prostu lepiej wiedzą, jak mamy walczyć o emancypację.

I wiecie, co? Emancypacja zawsze miała takich mądrych wujków i ciocie besserwisserki, co to z kanapy opowiadają, że czarni, kobiety, chłopi robią to nieodpowiednio i brzydko. Że ta Rosa Parks* to jednak przesadza, przecież mogła usiąść gdzie indziej i nie prowokować. Dla swojego świętego pokoju są gotowi uwierzyć we wszystko – od tego, że „kiedyś krzywda się nikomu nie działa” (poczytajcie historie osób LGBT sprzed stu dwudziestu lat, sprzed stu lat, sprzed siedemdziesięciu lat, sprzed pięćdziesięciu lat, sprzed trzydziestu lat) po owych mitycznych „homoseksualistów coraz bardziej przeciwnych paradom”, choć z roku na rok liczba uczestników i marszów równości w Polsce rośnie w imponującym tempie.

Problem w tym, że żadnego z naszych praw w żadnym kraju nie dostaliśmy od większości, tylko wywalczyliśmy je sobie, ponosząc ciężkie ofiary – w tym śmiertelne.
Setki, tysiące osób LGBT (i nasi sojusznicy, ci prawdziwi) angażują czas, uwagę, pracę, zdrowie, czasem sporą część życia, żeby dzieciaki, które teraz przychodzą na świat, żyły w mniej nienawistnym kraju. Takim działaniom zawsze i wszędzie towarzyszyły kręcące noskiem paniusie i pouczający z namaszczeniem redaktorzy pism.

Obraża to, że istniejemy
Stonewall was a riot*. Podajcie mi przykład kraju, gdzie osoby LGBT uzyskały równość wobec prawa bez sarkania ludzi na „te zniechęcające metody”, na te „obraźliwe marsze przebierańców”.

Histeria wokół „obrazy”, która spotkała pomniki, jest częścią większej całości. Jeśli nie obrażałaby tęcza na pomniku, to obrażałaby tęcza wywieszona w oknie; jeśli nie obrażałoby nabożeństwo odprawione przez ks. Niemca, to obrażałaby sugestia, że katolicy mogą przekazać osobom LGBT znak pokoju; jeśli nie obrażałaby Parada Równości, to obrażałoby trzymanie się za ręce „bo dziecko może to zobaczyć”; ostatnio jakąś ekspedientkę z lodziarni obraziła tęczowa karta kredytowa Revolut i odmówiła klientowi sprzedaży.

W ostatecznym rozrachunku obraźliwe jest po prostu to, że istniejemy.


*Rosa Parks, wł. Rosa Louise Parks, afroamerykańska działaczka na rzecz praw człowieka. W 1955 r., w Montgomery, nie ustąpiła miejsca w autobusie białym pasażerom, za co trafiła do aresztu i stała się symbolem walki z segregacją rasową

**Hasło przypominające, że walka o równość osób LGBT zaczęła się od zamieszek przeciwko policyjnej brutalności w Stonewall Inn w Nowym Jork


wyborcza.pl/7,75410,26206756,zadnego-z-naszych-praw-nie-dostalis-my-od-wie-kszos-ci-wywalczylis-my.html#weekend#S.W-K.C-B.3-L.1.maly

Od wielu lat powtarzam wam tu, Najmisi, ze te wszystkie wasze klamliwe argumenty anty-LGBT mozecie sobe darowac, gdyz was najbzrdziej obraża to, że oni istnieją.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka