Dodaj do ulubionych

>> Rządy PiS okiem politologa: :O)

21.08.20, 17:06
Roman Kuźniar
21 sierpnia 2020 | 06:00


Dopóki nie znajdzie się lepszy termin, będę bronić "neobolszewii" >>

To słowo nie jest epitetem, lecz terminem precyzyjnie oddającym charakter obecnej polskiej władzy.

Roman Kuźniar – politolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Był dyplomatą, dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. międzynarodowych

Chciałbym bronić neobolszewii. Oczywiście nie zjawiska politycznego, które się w Polsce pojawiło, lecz pojęcia, które go opisuje. To określenie żargonowe, skrót myślowy, mocny, lecz merytoryczny. Dlaczego bronić? Ponieważ czasem uważa się, że należy do języka pogardy, a takiego w odniesieniu do pewnych grup ludzi czy formacji politycznych nie należy używać. Pełna zgoda, lecz w tym przypadku chodzi przede wszystkim o zjawisko, choć oczywiście jego nośnikiem jest bardzo czytelnie zdefiniowane środowisko polityczne.

Jeśli mówimy „neobolszewia”, to dlatego, że odnosimy ją do zjawiska oryginalnego, jakim była „bolszewia”, czyli partia bolszewicka Lenina w Rosji, a następnie jej mutacje w naszej części świata. Przedrostek „neo-” ma tutaj taką samą funkcję jak w przypadku „neofaszyzmu” czy partii neofaszystowskich. Podobnie jak neofaszym nie jest faszyzmem, tak neobolszewia nie jest bolszewią. Jeśli się tym terminem posługujemy, to dlatego, że mamy na myśli pewnie istotne cechy zjawiska neo-, które występowały w przeszłym oryginale, oraz pewien związek ideowy pomiędzy nimi, nawet jeśli nie zawsze uświadomiony czy z różnych względów nieujawniany.

Tak jest przypadku polskiej neobolszewii, która jest jądrem zjednoczonej narodowej prawicy. W polskich warunkach, z uwagi na silną obecność nacjonalizmu w jej narracji, bardziej odpowiednim terminem byłby „nacjonalbolszewizm” (jest takie określenie), ale trochę zbyt złożonym, trudniejszym w potocznym użyciu.

Na czym polega owe podobieństwo między oryginałem a jego współczesnym, zmutowanym przejawem, które w moim przekonaniu czynią to określenie merytorycznym, a nie pogardliwym, nawet jeśli wartościującym? Otóż tym, co wyróżniło w momencie narodzin i potem partię bolszewicką i jej pomocnice w świecie spośród innych partii lewicowych, socjaldemokratycznych, socjalistycznych czy także niekiedy komunistycznych, był stosunek do władzy. Do sposobu jej zdobycia i sprawowania.

Rzeczą podstawową, świadomie wprowadzoną przez Lenina po 1905 roku, było działanie poza prawem, łącznie ze stosowaniem siły. Oczywiście w „interesie ludu”, nawet jeśli lud nie zawsze był tego świadomy. Bolszewicy twierdzili, że reprezentują wolę ludu i interesy ludu, a one stoją ponad prawem. Można to sprawdzić w licznych pismach Lenina po 1905 roku aż do listów pisanych w przededniu samej rewolucji. „Sprawę wzięcia władzy lud ma prawo i obowiązek rozstrzygać nie głosowaniem, lecz siłą” – pisał 24 października 1917 r.

Lud ma przejąć „całą władzę”. Bolszewicy chcieli pełni władzy, niczym niekrępowanej (sądem czy parlamentem). Tylko wtedy, gdy nikt i nic nie będzie im przeszkadzać, ład społeczny, który chcą stworzyć, będzie idealny. Zarazem zdobycie władzy nie kończy używania siły wobec istniejących jeszcze czy nowych „wrogów”.

Szybko okazało się, że tym przeciwnikiem były nie inne partie czy idee, lecz ludzie, którzy je reprezentowali lub mogli być ich nośnikiem, sprzymierzeńcem. W związku z tym główne instrumenty ich władzy, propaganda i aparat przymusu, były kierowane przeciwko ludziom. Konieczne przy tym było unicestwienie dotychczasowych autorytetów oraz elit, by zrobić miejsce dla swoich.

Podobieństwo sposobu myślenia i działania PiS i jego poputczików do oryginalnej bolszewii rzuca się w oczy, jest bezsporne. Oni się z tym nie kryją. Oczywiście, metody dziś nie są krwawe, ale przecież dzisiejsi neofaszyści też pod tym względem różnią się od wcześniejszego oryginału. A nawet, co – o zgrozo – trudno uznać, respektują konstytucję swoich krajów, jeśli uda się im dojść do władzy. Warto przypomnieć casus austriackiej Partii Wolnościowej Jörga Haidera, która przecież współrządziła, respektując zasady demokratycznego państwa prawa. Pamiętamy sankcje nałożone wtedy na Wiedeń przez UE. Dzisiaj UE nie ma takiego zapału, gdy chodzi o partie, które sprawując władzę, gwałcą konstytucję i standardy rządów prawa czy podstawowych praw obywatelskich i politycznych.

Bolszewicy rządzą w imieniu ludu, wiec mogą łamać prawo
Dzisiejsza neobolszewia stara się także kreować swój „lud”, który da jej legitymizację polityczną. Odwołania do ludu, który „daje prawo”, aby łamać prawo dla zrealizowania jego „woli” słyszeliśmy w Sejmie nieraz. Jaki to lud? Z grubsza trzeba odpowiedzieć Tischnerem – homo sovieticus, choć nie wyłącznie on. Ale jeśli przywołałem Tischnera, to także po to, aby przypomnieć, że to sformułowanie, którego użył po sukcesie Tymińskiego w pierwszej rundzie wyborów prezydenckich w 1990 roku, także ściągnęło na jego głowę oskarżenia o używanie języka pogardy. Jeśli pamiętamy ks. Józefa Tischnera, to wiemy, że ostatnią rzeczą, którą można by mu było zarzucić, to pogarda dla kogokolwiek. Był w tym punkcie wiernym uczniem Lévinasa, ale przede wszystkim głębokim chrześcijaninem, w odróżnieniu od wielu pogańskich katolików, których sporo widzimy dzisiaj w obozie rządzącym. Księdzu profesorowi chodziło wtedy o pewien syndrom społeczny, mentalność czy postawy ukształtowane w PRL i przeniesione do wolnej Polski. I z tym samym mamy również dzisiaj do czynienia.

Immanentną właściwością sposobu sprawowania władzy partii typu bolszewickiego jest posiadanie wroga, aby móc przed nim bronić lud. A więc trzeba najpierw unicztożyć panów, potem stawiać czoła imperialistom, których „pogrzebiemy”, a w lokalnych wydaniach dawać odpór syjonistom czy rewizjonistom, straszyć różnymi mniejszościami, bronić granic przed imigrantami lub czystości ludu przed tęczową zarazą… A wszystkich dehumanizować.

Czasy się zmieniają, wrogowie także, ale neobolszewia zawsze musi ich mieć i bronić przed nimi swój lud i kraj, nawet jeśli kraj o to nie prosi. Oczywiście obecna polska hybryda neobolszewii i neofaszyzmu (ten drugi, bo nacjonalizm i praktyka wodzostwa) jest wersją soft oryginału, właśnie „neo”. Pamiętajmy jednak, że sprawy w Polsce zaszłyby znacznie dalej, gdyby nie opór wewnętrzny i ograniczenia płynące z członkostwa w UE.
Obserwuj wątek
    • benek231 >> Rządy PiS okiem politologa: :O) - 2 21.08.20, 17:11
      Bolszewicy i neobolszewicy muszą kontrolować wszystko
      Zreasumujmy: istotą zjawiska neobolszewizmu jest, po pierwsze, koncentracja na władzy, nie na idei; po drugie, prymat władzy i jej polityki nad prawem, po trzecie, walka bardziej z ludźmi niż z ich poglądami, po czwarte, pełnia władzy (stąd zapowiedź walki z resztą oporu, czyli wolnymi mediami, organizacjami pozarządowymi oraz samorządem terytorialnym).

      Ze względu na swą okupacyjną mentalność, o czym pisał już Jan Strzelecki, (neo-) bolszewia nie znosi niczego, co jest od niej niezależne. Lud (najlepiej, gdy ciemny, o co zadbają szef TVP i minister kultury) traktowany jest jedynie instrumentalnie. Chodzi nie tyle o to, aby ulżyć jego doli, ile o to, aby lud wiedział, że wszystko zawdzięcza tej jednej partii; dzisiaj to jest m.in. 500 plus i bon wakacyjny. Takie zabiegi sprzyjają odtwarzaniu mentalności opisywanej przez ks. Tischnera.

      Wszystko się kończy tak jak w „Folwarku zwierzęcym”, czyli mamy bezkarność, wysokie premie dla rządzących, które „się im należą”, spółki skarbu państwa dla miernych, ale swoich, ziemia od kardynała dla „naszego” przyszłego premiera, samoloty państwowe do prywatnego użytku, miliony dla naszego katolickiego oligarchy czy fundacji naszego lekarza na rzekome prace badawcze, z których nic nie wynika, itp., itd.

      Trzeba mieć odwagę nazywać rzeczy po imieniu
      Podobieństwa oryginału do wersji „neo” uzasadniają traktowanie tego określenia jako ewokującego merytoryczną treść, a nie jako należącego do języka pogardy. Owszem, posługiwanie się terminem „neobolszewia” z reguły implikuje pierwiastek wartościujący. Ono jest pejoratywne, nie może być inaczej. Jednak zadaniem publicysty, analityka czy badacza jest nie tylko próbować zrozumieć czy interpretować zjawiska i wydarzenia z obszaru polityki. Trzeba również mieć odwagę je nazywać i oceniać także w kategoriach moralnych. One nie dzieją się poza dobrem i złem i dlatego kryterium moralne w ich ocenie jest tak samo uprawnione jak każde inne.

      Interpretatywizm stał się modny w naukach społecznych, także w Polsce, ale przecież nie mogą się one do tego ograniczać. Notabene, wspomniany wcześniej ks. Tischner, kiedy udało mu się w ńcu wyjechać na pierwsze stypendium zagraniczne, do Louvain, był zdziwiony „przerostem erudycji nad odwagą” u tamtejszych filozofów. Znakomicie interpretowali oni „cudze myśli, nie posiadając własnych koncepcji”.

      Oczywiście, kiedy jest się nieustannie oskarżanym o wszelkie „hańby, zdrady i zaprzaństwa”, nawet badacz może się odwinąć mocniejszym słowem. Seminaryjnym pięknoduchom łatwo się na to krzywić i wytykać rzekomy język pogardy. Nawet jednak, jeśli się trafi złe słowo pod adresem osobowych przedstawicieli neobolszewii, sam termin – powtarzam raz jeszcze, jako żargon czy skrót myślowy – broni się merytorycznie i do języka pogardy nie należy. Dopóki więc nie znajdzie się lepszy termin, oddający specyfikę obozu rządzącego obecnie w Polsce, będę bronić neobolszewii.

      wyborcza.pl/7,75968,26227199,dopoki-nie-znajdzie-sie-lepszy-termin-bede-bronic-neobolszewii.html
      Dla mnie rownie podobni sa pisiory do faszystow badz naziolow. Bardzo podobne podejscie do zycia i polityki - jesli nie identyczne> Pewnie ten ich narodowy-socjalizm tak juz ma, ze jest w stanie pogodzic Hitlera ze Stalinem.
          • kalllka Re: Szogun tera za bezstronnego eksperta robi 22.08.20, 12:05
            Był jak większość polskich polityków kontynuatorem propagandy.
            Zreszta jak my wszyscy. Co byśmy nie powiedzieli to tradycyjnie „przygarniamy garnkowi” zamiast zmienić menu.

            i ty -Andrzeju jesteś / tez/modyfikowanym przez benka-produktem. No dobra nie jesteś produktem.. jesteś wypieczonym przez siebie keksem.
          • benek231 Oleg3 juz calkiem ocipial :O) 22.08.20, 15:53
            andrzejg napisał:

            > a co Komorowski ma wspólnego z neobolszewią?
            > Zwyczajowa ucieczka od tematu?
            **
            A po coz mialby uciekac od tematu skoro do niego sie wpisal. Zapomnialo mu sie tylko dodac kto to byl ow Szogun. Pewnie dlatego, ze caly wpis wraz z linkiem istotnie nie ma zwiazku z artykulem Kuzniara. Przeciez nie skompromitowal sie tym wpisem, gdyz wszelkie granice kompromitacji poprzekraczal Oleg3 juz dawno oraz wielokrotnie. A zdolnosci honorowej, tak jak kazdy z jego czarnoszczecinnych kolegow, jak nie mial tak nie ma.
          • oleg3 Re: Szogun tera za bezstronnego eksperta robi 24.08.20, 09:38
            andrzejg napisał:

            > a co Komorowski ma wspólnego z neobolszewią?
            > Zwyczajowa ucieczka od tematu?

            Ja coś pisałem o Bronku? Wskazywałem, że prof. Kuźniar był politycznie zaangażowany po stronie AntyPisa. Nie może tak sobie wrócić do publicystyki jako bezstronny ekspert. Napisał po prostu filipikę. PiS nie jest żadną neobolszewią. Jest grupą rekonstrukcyjną Sanacji.
            • benek231 Szogun tera za bezstronnego eksperta robi 26.08.20, 21:38
              oleg3 napisał:
              >
              > Ja coś pisałem o Bronku? Wskazywałem, że prof. Kuźniar był politycznie zaangażowany po stronie AntyPisa.
              **
              A mozna wiedziec w ktorym miejscu "wskazywales", klamczuszku?

              *
              Nie może tak sobie wrócić do publicystyki jako bezstronny ekspert. Napisał po prostu filipikę.
              **
              A to dlaczego - zabronisz mu? Swoja droga kazdy bezstronny ekspert orzeklby, ze jestes glup.

              *
              PiS nie jest żadną neobolszewią. Jest grupą rekonstrukcyjną Sanacji.
              **
              PiS jest wlasnie taka neobolszewia jak ich opisal Kuzniar.

              Jestem pewien, ze o tej grupie rekonstrukcyjnej to ty na bardzo powaznie, pisiorku. smile))))))
      • t_ete Dobry tekst 22.08.20, 12:58
        benek231 napisał:

        > Zreasumujmy: istotą zjawiska neobolszewizmu jest, po pierwsze, koncentracja na
        > władzy, nie na idei; po drugie, prymat władzy i jej polityki nad prawem, po trz
        > ecie, walka bardziej z ludźmi niż z ich poglądami, po czwarte, pełnia władzy (s
        > tąd zapowiedź walki z resztą oporu, czyli wolnymi mediami, organizacjami pozarz
        > ądowymi oraz samorządem terytorialnym).

        >
        > Ze względu na swą okupacyjną mentalność, o czym pisał już Jan Strzelecki, (neo-
        > ) bolszewia nie znosi niczego, co jest od niej niezależne. Lud (najlepiej, gdy
        > ciemny, o co zadbają szef TVP i minister kultury) traktowany jest jedynie instr
        > umentalnie. Chodzi nie tyle o to, aby ulżyć jego doli, ile o to, aby lud wiedzi
        > ał, że wszystko zawdzięcza tej jednej partii; dzisiaj to jest m.in. 500 plus i
        > bon wakacyjny. Takie zabiegi sprzyjają odtwarzaniu mentalności opisywanej przez
        > ks. Tischnera.


        > Wszystko się kończy tak jak w „Folwarku zwierzęcym”, czyli mamy bezkarność, wys
        > okie premie dla rządzących, które „się im należą”, spółki skarbu państwa dla mi
        > ernych, ale swoich, ziemia od kardynała dla „naszego” przyszłego premiera, samo
        > loty państwowe do prywatnego użytku, miliony dla naszego katolickiego oligarchy
        > czy fundacji naszego lekarza na rzekome prace badawcze, z których nic nie wyni
        > ka, itp., itd.


        Celnie napisal prof. Kuzniar. Neobolszewizm jak sie patrzy.
        Tischnerowski homosovieticus zyje i zyc bedzie.
        PiS o to zadbal.


        tete
        • benek231 A czego Kaczor mial nauczyc sie na tych WUMLach:O) 22.08.20, 16:58
          jak nie dyktatury proletariatu? Kaczynski to wzorcowy komunistyczny ostaniec. No i lud rzadzi a przynajmniej tak mu sie wydaje. Bo wprawdzie manipulacje pisiorow nie sa zbyt finezyjne ale w polaczeniu z prezencikami dla elektoratu one wcale finezyjne byc nie musza. Wystarcza jakimi sa by obdarowywany lud uznal je za wymysl kaczego geniuszu. W praktyce sprowadzaja sie one do albo my plus 500 plus albo ktos inny minus 500 plus.
          Lud nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, ze w przypadku okazania niezadowolenia (bo 500 plus nie dowiezli) on sam stanie sie celem atakow rownie niewybrednych jak ataki na LGBT. Lud tradycyjnie nie wie, ze wowczas znow otworzy geby ze zdziwienia.

          Wprawdzie nie jest to mniejszosc z ktora sie utozsamiam niemniej uwazam, ze nalezy ja wesprzec w walce z dyktatura. Nie mam ochoty stwierdzic w przyszlosci, ze kiedy przyszli po LGBT, nie protestowałem, nie byłem LGBT. Bo wiem, ze kiedy przyjda po mnie, moze nie byc już nikogo, kto mógłby zaprotestować.
          I to musi rozumiec kazdy przeciwnik autorytaryzmu.



          t_ete napisała:
          *
    • qwardian Re: >> Rządy PiS okiem politologa: :O) 22.08.20, 13:31
      Dopiero po wyborach dowiaduję się, że PiS to bolszewia, a przed wyborami Benku przekonywałeś mnie do głosowania na nich, twierdząc, że to Naziści. Moja wrodzona naiwność i podatność na manipulację sprawia, że jestem zdezorientowany. W duszy jestem prostolinijny i chcę jedynie, żeby narodowy robotnik rozwiązał ostatecznie problem obozu zdrady, LGBT i pasożytów pierdzących w stołki..
      • kalllka Re: >> Rządy PiS okiem politologa: :O) 22.08.20, 13:49
        Według najnowszych badań/ radiowo-telewizyjnego biora reklamy/ pierdzacy na dwa stołki nie posiada pasożytów raczej cierpi na zatwardzenie hemoroidy itp przydatne przypadłości. Łatwość z jaka przekształcono efekty Czarnobyla- w podawanie płynu Lugola na odciski, pokazuje ze zielone ludziki andro idą obsadzajac swoimi uzależnionymi medialne stołki.
        Świetnym przykładem , w/w przekrztalcen (!)
        był tez pearl /Harboure/ w Huaweii..
        Wątpię czy PiS Po czy którakolwiek z europejskich partii zdaje sobie sprawę kto / co nimi /tak naprawdę/ zarządza...
          • kalllka Re: >> Rządy PiS okiem politologa: :O) 22.08.20, 14:44
            Nigdy nie miałam poczucia ze o mnie chodzi.
            Nie po to wybrałam nickname- kalka, by byc dosłowna. W każdym razie nie na szkodę i na pewno nie po to byśmy wciąż realizowali idiotyczna formule- Polaka po szkodzie.
            Odpowiedz masz na forum nauka, albo religia a na pewno znajdziesz na forum psychologia.
            Z interesujących rzeczy, poszłam niedawno na remasterowana„ Imcepcje”. Na początku tylko z jednego powodu/ nic innego interesującego w kinie nie puszczali.. a na końcu, jak się okazało, istotniejszego, przypomniał cimi on, złota zasadę renesansu/ podziału: Nie idź na całość. Nazwisko musi być po imieniu. za nim ed-@ nie małpa. Dopiero wtedy będzie widać kto cie wprowadza w błąd i dlaczego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka